Ułana wywiozła dzieci do Polski i wraca do domu, bronić Ukrainy

Ułana wywiozła dzieci do Polski i wraca do domu, bronić Ukrainy

„Jak stąd uciekniemy, Putin wszystko zabierze i koniec, dlatego wracam. Będę pomagać, jak tylko będę mogła, do ostatniej chwili”.

Historia Ulany, która spakowała tylko kilka rzeczy, zabrała dwoje dzieci, bratową w ciąży i jej sześcioletniej synka i ruszyła w stronę polskiej granicy.

„Korek przed Polską był na 21 km, zostawiłam samochód i ruszyliśmy pieszo. Szliśmy prawie całą noc. W tym czasie nasz 6-latek ani razu się nie odezwał. Oddałam dzieci w dobre ręce i wracam do domu. Zostawiłam tam trzy koty, psa, kozę i krowę w ciąży. Dałam jej siana na trzy dni, a wróciłam szczęśliwie po dwóch. Dużo ludzi zostaje. Nie poddamy się”.

Reportaż z Ukrainy.


Komentarze

  1. Tadek Pracz

    I to jest właśnie temperament wschodu. Strzelać zamiast zająć się dziećmi. Bo kto je wychowa? Rozumiem złość na i podłość agresora, ale jak się ma 2 opcje: żyć pod prorosyjskie rządem /albo/ doprowadzić do ruiny miasta i pół kraju oraz do śmierci masy ludzi żeby utrzymać status quo, to chyba jednak opcja pierwsza jest rozsądniejsza? Płaci się zbyt sporą cenę za takie wybory.

    • Marek

      Dokładnie odwrotnie. To nie temperament wschodu, to temperament zachodu. A dokładniej przeciwieństwo tego co pan prezentujesz.
      To myślenie człowieka wolnego, liberała, demokraty można by rzec. W odróżnieniu od mentalności konserwatysty, mentalnego niewolnika, nazywanego także homo sovieticus, którą pan proponujesz.

Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press