Prawa autorskie: Slawomir Kaminski / Agencja GazetaSlawomir Kaminski / Agencja Gazeta
08 grudnia 2017

Ulubiony argument polityków PiS nie potwierdza się. Tylko co piąta legalna aborcja jest wykonywana z powodu zespołu Downa

Polska prawica, z Kaczyńskim i Dudą na czele, przekonuje, że większość aborcji ze względu na "ciężkie i nieodwracalne wady" płodu dotyczy zespołu Downa. Ma to być argumentem, żeby "tych dzieci nie zabijać" i może doprowadzić do zakazu tzw. "aborcji eugenicznej". Oficjalne dane są zupełnie inne: zespół Downa jest przyczyną tylko 20 proc. legalnych aborcji

PiS przymierza się do zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej - chce zakazać obecnie legalnego przerywania ciąży z powodu "ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu", co nazywa wzbudzającym negatywne skojarzenia terminem "aborcją eugeniczną".

Do Sejmu trafił właśnie obywatelski projekt ustawy, który ma duże szanse na poparcie partii rządzącej. Poseł PiS Bartłomiej Wróblewski złożył już do Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej wniosek o sprawdzenie zgodności z Konstytucją tej przesłanki dopuszczalności aborcji .

Głównym argumentem za zakazem przerywania ciąży ze względu na wady płodu jest teza polityków PiS, że pod określeniem "wady płodu" kryje się tak naprawdę zespół Downa.

Prezydent Duda przyłączył się do tej perswazji: "Te dzieci, jeśli uda im się przeżyć, i rodzice nie zdecydują się na, niestety, proponowaną obecnie aborcję, są bardzo szczęśliwe. Jest nie do przyjęcia, że dziś w Polsce można te dzieci zabijać. To są wspaniali ludzie, którzy swoim życiem mogą zrobić wiele dobrego".

Wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki, który wraz z żoną Anną wychowuje dziecko z zespołem Downa, twierdził nawet, że to genetyczne uszkodzenie jest przyczyną 99 proc. legalnych aborcji, czyli praktycznie wszystkich.

Tuż po masowym "Czarnym proteście" 3 października 2016 roku, który wyrażał sprzeciw wobec projektu Ordo Iuris całkowicie zakazującego aborcji, Jarosław Kaczyński mówił:

W jednym obszarze należy doprowadzić do zmian. Chodzi o aborcję eugeniczną, czyli ze względu na wady płodu. Mam na myśli zwłaszcza chore dzieci z zespołem Downa, a to jest ogromna większość legalnych aborcji w Polsce
Oceń wypowiedź
PrawdaFałsz
wywiad dla onet.pl,14 października 2016

Dane, które w trybie dostępu do informacji publicznej uzyskała Federacja na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, temu przeczą. Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia (jednostka budżetowa Ministra Zdrowia) poinformowało, że spośród wszystkich 1098 legalnych aborcji w 2016 roku:

  • z powodu wad płodu było - 1042;
  • z powodu zagrożenia życia lub zdrowia matki - 55;
  • z powodu ciąży z gwałtu - 1.
Przypadków usunięcia ciąży po stwierdzeniu Zespołu Downa było tylko 221, co oznacza 21 proc. wśród aborcji z powodu wad płodu i 20 proc. wszystkich legalnych zabiegów.

Zespół Downa stanowił mniej więcej jedną trzecią genetycznych wad płodu, które najczęściej (w 58 proc.) dawały podstawę do przerywania ciąży. Wady letalne uzasadniały 37 proc. legalnych aborcji. Pozostałe 5 proc. przypadków dotyczyło zagrożenia zdrowia lub życia matki. Ciąża z gwałtu była jedna, co oznacza promil wszystkich.

Liczba legalnych aborcji 1994-2016
Liczba legalnych aborcji 1994-2016

Od lat liczba legalnych aborcji powoli rośnie od kilkuset do około 1000 przypadków rocznie. Wzrost w 1997 roku był wynikiem liberalizacji ustawy - dopuszczeniu przerywania ciąży, gdy „kobieta ciężarna znajduje się w ciężkich warunkach życiowych lub trudnej sytuacji osobistej”. Przepis ten był ostro krytykowany przez polityków prawicy i Kościół. Utrącił go Trybunał Konstytucyjny orzeczeniem z 28 maja 1997 roku.

Oczywiście aborcje legalne stanowią niewielki odsetek naprawdę przerywanych ciąż. Według szacunków - aborcji nielegalnych jest kilkadziesiąt tysięcy rocznie, może nawet 100 tys. Wiadomo, że około 5 mln wszystkich dorosłych Polek ma za sobą takie doświadczenie.

Przeczytaj także:

08 października 2016

Ile Polek przerywa ciążę

Tylko 9 proc. za zakazem aborcji z powodu wad płodu

W sondażu Kantar Public dla "Polityki", opublikowanym 6 grudnia 2017, za zaostrzeniem ustawy antyaborcyjnej poprzez wykreślenie z niej przesłanki o wadach płodu, opowiedziało się tylko 9 proc. Polaków i Polek. Dodatkowe 8 proc. chciałoby zakazać aborcji całkowicie (czyli także w dwóch pozostałych przypadkach - gwałtu lub zagrożenia życia matki).

Aż 36 proc. badanych było za tym, żeby ustawa dopuszczała aborcję z powodów społecznych (np. ze względu na sytuację finansową). 34 proc. pozostawiłoby przepisy bez zmian (aborcja jest zakazana z wyjątkiem trzech sytuacji: gdy zagrożone jest zdrowie lub życie matki, gdy ciąża jest wynikiem przestępstwa i gdy badania wskazują na ciężkie i nieodwracalne wady płodu).

To potwierdza stosunkowo wysokie poparcie dla liberalizacji, na które wskazywały wcześniejsze badania IPSOS dla OKO.press. W trzech badaniach (październik 2016, marzec i sierpień 2017) poparcie dla złagodzenia przepisów oscylowało wokół 40 proc., a poparcie dla zaostrzenia wokół 10 proc.

Warto zwrócić uwagę, że dodanie warunku wad płodu nieco zwiększa liczbę osób skłonnych do zaostrzenia ustawy.

Aborcja IPSOS porównanie pięciu badań
Aborcja IPSOS porównanie pięciu badań

Udostępnij:

Magdalena Chrzczonowicz

Wicenaczelna OKO.press, redaktorka, dziennikarka. W OKO.press od początku, pisze o prawach człowieka (ostatnio prawach uchodźców i uchodźczyń), prawach reprodukcyjnych, Kościele katolickim i polityce.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne