Polska prawica, z Kaczyńskim i Dudą na czele, przekonuje, że większość aborcji ze względu na "ciężkie i nieodwracalne wady" płodu dotyczy zespołu Downa. Ma to być argumentem, żeby "tych dzieci nie zabijać" i może doprowadzić do zakazu tzw. "aborcji eugenicznej". Oficjalne dane są zupełnie inne: zespół Downa jest przyczyną tylko 20 proc. legalnych aborcji

PiS przymierza się do zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej – chce zakazać obecnie legalnego przerywania ciąży z powodu „ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu”, co nazywa wzbudzającym negatywne skojarzenia terminem „aborcją eugeniczną”.

Do Sejmu trafił właśnie obywatelski projekt ustawy, który ma duże szanse na poparcie partii rządzącej. Poseł PiS Bartłomiej Wróblewski złożył już do Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej wniosek o sprawdzenie zgodności z Konstytucją tej przesłanki dopuszczalności aborcji .

Głównym argumentem za zakazem przerywania ciąży ze względu na wady płodu jest teza polityków PiS, że pod określeniem „wady płodu” kryje się tak naprawdę zespół Downa.

Prezydent Duda przyłączył się do tej perswazji: „Te dzieci, jeśli uda im się przeżyć, i rodzice nie zdecydują się na, niestety, proponowaną obecnie aborcję, są bardzo szczęśliwe. Jest nie do przyjęcia, że dziś w Polsce można te dzieci zabijać. To są wspaniali ludzie, którzy swoim życiem mogą zrobić wiele dobrego”.

Wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki, który wraz z żoną Anną wychowuje dziecko z zespołem Downa, twierdził nawet, że to genetyczne uszkodzenie jest przyczyną 99 proc. legalnych aborcji, czyli praktycznie wszystkich.

Tuż po masowym „Czarnym proteście” 3 października 2016 roku, który wyrażał sprzeciw wobec projektu Ordo Iuris całkowicie zakazującego aborcji, Jarosław Kaczyński mówił:


W jednym obszarze należy doprowadzić do zmian. Chodzi o aborcję eugeniczną, czyli ze względu na wady płodu. Mam na myśli zwłaszcza chore dzieci z zespołem Downa, a to jest ogromna większość legalnych aborcji w Polsce

Jarosław Kaczyński, wywiad dla onet.pl - 14/10/2016

Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta


Nieprawda. Aborcje płodów z zespołem Downa to 20 proc. legalnych


Dane, które w trybie dostępu do informacji publicznej uzyskała Federacja na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, temu przeczą. Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia (jednostka budżetowa Ministra Zdrowia) poinformowało, że spośród wszystkich 1098 legalnych aborcji w 2016 roku:

  • z powodu wad płodu było – 1042;
  • z powodu zagrożenia życia lub zdrowia matki – 55;
  • z powodu ciąży z gwałtu – 1.

Przypadków usunięcia ciąży po stwierdzeniu Zespołu Downa było tylko 221, co oznacza 21 proc. wśród aborcji z powodu wad płodu i 20 proc. wszystkich legalnych zabiegów.

Zespół Downa stanowił mniej więcej jedną trzecią genetycznych wad płodu, które najczęściej (w 58 proc.) dawały podstawę do przerywania ciąży. Wady letalne uzasadniały 37 proc. legalnych aborcji. Pozostałe 5 proc. przypadków dotyczyło zagrożenia zdrowia lub życia matki. Ciąża z gwałtu była jedna, co oznacza promil wszystkich.

Przerwania ciąży dokonane zgodnie z ustawą

Ministerstwo Zdrowia

Od lat liczba legalnych aborcji powoli rośnie od kilkuset do około 1000 przypadków rocznie. Wzrost w 1997 roku był wynikiem liberalizacji ustawy – dopuszczeniu przerywania ciąży, gdy „kobieta ciężarna znajduje się w ciężkich warunkach życiowych lub trudnej sytuacji osobistej”. Przepis ten był ostro krytykowany przez polityków prawicy i Kościół. Utrącił go Trybunał Konstytucyjny orzeczeniem z 28 maja 1997 roku.

Oczywiście aborcje legalne stanowią niewielki odsetek naprawdę przerywanych ciąż. Według szacunków – aborcji nielegalnych jest kilkadziesiąt tysięcy rocznie, może nawet 100 tys. Wiadomo, że około 5 mln wszystkich dorosłych Polek ma za sobą takie doświadczenie.

Tylko 9 proc. za zakazem aborcji z powodu wad płodu

W sondażu Kantar Public dla „Polityki”, opublikowanym 6 grudnia 2017, za zaostrzeniem ustawy antyaborcyjnej poprzez wykreślenie z niej przesłanki o wadach płodu, opowiedziało się tylko 9 proc. Polaków i Polek. Dodatkowe 8 proc. chciałoby zakazać aborcji całkowicie (czyli także w dwóch pozostałych przypadkach – gwałtu lub zagrożenia życia matki).

Aż 36 proc. badanych było za tym, żeby ustawa dopuszczała aborcję z powodów społecznych (np. ze względu na sytuację finansową). 34 proc. pozostawiłoby przepisy bez zmian (aborcja jest zakazana z wyjątkiem trzech sytuacji: gdy zagrożone jest zdrowie lub życie matki, gdy ciąża jest wynikiem przestępstwa i gdy badania wskazują na ciężkie i nieodwracalne wady płodu).

To potwierdza stosunkowo wysokie poparcie dla liberalizacji, na które wskazywały wcześniejsze badania IPSOS dla OKO.press. W trzech badaniach (październik 2016, marzec i sierpień 2017) poparcie dla złagodzenia przepisów oscylowało wokół 40 proc., a poparcie dla zaostrzenia wokół 10 proc.

Warto zwrócić uwagę, że dodanie warunku wad płodu nieco zwiększa liczbę osób skłonnych do zaostrzenia ustawy.

Stosunek do ustawy antyaborcyjnej

Prawo dopuszcza przerywanie ciąży w trzech przypadkach: zagrożenia dla życia lub zdrowia kobiety, ciężkiego upośledzenia lub choroby płodu, pochodzenia ciąży z gwałtu. Czy ustawę należałoby:


Sekretarz redakcji OKO.press. Socjolożka i antropolożka po ISNS UW, tworzyła i koordynowała projekty społeczne w organizacjach pozarządowych (m.in. Humanity in Action Polska), prowadziła warsztaty dla młodzieży i edukatorów/ek (m.in. PAH, CEO, Amnesty International), publikowała w „Res Publice Nowej”.
W OKO.press pisze o prawach kobiet i Kościele katolickim.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym