0:00
03 lutego 2022

Umowa z Czechami w sprawie Turowa podpisana. Ile zapłacimy?

"Udało nam się usunąć głaz, który obciążał nasze relacje" - powiedział premier Czech Petr Fiala. Polska i Czechy podpisały umowę w sprawie Turowa. Ustalono też kwotę, którą Polska musi zapłacić

Wydrukuj

"To były trudne rozmowy" - komentował premier Petr Fiala. "Osiągnęliśmy porozumienie, Rzeczpospolita Polska zobowiązała się dobudować do końca barierę podziemną, która zapobiegnie odpływowi wód. Uzgodniono również budowę wału ziemnego, który ochroni przed hałasem i pyłami. Polska ma dbać o dobrostan regionu, do zakończenia wydobycia będzie monitorowany hałas, poziom zanieczyszczenia powietrza, osunięć gruntu i poziom wody. Będzie działać również fundusz mikroprojektów, z których będą finansowane regionalne projekty środowiskowe. Ta umowa przynosi namacalne rezultaty dla regionów, które cierpią przez wydobycie w Turowie. Dzięki tej umowie będziemy mieć dostęp do danych dotyczących wydobycia, więc będziemy mogli szybko reagować w razie problemów" - mówił Fiala podczas konferencji prasowej.

Premier Mateusz Morawiecki, który 3 lutego 2022 pojechał do Pragi na ostateczne rozmowy zaznaczał, że Polska "nie mogła pozwolić sobie" na wyłączenie kopalni i elektrowni Turów. "To kilka procent naszej energii, to kilka tysięcy pracowników, a z rodzinami kilkadziesiąt tysięcy" - mówił Morawiecki. Ten argument pojawiał się w trakcie wielomiesięcznych negocjacji z Czechami. Co więcej, już w trakcie trwania sporu PGE uruchomiło nowy blok energetyczny w elektrowni Turów.

45 milionów euro

Pod koniec stycznia 2022 Petr Fiala poinformował, że rząd nie podpisze umowy, bo wciąż zostały dwie kwestie sporne: długość obowiązywania umowy i wysokość rekompensaty. Czesi domagali się 10 lat i 50 mln euro. Polska proponowała umowę na 2 lata i 40 mln euro.

Finalnie w porozumieniu zawarto kwotę 45 mln euro i pięcioletni okres obowiązywania umowy. Jak wyjaśniał czeski premier, 35 mln będzie transferem między krajami, a 10 mln to pieniądze, jakie Fundacja PGE (spółki zarządzającej Turowem) przekaże przygranicznemu krajowi libereckiemu.

"Umowa gwarantuje, że bariera przy kopalni będzie działać. Jeśli okaże się, że nie działa, dojdzie do wstrzymania wydobycia" - mówił podczas konferencji prasowej Petr Fiala.

Premier Morawiecki dodał, że Czesi powinni wycofać skargę z TSUE jeszcze dziś lub jutro (4.02).

Ponad 300 mln zł kar

Co z karami na rzecz KE? Przypomnijmy: TSUE nakazał wstrzymanie wydobycia w Turowie do momentu rozwiązania sporu. Polska się do tego nie zastosowała, więc Trybunał nałożył karę 500 tys. euro dziennie za każdy dzień działania odkrywki. Dziś kara wynosi już 68 mln euro (308 mln zł).

Morawiecki podkreślał, że kary przestają się naliczać w momencie wycofania czeskiej skargi. "Co do wcześniejszych kary rozważamy środki prawne. Uważamy, że byliśmy potraktowani niesprawiedliwie. Zadam pytanie, które wyjaśni moje stanowisko: czy premier w jakimkolwiek kraju UE mógłby sobie pozwolić na to, by włączyć kilka procent systemu elektroenergetycznego i ciepłowniczego, żeby miliony domów nie miały prądu" - dodał podczas konferencji.

Możliwe jednak, że poza 45 mln euro rekompensaty będziemy musieli zapłacić także 68 mln euro kary "Kary zostały naliczone i są prawnie wymagalne. Czy zostaną potrącone po wycofaniu skargi przez Czechów? To będzie zależało od politycznej woli Komisji Europejskiej i pozostaje poza obszarem rozważań prawnych. Niemniej jednak Komisja dysponuje instrumentami, aby tego potrącenia dokonać nawet po wycofaniu skargi przez Czechów" - wyjaśnia powiedział Hubert Smoliński, prawnik z fundacji Frank Bold.

To nie koniec problemów Turowa

Mateusz Morawiecki podczas konferencji powiedział również, że to koniec sporu o Turów. Niestety, to również nie jest tak proste.

1 lutego Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie podważył proces wydawania koncesji dla kopalni do 2044. PGE nie może więc posługiwać się tym pozwoleniem. Tuż przed podpisaniem porozumienia rzecznik generalny TSUE orzekł, że obowiązująca koncesja - do 2026 roku - łamie unijne prawo.

"Opinia rzecznika generalnego jest wskazówką dla polskich sądów, przed którymi toczą się postępowania w sprawie obu koncesji dla Turowa. Może być też wskazówką dla KE, bo wykazuje naruszenie prawa unijnego. Komisja będzie musiała się zastanowić, czy nie powinna pociągnąć Polski do odpowiedzialności za łamanie prawa UE, nawet jeśli Czesi wycofają skargę” - mówił Smoliński w rozmowie z OKO.press.

Aktywiści i eksperci podkreślają, że przez dalsze wydobycie w Turowie może pozbawić region zgorzelecki pieniędzy z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji. "Konflikt wokół Turowa to od początku wynik arogancji polskiego rządu i PGE. Porozumienie pomiędzy Polską, a Czechami dotyczące dalszej działalności kopalni Turów to gra na zwłokę w kwestii transformacji regionu turoszowskiego i ochrony klimatu. Umowa ta jest raczej zapłatą za chwilę pozornego spokoju, niż realnym rozwiązaniem problemu. Sukcesem negocjacji byłoby wzięcie odpowiedzialności za przyszłość i zdrowie mieszkańców, czyli wyznaczenie roku 2030 jako najpóźniejszej daty zamknięcia kompleksu Turów" - mówi Joanna Flisowska z Greenpeace.

Nierzetelny wspólnik

Również społeczna strona w Czechach jest niezadowolona z takiego rozwiązania sprawy. Milan Starec, mieszkaniec przygranicznej Uhelnej zaangażowany w sprawę napisał na Twitterze: "Dziękuję za kolejne 22 lata z wydobyciem węgla u progu Gór Łużyckich i Izerskich".

"Od dawna przekonujemy, że umowa powinna zapewniać nie tylko rekompensatę finansową, ale także rzeczywistą ochronę czeskiego środowiska i miejscowej ludności" - komentuje Nikol Krejčová z czeskiego Greenpeace. "Umowa nie zawiera jednak żadnych ograniczeń dotyczących wydobycia, ani planu jego rychłego zakończenia. Nie widzimy realnych rezultatów dla strony czeskiej. Widzimy duże ustępstwo na rzecz Polski, która nie szanuje decyzji TSUE i musi za to płacić kary. Zamiast zawrzeć umowę z nierzetelnym wspólnikiem, który legalizuje nielegalne wydobycie, lepiej nie wycofywać pozwu i pozostawić całą sprawę do rozstrzygnięcia przez TSUE, który, podobnie jak Komisja Europejska, do tej pory wspierał Czechy w tym sporze"- dodaje.

Udostępnij:

Katarzyna Kojzar

Absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego i Polskiej Szkoły Reportażu. W OKO.press zajmuje się przede wszystkim tematami dotyczącymi ochrony środowiska, praw zwierząt, zmiany klimatu i energetyki.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne