17 kwietnia 2020

Unia bierna wobec koronawirusa? Manipulacje i ignorancja wiceministra Kowalskiego

Wiceminister aktywów państwowych Janusz Kowalski zarzucił Komisji Europejskiej bierność wobec epidemii koronawirusa w styczniu i lutym 2020 roku na podstawie własnej zmanipulowanej analizy. On i media prorządowe wykorzystały ją do ataku na UE. Tymczasem, stosując metodę wiceministra, karygodny brak działań w tym okresie można by zarzucić polskiemu rządowi

28 marca wiceminister aktywów państwowych i poseł Zjednoczonej Prawicy Janusz Kowalski opublikował na swojej stronie internetowej oraz w mediach społecznościowych własny raport na temat komunikacji Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce podczas epidemii koronawirusa”.

Kowalski stwierdził w nim: „pomimo, że w styczniu i w lutym 2020 r. w Europie i na świecie gwałtownie rozwijała się pandemia koronawirusa, tematyka ta nie wzbudzała większego zainteresowania Komisji Europejskiej w Brukseli i w Przedstawicielstwie Komisji Europejskiej w Warszawie”.

Aktywność KE ocenił na podstawie tweetów przedstawicielstwa KE w Polsce.

Jak w Radiu Erewań…

Po sprawdzeniu danych okazuje się, że z raportem wiceministra jest jak ze znanym dowcipem o Radiu Erewań. „Czy to prawda, pyta słuchacz, że Iwan Iwanowicz wygrał w Moskwie na Placu Czerwonym samochód? Radio Erewań: Prawda, ale nie Iwan Iwanowicz, a Igor Igorowicz. Nie w Moskwie, tylko w Petersburgu, i nie na Placu Czerwonym, tylko na Newskim Prospekcie. No i nie samochód, a rower. I nie wygrał, tylko mu ukradli”.

A w tym przypadku: nie Komisja Europejska, tylko Przedstawicielstwo Komisji Europejskiej w Polsce. Nie w Brukseli, tylko w Warszawie. Bo akurat w Brukseli epidemia wzbudzała zainteresowanie od 9 stycznia (z tego dnia pochodzi pierwszy tweet instytucji unijnej odpowiedzialnej za zapobieganie chorobom), w Warszawie znacznie później - pierwszy tweet Ministerstwa Zdrowia na temat koronawirusa pochodzi z 28 stycznia.

Zanim rozwikłamy tę manipulację, warto zaznaczyć, że ocenianie poziomu zainteresowania tematem ze strony jakiejkolwiek instytucji na podstawie jej wpisów na kontach w social media, to z wielu oczywistych powodów zły pomysł.

Ale zobaczmy jak daleko zabrnął tą ścieżką wiceminister Janusz Kowalski. Jego raport „Komunikacja w social media Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce podczas epidemii/pandemii koronawirusa” prezentuje, ile razy i kiedy na oficjalnych kontach Komisji Europejskiej w Polsce (na FB i TT – konto @EUinPL) w okresie od 24 stycznia do 19 marca 2020 roku pojawiły się informacje dotyczące epidemii koronawirusa.

Już na początku analizy pojawia się nieprawdziwe założenie, które w finale umożliwiło manipulację wynikami. Otóż stwierdzono tam, że: „Komunikacja Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce w większości pokrywa się z komunikacją Komisji Europejskiej w Brukseli – analogiczne lub podobne wpisy publikowane są na kontach Twitter i Facebook w Brukseli i w Warszawie”.

To uproszczenie, często zwyczajnie nieprawdziwe. Konto Komisji Europejskiej @EU_Commission i konto przedstawicielstwa KE w Warszawie to dwa odrębne konta, zawierające różny przekaz.

Gdy trwa ważna konferencja czy spotkanie, oba konta tweetują o tych samych wydarzeniach, ale nawet wtedy robią to niezależnie od siebie. Nie mamy więc do czynienia z prostym „kopiuj – przetłumacz – wklej”. Wyciąganie wniosków o zaangażowaniu Komisji Europejskiej z obserwacji tweetów jej przedstawicielstwa w Warszawie, jest więc oparte o fałszywą przesłankę.

To jednak nie przeszkodziło wiceministrowi w twierdzeniu, że na podstawie jego raportu „każdy może wyrobić sobie zdanie na temat aktywności Komisji Europejskiej na polu informacyjnym w kluczowych dwóch miesiącach pandemii koronawirusa w Europie”.

Klasyczna technika manipulacji

W raporcie dane z kont przedstawicielstwa KE zestawiono z danymi o rozwoju epidemii i przeanalizowano okres od pierwszego potwierdzone zakażenia w Europie, a dokładnie we Francji – to był 24 stycznia, do 19 marca. Z analizy wynika, że „komunikacja Komisji Europejskiej w social media” w dniach 24 stycznia – 1 marca 2020 to zaledwie 5 informacji o koronawirusie, a od 1 do 19 marca – 106 informacji o koronawirusie.

Podsumowanie zamieszczone w raporcie brzmi dokładnie tak:

„1. Pierwsza informacja Komisji Europejskiej dot. koronawirusa ukazała się 31.01.2020 r. - ok. 2 miesiące od wybuchu epidemii i 7 dni po wykryciu pierwszego zakażenia w Europie. Światowa statystyka na 31 stycznia 2020 r.: 259 ofiar | 11 950 zakażonych.

  1. Druga informacja Komisji Europejskiej dot. koronawirusa ukazała się 26.02.2020 r. - ok. 3 miesiące od wybuchu epidemii i 33 dni od wykrycia pierwszego zakażenia w Europie. Światowa statystyka na 26 lutego 2020 r.: 2 800 ofiar | 81 820 zakażonych.
  2. 24 stycznia 2020 r. - dzień, w którym zdiagnozowano koronawirusa u pierwszej osoby w Europie. Do 27 lutego 2020 r., czyli 33 dni od pierwszego zdiagnozowanego przypadku, KE zamieściła w social media jedynie 2 informacje dot. koronawirusa.
  3. W okresie 24 stycznia - 1 marca 2020 r. Komisja Europejska zamieściła tylko 5 informacji dotyczących koronawirusa na 273 wszystkich informacji w social media”.

Jak widać, nie wspomina już o koncie Przedstawicielstwa KE w Polsce, lecz po prostu o Komisji Europejskiej. W technikach manipulacji takie działanie nazywa się „część zamiast całości” (pars pro toto) – twierdzenie, że coś, co jest prawdziwe dla części, jest też prawdziwe dla całości (zjawiska, tematu, zdarzenia etc.).

W tweetach na temat swego raportu wiceminister Kowalski posłużył się tą samą techniką. 28 marca napisał: „Przedstawiam raport dotyczący komunikacji (…) @EUinPL nt. zagrożenia epidemią #koronawirus. Każdy może wyrobić sobie zdanie o aktywności @EU_Commission w kluczowych dwóch miesiącach pandemii!!”.

W tweecie z 30 marca poszedł jeszcze dalej: „Sowicie opłacani eurokraci z @EUinPL przez państwa członkowskie EU – w tym Polskę – milczą wobec kompromitującej bierności UE w sprawie koronawirusa”.

W ten sam sposób odczytują raport autorzy dwóch artykułów: na portalu niezalezna.pl informacja o raporcie ukazała się pod tytułem „Jak Komisja Europejska (nie) interesowała się Covid-19 - mocny raport Janusza Kowalskiego”, a tekst zaczyna się tak: „W okresie 24 stycznia - 1 marca 2020 r. Komisja Europejska zamieściła tylko 5 informacji dotyczących koronawirusa na 273 wszystkich wpisów w mediach społecznościowych - wynika z raportu, jaki przygotował poseł PiS i wiceminister aktywów państwowych Janusz Kowalski”.

Na portalu w polityce.pl artykuł zatytułowano: „Koronawirus? W styczniu i lutym Komisja Europejska miała inne »ważne« tematy. Będziecie zaskoczeni raportem Janusza Kowalskiego”.

Trzy unijne instytucje informowały o koronawirusie

Sprawdźmy, jak naprawdę wyglądała komunikacja Komisji Europejskiej na temat koronawirusa.

Oficjalne konto Komisji Europejskiej na Twitterze (przeanalizuję wpisy na tej platformie społecznościowej) @EU_Commission po raz pierwszy tweetowało o koronawirusie 28 stycznia, po raz drugi 29 stycznia, trzeci – 31 stycznia.

W okresie wskazanym przez Kowalskiego, tj. od 24 stycznia do 1 marca, tweetów dotyczących epidemii było 28 (a nie pięć, jak wynika z raportu Kowalskiego). Już 31 stycznia KE poinformowała, że przeznacza specjalne fundusze (10 mln euro) na badania naukowe poświęcone koronawirusowi, a 13 lutego odbyła się oficjalna unijna Rada ds. Zdrowia na ten temat. Nikt nie zapewniał o bezpieczeństwie zdrowotnym Europy, wyraźnie szykowano się natomiast do wspólnej odpowiedzi na nową sytuację.

Przy czym Komisja Europejska to nie jedyna instytucja unijna, zajmująca się tą tematyką. Najważniejszą jest w tym przypadku The European Centre for Disease Prevention and Control, czyli Europejskie Centrum Zapobiegania i Kontroli Chorób.

Na twitterowym koncie tego urzędu pierwszy tweet o koronawirusie pojawił się już 9 stycznia. W okresie od 1 stycznia do 1 marca opublikowano tam 44 tweety dotyczące epidemii. Regularnie odpowiadano na pytania dotyczące koronawirusa, publikowano też codzienne raporty (które zresztą często podawało dalej konto polskiego Głównego Inspektoratu Sanitarnego) oraz informowało o trwającej współpracy między krajami członkowskimi, w zakresie informowania o koronawirusie mieszkańców i podróżnych, oraz ewakuacji Europejczyków z chińskiego Wuhan.

Trzecia instytucja unijna zajmująca się zdrowiem to Dyrekcja Generalna Komisji Europejskiej ds. Zdrowia i Bezpieczeństwa Żywności, która na Twitterze ma konto @EU_HEALTH. Tam o koronawirusie tweetowano od 29 stycznia, a do 1 marca napisano 26 wpisów na temat epidemii, w tym o oficjalnych działaniach podejmowanych przez UE w tej sprawie.

Już 5 lutego zorganizowano webinarium online o koronawirusie. 24 lutego podano link do specjalnie utworzonej podstrony o koronawirusie na portalu Komisji Europejskiej oraz do Q&A, czyli zestawu najważniejszych pytań i odpowiedzi na temat pandemii. Tego samego dnia poinformowano także o przeznaczeniu 232 milionów euro na działania związane z walka z epidemią koronawirusa.

Jak to wyglądało w Polsce?

Pierwszy tweet Ministerstwa Zdrowia na temat koronawirusa pochodził z 28 stycznia i adresowany był do osób wracających z Chin, które źle się czują. Kolejne opublikowano 29 stycznia - zawierały uspokajające wypowiedzi ministra Łukasza Szumowskiego, np.: „Corocznie liczba osób zakażonych grypą jest znacznie większa niż predykcja zakażenia wirusem z Wuhanu” oraz „Jesteśmy przygotowani na diagnostykę, opiekę i leczenie pacjentów”.

Pierwsza konferencja prasowa nt. koronawirusa, z premierem Morawieckim, odbyła się 2 lutego. Rzeczywiście, tweetowano z niej kilkunastokrotnie na koncie @PremierRP, głównie po to, by zapewnić, że „jesteśmy bezpieczni”, a polskie służby są doskonale przygotowane.

Premier apelował także, by się zaszczepić – przeciwko grypie. A potem na koncie Kancelarii Premiera zapadła cisza nt. koronawirusa – aż do 24 lutego.

24 stycznia, w dniu, gdy stwierdzono pierwsze zarażenia w Europie, i który Kowalski uznaje za datę graniczną, analizując aktywność KE, premier Morawiecki informował akurat o kupnie przez polski LOT niemieckich linii lotniczych Condor (z której to transakcji LOT kilka dni temu się wycofał się).

Mimo to braku zainteresowania koronawirusem u polskich władz wiceminister Kowalski nie zauważył. Za to wygenerował narrację o bierności Komisji Europejskiej wobec epidemii.

Informacje pojawiły się późno – na koncie Kancelarii Premiera

24 lutego po raz drugi na koncie @PremierRP pojawiła się informacja o koronawirusie. Wtedy uruchomiono infolinię NFZ na temat nowej choroby i już nie przekonywano, że Polacy są bezpieczni, tylko zaczęto odradzać podróże zagraniczne do niektórych państw.

W Polsce najintensywniej o koronawirusie informowało konto Głównego Inspektoratu Sanitarnego, w okresie od 24 stycznia do 1 marca pojawiło się tam 45 tweetów na ten temat, przy czym znacząca ich większość to były informacje z konta Światowej Organizacji Zdrowia lub z kont instytucji unijnych.

Gdyby więc wiceminister Kowalski chciał dokładnie sprawdzić, jak wyglądała aktywność unijna na ten temat, nie musiałby szukać daleko – wystarczyłoby przeczytanie tweetów z @GIS_GOV_PL.

Niestety, Janusz Kowalski zadowolił się analizą konta Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce, pominął instytucje unijne zajmujące się zdrowiem publicznym – i w efekcie stworzył przekaz o europejskich biurokratach, którzy zajmują się wszystkim innym, tylko nie tym, co ważne, a jeszcze potrafią upominać Polskę. Przekaz propagował na swoim koncie, ale także w kilku mediach. Tak właśnie działa członek polskiego rządu.

Udostępnij:

Anna Mierzyńska

Analityczka mediów społecznościowych, specjalizuje się w analizie dezinformacji. Z OKO.press współpracuje od 2017 roku. Autorka książki "Efekt niszczący. Jak dezinformacja wpływa na nasze życie".

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne