Polityk PiS ma rację, mówiąc o „znamionach ludobójstwa” w zbrodniach popełnionych przez UPA na Polakach na Wołyniu w 1943 r.


Są znamiona ludobójstwa w tym, co się stało na Wołyniu.

Konrad Szymański, Radio Zet - 21/06/2016

Radio Zet

Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta


prawda. Prawda. To było ludobójstwo na Polakach.


Podobne poglądy politycy PiS wygłaszali wcześniej. 8 czerwca poseł PiS Michał Dworczyk w TVP Info skrytykował opublikowany m.in przez „Gazetę Wyborczą” list ukraińskich polityków i intelektualistów, w którym apelowali m.in. o „o ustanowienie wspólnego dnia pamięci konfliktów ukraińsko-polskich na rzecz wzajemnego pojednania” i o „chrześcijańskie przebaczenie i porozumienie”.

„W historii stosunków między Ukraińcami i Polakami jest wiele braterskich, a jednocześnie krwawych wstrząsów. Wśród nich szczególnym bólem i dla Ukrainy, i dla Polski jest tragedia Wołynia i konfliktu polsko-ukraińskiego lat drugiej wojny światowej, w wyniku którego zginęły tysiące niewinnych braci i sióstr” – pisali sygnatariusze listu, w tym m.in. byli prezydenci Ukrainy Wiktor Juszczenko i Leonid Kuczma.

Dworczyk przypomniał, że w liście nie pojawiło się słowo „ludobójstwo”, a podobieństwo listu Ukraińców do sławnego listu biskupów polskich do niemieckich z 1965 r. jest mylące. Wówczas o przebaczeniu mówiły ofiary (czyli Polacy), a teraz mówią o tym sprawcy (Ukraińcy).

Niezależnie od tego, czy przyznamy rację tezom polityków PiS, to użyli słowa „ludobójstwo” poprawnie i we właściwym kontekście.

O „ludobójstwie” popełnionym przez Ukraińców w 1943 r. na Polakach mówili wielokrotnie polscy historycy, w tym przedstawiciele Instytutu Pamięci Narodowej, łącznie z jego prezesem. Także pion śledczy IPN kwalifikuje zbrodnie na Wołyniu jako ludobójstwo.

W 2008 r. IPN wydał tom poświęcony twórcy pojęcia „ludobójstwo”, polskiemu prawnikowi Rafałowi Lemkinowi (1900-1959). Ludobójstwo stało się terminem prawnym 9 grudnia 1948 r. – dzięki podpisanej tego dnia Konwencji ONZ w sprawie Zapobiegania i Karania Zbrodni Ludobójstwa, w której pisaniu Lemkin miał udział.

Definiuje ona ludobójstwo jako „czyn dokonany w zamiarze zniszczenia w całości lub części grup narodowych, etnicznych, rasowych lub religijnych, jako takich”. Ludobójstwo przyjmuje takie formy jak:
a) zabójstwo członków grupy;
b) spowodowanie poważnego uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia psychicznego członków grupy;
c) rozmyślne stworzenie dla członków grupy warunków życia, obliczonych na spowodowanie ich całkowitego lub częściowego zniszczenia fizycznego;
d) stosowanie środków, które mają na celu wstrzymanie urodzin w obrębie grupy
e) przymusowe przekazywanie dzieci członków grupy do innej grupy.

Według pracowników IPN zbrodnie na Wołyniu spełniają definicję Lemkina. Kolejne rządy polskie unikały jednak używania tego terminu w oficjalnych kontaktach z Ukrainą w imię utrzymania dobrych stosunków.

Mordy na Polakach trwały od od lutego 1943 roku do wiosny 1945 roku, według szacunków zamordowano ok. 100 tys. osób. Szczególnie tragiczna była niedziela 11 lipca 1943, kiedy UPA dokonało skoordynowanego ataku na 99 polskich miejscowości, głównie w powiatach horochowskim i włodzimierskim.

W wyniku polskich akcji odwetowych zginęło także ok. 10 tys. Ukraińców. Według jednego z najważniejszych specjalistów od historii tej zbrodni, prof. Grzegorza Motyki, polskiego odwetu nie sposób zrównywać z mordami popełnionymi przez Ukraińców: był reakcją i aktem samoobrony, a nie ludobójstwem.

OKO pilnuje,
żeby Polska nie wyszła z Europy.
Wesprzyj nas, byśmy mogli działać dalej.

Historyk i socjolog, profesor na Uniwersytecie SWPS, publicysta. Autor dwóch książek reporterskich o Afryce i kilku książek o historii. "Szkalował" Polskę m.in. w „the Guardian”, „Le Monde”, „El Pais”, „Suddeutsche Zeitung”. Ostatnio wydał książkę o polskiej samoocenie – „No dno po prostu jest Polska. Dlaczego Polacy tak bardzo nie lubią swojego kraju i innych Polaków” (WAB 2017). W OKO.press pisze o polityce i historii.


Masz cynk?