Właściwie pytanie nie brzmi już obecnie „czy”, tylko „kiedy”. Brak redukcji emisji gazów cieplarnianych może się dla nas skończyć scenariuszem, w którym zamiast kilku dni upalnych w roku, będzie ich kilkadziesiąt, a w czasie najgorętszych lat końca obecnego wieku temperatury będą często przekraczać 40°C - prognozują eksperci portalu naukaoklimacie.pl

Nie ulega żadnej wątpliwości, że w ostatnich dekadach klimat w Polsce wyraźnie się ocieplił. To, co widzimy już na własne oczy, potwierdzają dane pomiarowo-obserwacyjne: średnie roczne temperatury w kolejnych dziesięcioleciach są coraz wyższe – obecnie wzrost temperatury w Polsce postępuje z szybkością ok. 0,3 °C na dekadę.

O ile trudno jednoznacznie powiązać występowanie konkretnych zjawisk (np. rekordów ciepła, susz czy serii gwałtownych burz) z globalnym ociepleniem, o tyle wiadomo, że sprzyja ono coraz częstszemu występowaniu takich zjawisk.

Ciepłe półrocze (kwiecień-wrzesień 2018) były pod względem średniej miesięcznej temperatury w Polsce najcieplejsze od początku prowadzenia stałych pomiarów meteorologicznych (w Warszawie od 1779 roku).

Rysunek 1. Przebieg średnich obszarowych anomalii temperatury w Polsce w ciepłej połowie roku w latach 1781-2018.

Rok 2018 – rekord

Zeszłoroczny kwiecień pobił historyczny rekord – średnia temperatura w wielu miejscach, szczególnie na południowych krańcach Polski, zbliżyła się do 15,0 °C, była więc charakterystyczna raczej dla bardzo ciepłego maja, niż kwietnia.

Maj był już mniej anomalny, jednak wystarczyło to do pobicia historycznego rekordu z 1889 roku. Średnia temperatura tego miesiąca wzrosła do 18,3 °C na Okęciu, a w obrębie miejskiej wyspy ciepła w Warszawie sięgnęła 19,0 °C.

Zeszłoroczny maj był cieplejszy od przeciętnego lipca z lat 1961-1990, bowiem w tym okresie średnia temperatura najcieplejszego miesiąca wynosiła w Warszawie 17,9 °C.

Niemal równie anomalne były czerwiec i sierpień, lipiec również uplasował się powyżej normy. We wrześniu i w październiku również było ciepło, zaś na początku listopada dwukrotnie bity był krajowy rekord ciepła dla tego miesiąca: na posterunku klimatologicznym w Polanie temperatura wzrosła aż do 26,2 °C!

Należy zauważyć, że taka pogoda wczesną i późną wiosną (a także jesienią) większość naszych rodaków ucieszyła (szczególnie że wysokie temperatury połączone były z bardzo wysokim usłonecznieniem).

Nie ma w tym nic dziwnego – przeciętna wiosna w Polsce do najcieplejszych nie należy i nawet w maju opady śniegu nie są niczym nadzwyczajnym, czego doskonały przykład mieliśmy w roku ubiegłym.

Stąd nawet rekordowo wysoka anomalia temperatury miesięcznej nie powoduje w tym czasie (szczególnie w kwietniu, czy listopadzie) większych uciążliwości.

Tak też było w 2018 roku, jedynie rolnicy na niektórych obszarach mogli narzekać na duży niedobór opadów.

Niestety – w czasie ocieplenia klimatu nie możemy mieć pewności, że rekordowe anomalie przypadną tylko i wyłącznie na przejściowe pory roku. Już w 2018 roku anomalia temperatury w okresie letnim (czerwiec-sierpień), wyliczona jako średnia obszarowa dla całej Polski, była najwyższa w całym okresie pomiarowo-obserwacyjnym, choć jednocześnie i tak była sporo niższa niż wiosną.

Długie fale upałów latem

Należy się niestety liczyć z tym, że prędzej czy później podobne anomalie przytrafią się nam w okresie letnim. To zaś doprowadzi do skrajnie wysokiej liczby dni upalnych i (najprawdopodobniej) rekordowej suszy.

Wpływ rekordowo długich fal upałów na wzrost śmiertelności, głównie wśród osób starszych, jest doskonale udokumentowany. W ostatnich dwóch dekadach wyjątkowe okazały się tu lata 2003 w Europie Zachodniej i 2010 w Europie Wschodniej (głównie w europejskiej części Rosji).

W roku 2003 w samej Francji w okresie 1-20 sierpnia odnotowano 60-procentowy wzrost liczby zgonów, przy czym w grupie wiekowej powyżej 75 lat aż 70-procentowy.

Tej fali upałów przypisuje się we Francji 14 800 zgonów (BEH nr 45-46/2003). Fala upałów nie ograniczyła się jednak tylko i wyłącznie do Francji. Szacuje się, że niezwykle gorące lato 2003 pochłonęło w przybliżeniu 70 000 ofiar w całej Europie Zachodniej (Robine i in., 2008).

Również lato 2010 okazało się tragiczne, tym razem w Europie Wschodniej. Skrajnie wysokie temperatury panowały tu od końca czerwca: w Moskwie od 20 czerwca do 19 sierpnia wszystkie średnie dobowe temperatury były powyżej normy z lat 1981-2010, od 14 lipca do 15 sierpnia odnotowano 33-dniowy ciąg dni z temperaturą przekraczającą 30 °C.

Zmierzono tu również absolutny rekord temperatury: 29 lipca temperatura maksymalna osiągnęła 38,2 °C (padł również rekord sierpnia: 37,3°C).

Dodatkowym problemem w przypadku fali upałów z 2010 roku okazały się pożary. Pod koniec lipca i na początku sierpnia wiele obszarów dotkniętych falą upałów zostało spowitych gęstym dymem i smogiem. To powodowało dodatkowe problemy zdrowotne.

Rysunek 2. Moskwa-Jasenewo widok z dnia 17 czerwca 2010 (z lewej) i 7 sierpnia 2010 (z prawej). Źródło: Wikipedia.

Liczba ofiar upalnego lata 2010 jest trudna do określenia, szacuje się ją jednak na ponad 55 000 [CRED, 2011Munich RE, 2015]. Polskę na szczęście obie fale upałów ominęły – w obydwu przypadkach byliśmy jedynie na ich skraju: w 2003 bardzo ciepłe lato wystąpiło w Polsce zachodniej, zaś w 2010 głównie w Polsce wschodniej.

Lipiec 2010 był rekordowo ciepły m.in. w Suwałkach, Biebrzy (gdzie rekordowy był również sierpień) i w Różanymstoku. Trudno jednakże oczekiwać, że równie duże szczęście będziemy mieli w przyszłości, szczególnie że klimat w dalszym ciągu się ociepla.

Trzykrotnie więcej dni upalnych, już obecnie

Ocieplenie klimatu widać wyraźnie, gdy przyjrzymy się wzrostowi liczby dni upalnych, z temperaturą Tmax ⩾ 30°C.

Rysunek 3 pokazuje porównanie średniej liczby dni upalnych na terytorium Polski: na górze w latach 1951-1990, a na dole w ostatniej dekadzie. Jak widać, kiedyś takich dni bywało w ciągu roku poniżej sześciu, teraz bywa ich piętnaście (zwłaszcza w południowej części kraju).

Liczba dni upalnych (z Tmax⩾30°C) w ostatniej dekadzie w stosunku do lat 1951-1990 wzrosła blisko trzykrotnie!

Sezon letni (czerwiec-sierpień) ociepla się w Polsce szybciej, niż wynikałoby to z części projekcji opartych o modele ogólnej cyrkulacji (GCM).

Tutaj przyczyn może być wiele: od niedoszacowania tempa ocieplenia przez sam model, przez wielodekadowe zmiany w cyrkulacji atmosferycznej i oceanicznej, takich jak np. Atlantycka oscylacja wielodekadowa (Hong i in., 2017), po bezpośredni wzrost dopływu promieniowania słonecznego związanego z zmniejszonym zanieczyszczeniem powietrza w stosunku do okresu przed 1990 roku.

Fakt szybszego ocieplenia sezonu letniego doskonale obrazuje poniższy wykres prezentujący wyniki (anomalia średniej temperatury maksymalnej w odniesieniu do okresu referencyjnego 1981-2010) modelu EC-EARTH 2.3 (RCP 8.5) dla punktu 21E,51N w porównaniu do danych rzeczywistych (dane ze stacji Warszawa-Okęcie).

Rysunek 4. Anomalia temperatury maksymalnej w sezonie letnim (czerwiec-sierpień) w punkcie 51N, 21E (w przybliżeniu położenie Warszawy). 11-letnia średnia ruchoma. Symulacja scenariusza RCP8.5 (Biznes-jak-zwykle) modelem EC-EARTH 2.3.

Z powyższego wykresu wynika, że od końca lat 80. XX w. obserwujemy w Polsce silne ocieplenie sezonu letniego. Obecnie anomalia jest na poziomie, który wg modelu EC-EARTH (biorąc pod uwagę średnią ze wszystkich jego realizacji) powinniśmy osiągnąć w latach 40. XXI w.

Jeśli za tę różnicę rzeczywiście odpowiadają fluktuujące czynniki naturalne, należy się liczyć z tym, że w kolejnych dekadach tempo ocieplenia w sezonie letnim może nieco spaść; jeśli nie, będziemy musieli przyzwyczajać się do coraz wyższych temperatur.

Polskie upały w (niezbyt odległej) przyszłości

Modele ogólnej cyrkulacji bardzo różnią się w ocenie tego, jak bardzo liczba upalnych dni wzrośnie. Tutaj należy się krótkie wyjaśnienie – w dalszej części tekstu za dzień upalny rozumieć będziemy dzień z temperaturą maksymalną wyższą, lub równą wartości 95 percentyla dla miesięcy czerwiec-sierpień z lat 1951-2010 (Ustrnul i in., 2010).

Inaczej mówiąc – cieplejszy niż 95 proc. dni z tego okresu.

Według modelu klimatycznego CSIRO w scenariuszu Biznes-jak-zwykle (RCP8.5), czyli przy coraz większych emisjach gazów cieplarnianych,

wzrost liczby dni upalnych względem drugiej połowy XX wieku będzie kilkunastokrotny (oraz 5-krotny względem stanu obecnego).

Oczywiście mówimy tu o wartościach przeciętnych, a konkretnie średnich 11-letnich. Oznacza to, że w niektórych latach ich liczba będzie znacznie wyższa, niż ta przedstawiona na wykresie.

Możemy wtedy oczekiwać szczególnie uporczywych fal upałów oraz związanych z nimi susz, pożarów, zakwitów glonów i innych problemów.

Rysunek 6. Dane obserwacyjne ze stacji Warszawa-Okęcie na tle wyników wszystkich realizacji modelu CSIRO MK3.6.0.

Oczywiście, wzrost nie dotyczy tylko i wyłącznie samej liczby dni upalnych, ale też maksymalnych temperatur notowanych w czasie tych coraz częstszych fal upałów.

W modelu CSIRO w scenariuszu Biznes-jak-zwykle absolutne maksima temperatur do 2100 roku przekraczają najwyższe temperatury notowane do 2005 roku nawet o 9 °C.

Realizacja tego scenariusza oznaczałoby iście katastrofalne warunki, z temperaturami sięgającymi 45 °C.

Mega lato możliwe

Model CSIRO wskazuje też na bliską możliwość wystąpienia „mega lata” porównywalnego z tymi z lat 2003 i 2010 – na początku przyszłej dekady wylicza on rok, w którym aż 7 dni przekracza rekord temperatury maksymalnej z lat 1951-2005.

Istnieje więc spore ryzyko, że tragiczne zdarzenia z lat 2003 i 2010 już całkiem niedługo dotkną i nasz kraj.

Właściwie pytanie nie brzmi już obecnie „czy”, tylko „kiedy”. Brak redukcji emisji gazów cieplarnianych może się dla nas skończyć scenariuszem, w którym zamiast kilku dni upalnych w roku, będzie ich kilkadziesiąt (do tej pory w najobfitszym w dni upalne roku 2015 było ich nieco ponad 20), a w czasie najgorętszych lat końca bieżącego wieku temperatury będą często znacząco przekraczać 40°C.

Będą to warunki zdecydowanie gorsze, niż te znane z lat 2003 i 2010 i – co gorsza – będą się pojawiać niemal co roku.

Piotr Djaków (Meteomodel.pl), redakcja Marcin Popkiewicz, konsultacja merytoryczna: prof. Szymon P. Malinowski

Tekst ukazał się na portalu naukaoklimacie.pl. Przedrukowujemy za zgoda autorów.


OKO.press sprawdza, czy politycy ratują świat przed katastrofą klimatyczną.
Wesprzyj nas, też chcemy przeżyć.

Twoje OKO

Specjalne teksty. Niepublikowane taśmy. Poufne wiadomości. Za darmo. Na zawsze.

Załóż konto. Otwórz OKO!