"Chodzi o stworzenie moralnej atmosfery, która by zmusiła słuchacza do wchłonięcia danej mu strawy duchowej tak, by stała się cząstką jego jaźni. Środkami do tego służą przemówienia, deklamacje, śpiew" - głosiła broszura Instytutu Propagandy Państwowotwórczej. 11/11 obchodzono od 1937 roku, wcześniej głównie imieniny Marszałka - Piotr Osęka dla OKO.press

Oficjalne obchody rocznicy 11 listopada po raz pierwszy odbyły się w 1937 roku, dwa lata po śmierci Józefa Piłsudskiego. Uroczystą defiladę odbierał marszałek Edward Rydz-Śmigły. Prezentacja siły i sprawności armii wypadała malowniczo, ale propaganda kładła nacisk na jeszcze inny aspekt ceremonii.

Obchody Święta Niepodległości w Warszawie - oddziały piechoty defilujące przed trybuną honorową. 11.11.1937. Fot. NAC

Oddziały piechoty defilujące przed trybuną honorową. 11.11.1937. Fot. NAC

„Kiedy w święto listopadowe przez plac na Rozdrożu przeciągała szarostalowa kolumna wojska, a Wódz Naczelny odbierał defiladę, tysiące par oczu maszerujących żołnierzy patrzyły w Jego oczy” – pisała rządowa „Gazeta Polska”.

„Oczy żołnierskie pobłyskiwały czujnym i wesołym blaskiem. Tak patrzy żołnierz, kiedy widzi i wyczuwa nieomylny instynktem wodza. Tajemny magnetyzm sprzęgający masę maszerującego wojska ze stojącym na trybunie wodzem udzielił się zalegającym chodniki tłumom. Bo spotkanie żołnierzy z wodzem naczelnym w prostym, surowym ceremoniale defilady miało w sobie patos porywający”.


Piotr Osęka, historyk z Instytutu Studiów Politycznych PAN, specjalista od polskich dziejów w XX wieku, autora m.in. książek i artykułów o Marcu 1968 (także w OKO.press) i stalinizmie. Publikuje w „Wyborczej” i „Polityce”. Z perspektywy swej wiedzy ocenia wydarzenia polityczne, np. kreowanie Niemców jako wrogów przez PiS, czy ryzyka, jakie niosą bardziej radykalne formy protestu


Nowe święta II RP

Druga Rzeczpospolita musiała zaprojektować własne święta, podobnie jak musiała wynaleźć własną tożsamość polityczną. W pierwszych latach po odzyskaniu niepodległości ceremonie miały raczej skromny przebieg i koncentrowały się wokół trzech dat:

  • 3 maja,
  • 6 sierpnia (rocznicy wymarszu Pierwszej Kadrowej)
  • 11 listopada – w tym ostatnim przypadku uroczystości miały przez wiele lat charakter nieformalny.

Obchody sprowadzały się przede wszystkim do rewii wojskowych i przypisywały społeczeństwu rolę raczej widzów niż uczestników. Święto wojska ustanowiono (w rocznicę Bitwy Warszawskiej) roku 1924, początkowo jednak miało ono charakter lokalny. Nie organizowano uroczystości centralnych.

„W miastach święto to nie zwracało większej uwagi – pisała prasa międzywojenna – z tego powodu, że w tym czasie oddziały wojskowe przebywały zazwyczaj na ćwiczeniach polowych poza obrębem swoich garnizonów. Tam też odbywały się zależnie od okoliczności lokalnych rewie, defilady, pogadanki okolicznościowe, a żołnierze otrzymywali w tym dniu lepszy obiad”.

Punktem zwrotnym stał się rok 1926

Po zamachu majowym kultura polityczna II RP zaczyna ulegać szybkim przeobrażeniom. Propaganda stała się jednym z priorytetów nowej władzy, co znalazło swój wyraz w zmianach instytucjonalnych. Od razu po przejęciu władz przez piłsudczyków przekształceniu uległ Wydział Prasowy Ministerstwa Spraw Wojskowych – jego obowiązki przejął nowo utworzony Wydział Polityczny.

Do kalendarza obchodów dopisano nowe święta:

  •  przede wszystkim Święto Morza,
  • doroczny Zjazd Legionistów,
  • Tydzień Gór, dożynki,
  • rocznice powstania listopadowego i styczniowego,
  • a także rocznica zajęcia Wilna przez generała Lucjana Żeligowskiego.

 Obchody rocznicy wyzwolenia Wilna w Wilnie 21.04.1929 r.

Obchody rocznicy wyzwolenia Wilna, w Wilnie, 21.02,1929 r. Edward Śmigły-Rydz piąty od prawej

Imieniny komendanta

Pojawił się też nowy rodzaj uroczystości państwowych – obchody imienin przywódców państwa. To właśnie kult wodza stanowił esencję rytuałów politycznych budowanych po 1926 roku.

Na pierwszym miejscu uplasowały się imieniny Józefa Piłsudskiego. Dzień ten nie miał formalnego statusu rocznicy, jednak jego huczne obchody były organizowane przez struktury państwa.

Po raz pierwszy 19 marca fetowano już w roku 1927 – odbyły się akademie i pochody, w których na równi z obywatelami uczestniczyły oddziały wojska i policji oraz dostojnicy państwowi.

Dekorowano ulice i gmachy, w witrynach sklepowych i oknach mieszkań wystawiano portrety. W następnych latach do celebrowania imienin przystępowano już trzy dni wcześniej, a na każdy dzień przewidziano inne ceremoniały.

Najuroczyściej świętowano oczywiście same imieniny: uroczystości miały zasięg ogólnokrajowy zaś centralne wydarzenia (przemówienia, widowisko historyczne) transmitowało radio.

Nad przebiegiem święta czuwał Komitet Główny Obchodu Imienin Marszałka Piłsudskiego.

Imieniny Józefa Piłsudskiego, Belweder

Treścią obchodów było zarówno eksponowanie zasług Marszałka jak i – a może przede wszystkim – odgrywanie powszechnego uwielbienia dla jego osoby. „Dzień Imienin Wodza Narodu Marszałka Józefa Piłsudskiego będzie uroczyście obchodzony w całym państwie” – donosiła „Gazeta Polska”.

„W związku ze zbliżającym się dniem Imienin Marszałka na całym terenie Rzeczypospolitej potworzyły się miejscowe Komitety obchodu, w skład których weszli przedstawiciele wszystkich organizacji społecznych oraz najszerszych sfer obywatelskich, celem jak najuroczystszego obchodu dnia Imienin Dostojnego Solenizanta i ukochanego Wodza Narodu. W tym dniu cała Polska godnie uczci Wskrzesiciela Niepodległej Ojczyzny, a dzień 19 marca będzie nie tylko dniem oddania hołdu Wielkiemu Obywatelowi, lecz zarazem dniem pogody i radości”.

„Zwracamy się myślą do Niego”

Język publicznych wypowiedzi przepojony był czołobitnością.

„Są chwile w życiu każdego człowieka – oświadczył jeden z mówców na imieninowej akademii – w których wznosimy myśl wyżej, patrzymy szerzej i obejmujemy całokształt życia.

Taką chwilą w życiu nas, szarych pracowników jest zawsze dzień imienin Komendanta, kiedy zwracamy się myślą do niego, rozpamiętując jego czyny i biorąc z nich dla siebie wzór i przykład.

Toteż w dniu jego imienin, przesyłając Mu wyrazy naszej gorącej miłości i wdzięczności serdeczne, chcemy go zapewnić, że stoimy do Jego rozkazów i że nie ma tak ciężkiej i trudnej pracy, w której nie wypełnilibyśmy naszych obowiązków do końca. Marszałek Józef Piłsudski, Budowniczy odrodzonej Polski, ukochany z całego serca Wódz Narodu – niech żyje!”.

I jeszcze dwa święta

Po śmierci Piłsudskiego do kanonu świąt narodowych włączono dwie daty:

  • rocznicę śmierci marszałka
  • oraz imieniny Edwarda Rydza-Śmigłego (18 marca). Wyjątkowo okazale obchodzono zwłaszcza drugą z rocznic – ponieważ solenizant objął schedę po zmarłym Komendancie, jego imieniny urosły do rangi najważniejszego święta państwowego.

2

Marszałek Śmigły-Rydz składa wieniec w Belwederze
w dniu imienin zmarłego Marszałka Piłsudskiego

Gmachy państwowe dekorowano flagami narodowymi; organizowano gale, koncerty i akademie – przede wszystkim w szkołach i jednostkach wojskowych. Odbywały się uroczyste msze, wojewodowie i komendanci garnizonów w imieniu solenizanta przyjmowali życzenia składane przez przedstawicieli społeczeństwa; masowo wysyłano telegramy gratulacyjne.

Lala dla Rydza od Koła Gospodyń Wiejskich

Spektakularnie przebiegały zwłaszcza obchody stołeczne. Warszawiacy ustawiali się w kolejce przed gmachem Głównego Inspektoratu Sił Zbrojnych. „Od wczesnego rana ku siedzibie Naczelnego Wodza ciągną tłumy mieszkańców stolicy i delegacje z całej Polski” – donosiła prasa. – „Gmach GISZ-u udekorowano flagami i girlandami z zieleni. Nad portalem głównego pawilonu umieszczono pod orłem portret Marszałka Śmigłego-Rydza pośród biało-czerwonych flag i girland świerkowych. Na maszt sztandarowy wciągnięto chorągiew państwową.

Jedno z okien w tym pawilonie – okno pokoju, w którym pracuje Wódz Naczelny – obrzeżono girlandą biało-czerwonych wstęg i zielenią, tworząc wielki prostokąt na tle białych ścian GISZ.

Przed pawilonem zatrzymuje się publiczność. Do GISZ-u przybywają delegacje organizacji społecznych i stowarzyszeń pracowniczych oraz delegacje związków byłych wojskowych. Delegaci wpisują się do ksiąg audiencjonalnych, wyłożonych w auli gmachu.

Przed kwaterą Marszałka Śmigłego-Rydza przy ul. Klonowej gromadzą się tłumy mieszkańców stolicy. […] Tłumy gęstnieją z godziny na godzinę. Przybywają delegacje chłopskie z Łowickiego w strojach regionalnych, młodzież Związku Strzeleckiego i młodzież szkolna. […] Wpisują się do ksiąg wyłożonych w kwaterze Marszałka”.

Plakat propagandowy z 1937 r.

Oprócz podpisów przynoszono także kwiaty i prezenty – rzeźbione buławy, obrazy, kilimy, broń białą i myśliwską a nawet „ogromną lalę artystycznie wykonaną przez koło gospodyń wiejskich”.

 Hołd dożynkowy

Wyjątkowo doniosłe znaczenie miały także obchody dożynek. Poczynając od roku 1927 tradycyjne święto plonów przekształcono w wydarzenie o charakterze ogólnokrajowym, narodowym.

Sens nowego rytuału polegał przede wszystkim na przypisaniu głowie państwa atrybutów gospodarza.

Wedle tej optyki władza polityczna miała być władzą patriarchalną – troskliwą i opiekuńczą, ale zarazem wymagającą oraz suwerenną.

Ceremoniał państwowych dożynek był metaforą hołdu składanego rządzącym przez rządzonych.

Ustanowienie tego święta stanowiło punkt zwrotny w kulturze politycznej – zapowiedź zjawisk, jakie miały w niej dominować przez następne kilkadziesiąt lat.

Scenariusz uroczystości był mieszaniną folklorystycznej tradycji i militarnej celebry. Nie zabrakło ludowych przyśpiewek, tańców i odgrywania żniwnych scen oraz alegorycznych wyobrażeń przyrody – państwowy charakter święta wymuszał jednak rozmaite uzupełnienia i modyfikacje.

Dożynkowy korowód przeistoczył się w chłopski pochód; rolę trybuny pełniło podium wzniesione na tę okazję przed prezydenckim pałacem w Spale. Z roku na rok ceremoniał stawał się coraz wystawniejszy. Rosła liczebność delegacji, ludowe stroje uzupełniano rozmaitymi dodatkami i rekwizytami.

Gloryfikacja państwa i narodu

Świąteczne symbole uporządkowano według czytelnej hierarchii; przesłaniem dożynek była gloryfikacja państwa i narodu.

Na stadionie sportowym, gdzie odbywała się druga część uroczystości – wieńcowanie – ustawiono półkolem dwanaście bogato zdobionych bram, symbolizujących poszczególne dzielnice państwa. Pośrodku umieszczono trzynastą bramę – ogólnopolską.

Po złożeniu przez delegację poszczególnych ziem „darów żniwnych” na ręce prezydenta Mościckiego, z trzynastej bramy wyruszyła delegacja, którą prowadził starosta dożynek. „Był to wspaniały korowód, na czele którego dwunastu delegatów, reprezentujących wszystkie ziemie polskie niosło imponującej wielkości wieniec uwity ze zboża i przybrany kwieciem.

Gdy delegacja doszła do trybuny, pierwsza przodownica złożyła P. Prezydentowi życzenia, a starosta wręczył Mu bochen chleba, mówiąc: »oto macie bochen chleba, bo tego najwięcej trzeba; krajcie nie dużo, nie mało, żeby dla wszystkich stało«”.

Dzieci i szkoły składają życzenia zakończone okrzykiem

Majestat władzy często ozdabiano postaciami dzieci. Życzenia Piłsudskiemu i Rydzowi-Śmigłemu składali harcerze i uczniowie. Uwielbienie dla przywódcy okazywali nawet najmłodsi. Przykłady można by mnożyć: oto podczas uroczystości poświęconych pamięci Komendanta w roku 1938 „przybywa do Belwederu grupa dzieci z jednego z przedszkoli warszawskich. Każde dziecko składa przed wejściem do pałacu Belwederskiego pęczek fiołków”.

W uroczystych akademiach i okolicznościowych mszach brały udział całe szkoły. Wizyty delegacji uczniowskich były stałym i wyeksponowanym motywem świąt.

„W przeddzień imienin Pana Prezydenta Rzplitej o godz. 12 w południe młodzież szkół średnich i powszechnych wraz z pocztami sztandarowymi oraz delegacje harcerzy przybyły na dziedziniec zamkowy, celem złożenia hołdu dostojnemu solenizantowi” – pisał „Express Poranny” na początku lat 30. – „Orkiestry szkolne odegrały hymn narodowy. Następnie jedna z uczennic w serdecznych słowach złożyła życzenia imieninowe i hołd Dostojnemu Solenizantowi w imieniu młodzieży szkolnej, zakończony okrzykiem na Jego cześć”.

Misterium narodowe

Święta państwowe po roku 1926 miały być czymś więcej niż widowiskiem lub konwencjonalnym symbolem państwowości – miały być narodowym misterium.

„Urobienie duszy obywatela, oto cel obchodów – czytamy w broszurze wydanej przez Instytut Propagandy Państwowotwórczej – Z tej roli obchodów organizatorzy ich muszą sobie dokładnie zdawać sprawę. Chodzi o dusze uczestników, więc o stworzenie takiej moralnej atmosfery, która by zmusiła słuchacza do wchłonięcia danej mu strawy duchowej tak, by stała się ona cząstką jego jaźni.

W pierwszym rzędzie obchody muszą wpłynąć na stan uczuciowy i wyobraźnię. Środkami do tego służą przemówienia, deklamacje, śpiew”.

Ognie, stosy, przemarsze

Ważny motyw świątecznych scenariuszy stanowiła symbolika ognia. Przy okazji ważniejszych rocznic budowano z ognisk świetliste „kręgi” i „łańcuchy”, organizowano defilady ludności z pochodniami, niekiedy pośrodku miast rozpalano też stosy – np. na krakowskich Oleandrach w rocznicę wymarszu Pierwszej Kadrowej.

W latach trzydziestych rośnie liczba rozmaitych pochodów.

Członkowie organizacji społecznych – tak jak np. „Związek Strzelecki” lub „Liga Morska i Kolonialna” – odbywali przemarsze ulicami miast, często przystrojeni w stroje ludowe i zaopatrzeni w rekwizyty.

Polski sen o koloniach

Manifestacja członków Ligi Morskiej i Kolonialnej na rzecz uzyskania przez Polskę kolonii, Poznań 9 lipca 1938 r. / Fot. NAC

Zdarzały się defilady jeźdźców przebranych za husarzy lub manifestacje motocyklistów. Maszerujące obok siebie delegacje z różnych regionów Polski miały symbolizować jedność narodu.

Uderzała coraz widoczniejsza militaryzacja pochodu: przemarsze inscenizowano tak, aby cywile przypominali żołnierzy. W programie corocznego Święta Gór umieszczano np. defilady orkiestr góralskich, paradujące przemiennie z oddziałami wojska i niosące instrumenty muzyczne w geście „prezentuj broń”.

Obywatelom się podobało

Jak się wydaje większość społeczeństwa uczestniczyła w tych świątecznych mobilizacjach z niekłamanym entuzjazmem.

Niekiedy sarkano na kosztowny przepych towarzyszący państwowym obchodom, ale dominowało przeświadczenie, że rozmach i patos uzasadnione są okolicznościami.

Piłsudczycy niszczyli demokratyczne instytucje i zamykali opozycję w więzieniach, jednak Polacy wybaczali im to, widząc w nich „silny rząd na trudne czasy”.

Tym większym szokiem dla społeczeństwa stała się wrześniowa klęska.


OKO sprawdza, czy politycy mówią prawdę o historii.
Wesprzyj nas, byśmy mogli działać dalej.

Twoje OKO

Specjalne teksty. Niepublikowane taśmy. Poufne wiadomości. Za darmo. Na zawsze.

Załóż konto. Otwórz OKO!