Kaczyński chce rządzić 5, 10, 15 lat. "My po-prze-my!" skanduje tłum na festynie wyborczym w Dygowie pod Kołobrzegiem. Każdy chce go dotknąć, zrobić selfie, podziękować za ojczyznę wolną i "nakarmienie głodujących dzieci", ale chroni go mur z 10 ochroniarzy. Są czujni: kamera OKO.press złapała, jak uciszono kontrdemonstranta

W sobotę 3 sierpnia 2019 wybraliśmy się z kamerą na piknik rodzinny (to partyjny eufemizm; oficjalnie kampanii jeszcze nie ma) do Dygowa na Pomorzu Zachodnim. Pod hasłem „Dobry czas dla Polski” partia wynajęła od gminy stadion i reklamowała w Radiu Szczecin: „zapowiada się autentyczna, piękna atmosfera w rodzinnym anturażu. Ludzie chcą bliskości z politykami”. Oto relacja – tekstem i obrazem filmowym.

Od południa na scenie występy zespołów muzycznych, obok wielki namiot w kolorach i z szyldem PiS, stoisko Koła Gospodyń Wiejskich, kramy z żywnością. I traktory, stare i nowoczesne. Śpiewają na ludowo, ale treść dziwnie feministyczna, że chłop zły, że baba robi karierę, a baba na to: „niech się inne w domu kiszą, jak ja będę śpiewać, to o mnie napiszą”.

  • Zobacz całą zwrotkę

    „Tu na Pomorzu jest gmina, co w herbie łososia ma, Dygowo, wieś ma rodzinna, kochasz ją ty i ja,

    Ludowe granie i to śpiewanie, to serce raduje, jak se zaśpiewam, jak se zanucę, to młodo się czuję”.

    „Chłop mi czasem mówi, co ty babo czujesz, inne siedzą w domu, ty się rozśpiewujesz,

    A niech sobie siedzą, niech się w łóżkach kiszą, jak ja będę śpiewać, to o mnie napiszą”. 

Kaczyński: nakarmiłem głodne dzieci

Zespół śpiewa, ale wszyscy czekają na głównego gościa. Przeważają osoby starsze. Widać, że ubrali się jak mogli elegancko, panie mają kapelusze.

Na scenie zjawia się szef ochrony Kaczyńskiego. Patrzy, o coś pyta i znika. Poruszenie. Proszą zespół o przerwanie występu, na scenę wbiega Paweł Szefernaker (32-latek, wiceminister spraw wewnętrznych) i ogłasza, że gość już przyjechał i że „cieszymy się bardzo”. Wiwaty.

Prezes zjawia się w asyście siedmiu ochroniarzy, jest także nieodłączny kompan Joachim Brudziński plus minister żeglugi Marek Gróbarczyk i inni partyjni działacze.

Już tutaj w Dygowie  – tak się pomyślnie zdarzyło – Jarosław Kaczyński miał spotkać pana, który przypomniał mu o wydarzeniu sprzed lat. „To był rok 2007, późna jesień, już nie byłem premierem, spotkany pan dziękował mi, mówiąc to oczywiście troszkę w cudzysłowie, za nakarmienie głodnych dzieci tu, w tych okolicach” – taki zaczyna swą mowę prezes. Greps, ale ludzie wiwatują.

Polska była w ruinie, słychać było zwierzęta

To go prowadzi dalej, ku Polsce w ruinie.

„Pamiętam jak tutaj w 92. roku tutaj byłem i jeździłem po polach, które były zarośnięte na wysokość wysokiego mężczyzny i tylko tam było słychać różne zwierzęta” – mówi  nie precyzując, jakie to były zwierzęta, a ludzie aż kręcą głowami, jak strasznie wtedy było. Diagnoza prezesa: wina planu Balcerowicza, który z jednej strony „wprowadzał rzeczy nie do uniknięcia”, ale z drugiej „nie brał pod uwagę interesów ludzi. Bardzo wielu mieszkańców tej ziemi znalazło się bez pracy, bez nadziei”.

Prezes zbliża się do ery Tuska:

„Postanowiono zostawić tych Polaków, którzy żyją poza dużymi miastami samym sobie”, gorzej nawet, bo „przecież w pewnym momencie zaczęło się wycofywanie z ośrodków prowincjonalnych komisariatów policji, likwidowano szkoły, poczty”.

Tłum co chwila przerywa mu brawami, pomrukami i okrzykami „Dzię-ku-je-my, Dzię-ku-je-my”. 

Musimy mieć trwałe poparcie. „5, 10, 15 lat, więcej”

Czas na wnioski. „Musimy budować dobry czas dla Polski. Sądzę, że ten czas już jest, ale on powinien trwać, za rok, za pięć, za 10 lat, i później”. Po co? „Żebyśmy mogli powiedzieć, że nawet w tych bogatych Niemczech nie jest lepiej niż w Polsce”.  Entuzjazm, jak to będzie dobrze.

„Zasada solidarności, że wszyscy jesteśmy Polakami była łamana, ale od jakiegoś czasu już tak w Polsce nie jest. Nie będę tu państwu opowiadał długiej historii usiłowań, by tę politykę zmienić” – obiecuje Kaczyński, ale ciągnie dalej.  „To trwało od lat 90., od Porozumienia Centrum, rząd Jana Olszewskiego, później były także inne próby. Innymi słowy, wszystko co najlepsze to my. Sądzę, że wielu spośród państwa się o tym przekonało”.

Wątki się mieszają. Jest o poparciu w wyborach 2019 i 2020  („mamy wspaniałego prezydenta”) i o pracy, która jest i będzie, bo Polacy muszą mieć pracę. „Już zaczęli wracać  z zagranicy” (owacja).

W pewnym momencie prezes zauważa, że ktoś w tłumie przed sceną podnosi plakat „Konstytucja”. Brudziński też to spostrzega i momentalnie rusza, zaskakująco sprawny, z interwencją, coś klaruje protestującemu, pokazuje w kierunku wyjścia. Ochroniarze też tam już są. Szef ochrony, który zostaje na scenie mówi do do mikrofonu ukrytego pod marynarką: „zostaw go, zostaw go” (na filmie ledwie to słychać).

„Nie za tym razem, ale przyjdzie taki dzień, że zmienimy Konstytucję” – Kaczyński wykazują się refleksem.

Tłum zaczyna skandować „Ja-ro-sław, Ja-ro-sław”, ludzie się śmieją z tego kontr-demonstranta, słychać złośliwą satysfakcję. Tak jakby zmiana Konstytucji miała być karą dla tych, którzy jej bronią, batem na takich jak ten, co się wmieszał. Kaczyński mówi, jaka to będzie Konstytucja:

„Razem możemy zmienić Polskę” – kończy prezes, a tłum wiwatuje.

„Dziękujemy za słowa otuchy, prawdy, za to że rolnicy odzyskali polską ziemię, że zablokowano jej wykup” – wyraża wdzięczność miejscowy poseł Czesław Hoc (jedynka PiS w wyborach 2019). „Teraz pan prezes przejdzie się po stoiskach”.

Uścisnąłem prawicę, ty też? Tylko ręki nie myj!

Chcemy się do Kaczyńskiego  dopchać z kamerą, ale otaczają go ochroniarze, a tych z kolei zwarty tłum zwolenników. Każdy chce go dotknąć, coś mu powiedzieć, zrobić sobie z nim zdjęcie. Są i tacy, którzy przekazują mu podarki. I listy – „Tylko niech pan schowa do rąk własnych. Do rąk własnych” – zaklina jakiś pan, który macha ochroniarzom legitymacją z napisem PRASA.

Prezes chętnie podpisuje swoje książki, które ludzie przynoszą: „Polska naszych marzeń” i „Porozumienie z dziejów monowładzy. Z dziejów PC”. „Moja mama, tylko przedstawić (…) Jest pan wielkim Polakiem (…) Sto lat” – ten podziw nie ma granic.

Kobiety go obejmują, na co ochrona pozwala, ale gdy przy selfie młody chłopak kładzie mu rękę na ramieniu, szef ochrony zdejmuje ją natychmiast. Prezes całuje panie po rękach, tak jak zwykł to robić, podciąga dłoń do wysokości swoich ust.

Panuje potworny ścisk. „Panie prezesie, zapraszamy na świeżą rybę”, „zapraszamy do Koła Gospodyń Wiejskich”.  Na dłuższą chwilę Kaczyński zatrzymuje się przy stanowisku Gazety Polskiej. Zdjęcia na tle plakatu z tytułem gazety.

Jakiś chłopiec prosi: „Panie doktorze, podpisze pan?” – podsuwa kartkę.

Dr Kaczyński skromnie: „Co prawda mam doktorat, ale może pana rodziców jeszcze na świecie nie było, jak ja go robiłem” – śmieje się ze swego chyba żartu.

„Nikt pana nie tytułuje panie doktorze, a to też ważne, prawda?” – mówi ktoś ze świty prezesa. Taka demokracja.

Śpiewają mu i sto lat, i niech mu gwiazdka pomyślności, i cały czas Ja-ro-sław, Ja-ro-sław.

W pewnym momencie młody marynarz zaczyna dyrygować tłumem, chodzi o to, że będzie odpalany stary traktor, atrakcja imprezy. Pokrzykuje –  „troszeczkę do tyłu, mili państwo, krok do tyłu. Posłuchajcie marynarza, dobrze na tym wyjdziecie, jak żona”. Joachim Brudziński próbuje go odpędzić. 

A prezes idzie, przeciska się przez entuzjazm. W sumie zrobił może 150 metrów, ale trwa to z pół godziny. 

Tuż przed odjazdem prezesa liczę jego ochroniarzy. Jest ich teraz 10, w tym dwóch kierowców. Przynajmniej jeden w kamizelce kuloodpornej. Do tego nie odstępujący go na krok orszak polityków i asystenci. Ich zadaniem jest strzec prezesa, dopuszczać fanów, ale zatrzymywać wszystkich poza tym, także dziennikarzy. Chronić go przed trudnym, niestosownym pytaniem.

Po wyjeździe prezesa festyn raptownie się kończy, jakby był zorganizowany dla jednego aktora, jednego występu. Teren wiejskiego stadionu pustoszeje. Zwolennicy i wielbiciele Jarosława Kaczyńskiego powoli się rozchodzą, wspominają niedawne chwile.

Dziennikarz radiowy i telewizyjny, producent, reżyser filmów dokumentalnych. Pracował w m.in Polskim Radiu, „Panoramie” TVP2. Był redaktorem naczelnym programu „Pegaz” i szefem publicystyki kulturalnej w TVP1. Współpracuje z Krytyką Polityczną, gdzie przeniósł zdjęty przez „dobrą zmianę” program „Sterniczki” z Radiowej Jedynki. Tworzy cykl „Kamera OKO.press”.


Komentarze

  1. Ryszard Andrzejak

    To już tradycja. Zaczęło się od ogrodzeń w trakcie obchodów rocznic/miesięcznic. Widoczne było też na briefingu po odczytaniu oświadczenia dotyczącego lotów marszałka Kuchcińskiego. JK wygłosił i poszedł "odgradzając" się od pytań dziennikarzy. Najlepiej ten pan czuje się na piknikach w otoczeniu LUDU, któremu także nie wierzy.

  2. Adrian Janecki

    Niby prawda, a żałosna propaganda. Starcie się przywołać wspomnienia czasów komuny, by zdyskredytować PiS i prezesa Kaczyńskiego. Tylko, że jest pewna różnica. Za komuny, to ludzie tylko udawali, że tak kochają "światłe (lewackie) przodownictwo narodu". Tu nie muszą udawać. Oni naprawdę są wdzięczni za to co zyskali za rządów PiS. A ten co wyskoczył z hasłem "Konstytucja", za komuny to by go wyprowadzili, spałowali i wogóle mógł by mówić o szczęściu jeśli by przeżył. Ale to nie komuna rządzi, to PiS i ten otumaniony opozycyjną propagandą człowiek będzie jeszcze ze sto razy protestował przeciwko obecnej władzy, bo nikt mu nie będzie robił przeszkód. Ot, demokracja w pełnej krasie!

  3. A juz na serio, to caraz wiecej przykladow jak dziala pisowska propaganda, jaka agresje ukierunkowuje na wszystkich, ktorzy osmielaja sie miec inne zdanie niz wladza. Tak skutecznej i klamliwej propagandy nawet w PRL nie bylo, porownac ja mozna chyba jedynie do tej niemieckiej z lat 30-tych.
    Zastanawiam sie czy Kaczynski sam juz nie uwierzyl e te propagande, bo opowiafa coraz wieksze banialuki. Ale ludziom sie podoba, oczywiscie. Jak sie skonczy kasa na lapowki, przestanie byc milo. Ale wtedy ludowi wskaze sie wroga.

  4. Mateusz Głazowski

    Ka Kadu
    Po zmianie ustroju rzeczywiście nie o wszystkich zatroszczono się. Różne były przyczyny. Nie mniej jednak próbowano rozjaśniać umysły Polaków wierzących w bezinteresowną siłę sprawczą polityków. Dzisiaj widzimy, że ta praca nie przyniosła oczekiwanych efektów. Polak cieszy się, że nie musi samodzielnie podejmować decyzji, dokonywać wyborów. O wszystko zadba władza. Homo sovietikus, opisany przez Profesora Tischnera, żyje i jest coraz liczniejszy.

  5. Anna Wtyczko

    Polacy plują na komunę i lewaków, a jednocześnie kochają PISbolszewię.
    I tak od wielu lat. Musi wymrzeć pokolenie urodzonych w PRL. Może wtedy będziemy mądrzejsi, samodzielni w decyzjach i odpowiedzialności za nie

  6. Wojtek K

     Zdumiewające, jak idiotycznie może się zachowywać teoretycznie wykształcony człowiek!
    Głaski są ważne w każdym stadium rozwoju, jak się okazuje. Nie tylko w dzieciństwie. Ja bym się porzygał w takim anturażu.

  7. Zbigniew Derwisiński

    Jarosławie Kaczyński, pan jest NIKIM konstytucyjnym, pana funkcja jak i pan NIE ISTNIEJECIE w Konstytucji RP, pan jesteś "samodzierżawcą" i UZURPATOREM. Wybranie pana na prezesa partii, która wygrała wybory, NIE DAJE panu żadnych państwowych uprawnień. Pan jesteś, jak gorsze wydanie Nikodema Dyzmy. Pan jest tylko "kacykiem jednej partii" sięgającym po zakazany owoc, po POLSKĘ. Stalin, Hitler, Franco, Maduro i inni dyktatorzy i polityczni przestępcy mieli stanowiska obowiązujące w ich krajach, a ty nawet nie potrafiłeś się wspiąć na wieże "Lechujarki" i zapewnić sobie "partyjnej posrebrzanej boskości i to na wieki".

  8. Zbigniew Derwisiński

    POLSKO, dokąd zmierzasz, POLSKO otrząśnij się!! Kaczyński, to nie POLSKA, to nie wszyscy POLACY, to nie KULTURA, to nie GOSPODARKA, to nie WIARYGODNOŚĆ, to nie prawo i sądy, to nie KONSTYTUCJA RP, on to UZURPATOR i nikt konstytucyjny. Funkcja PREZESA PiS nie występuje w organizacji PAŃSTWA, jedyny jego tytuł, to "były 2 letni premier" i "pan terrorysta dla swojego zmarłego brata". Brat po wygraniu wyborów prezydenckich w 2005 roku przy całej Polsce krzyczał ze strachem w głosie, do mikrofonu: "PANIE PREZESIE MELDUJĘ WYKONANIE ZADANIA"!! Prezydentura, to dla Kaczyńskich kolejne zadanie, to TYLKO ZADANIE!!

Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press