0:00
0:00

0:00

Tydzień temu Sejm przegłosował nowelizację ustawy o Regionalnych Izbach Obrachunkowych. "Razem z tą ustawą kończy się epoka niezależnego, samodzielnego samorządu w Polsce" – mówi Paweł Bliźniuk, wiceprzewodniczący Rady Miejskiej w Łodzi. Za przyjęciem nowelizacji głosowało 253 posłów (cały PiS plus pół Kukiza i kilku posłów z mniejszych grup), a 189 było przeciw (całe PO, Nowoczesna, PSL i pół Kukiza oraz kilku posłów z mniejszych grup). Teraz ustawą zajmie się Senat, a potem podpisze prezydent Andrzej Duda.

Regionalne Izby Obrachunkowe nadzorują i kontrolują prezydentów, burmistrzów i wójtów pod kątem gospodarowania finansami gmin i przeznaczania publicznych pieniędzy. Przed przyjęciem budżetu gminy na kolejny rok zawsze RIO wydają swoje opinie, wyszczególniają uwagi i zastrzeżenia. Również przy absolutorium z wykonania budżetu za rok miniony, jednym z elementów oceny prezydenta, wójta i burmistrza jest opinia RIO.

Trzy miesiące później, czyli mniej więcej w połowie października, nowa ustawa wejdzie w życie. Wtedy w łatwy sposób można będzie odsunąć prezydenta, burmistrza lub wójta od władzy, a ich miejsce zajmie komisarz wskazany przez premier Beatę Szydło.

Co zmienia nowelizacja ustawy?

Są dwie kluczowe zmiany. Pierwsza to zasady wybierania prezesów Izb. Dotychczas byli wybierani był w konkursie. Teraz ma ich powoływać i odwoływać premier na wniosek szefa MSWiA.

Druga ważna zmiana to większe kompetencje m.in. kontrolowanie finansów gmin pod kątem „gospodarności i rzetelności”, a to otwiera pole do interpretacji przez mianowanego przez PiS dyrektora Izby.

"Każda decyzja inwestycyjna jest obarczona ryzykiem i może okazać się, że drożej kosztowała. Można wtedy stwierdzić niegospodarność. W zakresie gospodarowania nieruchomościami można wiele zakwestionować, albo w przypadku, gdy miasto coś kupiło, co miało przynieść dochody, a nie przyniosło" – wyjaśnia poseł Marek Sowa z Nowoczesnej, który zajmował się w imieniu partii tą ustawą.

Jeśli RIO będzie miało zastrzeżenia do finansów gminy, na przykład do gospodarności, czy rzetelności w wydawaniu pieniędzy publicznych, może wnioskować o powołanie komisarza. Teraz też może, ale procedura trwa bardzo długo, bo prezydent, burmistrz, czy wójt mają prawo odwoływać się do sądu.

Po wejściu w życie nowelizacji, komisarz będzie powoływany w trybie natychmiastowym. Odwołany prezydent, wójt, czy burmistrz będzie mógł się poskarżyć się do sądu, ale już nie pełniąc urzędu, a – wiadomo – sprawy sądowe mogą ciągnąć się latami.

Koniec niezależnego samorządu

Paweł Bliźniuk, który jest też szefem struktur PO w Łódzkiem, uważa, że są trzy powody, dla których nowa ustawa o RIO oznacza koniec samodzielnego i niezależnego samorządu w Polsce, jaki znaliśmy przez ostatnie ćwierć wieku. I wymienia:

  1. Skrócenie kadencji RIO i wybór nowych członków RIO, którzy będą wybierani centralnie i będą zależni od rządu.
  2. Wprowadzenie nieostrych kryteriów oceny gospodarności i tego, czy środki są wydatkowane są sposób prawidłowy. Daje to duże pole do interpretacji.
  3. Możliwość odwołania prezydenta, wójta, burmistrza i wprowadzenia zarządu komisarycznego bez możliwości odwołania się do sądu.

W demokratycznym państwie prawnym (art.2 Konstytucji) każdemu przysługuje prawo do odwołania i do momentu wyczerpania instancji sądowych, decyzja wobec tej osoby nie wchodzi w życie. Ale kiedy zacznie obowiązywać nowa ustawa o RIO, najpierw zostanie wprowadzony zarząd komisaryczny, a potem odwołany prezydent może szukać sprawiedliwości w sądach.

Co to znaczy gospodarność i rzetelność?

Rozszerzenie kontroli RIO o ocenę gospodarności i rzetelności zarządzania powoduje, że ocena wydawania pieniędzy publicznych staje się bardzo niejasna i może być różnie interpretowana.

"Ktoś może stwierdzić, że inwestycja w postaci infrastruktury sportowej jest niezasadna, bo są inne potrzeby w gminie na przykład remonty dróg i chodników. Wtedy RIO może stwierdzić, że pieniądze na inwestycję sportową zostały wydane niecelowo" – mówi Paweł Bliźniuk.

Mateusz Walasek, szef klubu radnych PO w łódzkiej Radzie Miejskiej: "Wszystko można wskazać jako niegospodarność: to, że autobus na jakiejś trasie jeździ wypełniony tylko w 30 proc., że ileś działek miejskich jest niesprzedanych, że ileś mieszkań komunalnych jest niezasiedlonych, że dworzec nie jest w pełni wykorzystany - to wszystko można podciągną pod niegospodarność. Nie da się w 100 proc. wykorzystać mienia miejskiego tak, jakby się chciało".

Zdaniem Walaska, ten bicz nad samorządami spowoduje, że ucierpią mieszkańcy. "Gminy podejdą do pewnych spraw zachowawczo bojąc się RIO. Władze miasta nie podejmą decyzji inwestycyjnych i stracą na tym mieszkańcy, bo nie powstaną nowe drogi, czy inwestycje sportowe" – uważa radny.

PiS: To będzie broń atomowa

Łukasz Magin, łódzki radny PiS, uważa, że zmiana ustawy o RIO jest potrzebna, bo uzbroi Izby w nowe kompetencje. "To dobrze, że nad każdym samorządem w Polsce będzie instytucja kontrolna, która w przypadku rażącej niegospodarności będzie mogła wkroczyć nawet w bezpośredni i rozstrzygający sposób w postaci odwołania prezydenta, burmistrza lub wójta i wprowadzeniu komisarza" – mówi. Zdaniem radnego Magina, RIO będzie rzadko korzystała z nowych uprawnień, ale sama świadomość powstrzyma prezydentów, burmistrzów i wójtów przed lekkomyślnym wydawaniem publicznych pieniędzy.

"Myślę, że to będzie broń atomowa, z której niezwykle rzadko będzie RIO korzystała, natomiast będzie to element otrzeźwiający i dyscyplinujący dla włodarzy polskich miast. Bywają w skali kraju afery dotyczące rażąco nieefektywnego wykorzystania środków publicznych, czy też wykorzystania ich na fanaberie prezydentów, wójtów i burmistrzów"

– twierdzi Łukasz Magin.

Komisarze wkroczą rok przed wyborami?

Jesienią 2018 roku odbędą się wybory samorządowe.

Jeśli prezydenta, burmistrza, czy wójta zastępuje komisarz, a do planowanego terminu wyborów pozostało mniej niż rok, wtedy nie przeprowadza się przyśpieszonych wyborów. Do końca kadencji rządzi komisarz.

Zwykle na taką funkcję rząd powołuje osobę, która i tak planuje wystartować na urząd prezydenta, burmistrza, czy wójta. Funkcja komisarza daje jej handicap. Przez rok poznają ją wyborczy, jest obecna w mediach, przecina wstęgi na ukończonych przed wyborami inwestycjach.

Teoretycznie jest możliwe, że

w miastach, w których PiS nie ma szans na wygraną w normalnej walce wyborczej, będzie chciało przechylić boisko na stronę swojego kandydata. Może wtedy odsunąć od władzy prezydenta miasta np. z PO (RIO stwierdzi wówczas, że niegospodarnie i nierzetelnie zarządzał finansami) i wprowadzi swojego komisarza z PiS.

Którzy prezydenci mogą paść ofiarą ustawy o RIO na rok przed wyborami? Teoretycznie prezydenci tych miast, w którzy od lat z sukcesami rządzi PO, a PiS nie ma szans na przejęcie władzy. Zdaniem posła Marka Sowy z Nowoczesnej może chodzić o prezydent Warszawy Hannę Gronkiewicz-Waltz.

"Gospodarowanie nieruchomościami w Warszawie, pomijając wątek prawny, jest trudne do obrony. Przejęcie dużego miasta na rok przed wyborami może przynieść korzyści partii rządzącej" – mówi Sowa.

Radny PO Mateusz Walasek jest jednak dobrej myśli. Zauważa, że wskazanie przez rząd PiS komisarza w jakimś mieście nie jest jednoznaczne z wygraniem przez niego wyborów. "PiS-wscy komisarze przegrywali w wyborach w Stargardzie Szczecińskim, Radomsku, Rzgowie" – mówi Walasek. I dodaje: "Oczywiście komisarz narobi w gminie szkód przez kilka miesięcy, ale mieszkańcy się na tym poznają. Wierzę w mądrość wyborców".

;

Komentarze