W poniedziałek starsi sędziowie NSA, których PiS ustawą odesłał na przymusową emeryturę, wrócą do sądzenia. Do orzekania chcą też wrócić starsi sędziowie Sądu Najwyższego. A sędziowie w całej Polsce, w tym sędziowie administracyjni, stają w obronie niezależności i Konstytucji. To reakcja na zamrożenie przez TSUE przepisów obniżających wiek emerytalny sędziów

Do orzekania w Naczelnym Sądzie Administracyjnym wróci ośmiu sędziów. Z informacji OKO.press wynika, że w piątek poinformował o tym telefonicznie tych sędziów Prezes NSA Marek Zirk-Sadowski. Prezes NSA zapowiedział też, że będzie wyznaczał tym sędziom normalne sesje.

Przywrócenie starszych sędziów NSA (mających więcej niż 65 lat) do orzekania to skutek piątkowego orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który zamroził przepisy ustawy o SN o wysyłaniu sędziów SN i NSA na wcześniejszą emeryturę.

W ten sposób Trybunał zabezpieczył tę sprawę do czasu rozpoznania skargi Komisji Europejskiej na te przepisy.

Zabezpieczenie TSUE oznacza, że ci sędziowie mogą wrócić do pracy, a prezes SN Małgorzata Gersdorf nie może być usunięta ze stanowiska I prezes SN. Obecna władza nie może też powołać nowych sędziów na miejsca sędziów właśnie przywracanych z powrotem do orzekania.

Siedmiu wraca do SN

Formalne decyzje o przywróceniu do pracy starszych sędziów Sądu Najwyższego zostaną podjęte w poniedziałek. W piątek gdy ogłoszono orzeczenie TSUE prezes SN kończyła już pracę.

Ale już wiadomo, że część sędziów wróci, bo zapowiedział to na swoim profilu na Facebooku sędzia Stanisław Zabłocki, prezes Izby Karnej SN.

„Uprzejmie informuję, że z pięciu sędziów „mojej” Izby, których podmiotowo dotyczy postanowienie TSUE wydane w dniu wczorajszym (panowie sędziowie Krzysztof Cesarz, Henryk Gradzik, Przemysław Kalinowski, Andrzej Siuchniński oraz Józef Szewczyk), a z którymi dziś rozmawiałem o jego treści, wszystkich pięciu wyraziło gotowość powrotu do orzekania, w tym także ten, który z uwagi na uwarunkowania wiekowe będzie mógł to czynić jedynie do pierwszych dni 2019 r.

Czterech z nich ma w poniedziałek stawić się w Sądzie Najwyższym, a piąty zaraz po ogłoszeniu wyników I. tury wyborów samorządowych, gdyż jest w komisji wyborczej. Jestem z ich postawy dumny.
Moje stanowisko, jako szóstego 65-latka, już Państwo znacie” – napisał na Facebooku sędzia Zabłocki.

On sam też wróci do orzekania. Podobną decyzję zapowiedział sędzia Józef Iwulski, prezes Izby Pracy Sądu Najwyższego.

O ile stanowisko sędziów SN nie dziwi – od początku przejmowania przez PiS kontroli nad wymiarem sprawiedliwości bronią oni niezależności sądów i praworządności – o tyle piątkowa decyzja prezesa NSA jest pozytywnym zaskoczeniem.

Zaskoczenie w NSA

NSA jest równy rangą SN, kontroluje decyzje urzędów i samorządów, czyli władzę. Jest bardzo ważny dla obywateli, bo to do sądów administracyjnych trafiają ich skargi na władzę. Jednak do tej pory sędziowie administracyjni i prezes NSA nie bronili głośno niezależności sędziów, w tym niezależności Sądu Najwyższego.

We wrześniu głośno było o liście 90 absolwentów wydziału prawa i administracji uniwersytetu łódzkiego do prezesa NSA Marka Zirk-Sadowskiego. Prezes NSA jest profesorem tej uczelni. List jest dostępny tutaj.

„Jako Prezes Naczelnego Sądu Administracyjnego, a więc jeden z sędziów, kierujących najważniejszymi sądami Rzeczypospolitej Polskiej, mógł Pan wykorzystać autorytet urzędu w dobrej sprawie, próbując przynajmniej wpłynąć na zachowanie minimalnych standardów podczas pracy podmiotu, który uważa się za konstytucyjną Krajową Radę Sądownictwa i którego jest Pan członkiem.

Milczał Pan, gdy przedstawiciele obozu rządzącego i członkowie neo KRS negowali konstytucyjną kadencję I Prezes Sądu Najwyższego profesor Małgorzaty Gersdorf, twierdząc wbrew Konstytucji, że jej kadencja się zakończyła.

Nie mógł Pan zaprotestować bo nie było Pana na posiedzeniu Rady, podczas którego sędziowie, jej członkowie, przyjmowali z rąk posłanki tzw. listę proskrypcyjną, czyli listę sędziów, którzy nie powinni otrzymać pozytywnej opinii jako kandydaci do określonych stanowisk, ponieważ uczestniczyli w protestach dotyczących łamania praworządności” – napisali w liście absolwenci.

Mieli też oni do prezesa NSA pretensje, że nie zabrał głosu w sprawie niekonstytucyjnego wyboru nowych sędziów SN przez KRS. „Niestety wybrał Pan milczenie, które nie przystoi w obliczu powagi sytuacji i które stoi w jaskrawej sprzeczności z postawą wielu autorytetów świata prawniczego (..).

Pańskie milczenie staje się wyjątkowo widoczne i głośne. Poza tym rodzi obawę aprobaty z Pana strony nieakceptowalnych działań neo KRS”

– skrytykowali postawę prezesa NSA absolwenci.

I dodali: „Jako absolwenci Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego, którego jest Pan profesorem, prezentujemy różne światopoglądy, mamy różne poglądy polityczne, ale wszystkich nas głęboko niepokoi, budzi nasz sprzeciw i ogromne rozczarowanie obrana przez Pana Prezesa postawa, która nie służy autorytetowi piastowanego przez Pana urzędu”.

Dlatego piątkowa decyzja prezesa NSA o przywróceniu do orzekania 8 sędziów jest dla prawników i sędziów NSA miłym zaskoczeniem.

„Jest poczucie ulgi i satysfakcji”

„Jest poczucie ulgi i satysfakcji, to krzepiąca decyzja. Teraz NSA zaczyna być widać. Zmienia się u nas atmosfera, to widać po orzeczeniach np. wstrzymujących powołanie nowych sędziów SN. Bo skala tego całego szaleństwa dociera nawet do ludzi stabilnych. Sędziowie zaczynają patrzeć na sprawy nie tylko czysto formalnie, widzą prawo szerzej, wychodzą poza suchą literę ustawy. Częściej dostrzegają Konstytucję, a nie jak dotąd tylko ustawy, nawet jeśli są one złe. Przekonali się, że druga strona nie ma hamulców i ktoś powinien kontrolować działania władzy” – mówi OKO.press osoba znająca kulisy NSA.

I dodaje: „Prezes NSA decydując o powrocie do pracy ośmiu sędziów ładnie się zachował. Ale powinien robić więcej”.

„Sądy polskie są sądami unijnymi”

Sędziowie administracyjny zaczynają już jednak sami głośno mówić o praworządności i niezależności sądów. W uchwale Zarządu Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Sędziów Sądów Administracyjnych z 19 października skrytykowali oni wniosek Prokuratora Generalnego Zbigniewa Ziobry do TK, w którym chce on podważyć prawo polskich sędziów do zadawania pytań prejudycjalnych do TSUE dotyczących wymiaru sprawiedliwości.

„Sprzeciwiamy się instrumentalnemu traktowaniu prawa w celu uniemożliwienia polskim sądom kierowania pytań prejudycjalnych do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Sądy polskie są sądami unijnymi z woli Narodu (Suwerena), który zgodnie z art. 90 ust. 1 i 3 Konstytucji wyraził zgodę na przystąpienie Polski do Unii Europejskiej. Przystąpienie do Unii Europejskiej oznacza obowiązek stosowania (w ramach polskiego porządku prawnego) umów międzynarodowych i prawa unijnego z pierwszeństwem przed ustawami (art. 91-93 Konstytucji). Również w Konstytucji nałożono na Rzeczpospolitą Polską obowiązek przestrzegania wiążącego ją prawa międzynarodowego (art. 9) – napisali w uchwale sędziowie administracyjni.

Cała uchwała jest dostępna tutaj.

PiS wchodzi na ścieżkę Polexitu

Podobne, mocne stanowiska zajęły zarządu czterech innych stowarzyszeń sędziowskich: Themis, Iustitia, Pro Familia i Stowarzyszenie Sędziów Rodzinnych:

„My, sędziowie Rzeczypospolitej Polskiej, oświadczamy, że pozostaniemy sędziami unijnymi do momentu oficjalnego wyjścia Polski z Unii Europejskiej. Ostatnie działania Ministra Sprawiedliwości, zarazem szefa jednej z partii politycznych, prowadzą do nieuznawania polskich wyroków w Europie, a w konsekwencji – rozpoczęcia ścieżki POLEXITU (..) Oświadczamy, że mimo działań polityków sędziowie nadal będą orzekać zgodnie z obowiązującym porządkiem prawnym, włączając w to bezpośrednie stosowanie Konstytucji i wiążących Polskę umów międzynarodowych. Przestrzegamy polityków przed dalszymi działaniami zmierzającymi do krachu systemu prawnego w Polsce, jak i olbrzymich strat gospodarczych i społecznych po uruchomieniu ścieżki POLEXITU – napisali w uchwale sędziowie.

Całe stanowisko zarządów stowarzyszeń sędziowskich z czwartku 18 października jest dostępne tutaj.


Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Zajmuje się prawem, sądami i prokuraturą.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym