PiS jest jak armia pruska, czy mniej złośliwie - jak grecka falanga. Koalicja przypomina pospolite ruszenie, np. gdy od Sasa do Lasa komentuje wystąpienie Jażdżewskiego. "W sprawach światopoglądowych nawet nie próbujemy być jednolici. Ale w tej różnorodności jest siła" - mówi OKO.press Katarzyna Lubnauer. "Bronimy Polski przed paździerzowym państwem PiS"

„Jakie jest zdanie Koalicji Europejskiej na temat wystąpienia redaktora „Liberte” Leszka Jażdżewskiego? – zapytała rzecznik PiS Beata Mazurek na konferencji prasowej 6 maja.

Odpowiedź brzmi: Różna, nie ma jednej.

Boni tak, Buzek inaczej

9 maja w poranku TOK FM prezydent Poznania, Jacek Jaśkowiak z Platformy Obywatelskiej mówił:

„Słuchałem wypowiedzi pana Jażdżewskiego. Ja nie jestem tym zbulwersowany. Patrzymy na Kościół przez pryzmat hierarchów i

kiedy patrzę na arcybiskupa Głódzia, arcybiskupa Jędraszewskiego czy chociażby ojca Rydzyka, to trudno się dziwić tym słowom redaktora Jażdżewskiego. One są bardzo trafne”.

Michał Boni 7 maja w TOK FM powiedział:

„Mnie Leszek Jażdżewski nie przeszkadzał. Wekslowanie dyskusji na temat tego, co on powiedział, to jest odwracanie kota ogonem, a nie skupianie uwagi na ważnych rzeczach, które powiedział Donald Tusk podczas swojego wystąpienia”.

Tego samego dnia Jerzy Buzek w Radio Zet:

„To było nadużycie, jeśli chodzi o sam przebieg spotkania i to, na co ludzie byli zapraszani. Uczestnicy byli bardzo zaskoczeni tym, co tam się działo”.

Obaj europosłowie PO mieli także zupełnie inne zdanie na temat „obrażenia uczuć religijnych”, jakiego miała dopuścić się Elżbieta Podleśna, rozpowszechniając wizerunki Matki Boskiej Częstochowskiej z tęczową aureolą.

Boni:

„Nie wiem, czyje uczucia religijne to obraziło. Może pana ministra Joachima Brudzińskiego, ale wtedy powinien skorzystać z indywidualnej ścieżki, a nie używać całej maszyny państwowej”.

Buzek:

„To są rzeczy, które nie powinny się wydarzać, bo one mogą obrażać ludzi, którzy głęboko wierzą”.

Na pytanie prowadzącej wywiad, czy zleciłby taką interwencję jak wobec Podleśnej, gdyby był premierem, Buzek odpowiedział:

„Musiałbym mieć jeszcze jakieś inne, dodatkowe powody oprócz tylko samego tego faktu i musiałbym również przeanalizować zapisy z monitoringu, trzeba by było również oddać to w ręce fachowców”.

Nie uznał, że interwencja była niewłaściwa, miał zastrzeżenia do sposobu jej przeprowadzenia.

Michał Boni za to wyraził zdecydowaną opinię na temat Kościoła katolickiego w Polsce:

„Mamy problem z Kościołem katolickim. Jako całość Kościół instytucjonalny w Polsce nie odrobił lekcji oświecenia. Jest poza soborem. Jest poza myśleniem w kategoriach wolności, równości i braterstwa. To trzeba dzisiaj jasno powiedzieć”.

Silne stanowisko wobec sprawy Elżbiety Podleśnej zajęła Danuta Huebner, była komisarz UE ds. polityki regionalnej i doświadczona europoseł, która otrzymała czwarte miejsce na warszawskiej liście Koalicji. Na Twitterze udostępniła grafikę Marty Frej z Elżbietą Podleśną w tęczowej aureoli i poparła stanowisko Roberta Biedronia w sprawie usunięcia art. 196 o obrazie uczuć religijnych z Kodeksu Karnego.

Od Sasa do Lasa

To wszystko politycy PO. Gdy dodamy do tego, co mówi PSL i SLD z Koalicji Europejskiej, rozkrok będzie jeszcze szerszy.

Dla wp.pl o przemówieniu Leszka Jażdżewskiego 6 maja Włodzimierz Czarzasty, lider SLD:

„Chcąc nie chcąc, Jażdżewski zmobilizował zarówno jeden jak i drugi elektorat. Ci, którzy bronili Kościoła, będą go bronili jak granicy, ci którzy atakowali, będą atakowali. Problem tkwi w Kościele, w zachowaniach kleru, arogancji, zamiataniu problemów pod dywan.”

W podobnym tonie w TOK FM przewodnicząca Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer:

„Kościołowi nie zaszkodzi wypowiedź Leszka Jażdżewskiego. Jeśli coś mu zaszkodzi, to nieumiejętność rozliczenia się z oskarżeń o pedofilię”.

Natomiast polityk PSL Eugeniusz Kłopotek 5 maja w Kawie na Ławę w TVN24 wyraził oburzenie. I retorycznie zwrócił się do autora przemówienia, choć Jażdżewski nie brał udziału w programie:

„Dzisiaj ja jestem tak wkurzony, tak że

gościu, lepiej mi się nie pokazuj na oczy.

Ja się zastanawiam z moim synem prawnikiem, czy jako Polak, katolik, oczywiście grzeszny, jak każdy z nas, nie oddać sprawy do organów ścigania, do prokuratury, czy to nie podchodzi pod szerzenie mowy nienawiści”.

Przemówienie nie podobało się również Grzegorzowi Schetynie:

„Każdy ma prawo do głoszenia swoich poglądów, ale uważam, że forma i to, co mówił Jażdżewski przed wykładem Donalda Tuska, było trudne do zaakceptowania”.

W innych tematach, nawet tych, które potencjalnie są chwytliwe w kampanii wyborczej, Koalicja także ma różne zdania. Prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz napisał do szefów wszystkich ugrupowań sejmowych, aby poparli jego pomysł wpisania członkostwa Polski w UE do konstytucji.

Andrzej Halicki z PO w Trzecim Programie Polskiego Radia unikał deklaracji na ten temat, skierował swoją odpowiedź w stronę krytyki PiS:

„Rzecz dotyczy Konstytucji, a gdy się jej nie przestrzega, tak jak zrobił to prezydent, to te słowa nie mają wagi”.

Lubnauer: Siła w różnorodności

Partie tworzące Koalicję Europejską: PO, PSL, SLD, Nowoczesna i Zieloni – mają różne poglądy na wiele tematów. Wiedzieli o tym, gdy podejmowali decyzję o jej zawiązaniu. Głównym spoiwem Koalicji jest sprzeciw wobec polityki PiS, niezgoda na niszczenie praworządności przez rządzących i proeuropejskość.

Dlaczego Koalicja Europejska nie miała jednoznacznego stanowiska wobec wystąpienia Leszka Jażdżewskiego?

„Trudno wypracować jedno stanowisko, skoro my w sprawach światopoglądowych nawet nie próbujemy być jednolici – mówi OKO.press Katarzyna Lubnauer – Ale uważamy, że w tej różnorodności jest siła”.

Lubnauer podkreśla, że PSL i PO są partiami chadeckimi  i dlatego są bardziej konserwatywne. „Nowoczesna opowiada się za za wyraźnym rozdziałem Kościoła od państwa, co pokazaliśmy choćby w projekcie świeckiej szkoły. Dla mnie to, co powiedział Jerzy Buzek jest zaskakujące, ale on jest przedstawicielem Platformy, jest chadeckim politykiem.

W Nowoczesnej trwa w tej chwili debata, czy zapis o obrazie uczuć religijnych jest potrzebny. Czym innym jest prześladowanie, wyszydzanie ze względu na przekonania czy wiarę, a czym innym wątpliwa przesłanka o obrazie uczuć, która najczęściej uderza w artystów, którzy z natury są i zawsze byli trochę obrazoburczy.”

Czy możliwe byłoby wspólne stanowisko Koalicji Europejskiej w sprawie przemówienia Leszka Jażdżewskiego z piątku 3 maja? Być może wszyscy członkowie Koalicji mogli bronić prawa do wolności wypowiedzi, nawet jeśli z treścią przemówienia się nie zgadzają?

„Powinniśmy jednoznacznie protestować przeciwko manipulacji z porównaniem do świń, która została zastosowana wobec przemówienia Jażdżewskiego – mówi Lubnauer – Ta metafora nie odnosiła się ani do Kościoła, ani do hierarchów, ani tym bardziej do wierzących. Dotyczyła propagandystów władzy, w tym samych tych jej polityków, którzy odklepują przekazy dnia”.

Zdaniem Lubnauer wypowiedź Leszka Jażdżewskiego w żaden sposób nie uchybia uniwersytetowi. „Uważam jedynie, że moment nie był dobry. Można było przewidzieć, że jego słowa wzbudzą kontrowersje, a tego dnia najważniejszy był wykład Donalda Tuska.

W tym sensie Jażdżewski wyświadczył Tuskowi niedźwiedzią przysługę. Sam postanowił głosząc kontrowersyjne dla wielu słuchaczy treści stać się gwiazdą dnia. Obawiam się, że nie pomógł też kwestii uporządkowania stosunków między państwem i Kościołem”.

Jesteśmy koalicją a nie autorytarną partią

PiS nie ma problemu z różnorodnością przekazu, a jak się zdarzy jakiś wyskok np. Patrykowi Jakiemu, to jest szybko dyscyplinowany. Wypowiedzi są koordynowane centralnie, a wzmacniają je medialne maszyny Jacka Kurskiego, Tomasza Sakiewicza i braci Karnowskich.

„Różnica między PiS i naszą Koalicją jest taka, że oni dostają przekazy dnia do wykonania, a my jesteśmy autentyczną koalicją, a nie autorytarną partią. U nas nie do pomyślenia są instrukcje. Ale także elektorat Koalicji jest bardziej zróżnicowany i na szczęście nie ma żadnego propagandowego ośrodka, który go poucza, co ma myśleć.

Jest w Koalicji miejsce na moje poglądy i na poglądy Władysława Kosiniaka-Kamysza. Jestem przekonana, że ludzie to doceniają, bo na tym polega też demokracja”.

PiS podchwytuje tematy, w których Koalicja się różni i do znudzenia, przez kilka dni, powtarza swój przekaz. Partia Kaczyńskiego ma proste recepty i odpowiedzi. W ten sposób narzuca tematy i ton kampanii. Gdy Jean-Claude Juncker w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” powiedział, że Polsce nie grozi Polexit, bo nie chcą go Polacy, PiS jednym głosem zaatakował jeden z ważniejszych przekazów Koalicji: że PiS prowadzi Polskę do wyjścia z Unii. Czy PiS wybił z rąk KE jedną z niewielu rzeczy, w których Koalicja była zgodna?

Katarzyna Lubnauer: „Z całym szacunkiem, ale na Junckera to my nie mamy wpływu. On zresztą powoli schodzi z głównej sceny polityki europejskiej. Dodatkowo jego wypowiedź została przez polityków PiS zmanipulowana. Juncker kwestionował polexit jako kompletnie niekorzystny dla Polski. My PiS znamy trochę lepiej, a ich destrukcyjne działania obserwujemy od lat”.

PiS jest jak armia pruska, czy mniej złośliwie – jak grecka falanga. Koalicja Europejska przypomina czasem pospolite ruszenie.

Lubnauer: „Na pewno nie jesteśmy pruska armią. Mamy wspólną, jasną wizję państwa demokratycznego, którego rządy nie używają kłamstwa i nie straszą obywateli, gdzie prawa obywatelskie są przestrzegane, a aktywność organizacji społecznych wspierana, a nie ograniczana. Na konwencjach prezentujemy jeden taki właśnie przekaz.

Coraz mocniej mówimy też o rzeczach, w których polityka PiS poniosła porażkę – poza sprawiedliwością, którą próbują do końca zadławić, to przede wszystkim zdrowie, no i edukacja, którą partia rządząca schrzaniła kompletnie.

Nazywam to paździerzowym państwem PiS, niezorganizowanym, z niesprawnymi instytucjami i usługami publicznymi. Partia Kaczyńskiego zastępuje sprawne państwo zasiłkami dla grup społecznych, które są dla nich przydatne w wyborach. My pokazujemy inną wizję Polski.

Pokazujemy, jak środki europejskie mogą się w tych obszarach przełożyć na wyższą jakość opieki zdrowotnej czy właśnie edukacji, oczywiście przy mądrej polityce państwa, a nie takiej jak deforma edukacji. Nasza obecność w europarlamencie to szansa na poprawę nie tylko infrastruktury, ale też życia społecznego”.


Absolwent historii na UJ, arabistyki na UAM i Polskiej Szkoły Reportażu. Publikował m.in. w Res Publice Nowej, magazynie Kontakt, miesięczniku Znak i Tygodniku Powszechnym. W OKO.press pisze o polityce.


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press