W rocznicę podpalenia 20 tys. książek przez nazistów, ludzie kultury, nauki i mediów wystąpili z apelem, by nie powtarzać niemieckich błędów. Pisarka Sylwia Chutnik, filozofka dr Katarzyna Kasia i Adam Michnik, naczelny „Gazety Wyborczej” przestrzegają przed lekceważeniem palenia „Harrego Pottera” i „Zmierzchu”

11 maja, w 86. rocznicę spalenia ponad 20 tys. książek przez niemiecką partię nazistowską i jej sympatyków, pod pomnikiem Mikołaja Kopernika w Warszawie grupa ludzi nauki i kultury wygłosiła serię przemówień wymierzonych w ataki na literaturę.

„Nie jest łatwo mówić rzeczy oczywiste.

Dla mnie książka to rzecz bezcenna. Kiedy siedziałem parę lat w więzieniu, czułem się wolny dzięki temu, że miałem książki. Obcowanie z książką pozwalało mi być wolnym, mimo że uwięzionym”

– mówił redaktor naczelny „Gazety Wyborczej” Adam Michnik, w czasach PRL represjonowany za działalność w opozycji antytotalitarnej.

Wydarzenie relacjonowaliśmy na naszym profilu na facebooku. Film można obejrzeć pod tym adresem.

Ksiądz spalił przygody Harrego Pottera…

Zebrani nawiązywali do wydarzenia sprzed kilku tygodni. 31 marca katolicki ksiądz spalił po mszy „przedmioty związane z magią i okultyzmem”, czyli m.in. młodzieżowe książki fantasy z serii Harry Potter czy Zmierzch. „To, że stało się pod kościołem, to jedno; ale

to, że stało się w kraju tak mocno naznaczonym historią, gdzie swąd książek z 1933 r. wciąż mamy na sobie świadczy, że nie uczymy się z przeszłości”

– mówiła Sylwia Chutnik, pisarka nominowana m.in. do nagród Nike i Paszportu „Polityki”. Podczas II wojny światowej wywołanej przez nazistowskie Niemcy, spłonęło co najmniej 70 proc. polskich książek, nut i archiwaliów.

„Analogia z III Rzeszą niestety się narzuca. Jeżeli w jakimkolwiek sposób się temu sprzeciwiamy, to sprzeciwiamy się działalności barbaryzującej Polskę i niszczącej społeczeństwo” – mówił Michnik.

„To zawsze zaczyna się niewinnie. Co takiego, Harry Potter… Jestem z tego pokolenia, które to pamięta.

Zaczynało się od drobiazgów: skrytykowano, a potem zdjęto z afisza jakąś sztukę Kołakowskiego czy Mrożka. Marginesy, nie ważne. Skończyło się na Adamie Mickiewiczu i Dziadach.

…a naziści dzieła Thomasa Manna

Dr Katarzyna Kasia, filozofka z warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych przypomniała, że berlińczycy zmierzyli się ze swoją trudną historią. „W miejscu, w którym był wtedy stos, w 1995 roku został według projektu izraelskiego architekta zrealizowany pomnik w formie podziemnej biblioteki z pustymi półkami na 20 tys. woluminów ” – mówiła. 

„Berlińczycy bardzo kochają ten pomnik. Kiedy pojawił się projekt, by pod placem zrobić wielki parking podziemny, oni przynieśli książki i zabudowali z nich wielki labirynt. Nie chcieli zburzenia pomnika, chociaż nie jest to monument ich chwały”.

W pierwszych dniach maja 1933 roku partia NSDAP, której przewodził Adolf Hitler, we współpracy ze swoją studencką przybudówką, zorganizowała akcję „oczyszczania” niemieckiej kultury z „antyniemieckich” naleciałości. Dokonała się ona rękami w większości dobrze sytuowanych młodych słuchaczy uniwersytetów, przesiąkniętych nacjonalistyczną i antysemicką ideologią. W kilkunastu miastach płonęły prace m.in. socjalistycznego dramaturga Bertolda Brechta, filozofa i ekonomisty Karola Marksa czy laureata nagrody Nobla za 1929 rok, Thomasa Manna. Ofiarą padały też teksty naukowe, m.in. pionierskie prace dotyczące seksuologii za „demoralizację niemieckiego ludu” (brzmi znajomo?).

Tam, gdzie pali się książki

Wydarzenie, dedykowane pamięci Karola Modzelewskiego, zorganizowała Beata Geppert – jedna z Obywatelek RP, które 11 listopada 2017 roku zostały zaatakowane przez nacjonalistów podczas pokojowej blokady Marszu Niepodległości, zawodowo tłumaczka odpowiedzialna m.in. za przekłady powieści Michela Houellebecqa.

„Jeśli przeczytałeś książkę i uważasz, że jest zła, szkodliwa i zatruwająca duszę, to dyskutuj z nią, wyrażaj swoje oburzenie, ale rób to w sposób cywilizowany” – mówiła Geppert pod pomnikiem. „Paląc książki pokazujesz drogę swoim przeciwnikom. Oni mogą zacząć palić te, które ty cenisz i szanujesz. I nigdy nie zapominaj zdania XIX-wiecznego niemieckiego poety: »To tylko preludium. Tam, gdzie pali się książki, w końcu pali się też ludzi«”.

Maciek Piasecki (1988) – studiował historię sztuki i dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim. Pisze o relacjach między kulturą a sprawami społecznymi, radykalizmie politycznym czy dyskryminacji w dostępie do usług publicznych. Debiutował w „Machinie”, publikował m.in. w „Wysokich Obcasach”, „Dwutygodniku” i „VICE”. Prowadzi wolontariat „Kotexpol”, który pomaga w opiece nad kotami, promując adopcję ze schronisk.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym