0:00
0:00

0:00

05 września 2022

W pewnym momencie Kurski mówi, że musi pilnie jechać do Skierniewic. Kulisy odwołania szefa TVP

przeczytasz w 4 minuty

O tym, co się działo za zamkniętymi drzwiami Rady Mediów Narodowych, mówi nam członek RMN Robert Kwiatkowski: „To była egzekucja w ciemnym pokoju"

Google News

Informację o tym, że Jacek Kurski został odwołany z funkcji prezesa TVP jako pierwszy podał o godzinie 12:23 portal i.pl. Serwis został właśnie dziś uruchomiony przez Grupę Polska Press.

Robert Kwiatkowski (PPS) opowiada OKO.press, co się działo za zamkniętymi drzwiami.

„Składam wniosek o odwołanie prezesa”

W poniedziałek 5 września 2022 odbywało się zdalne posiedzenie Rady Mediów Narodowych. To organ, który powołuje i odwołuje zarządy, w tym prezesów, TVP, Polskiego Radia i PAP. PiS utworzył go w 2016 roku, w tym samym roku Trybunał Konstytucyjny uznał Radę za organ niekonstytucyjny.

W obecnym składzie Rady są trzy osoby wybrane przez PiS: Krzysztof Czabański (przewodniczący), posłanka Joanna Lichocka i poseł Piotr Babinez. Oraz dwie osoby wybrane przez prezydenta z rekomendacji Lewicy: Robert Kwiatkowski i Marek Rutka.

„Najpierw była długa informacja na temat inwestycji spółki [TVP S.A.]” – opowiada Robert Kwiatkowski. W tym czasie na posiedzeniu obecni byli nie tylko członkowie Rady, ale też prezes TVP Jacek Kurski i Mateusz Matyszkowicz, członek zarządu TVP.

W pewnym momencie Kurski powiedział, że musi pilnie jechać do Skierniewic, podziękował i się rozłączył. Według innych relacji miało chodzić o spotkanie poświęcone pamięci premiera Jana Olszewskiego, a Kurski zapowiedział, że ponownie połączy się z samochodu.

Krzysztof Czabański, przewodniczący Rady Mediów Narodowych, podziękował mu za informację. Część obecnych również się rozłączyła.

I wtedy, pod nieobecność Kurskiego, Czabański powiedział: „W związku z tą informacją składam wniosek o odwołanie prezesa Jacka Kurskiego”.

„Zapytałem, jakie jest uzasadnienie” – relacjonuje Kwiatkowski. Czabański odpowiedział, że nie ma uzasadnienia i zarządził głosowanie. „Kto jest za?”

Za odwołaniem zagłosowali wszyscy członkowie Rady, w tym Kwiatkowski. Dlaczego? „Gorzej chyba nie będzie. Niezależnie od tego, jakie są ich kalkulacje, ja uważam, że to jest osłabienie PiS. Jak dają, to brać” – wyjaśnia.

Kwiatkowski uważa, że o odwołaniu Kurskiego wiedziały przynajmniej cztery osoby: Czabański, Lichocka, Babinez i Matyszkowicz.

„Najważniejsza praca na świecie”

Wtedy Czabański postawił kolejny wniosek – o powołanie na prezesa Mateusza Matyszkowicza. Sam Matyszkowicz miał zareagować zaskoczeniem. Kwiatkowski zapytał więc, czy jest na to jego zgoda. Na to miała się wciąć posłanka Lichocka, członkini Rady: „Byłam przy tym, on się zgodził”. Zaraz potwierdził to Czabański oraz sam Matyszkowicz.

„Gdyby tej zgody nie było, podważyłbym prawomocność wyboru” – mówi Kwiatkowski. Chciał również konkursu na to stanowisko. Zagłosował przeciwko Matyszkowiczowi, który według niego jest współodpowiedzialny za to, czym jest obecnie TVP. "Za" byli: Czabański, Babinez i Lichocka, Rutka wstrzymał się od głosu.

Matyszkowicz podziękował: „Powiedział, że czuje się wyróżniony, najważniejsza praca na świecie, szczyt marzeń”.

„Egzekucja w ciemnym kącie?” Czy Kurski wiedział?

O godzinie 14:00 Jacek Kurski napisał na Twitterze: „Potwierdzam, że w wyniku decyzji mojego środowiska politycznego, w porozumieniu ze mną przestałem być Prezesem TVP. Wiem, że przede mną kolejne wyzwania. Telewizja, kt. oddałem 7 ostatnich lat jest dziś u szczytu potęgi, wspaniała jak nigdy. Z serca dziękuję Widzom i ludziom TVP”.

Jednak Robert Kwiatkowski uważa, że wydarzenia z poniedziałkowego przedpołudnia nie wskazywały na to, żeby prezes TVP wiedział o swoim odwołaniu:

„Kurski się nie spodziewał. To wyglądało, jak egzekucja w ciemnym kącie. Prezesura TVP to było jego marzenie. A tutaj odwołanie bez dwóch słów podziękowania, bez spotkania z ludźmi, na marginesie dyskusji o TVP Kielce i Gorzów oraz o redakcji zamiejscowej w Elblągu”.

Wersję o tym, że odwołanie Kurskiego było jednak planowane potwierdzałyby informacje „Rzeczpospolitej”. Za źródłami w rządzie dziennik podał: „kilka dni temu trwały rozmowy nad przejściem Jacka Kurskiego do rządu. Politycy są zaskoczeni informacjami o dymisji szefa TVP, ale nie wykluczają, że wydarzenia mogły przyspieszyć i Kurski może wejść do rządu «na kogoś więcej, niż minister»”.

Jeszcze zanim sam Kurski zabrał głos, przed godziną 13:00, na Twitterze wypowiedział się wicerzecznik klubu PiS Radosław Fogiel. Uprzedził, że Kurskiego czekają „nowe zadania”.

View post on Twitter

Kurski bardziej groźny w TVP

„Można go było odwołać w zupełnie inny sposób. Uprzedzić, zmienić porządek obrad. Wyglądało to fatalnie. To trwało kilka minut, może dziesięć” – opowiada Kwiatkowski. „Chciałoby się transparentności” – przyznaje.

Czy to, że Kurski został odwołany, a nie złożył sam rezygnacji, może mieć związek z tym, że dzięki temu dostanie ogromną odprawę? Kwiatkowski uważa, że nie: „Gdyby chciał więcej pieniędzy, to prezes by mu załatwił 500 spółek w Orlenie”.

A plotki o szykowanym dla Kurskiego miejscu w rządzie lub funkcji szefa kampanii PiS Kwiatkowski komentuje:

„Kurski dla PiS jest bardziej pożyteczny, a dla Polski bardziej groźny na Woronicza niż w sztabie. To nie ten format, tu miał do dyspozycji olbrzymie medium. Jako szef kampanii będzie decydował o tym, czy dziś Hrubieszów czy Chełm?”.

To kolejny raz, kiedy Jacek Kurski traci stanowisko. Był prezesem TVP najpierw w latach 2016-2020, a później ponownie od 2020 roku. Wiosną 2020 roku pozbyć się Kurskiego próbował prezydent Andrzej Duda. Skończyło się klapą, Kurski wrócił na stanowisko.

Na zdjęciu Agata Szczęśniak
Agata Szczęśniak

Dziennikarka polityczna OKO.press. Współzałożycielka i wieloletnia wicenaczelna Krytyki Politycznej. Pracowała w „Gazecie Wyborczej”. Socjolożka, studiowała też filozofię i stosunki międzynarodowe. W radiu TOK FM prowadzi audycję „Jest temat!“, a w OKO.press podcast „Program Polityczny”.

Komentarze