Według "Washington Post" Donald Trump tworzy dziennie średnio prawie sześć kłamstw i manipulacji. Także Andrzej Duda, choć nie tak intensywnie, produkuje nieprawdę. I teraz jeden prezydent dziękuje drugiemu za walkę z fake newsami

Sojusz polsko-amerykański rośnie w siłę. Prezydent Andrzej Duda wsparł prezydenta Donalda Trumpa w wojnie – z fałszem. Na innych frontach polsko-amerykańskiemu przymierzu idzie gorzej.

Polski prezydent pochwalił na Twitterze prezydenta Trumpa za walkę z nieprawdą, tzw. fake news:

„Prezydent Trump znowu podkreślił potęgę fałszywych wiadomości [fake news]. Dziękuję. Musimy kontynuować walkę z tym zjawiskiem. Polska bezpośrednio doświadcza siły nieprawdziwych wiadomości [fake news]. Wielu europejskich, a nawet amerykańskich urzędników formuje opinie o Polsce w oparciu o nieustającą falę fałszywych wiadomości [fake news]”

– napisał w czwartek 18 stycznia 2018 polski prezydent na Twitterze.

Donald Trump jest jednym z głównych dostawców i popularyzatorów nieprawdziwych wiadomości na świecie. Używając oficjalnych kanałów administracji Białego Domu i prywatnego konta na Twitterze, Trump rozprzestrzenia po sieci teorie spiskowe, nieprawdy i niewybredne żarty. I okazuje się, że ma sojusznika – w polskim prezydencie.

Chorzy ludzie, którzy nienawidzą Ameryki

Trump, który sam zdobył popularność dzięki telewizji, uczynił z mediów największego wroga Stanów Zjednoczonych, swojej prezydentury i swojego osobiście. Nazywa media „wrogami Amerykanów”, mówi, że dziennikarze to nieuczciwi „chorzy ludzie”, którzy nienawidzą swojego kraju i chcą Amerykanom odebrać ich historię i dziedzictwo. Jak sprawdził „New York Times”, ponad połowę obraźliwych uwag na Twitterze Trump kieruje właśnie pod adresem mediów. Atakuje też dziennikarzy i dziennikarki po imieniu i nazwisku. Na publicznych spotkaniach prezydent zachęcał tłumy do skandowania „CNN Sucks” [CNN jest do dupy]. Administracja Trumpa dobiera też dziennikarzy na niektóre spotkania – zapraszając tych z przychylnych mediów.

Brzmi znajomo?

Podobne techniki stosuje polski rząd. Na przykład na konferencji prasowej podczas wizyty premiera Mateusza Morawieckiego na Węgrzech pytania mogli zadawać tylko dziennikarze TVP i Polskiej Agencji Prasowej. Dziennikarze TVP złamali wtedy ustalenia z dziennikarzami z innych mediów, że zapytają o artykuł 7, pytanie nie padło – ujawniła Gazeta.pl.

Fake newsy z polskim akcentem

O co chodzi? Dlaczego akurat teraz Andrzej Duda śle wyrazy solidarności Trumpowi? Otóż w środę 17 stycznia Donald Trump i Partia Republikańska ogłosili nową inicjatywę: „Fake News Awards”, czyli nagrody za fałszywe wiadomości. Piszą, że nagrody były „highly anticipated”, czyli wyczekiwane. Z pewnością.

Choć przecież wybór „laureatów” nie powinien być zaskoczeniem dla nikogo, kto śledzi wypowiedzi Trumpa. Kiedy tylko strona z nagrodami zaczęła działać (a przez pierwszą godzinę wyświetlał się błąd), okazało się, że „wyróżnienia” powędrowały do liberalnych redakcji: CNN, „New York Timesa”, „Washington Post”, telewizji ABC i „Newsweeka”, który zajmuje miejsce ósme:

„FAŁSZYWIE donosił, że polska Pierwsza Dama Agata Kornhauser-Duda nie podała ręki prezydentowi Trumpowi”.

Chodzi o sytuację z końca wizyty Donalda i Melanii Trump w Warszawie w lipcu 2017. Podczas pożegnania z amerykańską parą prezydencką Agata Kornhauser-Duda podała rękę najpierw Melanii Trump, a dopiero potem prezydentowi USA. Niektóre media – błędnie – pisały, że polska Pierwsza Dama celowo ominęła amerykańskiego prezydenta, a kilkusekundowe wideo stało się niezwykle popularnym międzynarodowym wiralem. Donosiły o tym m.in.: BBC, Newsweek US, New York Magazone, CNBC, New York Daily News, Time, Fox News Insider, USA Today, TMZ, US Magazine, Huffington Post, Cosmopolitan, Vanity Fair, Hollywood Reporter, Metro, Marie Clare, The Sun, The Guardian, Esquire, Daily Mail.

W dłuższej relacji widać, że Agata Kornhauser-Duda ściska również rękę Donalda Trumpa, lecz w drugiej kolejności. „Wbrew zaskakującym doniesieniom moja żona uścisnęła rękę pani i pana Trump po świetnej wizycie. Walczmy z fake newsami” – napisał wtedy na Twitterze prezydent Andrzej Duda.

Już wtedy TVP Info odnotowało sojusz prezydentów: „Walka z fałszywymi informacjami – prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump z tego słynie wśród internautów. Na jego koncie na Twitterze określenie «fake news» pojawia się często i dobitnie. Tym razem z całkowicie «zmyślonymi informacjami» walczy Andrzej Duda”.

Prezydent-Pinokio

„Washington Post” natychmiast prześwietlił wszystkie 11 „nagród” i sprawdził, ile nieprawdy jest w nagrodach za nieprawdę. Co się okazuje? Pierwszą „nagrodę” od Trumpa dostał laureat nagrody Nobla z ekonomii i publicysta „New York Timesa” Paul Krugman za twierdzenie, że amerykańska gospodarka nigdy nie wróci do dawnej świetności. Tyle że, po pierwsze, nie był to dokładny cytat, tylko parafraza. Po drugie, zdanie pochodziło z felietonu. Po trzecie, było opinią publicysty, a nie opisem faktów.

Krugman napisał: „Najprawdopodobniej patrzymy właśnie na globalną recesję, która nie ma końca (…) Jeśli zadamy sobie pytanie, kiedy rynki się podniosą, narzuca się odpowiedź: nigdy”. Trzy dni później, w kolejnym felietonie, Krugman ocenił, że był zbyt pesymistyczny.

W co najmniej siedmiu przypadkach „nagród” redakcje sprostowały podawane przez siebie wiadomości (w tym redakcja „Newsweeka”), a w dwóch skończyło się zawieszeniem lub zwolnieniem dziennikarza. W jednym przypadku chodzi o tweeta, który natychmiast został skasowany. A jedną nagrodę przyznano za tekst publicystyczny – zawierający opinie. „Gdyby prezydent równie często przyznawał się do błędów, dużo rzadziej zasługiwałby na Pinokia” podsumowuje „Washington Post”. Redakcja „Washington Post” używa „Pinokia” do mierzenia natężenia fałszu tak jak my w OKO.press używamy fałszomierza. Im więcej „Pinokiów”, tym gorzej.

Czy Donald Trump kiedykolwiek mówi prawdę?

„Washington Post” na bieżąco sprawdza wypowiedzi amerykańskiego prezydenta. Kilka dni temu dziennik ogłosił, że w ciągu ostatnich 355 dni Trump wypowiedział ponad 2 tysiące fałszywych lub wprowadzających w błąd stwierdzeń.

Średnio 5,6 kłamstw i manipulacji dziennie.

Z czego przynajmniej 70 to rutynowe nieprawdy – Trump powtórzył je przynajmniej trzy razy. A zwykle dużo częściej.

Z kolei portal fact-checkingowy Politifact uznał, że 54 proc. wypowiedzi Trumpa, które dotąd sprawdził, jest nieprawdziwa lub w większości nieprawdziwa. A 15 proc. to manipulacje. Zaledwie 4 proc. z nich podawało informacje zgodne z rzeczywistością.

A Andrzej Duda?

Polski prezydent nie dorównuje pod względem tworzenia fake newsów Trumpowi. Ale nie raz zdarzyło nam się w OKO.press prostować podane przez niego informacje. Jedną z najbardziej spektakularnych wpadek Dudy było stwierdzenie, że aż 27 lat czekaliśmy, by móc pochować „Inkę” i „Zagończyka” – działaczy antykomunistycznego podziemia powojennego, rozstrzelanych w 1946 roku. W ten sposób Duda oskarżał poprzedników o bezczynność. Tymczasem pogrzeb ofiar stalinowskich represji odbył się rzeczywiście dopiero w 2016 roku, ale nie dlatego, że polskie władze chciały coś ukryć. Ciała odnaleziono dopiero w 2014 roku, a ich identyfikacja zajęła kolejne miesiące. Tożsamość „Zagończyka” potwierdzono w czerwcu 2016 roku (cały tekst można przeczytać tutaj). To Duda przemilczał.

Z kolei w sierpniu 2017 roku prezydent z całym przekonaniem stwierdził, że „Według najnowszych badań przedstawianych przez CBOS prawie 80 procent naszych obywateli, którzy byli ankietowani, uważa, że takie referendum konsultacyjne w sprawie konstytucji powinno się odbyć”. Nie znaleźliśmy takiego badania CBOS. Znaleźliśmy za to inne, już nie tak przychylne Andrzejowi Dudzie (czytaj tutaj).

To nie wojna, to praca

I właśnie polski prezydent chce wspierać prezydenta amerykańskiego w walce z fake newsami. Andrzej Duda pisze wprost, że chodzi o złe traktowanie polskiego rządu przez zagraniczne media na podstawie rzekomo fałszywych wiadomości. To stała śpiewka obozu rządzącego: mamy złą prasę nie dlatego, że łamiemy zasady państwa prawa albo obrażamy naszych sojuszników, tylko dlatego, że źle o nas piszą.

Zarówno Trump, jak i Duda, ale też wszyscy inni przywódcy i politycy, którzy walczą dziś z dziennikarzami, zapominają albo celowo pomijają prostą prawdę: dziennikarstwo jest po to, żeby informować i po to, żeby patrzeć na ręce władzy. A nie przed władzą klękać.

„Relacjonowanie tego, co robi przywódca, to nie walka; to relacjonowanie tego, co robi przywódca”

– pisze dziennikarka „The Atlantic”.

„Ciekawość to dobro publiczne. Przywiązanie do prawdy jest najwyższym ideałem systemu politycznego, który wymaga współdzielonych faktów”.

„Nie jesteśmy na wojnie [z administracją Trumpa], jesteśmy w pracy. Wykonujemy naszą pracę – tego się od nas oczekuje”

powiedział niedawno redaktor naczelny „Washington Post” Martin „Marty” Baron – znany szerokiej publiczności z filmu „Spotlight”. To dzięki jego zaangażowaniu jako redaktora „Boston Globe” dziennikarze mieli warunki do pracy nad skandalem związanym z pedofilią w Kościele w Bostonie.

„Nie jesteśmy opozycją, jesteśmy niezależni. Ale kiedy jesteśmy niezależni – a media powinny być niezależne – jesteśmy nazywani opozycją” – mówił Baron.

To samo można powiedzieć o dziennikarzach, którzy relacjonują działania PiS i prezydenta.

Jedno z wystąpień naczelnego „Washington Post” na temat relacji mediów i władzy można zobaczyć tutaj:

Redaktorka, publicystka. Współzałożycielka i wieloletnia wicenaczelna Krytyki Politycznej. Pracowała w „Gazecie Wyborczej”. Socjolożka, studiowała też filozofię i stosunki międzynarodowe. Dumna z mazowiecko-podlaskich korzeni. W OKO.press pisze o mediach, polityce polskiej i zagranicznej oraz prawach kobiet.


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press