Wacław Berczyński, szef podkomisji do zbadania katastrofy smoleńskiej i gorący orędownik tezy o zamachu, został przewodniczącym rady nadzorczej Wojskowych Zakładów Lotniczych Nr 1 w Łodzi

Wojskowe Zakłady Lotnicze Nr 1 to spółka należąca do Polskiej Grupy Zbrojeniowej, nad którą nadzór właścicielski sprawuje Ministerstwo Obrony Narodowej. To właśnie w Łodzi miała powstać linia montażowa dla 50 francuskich śmigłowców Caracal.

Nowy przewodniczący rady nadzorczej od lat współpracuje z Antonim Macierewiczem. Był ekspertem pierwszego parlamentarnego zespołu ds. zbadania przyczyn katastrofy smoleńskiej, brał również udział w Konferencji Smoleńskiej. Od lutego 2016 roku jest przewodniczącym powołanej przez szefa MON Podkomisji ds. Ponownego Zbadania Wypadku Lotniczego.

Nazwisko Berczyńskiego znalazło się również na ujawnionej przez OKO.press liście 21 doradców Macierewicza. Za „usługi analityczno-doradcze, konsultacje, wydawanie opinii w zakresie bezpieczeństwa państwa na rzecz MON” Berczyński otrzymał 10 tysięcy złotych. Jako przewodniczący podkomisji zarabia natomiast 8 tysięcy zł miesięcznie.


dziekujemy


Programista od wybuchu

Berczyński (rocznik ’46) jest emerytowanym doktorem inżynierii. Ukończył Politechnikę Łódzką, studiował również na Uniwersytecie Południowej Kalifornii. W 2013 roku był jednym z kilku ekspertów zespołu smoleńskiego, któremu „Gazeta Polska” przyznała tytuł Człowieka Roku.

W pracach zespołu parlamentarnego był przedstawiany jako konstruktor z działu wojskowo-kosmicznego Boeinga. Jednak według samego koncernu Berczyński pracował w nim jako programista.

Sam przedstawia się jako człowiek, który badał dziesiątki katastrof lotnictwa wojskowego w USA, ale według „Gazety Wyborczej” w amerykańskiej dokumentacji nie ma o tym ani słowa.

Jako szef nowej podkomisji, Berczyński jest orędownikiem tezy o zamachu. Jego zdaniem na pokładzie prezydenckiego Tupolewa doszło do wybuchu. Samolot nie uderzył o drzewo, tylko „prawie na pewno” rozpadł się w powietrzu, na wysokości około 30 metrów. Dowodem na tę tezę ma być układ szczątków na miejscu katastrofy oraz teza, że nawet po uderzeniu w brzozę oraz utracie części skrzydła, samolot byłby zdolny do stabilnego lotu.

Tę tezę ma potwierdzić eksperyment z modelem Tu-154M. Jego budowę zapowiedział Berczyński w wywiadzie dla tygodnika „wSieci”: „Powstanie wierna kopia samolotu w mniejszej skali. Sprawdzimy, jak Tu-154M zachowuje się w różnych sytuacjach w locie, przy lądowaniu, ze zmiennym położeniem klap, również przy utracie końcówki skrzydła”.



Komisja od zamachu

Berczyńskiemu w prezydium Podkomisji ds. Ponownego Zbadania Wypadku Lotniczego towarzyszą Kazimierz Nowaczyk, Wiesław Binienda oraz Jan Obrębski.

Nowaczyk jest zastępcą Berczyńskiego. To były ekspert zespołu Macierewicza oraz członek komitetu naukowego kolejnych Konferencji Smoleńskich. W filmie Anity Gargas „Anatomia upadku” dowodził, że na pokładzie prezydenckiego Tupolewa doszło do dwóch wybuchów. Swoje prelekcje rozpoczyna planszą „Smoleńsk 2010 – Katyń 1940”.

Binienda (drugi zastępca) od lat dowodzi, że Tu-154M nie zahaczył skrzydłem o brzozę. Powołuje się na wyniki własnych badań oraz przeprowadzone eksperymenty, których świadkami miały być wysoko postawiony osoby, m.in. z NASA. Nie chciał jednak zdradzić ich tożsamości, o co miała go prosić pracownica ambasady USA. Ale nie pamięta która.

Obrębski jest sekretarzem podkomisji. Był członkiem komitetu naukowego Konferencji Smoleńskiej. W 2013 roku zasłynął cytatem przed śledczymi z prokuratury wojskowej:

„Już od kilkuletniego chłopca interesowałem się bardzo lotnictwem, modelarstwem lotniczym (…).Oprócz tego wykonałem kilkaset godzin lotów odrzutowcami pasażerskimi, jako pasażer, przyglądając się temu, jak pracują skrzydła i silniki samolotów w czasie lotu, w związku z tym czuję się dość kompetentny w tym zakresie. Jeżeli chodzi o materiały wybuchowe i skutki ich użycia, to jako dziecko oglądałem wybuchające stodoły w czasie pożarów po wojnie”.


Abonament na wolność słowa


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press