Prawa autorskie: Il. Iga Kucharska / OKO.pressIl. Iga Kucharska / ...
14 listopada 2022

Posady w spółkach i mieszkanie na koszt podatnika. Tak minister Buda dba o kolegów [ŚLEDZTWO]

Kolega i sąsiad ministra Waldemara Budy trafił do rad nadzorczych państwowych i miejskich spółek kontrolowanych przez PiS. Zarobił w nich setki tysięcy złotych. Od innego kolegi Buda wynajmuje mieszkanie. Czynsz płaci Kancelaria Sejmu

Tekst jest efektem współpracy działu śledczego OKO.press i magazynu śledczego FRONTSTORY.PL.

Na studiach na Uniwersytecie Łódzkim tworzą nierozłączny duet. Jeden – przebojowy, wyróżniający się student prawa, zawsze w centrum uwagi. Drugi – również przyszły prawnik, ale cichy i niepozorny, w cieniu popularnego kolegi.

Ten pierwszy to Przemysław Cieślak, wspólnik w łódzkiej kancelarii prawnej, która zajmuje się windykacjami. Ściągała długi m.in. od firm budujących autostrady, miała milionowe zyski.

Cichy i niepozorny kolega to Waldemar Buda, dzisiejszy minister rozwoju i technologii.

Ministra łączy bliska relacja z jego sąsiadem i przyjacielem ze studiów — Przemysławem Cieślakiem. Mało kto wie o zażyłości obu prawników. W mediach społecznościowych można znaleźć tylko jedno ich wspólne zdjęcie: słabej jakości selfie.

Odkryliśmy, że prawnik od lat robi karierę u boku Budy. I nie jest jedynym kolegą ministra, który zarabia w państwowych spółkach.

Furtka do ministra

Na studia do Łodzi Buda przyjeżdża z małego Turka, razem z Cieślakiem kończą je w tym samym roku. W politykę Buda wchodzi dzięki ważnemu politykowi PiS, Januszowi Wojciechowskiemu, dziś komisarzowi unijnemu ds. rolnictwa. Udziela porad prawnych w jego biurze poselskim.

Cieślak szybko robi aplikację i otwiera własną kancelarię. Buda ma lekkie opóźnienie, uprawnienia radcy prawnego zdobędzie dopiero pięć lat po studiach.

W 2014 roku Buda zostaje radnym Łodzi z list PiS. Potem podczas kampanii wyborczej Andrzeja Dudy odpowiada za program pomocy prawnej – Dudapomoc. W 2015 wchodzi do Sejmu, po czterech latach zostaje sekretarzem stanu: najpierw w ministerstwie inwestycji i rozwoju, potem w resorcie funduszy i polityki regionalnej.

Dziś Buda uważany jest za człowieka Mateusza Morawieckiego. Sąsiedzi ministra dobrze widzą, gdy kolumna z premierem i jego rodziną podjeżdża pod dom ministra Budy. W rządzie Buda dostał od premiera ważne zadanie — to właśnie on odpowiadał za negocjacje Krajowego Planu Odbudowy z Komisją Europejską.

Jeszcze w 2010 roku Waldemar Buda i Przemysław Cieślak kupują razem 30-arową działkę na przedmieściach Łodzi. Potem dzielą ją na pół i budują domy. Do dzisiaj są najbliższymi sąsiadami, między posesjami można przejść specjalną furtką.

Znikające pożyczki z Sejmu

Domy Budy i Cieślaka wybudowano w podobnym stylu. Ten należący do prawnika jest bardziej okazały; dom ministra wygląda przy nim jak uboższy kuzyn.

Sąsiedzi ministra wiedzą o zażyłości między Budą i Cieślakiem. Podpatrują, jak minister nie żałuje na inwestycje: zadaszenie tarasu, elewację, panele fotowoltaiczne. Równo przystrzyżony trawnik może budzić zazdrość: dba o niego luksusowy, włoski robot marki Ambrogio. Egzemplarz, którego używa minister, kosztuje dziś ponad 10 tys. zł. Montaż i instalacja – nawet drugie tyle. Cieślak i Buda w podobnym czasie zafundowali sobie instalację automatycznego ogrodowego robota.

Kiedy spotykamy się z ministrem Budą, mówi, że robota kupił dwa lata temu za 7900, może 8900 zł. Gdy potem w mejlu prosimy go o rachunek lub fakturę za zakup – nie odpowiada.

Buda twierdzi, że stać go na kosztowne inwestycje, bo praktycznie co roku bierze 19-20 tys. zł pożyczki z Sejmu.

Sprawdzamy: pożyczka o wartości powyżej 10 tys. zł powinna zostać odnotowana w oświadczeniu majątkowym polityka (a jej nieujawnienie to złamanie prawa). Buda informację o pożyczce umieścił tylko raz, w 2017 roku, gdy pożyczył 20 140 zł. Gdzie są pozostałe pożyczki? Dopytujemy mejlem — Buda nie odpowiada.

Odpowiedzi na pytania o pożyczki ministra odmawia nam też Kancelaria Sejmu.

Kanałami do spółek skarbu

Przemysław Cieślak, kolega i sąsiad ministra, do życia publicznego wszedł po cichu, tylnymi drzwiami. Pomógł mu lokalny układ w PiS — w którym tkwił już kolega Buda.

Tylnymi drzwiami staną się dla niego Rawskie Wodociągi i Kanalizacja (RAWiK), miejska spółka z Rawy Mazowieckiej. To tradycyjnie polityczny łup dla lokalnych polityków: burmistrzem Rawy jest wtedy Dariusz Misztal z PiS, a radcą prawnym wodociągów – Waldemar Buda, również z PiS.

Jak w Łódzkiem zdobywa się i dzieli spółki-łupy? W 2015 roku dzięki opinii prawnej Budy odwołani zostają członkowie rady nadzorczej RAWiK (Buda uznaje, że łamią ustawę kominową). Na ich miejsce wchodzi m.in. dwóch znajomych przyszłego ministra: Paweł Jegier i Przemysław Cieślak. Za obecność na kilku posiedzeniach w roku Cieślak wyciąga z wodociągów 1050 zł miesięcznie, Jegier 1200 zł.

Buda o tym, że koleguje się z nową radą nadzorczą RAWiK, nie mówi publicznie. Na konferencji prasowej opowiada za to, że w spółce „doszło do przełomowej zmiany jakościowej. Kwalifikacje, umiejętności i doświadczenie na zajmowanych stanowiskach miały znaczenie przy wyborze tych osób”.

Jegier za kilka lat wpłaci na kampanię wyborczą Budy 5 tys. zł.

Roszada à la Buda

W łódzkiej polityce tego typu roszady nie budzą zdziwienia. Wspieranie karier kolegów to normalna praktyka.

Gdy w 2014 roku w Tomaszowie Mazowieckim posady w miejskich spółkach dzieli lokalna koalicja PiS-PO-PSL, do rady Tomaszowskiego Centrum Zdrowia (zarządza miejskim szpitalem) trafia Waldemar Buda. Gdy rok później zostanie posłem i będzie musiał zrezygnować z posady, przyjaciela w radzie miejskiej spółki zastąpi radca Cieślak.

Ale szpitale i wodociągi to liga okręgowa. Ekstraliga zaczyna się w spółkach z udziałem skarbu państwa.

Przemysław Cieślak do ekstraligi trafia, gdy jego przyjaciel Buda jest już posłem PiS. Najpierw ląduje w radzie sporej, choć mało znanej, budowlanej spółki REMZAP (to spółka-córka Azotów Puławy). Przyjaciel ministra trzyma się rady nadzorczej REMZAP-u od 2018 roku do dzisiaj. To nie przeszkadza mu przez ponad rok zasiadać w radzie energetycznego giganta – Polskiej Spółki Gazownictwa.

Próbowaliśmy dopytać radcę Cieślaka, ile zarobił dzięki radom nadzorczym. Nie odpowiedział nam na mejle i SMS-y, nie odebrał telefonu.

Według naszych wyliczeń* od 2015 roku, dzięki zasiadaniu w różnych radach nadzorczych, kolega ministra mógł zarobić nawet 360 tys. zł.

* dane pochodzą ze sprawozdań finansowych spółek i odpowiedzi udzielonych nam przez niektóre z nich. Kwota, którą podajemy, jest szacunkowa, ponieważ sprawozdania finansowe spółek podają uśrednione wynagrodzenia członków rad nadzorczych.

Kolega, co dobrze ogarnia

W ekstralidze trudno grać w pojedynkę. Zupełnym przypadkiem wspólnik Przemysława Cieślaka, prawnik Maciej Włodarczyk, również trafia do rady nadzorczej państwowej spółki — Łódzkiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej.

Włodarczyk nie odpowiada na nasze prośby o kontakt, a spółka nie ujawnia, ile zarobił w jej radzie nadzorczej. Zostają nam oficjalne, publiczne dokumenty. Z finansowych sprawozdań Łódzkiej SSE dowiadujemy się, że członkowie rady nadzorczej w ubiegłym roku zarabiali średnio 4 477 zł miesięcznie.

Według naszych rozmówców z Łodzi Buda, Włodarczyk i Cieślak tworzą bliski krąg towarzyski. Wspólnicy kancelarii i minister bawią się razem na imprezach. Bywa na nich łódzka śmietanka – adwokaci, notariusze, przedsiębiorcy.

W ubiegłym roku kancelaria Cieślaka i Włodarczyka dostaje 187 tys. zł publicznej dotacji z Programu Operacyjnego Inteligentny Rozwój. Rozdawaniem funduszy w tym programie zajmuje się Państwowa Agencja Rozwoju Przemysłu (PARP), która podlega ministerstwu funduszy i polityki regionalnej.

Gdy decydują się losy grantu dla kolegów ministra, Buda jest wiceszefem resortu.

Waldemar Buda twierdzi, że kolega Cieślak ma lepsze znajomości w spółkach niż on sam. I że to Cieślak osobiście, bez niczyjej pomocy, ogarnia sobie wachlarz posad. Ale w których spółkach skarbu?

Buda, serdeczny przyjaciel Cieślaka, od którego dzieli go furtka w płocie, niestety nie wie.

Zdarzyło mi się szepnąć

Paweł Jegier, prawnik po Uniwersytecie Łódzkim, lekko młodszy od Budy i Cieślaka, również robi błyskotliwą karierę. Gdy w pierwszych miesiącach rządów PiS prezesem Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa jest Daniel Obajtek, Jegier zostaje szefem łódzkiego oddziału Agencji. W czerwcu 2018, w ślad za Obajtkiem przeniesie się do Orlenu – a dokładniej do Orlen Serwis, spółki-córki koncernu. Dziś jest jej prezesem.

W 2019 roku Jegier wpłaci na kampanię Waldemara Budy 5 tys. zł. A kolejne ponad 20 tys. zł dorzuci jeszcze w tym samym roku do funduszu wyborczego PiS. Według relacji sąsiadów ministra, Jegiera i Budę łączy bliska relacja – szef Orlen Serwis odwiedza Budę w domu. Sąsiedzi nie wiedzą zapewne, że Buda zasiada w radzie fundacji „Fundusz Współpracy”, której prezesem jest Jegier.

Zapytaliśmy Pawła Jegiera – za pośrednictwem spółki Orlen Serwis – o jego relację z ministrem. Czy Buda miał wpływ na jego nominację do Orlenu? Odpisuje nam Andżelika Kowalczyk z Orlen Serwis: „Wszystkie procesy rekrutacyjne w Grupie ORLEN prowadzone są w sposób transparentny, zgodny z uregulowaniami wewnętrznymi i przepisami prawa”.

Niedawno członkiem rady nadzorczej Pomorskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej został Sebastian Potyralski, były sejmowy asystent Budy, a od maja 2022 roku pracownik biura ministra w resorcie rozwoju. Do rady powołał go Waldemar Buda. Potyralski, podobnie jak Buda jest związany z Turkiem i tak jak minister jest zapalonym biegaczem. Obydwu można spotkać na trasie charytatywnych biegów organizowanych przez Budę. Potyralski to pełnomocnik Waldemara Budy – reprezentuje go w jednej ze spraw cywilnych.

Waldemar Buda twierdzi, że nie miał związku z powołaniami kolegów do spółek miejskich i Skarbu Państwa. Zarzeka się, że nie jest załatwiaczem - ale przyznaje, że zdarzyło mu się szepnąć komuś, że jakiś człowiek jest bezrobotny i do wykorzystania.

Kolega kupi, zapłacą podatnicy

Na znajomości z ministrem Budą korzysta jeszcze jeden kolega. Waldemar Buda od półtora roku korzysta w Warszawie z jego mieszkania. Za wynajem płaci miesięcznie 3500 zł – ale nie minister, tylko Kancelaria Sejmu. To ciekawe, bo jako minister Buda ma do dyspozycji służbowe mieszkanie należące do resortu — nie skorzystał z niego bo, jak twierdzi, gdyby nagle przestał być ministrem, konieczność kolejnej przeprowadzki byłaby dla niego niewygodna.

Ustaliliśmy, że wiosną 2020 roku, gdy już był wysokim urzędnikiem, sekretarzem stanu w Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej, Buda szukał w Warszawie mieszkania. Nie dla siebie – dla kolegi. Plan był prosty: kolega kupi apartament, a minister będzie go wynajmował za państwową kasę z Sejmu. Czyli: kolega zarobi, Buda nie straci. Wiemy, że Buda mocno zaangażował się w poszukiwanie lokalu na rynku, robił rozeznanie wśród deweloperów. Mamy dowody na to, że osobiście próbował załatwić rabat na apartament dla kolegi.

W rozmowie z nami minister przyznaje, że kolega złożył mu propozycję: znajdź mieszkanie, które ci odpowiada, a ja je kupię i ci wynajmę. Potwierdza również, że czynsz koledze płaci Kancelaria Sejmu. Narzeka, że mieszkanie znajomego jest daleko od centrum i przekonuje, że wkrótce przeniesie się do lokalu ministerstwa.

Po spotkaniu dopytujemy mejlem o szczegóły. Kim jest kolega od mieszkania? Od którego dewelopera je kupił? Czy dostał na nie rabat? Buda nie odpowiada.

Zanim zamilknie, na spotkaniu w ministerstwie narzeka, że stracił na pójściu w politykę. I że w ogóle w polityce trudno się dorobić.

Udostępnij:

Daniel Flis

Dziennikarz śledczy. W OKO.press od 2016 r., wcześniej pisał dla „Gazety Wyborczej”. Absolwent filozofii na UW i Polskiej Szkoły Reportażu, stypendysta OCCRP. Był nominowany do nagród dziennikarskich.

Konrad Szczygieł

Dziennikarz FRONTSTORY.PL. Wcześniej w OKO.press i Superwizjerze TVN. Finalista Nagrody Radia ZET oraz Nagrody im. Dariusza Fikusa za cykl tekstów o "układzie wrocławskim". Czterokrotnie nominowany do nagrody Grand Press.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne