W czasie obchodów katastrofy smoleńskiej Jarosław Kaczyński mówił, że walka o prawdę będzie tym ostrzejsza, im bliżej będzie do prawdy. To samo mówił Józef Stalin o zaostrzaniu się walki klas wraz z postępami w budowie socjalizmu. Sformułowana przez Stalina w 1933 r. teoria stała się pretekstem do czystek i represji. OKO.press porównuje słowa dwóch wodzów

W czasie wieczornego przemówienia w 7. rocznicę katastrofy smoleńskiej Jarosław Kaczyński, prezes PiS, mówił o „zbliżaniu się do prawdy” o tragedii. Przypominał prezentację przygotowaną przez Wojskową Akademię Techniczną, mówiącą o zamachu.

Dochodzenie do prawdy – mówił Kaczyński – wywoła wściekły opór.


Dziś możemy powiedzieć, że został uczyniony ogromny krok w tym kierunku i musimy się wobec tego liczyć z coraz większym oporem, z coraz większą nienawiścią wobec prawdy, ale także wobec pamięci.

Jarosław Kaczyński, Przemówienie na rocznicę katastrofy smoleńskiej - 10/04/2017

Przemówienie na rocznicę katastrofy smoleńskiej


zbity zegar. Znamy ten cytat! Wypowiedział go Stalin


Dodawał także:

„Z całą pewnością to, co nas spotyka od kilku miesięcy, ten straszliwy atak nienawiści wynika właśnie z tego, że prawda jest coraz bliżej. To jest powód tego, że nasze pochody comiesięczne, które przez tyle lat mogły odbywać się w spokoju dzisiaj są atakowane;

jest ten wielki strach przed prawdą, wielki strach przed tym, by to wszystko, co zostało pokazane, ale jeszcze w sferze pewnego uprawdopodobnionego domysłu, nie zostało ostatecznie udowodnione”.

OKO.press ten pogląd coś przypomniał, chociaż jesteśmy zbyt młodzi, aby załapać się na kursy marksizmu-leninizmu. Im bliżej zwycięstwa, tym większy opór wroga – ta idea nie wydała nam się nowa. Okazało się, że Jarosław Kaczyński nie sformułował jej sam. W bardzo podobny sposób wyraził się Józef Stalin, kiedy powiedział, że walka klasowa zaognia się w miarę nadchodzącego zwycięstwa socjalizmu.

Była to nowość w doktrynie marksizmu-leninizmu. Wielu marksistów (zwłaszcza tych, którzy nie byli zwolennikami rewolucji) sądziło, że socjalizm można wprowadzić drogą pokojowych reform, a im będzie ich więcej, tym opór klas posiadających będzie łatwiejszy do pokonania na drodze demokratycznej.

Stalin sformułował pogląd o wzmaganiu się walki klas w przemówieniu na podsumowanie pierwszego planu pięcioletniego, 7 stycznia 1933 r. Stalin mówił wówczas o sukcesach w budowie przemysłu, ale także o złodziejstwie, niegospodarności i sabotażu, trapiących budowę socjalizmu. Kluczowy fragment jego przemówienia brzmiał:

„Trzeba mieć na uwadze, że wzrost potęgi Państwa Radzieckiego będzie potęgował opór ostatnich resztek klas umierających.

Właśnie dlatego, że umierają i dokonują żywota, będą one przechodziły od jednych form napaści do innych, ostrzejszych form napaści, apelując do zacofanych warstw ludności i mobilizując je przeciw Władzy Radzieckiej”.

Stalin dodawał, że „nie jest to oczywiście straszne”, ale trzeba być czujnym: „Oto dlaczego rewolucyjna czujność jest tą właśnie cechą, która szczególnie niezbędna jest obecnie bolszewikom”. („Dzieła”, Warszawa 1951, t. 13, s. 218-219).

Było to wezwanie Stalina do radykalizacji rewolucji: bycia bardziej czujnym, bardziej zaangażowanym i bardziej bezwzględnym. Zwycięstwo jest za progiem, ale im ono jest bliżej, tym bardziej wzmaga się opór wroga.

Nie miało przy tym znaczenia, że wroga w Rosji Radzieckiej już dawno wtedy nie było. Znany publicysta paryskiej „Kultury” Juliusz Mieroszewski tak komentował to w eseju „Ewolucjoniści i wyzwoleńcy” (1957):

„Stalin wysunął absurdalne hasło, że im bliższe ostateczne zwycięstwo socjalizmu, tym ostrzejsza winna być walka klasowa. W okresie gdy Stalin dokonał tego odkrycia, w Rosji nie było już śladu ani popiołu z burżuazji. I w tym wypadku Stalin znalazł jednak wyjście, tworząc nowy termin: „wróg ludu”.

Kto był niewygodny lub niepewny, stawał się automatycznie „wrogiem ludu”. W ten sposób można było podtrzymywać w nieskończoność terror rewolucyjny i wspartą na nim dyktaturę”.

W książce „Powojnie” zmarły niedawno sławny amerykański historyk Tony Judt pisał:

„Twierdzenie Stalina, że ten konflikt się wzmaga, gdy nadchodzi socjalizm, przywoływano, aby wytłumaczyć tę osobliwość, że nawet gdy w wyborach powszechnych partia uzyskiwała 99 procent poparcia, przybywało jej wrogów i walkę trzeba było prowadzić z jeszcze większą determinacją, a wewnętrzną historię ZSRR należało drobiazgowo powtarzać w całym bloku radzieckim. Głównymi wrogami pozornie byli kułak i burżuj. Ale w praktyce najłatwiejszy cel często stanowili – jak dla nazistów – intelektualiści”.

A zatem: dla Stalina hasło o wzmaganiu się oporu wroga w miarę zbliżania się do zwycięstwa było to wezwanie do zaostrzenia kursu i ataku na resztki społecznej i intelektualnej niezależności w społeczeństwie radzieckim. Ciekawe, jaki użytek z tej idei zrobi Jarosław Kaczyński – ostatecznie przecież parafrazował wodza rewolucji radzieckiej dość dokładnie.


Historyk i socjolog, profesor na Uniwersytecie SWPS, publicysta. Autor dwóch książek reporterskich o Afryce i kilku książek o historii. "Szkalował" Polskę m.in. w „the Guardian”, „Le Monde”, „El Pais”, „Suddeutsche Zeitung”. Ostatnio wydał książkę o polskiej samoocenie – „No dno po prostu jest Polska. Dlaczego Polacy tak bardzo nie lubią swojego kraju i innych Polaków” (WAB 2017). W OKO.press pisze o polityce i historii.


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press