Dzięki czytelnikowi OKO.press wiemy, że do 2 stycznia Pałac Prezydencki nie zamówił żadnej analizy prawnej konsekwencji wydarzeń w Sejmie, bo opiera się na informacjach od Marka Kuchcińskiego. Jest w tym pewien sens - nie mając żadnej ekspertyzy, prezydent może podpisać budżet i twierdzić, że nie miał powodu mieć wątpliwości co do legalności głosowania

Pan Przemysław z Warszawy (nazwisko do wiadomości redakcji) 18 grudnia napisał do Kancelarii Prezydenta z wnioskiem o udostępnienie informacji o podmiocie, któremu „powierzono wykonanie analizy prawnej dotyczącej wydarzeń w Sejmie RP 16 grudnia 2016 roku, w szczególności ewentualnych nieprawidłowości w prowadzeniu obrad przez marszałka Kuchcińskiego”. Wniosek uzupełnił o kilka szczegółowych pytań  – m.in. o wynagrodzenie owego prawnika.

Odpowiedź Kancelarii Prezydenta czytelnik przesłał OKO.press bez komentarza. Okazało się, że wynagrodzenia prawnik nie pobrał, bo żadnego prawnika po prostu nie było – do 2 stycznia Pałac Prezydencki nie zamówił żadnej analizy prawnej konsekwencji wydarzeń w Sejmie.

Pod datowanym na 2 stycznia 2017 roku dokumentem podpisała się wicedyrektor Biura Prawa i Ustroju, Paulina Palka, która napisała, że „zbadanie prawnych okoliczności sprawy zostało powierzone Kancelarii Prezydenta”, a uwagi i opinie o aspektach prawnych i stanie faktycznym „są przekazywane ustnie”.

Drugim źródłem wiedzy Kancelarii Prezydenta – o ewentualnych nieprawidłowościach w prowadzeniu obrad przez marszałka Kuchcińskiego – jest… Marek Kuchciński. Palka pisze do obywatela: „Zwrócić należy uwagę, że w systemie informacyjnym Sejmu RP dostępne są komunikaty Kancelarii Sejmu RP [podległej marszałkowi Sejmu – przyp. red.], informacje organów Sejmu RP, sprawozdanie stenograficzne, wyniki głosowań, a także uchwała Prezydium Sejmu RP [w którym większość ma PiS – przyp. red.] w sprawie wykładni art. 184 ust. 3 pkt 9 Regulaminu Sejmu RP w sprawie zmiany sposobu przeprowadzania głosowania podczas 33. posiedzenia Sejmu RP w dniu 16 grudnia 2016r.”.



Jeden wielki chaos

Palka powołuje się również na wywiad Andrzeja Dudy dla „Gazety Polskiej”, w której prezydent zapowiedział, że dezycję o podpisaniu ustaw przegłosowanych w Sali Kolumnowej podejmie po otrzymaniu dokumentacji od Marka Kuchcińskiego. Dokumentacja Sejmu jest dziurawa jak sito.

Po pierwsze, ze stenogramu posiedzenia wynika, że ignorowano zgłoszenia posłów opozycji, którzy chcieli złożyć wnioski formalne. Największą wpadką są jednak posłowie-sekretarze, którzy mieli liczyć głosy. Według stenogramu w dwóch sektorach głosy mieli liczyć posłowie, których w ogóle w Sali Kolumnowej nie było – Elżbieta Borowska (K’15) w sektorze drugim, a Krystian Jarubas (PSL) w sektorze dziesiątym.

Problem nie tylko w tym, że obojga nie było na sali. Ktoś liczył głosy w sektorze Borowskiej – i nie wiadomo, kto to był, bo w miejscu podpisów dla posłów-sekretarzy podpisywali się członkowie komisji skrutacyjnej. Na dodatek Marek Kuchciński twierdzi, że dwoje posłów-sekretarzy „się nie stawiło”, a Jarosław Kaczyński – że w miejsce tej dwójki „wyznaczono innych”, choć nie wiadomo, kto to miałby być.


Abonament na wolność słowa


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym