0:00
0:00

0:00

24 lipca 2017

Weta prezydenta Dudy to Wasz ogromny sukces. Śpiewajmy dalej, żeby Polska demokratyczna nie zginęła. List OKO.press do Czytelniczek i Czytelników

przeczytasz w 3 minuty

Prezydent Andrzej Duda w wystąpieniu 24 lipca - po pięciu minutach PiS-owskiej propagandy - nieoczekiwanie stwierdził, że nie można "rozdzielać społeczeństwa i państwa" i "państwo nie może być dla ludzi opresyjne". Usłyszał głos tysięcy demonstrujących od Helu po Tatry. Bez tej mobilizacji społeczeństwa obywatelskiego, weta by nie było

Google News

Drodzy Państwo,

Decyzja prezydenta Andrzeja Dudy o zawetowaniu ustaw o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa jest wielkim sukcesem społecznych protestów, największych w Polsce od 1980 roku. Okazało się, że presja ma sens. Masowy odruch prodemokratyczny, w którym ogromną rolę odegrali ludzie młodzi i środowiska kobiece, m.in. te związane z Czarnym Protestem, który ogarnął także mniejsze miasta i miasteczka, dał do myślenia prezydentowi.

Decyzja prezydenta jest ogromnym sukcesem organizatorów tych protestów, w tym tysięcy aktywistów, którzy po raz pierwszy zaangażowali się z sprawy publiczne i którzy podkreślali obywatelski charakter protestów, czasem dystansując się od polityków opozycji.

Społeczeństwo obywatelskie broniło demokracji i broniło własnej godności. Wołając "Chcemy weta" ludzie zażądali przywrócenia podstaw państwa prawa, chcieli bronić państwa, którego nie muszą się wstydzić, w którym mogą czuć się bezpiecznie, z którego mogą być dumni.

I ten głos dotarł do prezydenta Dudy. W pierwszej części wystąpienia powtórzył populistyczną krytykę trzeciej władzy przywołując wyrwane z kontekstu wypowiedzi samych sędziów, ale potem wygłosił zdanie, które odwróciło całą logikę narracji PiS:

"Ale zmiana musi nastąpić w taki sposób, aby nie doszło do rozdzielenia społeczeństwa i państwa. Bo to rozdzielenie następuje wtedy, gdy ludzie mają poczucie niesprawiedliwości ze strony wymiaru sprawiedliwości, ale także i wtedy, kiedy państwo staje się dla nich opresyjne, kiedy zaczynają się bać własnego państwa".

W ten sposób Duda uznał, że głos protestu jest głosem społeczeństwa, które staje wobec opresyjnego państwa i mówi mu nie. To sprzeczne z dotychczasowa wersją PiS, które twierdziło, że protesty są marginalne, przypadkowe, a uczestniczki i uczestnicy bronią swych interesów lub są sterowani przez krajowe i zagraniczne siły, które chcą obalić władzę.

Możemy być pewni, że prezydent nie wypowiedziałby takich słów, gdyby nie masowe protesty od Helu do Tatr.

To oczywiście nie koniec walki w obronie demokracji w Polsce. Prezydent zapowiedział podpisanie ustawy o sądach powszechnych, która ogranicza niezależność sądów i grozi wielką czystką i łamaniem charakterów sędziowskich.

Nie wiadomo też jeszcze, jak zareaguje PiS. Jarosław Kaczyński bywał już nie raz nieobliczalny w pomysłach politycznych. Zagrożony w jedynowładztwie może na przykład sięgnąć po koalicję z Kukiz-15. Choć sam Kukiz stawia raczej na sojusz ze "środowiskiem prezydenta". Kaczyński może też postawić na przyspieszone wybory. Już tak kiedyś postąpił w 2007 roku, na swoją zgubę.

Potężna presja społeczna uruchomiła proces polityczny, którego dalszy rozwój jest trudny do przewidzenia. Edwin Bendyk w "analizie na niedzielę" dla OKO.press 23 lipca pisał, że

"Andrzej Duda ma więc szansę swoim wetem rozpocząć budowę konserwatywno-republikańskiej alternatywy dla bolszewicko-rewolucyjnego projektu Jarosława Kaczyńskiego. Alternatywa taka na pewno byłaby atrakcyjna dla wielu przedstawicieli prawicy, którzy dostrzegli, że sprawy zaszły zbyt daleko, a eskalacja konfliktu może w nieodwracalny sposób rozsadzić wspólnotę polityczną Polaków".

Czy tak będzie, zobaczymy. Ale na pewno w interesie społecznym jest dalszy nacisk, który może owocować powstaniem wewnętrznej opozycji w obozie władzy. Taka opozycja mogłaby powstrzymać przekształcanie Polski z liberalnej demokracji w autorytarny reżim polityczny, w którym rządzi jedna partia i jeden wódz partyjny.

Wyzwaniem dla sił pro-demokratycznych jest także przekształcenie zwycięstwa społeczeństwa obywatelskiego w ruch polityczny. Znalezienie formuły organizacyjnej, w której wola tej części społeczeństwa, która jest przeciwna polityce PiS, znajdzie swój wyraz. A także znalezienie miejsca dla partii opozycyjnych w tej nowej sytuacji. Być może założenie nowych organizacji, sojuszów czy nawet partii politycznych.

Ale to zadanie na jutro. Dziś chcemy Wam serdecznie podziękować i pogratulować.

"Jeszcze Polska nie zginęła" - śpiewali - niektórzy sami zaskoczeni, że to robią - młodzi ludzie. Śpiewaliśmy wszyscy. I wyszło na to, że mieliśmy rację. Polska demokratyczna jeszcze nie zginęła. Ale trzeba śpiewać dalej.

W imieniu zespołu OKO.press

Piotr Pacewicz, redaktor naczelny

Na zdjęciu Piotr Pacewicz
Piotr Pacewicz

Założyciel i redaktor naczelny OKO.press (2016-2024), od czerwca 2024 redaktor i prezes zarządu Fundacji Ośrodek Kontroli Obywatelskiej OKO. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".

Komentarze