„Wiadomości” TVP nie są oznaczone jako materiał wyborczy KW Prawo i Sprawiedliwość. Jednak jeżeli oglądać program na poważnie, to trudno nie zagłosować na kandydatów PiS. TVP swoim propagandowym podejściem rażąco łamie ustawę o Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji. Omawiamy raport Towarzystwa Dziennikarskiego

„Ustawę o radiofonii i telewizji, nakazującą mediom publicznym pluralizm, bezstronność, wyważenie i niezależność, integralność i wysoką jakość, „Wiadomości” łamią co wieczór, w każdym wydaniu” – piszą w raporcie „Kampania Wyborcza w „Wiadomościach” TVP” dziennikarze zrzeszeni w Towarzystwie Dziennikarskim.

Wnioski z raportu są dla TVP miażdżące.

  • Czym jest Towarzystwo Dziennikarskie?

    Towarzystwo Dziennikarskie powstało w 2012 roku, gdy Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich, najstarszą polską organizację dziennikarską opanowali dziennikarze związani z PiS. Zakładali je m.in. Seweryn Blumsztajn, Wojciech Maziarski, Jan Ordyński, Teresa Torańska, Dorota Warakomska i Jacek Żakowski. Prezesem Towarzystwa jest Seweryn Blumsztajn.

Stronniczość w kwestiach politycznych i brak pluralizmu w TVP nie jest niczym nowym. Telewizja Polska, a więc i „Wiadomości”, jej główny program informacyjny, niedługo po wyborach parlamentarnych w 2015 roku została obsadzona przez ludzi związanych PiS.

I chociaż internauci śmieją się z propagandowej siermiężności programu informacyjnego TVP, to wciąż ogląda go średnio ponad 1,5 mln osób. Dla wielu z nich nadal jest to źródło wiarygodnych informacji. I zapewne wpływa na ich preferencje wyborcze.

Tuba wyborcza

Autorzy raportu przez dwa tygodnie – między 24 września a 7 października 2018 – analizowali ilościowy udział wypowiedzi („setek”) kandydatów poszczególnych partii w wyborach samorządowych oraz sposób prezentacji tematów wyborczych. Wyniki przedstawiamy na wykresie.

Odsetek wypowiedzi kandydatów w wyborach samorządowych 2018 w "Wiadomościach"

Analizowany okres: 24.09-7.10.2018

Aż 73 proc. wypowiedzi należało do przedstawicieli PiS (w drugim tygodniu 76 proc.). Platforma Obywatelska to 22 proc., zaledwie 5 proc. czasu dostali politycy pozostałych komitetów wyborczych.

Te 5 proc. czasu antenowego to zaledwie 29 sekund wobec ponad 7 minut dla PiS. „Wiadomości” TVP rozdysponowały je pomiędzy prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, kandydata na prezydenta Warszawy Jacka Wojciechowicza oraz stołeczny ruch miejski Miasto Jest Nasze i partię Wolność Janusza Korwin-Mikkego.

Ani sekundy dla PSL, SLD, Kukiz’15 czy Partii Razem.

W sierpniu w OKO.press pisaliśmy, że politycy PiS mają w programach informacyjnych i publicystycznych TVP dwa razy więcej czasu antenowego niż wszystkie inne partie. Jak widać, w kampanii samorządowej kandydaci PiS mają prawie trzy razy więcej tego czasu.

Autorzy raportu wyciągają z analizy wnioski:

  • 70 proc., a nawet trzy czwarte czasu bezpośredniej wypowiedzi kandydatów w wyborach, ma obóz rządzący. To, co zostaje dla opozycji, jest z reguły odpieraniem ataków polityków PiS. Wypowiedzi własne kandydatów PO są kontrowane tekstem redakcyjnym (podawanym z offu), opinią polityków PiS i komentatorów, ciągle tych samych, popierających rządzących.
  • Uwaga „Wiadomości” skupiona jest na Warszawie. Inne pojedynki  wyborcze – w Krakowie, Katowicach, Radomiu – są tylko tłem. Patryk Jaki nadal występuje jako szef komisji ds. reprywatyzacji; jego spotkania są przekazywane obszernie i entuzjastycznie. Rafał Trzaskowski jest chłopcem do bicia i obrzydzania: słowem, obrazem i insynuacją, podobnie jak jego partia. To PO odpowiada za całe zło; na wsi ma za wspólnika PSL.
  • Im bliżej 21 października, tym bardziej nasila się przekonywanie przez „Wiadomości”: chcecie mieć środki z budżetu – wybierzcie tych, którzy będą dobrze żyć z rządem. Najlepiej z PiS, na pewno nie z PO czy z PSL.
  • „Wiadomości” sprowadzają wybory samorządowe do partyjnego pojedynku władza-opozycja, w którym opłaca się jedynie stanięcie po stronie władzy, nieważne z jakiego jest się lokalnego komitetu wyborczego. Głos na opozycję to głos stracony – udowadniają dziennikarze „Wiadomości”. Program jest „kijem bejsbolowym na opozycję”.
  • Temu samemu służą liczne i często powtarzane informacje o wielkich inwestycjach państwa ale tylko tam, gdzie samorząd będzie z rządem.

Wybory prezydenckie 2015

Dane na temat ilości wypowiedzi przedstawicieli poszczególnych komitetów wyborczych w „Wiadomościach” porównujemy z wyborami prezydenckimi w 2015 roku. Według PiS telewizja publiczna podczas rządów PO była bardziej nieobiektywna niż teraz. Zaraz po wyborach parlamentarnych w 2015 roku minister Piotr Gliński mówił w rozmowie z Karoliną Lewicką w programie „Minęła 20” na antenie TVP, że:

„To program propagandowy, tak jak wasza stacja uprawia propagandę i manipulację od kilku lat. I to się skończy, ponieważ tak telewizja publiczna funkcjonować nie powinna.”

Rafał Klepka z Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie w artykule „Relacjonowanie prezydenckiej kampanii wyborczej w 2015 roku przez »Wiadomości« TVP 1: zrównoważone czy stronnicze?” przeanalizował kampanię prezydencką z 2015 roku w „Wiadomościach” między 24 marca a głosowaniem w pierwszej turze 10 maja 2015. Dane te można prześledzić na wykresie:

Odsetek wypowiedzi kandydatów w wyborach prezydenckich 2015 w "Wiadomościach"

Analizowany okres: 24.03-10.05.2015

Opracowanie na podstawie "Relacjonowanie prezydenckiej kampanii wyborczej w 2015 roku przez „Wiadomości” TVP1: zrównoważone czy stronnicze?"; Rafał Klepka, Uniwersytet Pedagogiczny w Krakowie

Widać wyraźnie, że wiosną 2015 roku wypowiedzi kandydatów były rozdzielone dosyć pluralistycznie. Jesienią 2018 o pluralizmie w „Wiadomościach” już nikt nie pamięta, a prawie ¾ czasu zajmują przedstawiciele PiS.

Kurski: pluralizm to nie my

Prezes TVP Jacek Kurski w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” twierdził, że „Wyważenie i pluralizm nie powinny być rozliczane na poziomie TVP, tylko w bilansie wszystkich wiodących mediów elektronicznych w Polsce”. Sprawdzaliśmy tę wypowiedź rok temu.

Prezesowi Kurskiemu przypominamy, że nadawcę publicznego obowiązują inne zasady. Artykuł 21.1 ustawy o radiofonii i telewizji z 29 grudnia 1992 mówi, że:

„Publiczna radiofonia i telewizja realizuje misję publiczną, oferując, na zasadach określonych w ustawie, całemu społeczeństwu i poszczególnym jego częściom, zróżnicowane programy i inne usługi w zakresie informacji, publicystyki, kultury, rozrywki, edukacji i sportu, cechujące się pluralizmem, bezstronnością, wyważeniem i niezależnością oraz innowacyjnością, wysoką jakością i integralnością przekazu.”

Integralność przekazu „Wiadomości” polega na niezłomnym wspieraniu narracji PiS i rządu.

Trudno jednak oczekiwać od organu odpowiedzialnego za monitorowanie przekazu telewizji publicznej – Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji – obiektywności w wykonywaniu swoich zadań. Szefem KRRiT jest Witold Kołodziejski, który kandyduje do sejmiku województwa mazowieckiego z pierwszego miejsca z listy PiS w okręgu nr 1 (jeden z trzech w Warszawie, obejmuje Ursynów, Wilanów, Śródmieście, Ochota, Mokotów).

Absolwent historii na UJ, arabistyki na UAM i Polskiej Szkoły Reportażu. Publikował m.in. w Res Publice Nowej, magazynie Kontakt, miesięczniku Znak i Tygodniku Powszechnym. W OKO.press pisze o polityce.


Lubisz nas?

Powiedz o tym innym