Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Jakub Porzycki / Agencja GazetaJakub Porzycki / Age...

"Umie przenikliwie ocenić sytuację, przewidziała przestępcze działania PiS: łamanie konstytucji i rozmontowywanie polskiej praworządności oraz demokracji; mówiła o tych zagrożeniach jako jedna z pierwszych. Zawsze reaguje na grandę, kłamstwo, kunktatorstwo, nienawiść. Protestuje i składa pozwy. Nie odpuszcza" - mówiła w laudacji dla prof. Moniki Płatek laureatka ubiegłorocznej Nagrody Kongresu Kobiet - reżyserka Agnieszka Holland.

W poprzednich latach nagrodę otrzymały: Olga Tokarczuk, Barbara Nowacka, Agnieszka Graff, Danuta Hübner, Małgorzata Fuszara, Barbara Labuda, Olga Krzyżanowska, Henryka Krzywonos-Strycharska, prof. Maria Janion.

Monika Płatek jest specjalistką od prawa karnego, zajmuje się m.in. sytuacją w zakładach karnych, znana jest jej działalność na rzecz praw człowieka, zwłaszcza praw kobiet. Jest bardzo zaangażowana w obronę praw osób przetrzymywanych w ośrodku w Gostyninie. Jest członkinią Rady Fundacji Ośrodek Kontroli Obywatelskiej OKO, która wydaje OKO.press.

W wyborach do Parlamentu Europejskiego prof. Płatek startowała z trzeciego miejsca z listy Wiosny Roberta Biedronia. Dostała ponad 20 tys. głosów i wyprzedziła startującą z "dwójki" Joannę Scheuring-Wielgus. Gdyby Robert Biedroń dotrzymał słowa i zrzekł się mandatu europosła, prof. Płatek byłaby eurodeputowaną. Nawiązała do tego Agnieszka Holland w laudacji: "Kiedy się czegoś podejmuje, kiedy coś obiecuje – wywiąże się z tego. Słowa danego nie złamie, choćby to było kosztowne. Wyczuli to i głosowali na nią masowo tak, że wyprzedziła w liczbie głosów bardzo popularną polityczkę kandydującą z wyższego miejsca na liście.

Gdyby inni dotrzymywali słowa, tak jak ona go dotrzymuje, znalazłaby się dziś w Parlamencie Europejskim, gdzie byłaby – nie wątpię – jedną z najlepszych i najwaleczniejszych parlamentarzystek".

Poniżej cała laudacja Agnieszki Holland.

Holland o prof. Płatek: "Nie odpuszcza"

"Od dzieciństwa pięknie śpiewa. Najpierw był zespół Gawęda, potem chór Uniwersytetu Warszawskiego (dlatego wybrała studia na tej właśnie uczelni), dziś jeszcze w amatorskim chórze. Piękny głos. Może też dlatego jest tak skuteczną wiecową mówczynią w przeciwieństwie do wielu naszych koleżanek, którym głos się łamie, wchodzi w wysokie rejestry, pozbawia je mocy.

Na tych wiecach, wykładach, wystąpieniach, w wywiadach i polemikach jest zawsze niebywale precyzyjna, jasna, dobitna – tłumaczy najbardziej zawiłe prawa i zależności tak, że wszyscy mogą je zrozumieć, i nawet przeciwnicy nie potrafią zaprzeczyć logice jej wywodów.

Jej siła przekonywania jest tak wielka, że ulegają jej najbardziej zażarci demagodzy i oponenci.

Staje naprzeciw nich precyzyjna, niewzruszona, pozornie zdystansowana i cierpliwa.

Nie widziałam sytuacji, kiedy dała się pokonać.

Tak się dzieje nie tylko dlatego, że jest wybitną prawniczką i że ma nieprzeciętne talenty pedagogiczne. Tak się dzieje, bo nad tą całą wiedzą, inteligencją i swadą unosi się głęboka wiara w imperatyw moralny, któremu prawo ma służyć. Wiara w prawa człowieka, w prawa reprodukcyjne kobiet („aborcja powinna być legalna, bezpieczna i rzadka”), prawa mniejszości, osób LGBT, niepełnosprawnych, prawa skrzywdzonych i poniżonych, uchodźców i migrantów, również w prawa skazanych, więźniów i tych najgorszych, których społeczeństwo chętnie by się pozbyło raz na zawsze, a których łaknący poklasku politycy populistycznie i bezmyślnie nazwali „bestiami”.

Osoby zamknięte w Ośrodku Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym w Gostyninie piszą do niej i dzwonią niemal codziennie, bo jest jedyną osobą, która się za nimi wstawia, mimo że jest to tak bardzo niepopularne.

W ogóle bycie popularną nie jest jej największą troską. Kiedy widzi cel i rację, dąży w kierunku, który uważa za słuszny, bez względu na opinię mainstreamu, a nawet własnego środowiska. Taktyki i strategie partyjne, które miałyby przypisać ją do jednej grupy, partii, plemienia, są dla jej działania drugorzędne. Trudno byłoby jej podporządkować swą rację czy dobro wspólne – tak, jak je rozumie - partyjnym gierkom.

Wyborcy – kiedy kandydowała do Parlamentu Europejskiego z listy Wiosny, wyczuli to znakomicie. To nie jest jeszcze jedna ambitna polityczka, to ktoś absolutnie wiarygodny, autentyczny i nieugięty.

Kiedy się czegoś podejmuje, kiedy coś obiecuje – wywiąże się z tego. Słowa danego nie złamie, choćby to było kosztowne. Wyczuli to i głosowali na nią masowo tak, że wyprzedziła w liczbie głosów bardzo popularną polityczkę kandydującą z wyższego miejsca na liście.

Gdyby inni dotrzymywali słowa, tak jak ona go dotrzymuje, znalazłaby się dziś w Parlamencie Europejskim, gdzie byłaby – nie wątpię – jedną z najlepszych i najwaleczniejszych parlamentarzystek.

Liderzy Wiosny mieli do niej pretensje: kandydując z ich listy, jednocześnie poszła na manifestację konkurencyjnego bloku opozycyjnego. Poszła, bo jej pragnieniem była wygrana całej opozycji, a nie ściganie się między sobą.

I nie bardzo sobie chyba wyobrażała, że mogłoby jej tam nie być.

Profesor Monika Płatek – bo o niej tu mowa – zupełnie inaczej rozumie swą rolę działaczki i aktywistki niż wielu. Celem jest dobro wspólne i ochrona praw wszystkich obywateli, a szczególnie tych, którzy są słabsi, więc ich prawa łatwiej łamać bezkarnie. Dlatego też zawsze można ją spotkać na Paradach Równości.

Jest laureatką wielu nagród: Korony Równości, Okularów Równości, Europejskiej Nagrody Tolerancji.

Umie przenikliwie ocenić sytuację, przewidziała przestępcze działania PiS: łamanie konstytucji i rozmontowywanie polskiej praworządności oraz demokracji; mówiła o tych zagrożeniach jako jedna z pierwszych. Zawsze reaguje na grandę, kłamstwo, kunktatorstwo, nienawiść. Protestuje i składa pozwy. Nie odpuszcza.

Ale w najgorszych nawet momentach nie poddaje się: „Nie możemy dać się złamać, tak jak nie możemy wciąż załamywać rąk nad całą tą miernotą, głupotą, nieuctwem, chamstwem i załganiem obecnych panów Polski. Damy sobie radę, choć to może jeszcze trochę potrwać”.

Jestem pewna, że pani Profesor „da radę!”, jakkolwiek długo by to trwało".

Na zdjęciu Agata Szczęśniak
Agata Szczęśniak

Dziennikarka polityczna OKO.press. Współzałożycielka i wieloletnia wicenaczelna Krytyki Politycznej. Pracowała w „Gazecie Wyborczej”. Socjolożka, studiowała też filozofię i stosunki międzynarodowe. W radiu TOK FM prowadzi audycję „Jest temat!“, a w OKO.press podcast „Program Polityczny”.

Komentarze