Marcin Warchoł, wiceminister sprawiedliwości, zapowiedział, że ustawa o Sądzie Najwyższym może skutkować wymianą trzech z dziewięciu sędziów zasiadających w Państwowej Komisji Wyborczej. Obecne prawo na to nie pozwala, ale PiS może je zmienić. Zdobyłby wtedy kontrolę nad wyborami i finansami partii

Podczas piątkowej debaty w Senacie nad ustawą o Sądzie Najwyższym na pytanie senatorów PO o jej konsekwencje dla składu Państwowej Komisji Wyborczej wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł odpowiedział:


Wydaje się, że odwołanie tych trzech sędziów z Sądu Najwyższego spowoduje konieczność wyboru nowych członków PKW.

Marcin Warchoł, Senat - 21/07/2017

Senat

Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta


raczej fałsz. Raczej fałsz. Sędzia może zasiadać w PKW w stanie spoczynku.


Słowa wiceministra zabrzmiały groźnie, zwłaszcza, że jest jednym z najbardziej zaufanych współpracowników ministra Ziobry i jednym z najlepszych prawników w resorcie. Jest też uważany za rzeczywistego autora projektów ustaw poddających sądownictwo władzy PiS.

Państwowa Komisja Wyborcza jest organem odpowiedzialnym za rozliczanie finansów partii i kontrolę prawidłowości przebiegu wyborów. Składa się z dziewięciu sędziów: trzech Sądu Najwyższego, trzech Naczelnego Sądu Administracyjnego i trzech Trybunału Konstytucyjnego.

Przerwanie kadencji jej członków i wskazanie nowych, uzależnionych od jednej z partii, mogłoby mieć wpływ na wyborczy wynik.

Z ramienia SN obecnie zasiadają w PKW sędziowie: Wiesław Kozielewicz (przewodniczący IV wydziału w Izbie Karnej SN, ma 62 lata, jest wiceprzewodniczącym PKW), Wiesław Błuś (prezes Izby Wojskowej SN, 60 lat) i Krzysztof Strzelczyk (60 lat, sędzia Izby Cywilnej SN, b. przewodniczący KRS w latach 2004-2006).

Do zadań PKW należy m.in.:

  • nadzorowanie przestrzegania prawa wyborczego, np. łamania ciszy wyborczej;
  • powoływanie komisji i komisarzy wyborczych,
  • rozpatrywanie skarg na ich działalność, np. próby fałszowania wyników;
  • kontrolowanie finansów partii politycznych, które mogą skutkować odebraniem milionowych subwencji i dotacji.
  • Od decyzji PKW można się odwołać, ale odwołania rozpatruje przejmowany właśnie przez PiS Sąd Najwyższy.

Decyzją PKW po wyborach w 2015 roku partia Razem  straciła większość subwencji (9,5 mln zł) za przelanie 10 tys. zł na niewłaściwe konto. Złożyła skargę do SN, który zapytał Trybunał o konstytucyjność przepisów pozwalających na tak surową karę. Czy nowy – wybrany już przez PiS – skład Sądu Najwyższego zadałby sobie taki trud?

Dwa sposoby na przejęcie PKW

Jeśli wiceminister Warchoł chciał opisać bezpośrednie skutki ustawy o Sądzie Najwyższym, to się pomylił. Ustawa o SN nie przerwie kadencji trzech członków PKW, nawet jeśli przeniesie ich w stan spoczynku. Na godzenie sędziowskiej „emerytury” z pracą dla PKW wprost pozwala kodeks wyborczy (art. 157, par. 4). W obecnym składzie PKW jest trzech sędziów TK w stanie spoczynku, w tym jej przewodniczący Wojciech Hermeliński.

Kadencja członka PKW wygasa m.in.: jeśli sam zrzeknie się funkcji, wystartuje w wyborach, skończy 70 lat, umrze lub jeśli odwoła go Prezydent „na uzasadniony wniosek Prezesa [SN], który wskazał sędziego jako członka Komisji”.

Być może jednak wiceminister Warchoł doskonale zna kodeks wyborczy i mówiąc o wyborze nowych członków PKW miał na myśli właśnie tę ostatnią z okoliczności wygaśnięcia kadencji obecnych sędziów SN zasiadających w PKW. Sędziów do PKW powołują prezesi TK, NSA i Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego. Po wejściu w życie ustawy o SN tymczasowo obowiązki Pierwszego Prezesa będzie pełnił sędzia SN wskazany samodzielnie przez prezydenta, a docelowo – sędzia powołany przez prezydenta spośród nowych sędziów SN, na których wybór wpływ będzie miał Zbigniew Ziobro.

Jeśli Pierwszym Prezesem SN zostanie sędzia sympatyzujący z PiS, możliwe że znajdzie „uzasadnienie” dla przerwania kadencji sędziów PKW. Niestety Kodeks wyborczy nie stawia wobec takich „uzasadnień” żadnych wymogów.

Jeśli z PKW zostaną usunięci sędziowie SN, zapewne sprzeciwią się temu pozostali członkowie Komisji. A to może być uznane przez prezes TK Julię Przyłębską za wystąpienie polityczne i wystarczający powód do wygaszenia kolejnych trzech sędziów PKW skierowanych tam przez TK.  Naczelnego Sądu Administracyjnego PiS jeszcze nie odbił, ale i bez niego w dwóch krokach mógłby zdobyć większość w PKW.

Możliwe też, że PiS wykorzysta likwidację SN do zmiany kodeksu wyborczego i zupełnej likwidacji PKW. Taki postulat skierował do Sejmu Ruch Kontroli Wyborów, powiązana z PiS organizacja tropiąca rzekome fałszerstwa wyborcze.

Według informacji „Wyborczej” z początku lipca, nad inspirowanymi przez Ruch zmianami w kodeksie wyborczym pracuje Grzegorz Schreiber, minister w Kancelarii Premiera.


Najpierw sądy, potem media. Nie pozwólmy na to władzy.
OKO.press utrzymuje się dzięki Waszym wpłatom.

Dziennikarz, filozof. Związany z OKO.press od 2016 roku. Wcześniej pisał dla "Gazety Wyborczej". Był nominowany do nagród dziennikarskich. Boksuje.


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press