Każdy człowiek sam powinien decydować o tym, co jest dobre, a co złe. Coraz mniej Polaków potrzebuje religijnego uzasadnienia nakazów moralnych. W ostatnich latach znacząco wzrosła liczba osób deklarujących, że są wierzące "na swój własny sposób"

Od wielu lat CBOS prowadzi badania religijności Polaków. W tym czasie znacząco zmieniło się podejście osób wierzących do przestrzegania zasad Kościoła. Z badania w 2015 r. wynika, że zdecydowanie spadła liczba osób określających się jako „wierzący i stosujący się do wskazań Kościoła”.

Tę tendencję potwierdza najnowsze badanie CBOS ze stycznia 2017 r. Aż 69 proc. badanych zgadza się z opinią „to, czym jest dobro i zło, powinno być przede wszystkim wewnętrzną sprawą każdego człowieka”. To o ponad 20 punktów procentowych więcej niż 10 lat temu:

Kto powinien decydować o tym, co jest dobre, a co złe?

Które ze stwierdzeń jest najbliższe Pana(i) opinii? "To, czym jest dobro i zło, powinno być przede wszystkim wewnętrzną sprawą każdego człowieka" (kolor fioletowy), "O tym, czym jest dobro i zło, powinno decydować przede wszystkim społeczeństwo" (kolor zielony), "O tym, czym jest dobro i zło, powinny decydować przede wszystkim prawa Boże" (kolor czerwony)

2005 r.
 
2009 r.
 
2016 r.

CBOS 2016 r.

Pominięto odpowiedzi „Trudno powiedzieć”, które utrzymywały się na tym samym poziomie 5 proc.

W ciągu 7 lat z 32 proc. do 48 wzrósł odsetek badanych, którzy nie czują potrzeby uzasadniania moralności poprzez religię:

Religia a moralność

Który z przytoczonych poglądów jest najbliższy Pana(i) poglądom?"Tylko religia może uzasadniać słuszne nakazy moralne" (kolor czerwony), "Dla mnie religia uzasadnia moje reguły moralne, ale sądzę, że można je sobie uzasadniać i bez niej" (kolor niebieski), "Nie czuję potrzeby uzasadniania moralności przez religię, wystarczy mi własne sumienie" (kolor fioletowy), "Nie interesuję się tą sprawą" (kolor szary)

2009
 
2013
 
2016

CBOS 2016 r.

Potwierdza to podejście Polaków do tematów, w których Kościół ma bardzo zdecydowaną opinię i jest ona powszechnie znana. Przykładem może być tu akceptacja dla metody zapłodnienia pozaustrojowego – in vitro. Z badania CBOS z 2015 r. wynika, że aż 76 proc. Polaków popiera metodę in vitro i uważa, że małżeństwa powinny móc z niej korzystać. 17 proc. jest temu przeciwnych.



W tym samym badaniu 42 proc. uznało, że in vitro powinno być dla małżeństw bezpłatne, a 33 proc. – że płatne częściowo. Tylko 16 proc. uznało, że za in vitro para powinna zapłacić sama. W badaniu IPSOS dla OKO.press z grudnia 2016 r. aż 70 proc. uznało, że źle, że rząd przestał dofinansowywać in vitro:

Czy to dobrze (kolor granatowy) czy źle (pomarańczowy), że rząd przestał finansować in vitro?

„Rząd PiS zaprzestał finansowania z budżetu państwa in vitro (zapłodnienia pozaustrojowego). Czy to dobrze, czy źle?” Odpowiedzi w procentach. Pominęliśmy „trudno powiedzieć" (12 proc.)

Badanie IPSOS dla OKO.press

Mimo, że Kościół bardzo ostro sprzeciwia się prawu do przerywania ciąży, jedynie 7 proc. badanych (badanie CBOS z listopada 2016 r.) uważa, że obecne prawo powinno zostać zaostrzone zgodnie z postulatami biskupów. 27 proc. osób uważa, że należy je zliberalizować, a 58 proc. jest za tym, by prawa nie zmieniać.

Podobne wyniki dało też badanie IPSOS dla OKO.press z września 2016 r. W tym badaniu 11 proc. osób chciało zaostrzenia ustawy, aż 37 proc. – liberalizacji, a 47 proc. – pozostawienia bez zmian.

Ile do kościoła

Ostatnie badanie CBOS na ten temat opublikowano w lutym 2015 r. Badanie pokazuje, że Polacy chodzą do kościoła coraz rzadziej, jednak spadek jest bardzo powolny:

Badania religijności prowadzi dla Kościoła katolickiego Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego. Instytut bada, ilu Polaków chodzi do kościoła i ilu przyjmuje komunię.

Najnowszy raport (opublikowany w 2017 r. ale dotyczący roku 2015) wskazuje, że do kościoła regularnie chodziło 39,8 proc. Polaków, a rok wcześniej – w 2014 – 39,1 proc. Nastąpił wzrost o 0,7 punktu procentowego. Do komunii w 2015 r. przystępowało 17 proc., a w 2014 – 16,3 proc. Zanotowano zatem taki sam wzrost – o 0,7.

Czyli, jak zauważają autorzy raportu, „w ostatnich latach wskaźniki dominicantes i communicantes ustabilizowały się”.

Dominicantes to odsetek uczęszczających do kościoła w odniesieniu do ogólnej liczby zobowiązanych, a comunicantes – odsetek przyjmujących komunię św. w odniesieniu do ogólnej liczby zobowiązanych. Badanie przeprowadza się poprzez zliczenie wiernych obecnych/przyjmujących komunię św. podczas jednej mszy św. w danym roku.

Zauważono także duże różnice w religijności mieszkańców poszczególnych diecezji. Do najbardziej religijnych należą tarnowska (70,5 proc.), rzeszowska (64,3 proc.) i przemyska (58,5 proc.). Najmniej wiernych chodzi do kościoła w diecezjach szczecińsko – kamieńskiej (26 proc.), koszalińsko – kołobrzeskiej (26,2 proc.) i łódzkiej (26,6 proc.).

Zobacz cały raport Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego


Abonament na wolność słowa:

Sekretarz redakcji OKO.press. Socjolożka i antropolożka po ISNS UW, tworzyła i koordynowała projekty społeczne w organizacjach pozarządowych (m.in. Humanity in Action Polska), prowadziła warsztaty dla młodzieży i edukatorów/ek (m.in. PAH, CEO, Amnesty International), publikowała w „Res Publice Nowej”.
W OKO.press pisze o prawach kobiet i Kościele katolickim.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym