Wiktor Juszczenko, były prezydent Ukrainy, porównał w wywiadzie dla RMF FM Armię Krajową do UPA, a Józefa Piłsudskiego do Stepana Bandery. IPN się oburza i twierdzi, że to porównanie jest nieuprawnione. Historyk odpowiada: UPA najbardziej przypominało nie AK, ale Narodowe Siły Zbrojne

Prezydent Ukrainy (w latach 2005-2010) Wiktor Juszczenko 23 października 2017 bronił UPA, ukraińskiej partyzantki nacjonalistycznej z czasów II wojny światowej, i jej przywódcy Stepana Bandery. Jego formacja jest uważana przez historyków – zarówno tych z IPN, jak i niezależnych ekspertów – za głównego sprawcę masakr Polaków na Wołyniu latem 1943 roku, noszących cechy ludobójczej czystki etnicznej.

Juszczenko mówił: „Polacy powinni zrozumieć jedno. W tym samym czasie na tych samych ziemiach powstały dwa ruchy narodowe, które miały jeden cel. Oni widzieli swoje państwa jako niepodległe. Tak zrodziła się UPA i tak zrodziła się Armia Krajowa. Nie byłoby sprawiedliwie mówić, że AK to anioły, a UPA to diabły. Mamy dojść do porozumienia historycznego, a obie strony stawiały przed sobą te same cele. Tak jak dla Polaków bohaterem jest AK, tak dla Ukraińców bohaterem jest UPA”.

Przypomniał także, że nie tylko Ukraińcy są odpowiedzialni za mordy na Wołyniu, ale także Polacy mają swoje na sumieniu – np. walkę z Ukraińcami w 1918 roku czy akcję „Wisła”, czyli masowe wysiedlania Ukraińców po II wojnie światowej. „To bardzo złe, gdy polityk zaczyna liczyć krew ofiar w litrach. Wtedy wszystko przegramy” – komentował.

Porównał także Stepana Banderę, przywódcę UPA, do Józefa Piłsudskiego.

„Nie chciałbym, żeby pouczać Ukraińców, kto ma być bohaterem. Dobrze znam historię Piłsudskiego. Co robił złego Bandera, czego nie robił Piłsudski? Wydaje mi się, że najlepszym wykładowcą dla Bandery był właśnie Piłsudski. Bandera robił to samo co Piłsudski, używał tych samych narzędzi politycznych”.

Na wywiad Juszczenki zareagował IPN, który 26 października uznał oba porównania za „niestosowne, a przede wszystkim niezgodne z prawdą historyczną”.

IPN pisał: „Cele polityczne, działalność konspiracyjna, obszar aktywności i stosowane metody stawiają obie formacje w bardzo odległych od siebie miejscach i spotykają się z diametralnie odmienną oceną historyków”.

Kto miał rację w tym sporze?

Obszerną odpowiedź na to pytanie znajdziemy w książce „Wołyń ’43” napisanej przez historyka prof. Grzegorza Motykę, prawdopodobnie najlepszego znawcę historii masakr na Wołyniu, autora m.in. obszernej monografii „Od rzezi wołyńskiej do Akcji „Wisła”: konflikt polsko-ukraiński 1943-1947” (wyd. 2011).

Prof. Motyka nie zgadza się z porównaniem AK i UPA. Oto argumenty:

  • „AK była formacją czysto wojskową i ponadpartyjną, podlegającą rządowi na emigracji, który miał wsparcie koalicji różnych partii politycznych. W jego skład wchodzili zarówno socjaliści, jak i ludowcy oraz demokratyczni narodowcy. Tymczasem UPA podlegała faktycznie władzy jednej formacji politycznej, a mianowicie OUN-Bandery”.
  • AK walczyła o stworzenie demokratycznego państwa polskiego i miała w swoich szeregach oficerów i żołnierzy o bardzo różnych poglądach – od lewicy po prawicę.

Prof. Motyka uważa za bardziej zasadne porównanie UPA do Narodowych Sił Zbrojnych – zwłaszcza tę część, która była związana z Obozem Narodowo-Radykalnym i Związkiem Jaszczurczym. Pisze: „To w nich właśnie wizja państwa miała charakter monopartyjny i monoetniczny, pielęgnowano nastroje wielkomocarstwowe, myślano z niechęcią o mniejszościach narodowych, co przekładało się na charakter przynajmniej niektórych akcji zbrojnych”.

Historyk dodaje – co komunikat IPN przemilcza – że ze względu m.in. na bliskość ideologiczną przedstawiciele Brygady Świętokrzyskiej NSZ brali udział w pracach stworzonego przez OUN-B Antybolszewickiego Bloku Narodów. Nawet porównanie UPA z NSZ było jednak do końca nieuprawnione: chociaż oddziały NSZ i NZW dopuszczały się zbrodni wojennych, a w trzech wypadkach – zdaniem prof. Motyki – można mówić nawet o aktach ludobójstwa (Piskorowice, Wierzchowiny, mord na furmanach białoruskich), to nigdy nie przeprowadziły obejmującej ogromny teren i dotykającej ponad milion osób czystki etnicznej (na Wołyniu zginęło do 100 tys. Polaków, ale dotkniętych czystką było 10 razy więcej). 

Z podobnego powodu nieuprawnione jest porównanie Stepana Bandery i Józefa Piłsudskiego.

  • Bandera był ideologiem ukraińskiego nacjonalizmu i rzecznikiem czystek etnicznych. Piłsudski był działaczem socjalistycznym, zwolennikiem państwa federacyjnego, w którym mniejszości narodowe miałyby znaczącą autonomię;
  • Bandera miał na sumieniu zbrodnię wołyńską ze 100 tys. ofiar. Piłsudski również nie odżegnywał się od przemocy – bojówki PPS zabijały ludzi w czasie rewolucji 1905 roku, a podczas zamachu majowego zginęło kilkaset osób — nigdy jednak nie dopuścił się ludobójstwa ani czystki etnicznej.

OKO.press podejrzewa, że historycy z IPN mają inne zdanie od prof. Motyki w sprawie podobieństw pomiędzy UPA i polskim NSZ. Nie zmienia to faktu, że w tym wypadku – niespodzianka! – IPN miał rację, uznając porównania Juszczenki za niedopuszczalne.


OKO sprawdza, czy politycy mówią prawdę o historii.
Wesprzyj nas, byśmy mogli działać dalej.

Historyk i socjolog, profesor na Uniwersytecie SWPS, publicysta. Autor dwóch książek reporterskich o Afryce i kilku książek o historii. "Szkalował" Polskę m.in. w „the Guardian”, „Le Monde”, „El Pais”, „Suddeutsche Zeitung”. Ostatnio wydał książkę o polskiej samoocenie – „No dno po prostu jest Polska. Dlaczego Polacy tak bardzo nie lubią swojego kraju i innych Polaków” (WAB 2017). W OKO.press pisze o polityce i historii.


Masz cynk?