"To rząd ponosi odpowiedzialność za kryzys w oświacie. My, Nauczycielki i Nauczyciele nie mamy władzy, jedynie swoją samoorganizację. Nie damy się skłócić, podzielić! Powstrzymujemy się od pracy, czyli również od uczestnictwa w Radach Pedagogicznych - oświadczył dziś (18 kwietnia) Warszawski Międzyszkolny Komitet Strajkowy. - Protestujemy dalej!"

„My chcemy te dzieci sklasyfikować, ale żeby to zrobić musi zakończyć się strajk. A żeby zakończył się strajk musi dojść do porozumienia. To proste. Dojdzie do porozumienia, dojdzie do klasyfikacji, dlatego apelujemy do rządu, żeby pochylił się nad propozycjami ZNP” – mówił w czwartek rano pod Centrum Partnerstwa Społecznego (tam, gdzie odbywają się negocjacje Rady Dialogu Społecznego) Adam Hornung  z Warszawskiego Międzyszkolnego Komitetu Strajkowego, nauczyciel historii w XVI Liceum im. Stefanii Sempołowskiej.

WMKS powstał 16 kwietnia. Podobne komitety do warszawskiego zawiązują się w innych miastach m.in. w Łodzi, Krakowie i Wrocławiu.

We Wrocławiu oceny wystawiono maturzystom w 13 z 35 szkół ponadgimnazjalnych. Ale tylko w pięciu z nich podjęto uchwały klasyfikacyjne.

W Warszawie do dziś nie odbyły się rady pedagogiczne klasyfikacyjne w 40 liceach, ale liczba sukcesywnie rośnie.

Strajkujemy dalej. Uznajemy, że nie stać nas na tanią edukację. Nasze żądania są tożsame z tym, z którymi do rozmów siadają dziś związki zawodowe. To one nas reprezentują – ZNP i FZZ. Chodzi o 30 proc. podwyżkę w 2019 r. rozłożoną na trzy transze” – mówił Hornung pod MEN.

Odczytał też stanowisko Warszawskiego Międzyszkolnego Komitetu Strajkowego.

Tekst ma postać odezwy:

„Warszawski Międzyszkolny Komitet Strajkowy zaczął działać 16 kwietnia, czyli dwa dni temu wieczorem.

Jesteśmy niepartyjni, różnorodni i zdeterminowani.

Będziemy działać do skutku, do podpisania uczciwych porozumień między rządem a stroną społeczną.

To rząd ma władzę.

Rząd decyduje o obecnej sytuacji.

Rząd ponosi odpowiedzialność za kryzys w oświacie.

My, Nauczycielki i Nauczyciele nie mamy władzy, jedynie swoją samoorganizację.

Nie damy się skłócić, podzielić, zantagonizować!

A działania takie już obserwujemy (chociażby w rządowych mediach).

Sytuacja jest poważna.

Przed nami dziś kolejna szansa na rozwiązanie konfliktu. Mamy zaufanie do organizatorów strajku, czyli związków zawodowych, które reprezentują nasze środowisko, a które dziś siadają do kolejnych rozmów z rządem.

Solidaryzujemy się ze stanowiskiem Koleżanek i Kolegów z Małopolski, Dolnego Śląska, Wielkopolski i wielu innych ośrodków.

Kontynuujemy strajk.

A zatem: powstrzymujemy się od pracy, czyli również od uczestnictwa w Radach Pedagogicznych. Protestujemy dalej!

I powtarzamy: niech rząd nie zrzuca na nas odpowiedzialności za obecną sytuację.

  • Chcemy wrócić do pracy.
  • Uczniowie chcą się uczyć.
  • Rodzice chcą przestać się niepokoić.

Wzywamy rządzących do dania nam wszystkim szansy na normalność.

Koleżanki i Koledzy z całej Polski!

  • Zakładajcie Komitety! Komitety Międzyszkolne!
  • Kontaktujmy się!
  • Wspierajmy się!

Bądźmy dobrej myśli!

Członkinie i Członkowie

[email protected]

Monika Owczarek, Liceum Ogólnokształcące im. Klementyny Hoffmanowej

Katarzyna Zawadka, Liceum Ogólnokształcące z Oddziałami Dwujęzycznymi im. Johanna Wolfganga Goethego

Adam Hornung, Liceum Ogólnokształcące im. Stefanii Sempołowskiej (na zdjęciu)

Michał Rusiecki, Liceum Ogólnokształcące im. Księcia Józefa Poniatowskiego

Warszawskiego Międzyszkolnego Komitetu Strajkowego

Hornung dla OKO.press: Prawo jest po naszej stronie

14 kwietnia 2019 r. opublikowaliśmy rozmowę z Adamem Hornungiem, nauczycielem historii i WOS w Liceum Ogólnokształcącego im. Stefanii Sempołowskiej, członkiem Warszawskiego Międzyszkolnego Komitetu Strajkowego:

Magdalena Chrzczonowicz, OKO.press: Postanowiliście strajkować, nawet jeżeli miałyby na tym ucierpieć egzaminy maturalne. To duży koszt dla uczniów. Jesteście na to gotowi?

Adam Hornung: To trudne. Podtrzymujemy się na duchu uznając, że organizacja egzaminów to odpowiedzialność ministra edukacji. Czyli minister Zalewska powinna dążyć do tego, żeby egzaminy się odbyły. Oczekujemy jakiegokolwiek gestu dobrej woli, tymczasem widzimy okopanie się na pozycji.

W czasach rewolucji przemysłowej strajki kończyły się zwykle zmasakrowaniem protestujących, którzy ośmielali się wstrzymywać od pracy, a nawet niszczyć maszyny jak np. w Lyonie w 1831. Wtedy nie było woli rozmowy ze strajkującymi, była tylko wściekłość. Z czasem rozpowszechniło się prawo do strajków.

Możliwość prowadzenia legalnego strajku jest wielką zdobyczą demokracji i dziś z niej korzystamy. Zdajemy sobie sprawę z tego, że wywołujemy wściekłość rządzących, podobnie jak tkacze Lyonu sprzed dwustu lat, bo “oddziały” rządowe masakrują nas dziś w internecie i mediach publicznych. Podkreślam jednak – prawo jest po naszej stronie.

Matury są dla nas bardzo ważne. W końcu to my przygotowujemy do nich uczniów i zawsze z niepokojem obserwujemy ich zmagania egzaminacyjne. To, o co walczymy, ma jednak znacznie większe znaczenie, czy też, znaczenie tego, o co walczymy jest z innego porządku, bo chodzi o przyszłość szkolnictwa publicznego.

Strajkujecie z powodu niskich płac.

Punkt wyjścia to rzeczywiście względy ekonomiczne. Po pierwsze, tylko warunki pracy mogą być powodem wejścia w spór zbiorowy. Po drugie, uważamy, że trzeba wyjść od podwyżek, żeby w ogóle rozpocząć poważną rozmowę o zmianach w edukacji. Dopiero gdy nauczyciel będzie wynagradzany na godziwym poziomie, możemy zacząć taką rozmowę. Bardzo podobało mi się to, co powiedział prof. Adam Strzembosz – że nauczyciele powinni mieć pieniądze, by móc uczestniczyć w kulturze, chodzić do kina i teatru, i żeby poziom ich życia nie był niższy niż rodziców dzieci, które uczą [Adam Strzembosz mówił o tym 11 kwietnia 2019 podczas inauguracji Komitetu Społecznego „Wspieramy nauczycieli”, który prowadzi zbiórkę na Fundusz Strajkowy – red.].

We wtorek debatowaliśmy nad tym, jak powinna wyglądać edukacja w Polsce. Problemem jest m.in. to, że w szkole podstawa programowa jest bożkiem – nie ma nic ważniejszego. Nie ma czasu na budowanie relacji z uczniem, na to, żeby tego ucznia przygotować do życia w szybko zmieniającej się rzeczywistości.

Buntujemy się też przeciwko zmianom w edukacji przeprowadzanym ad hoc, bez konsultacji, bez planu, bez poważnej debaty. Te zmiany powinny być przede wszystkim konsultowane z praktykami edukacji, a nie z jakimiś teoretykami z ministerstwa. Trzy lata temu powstał raport “Reforma Kulturowa 2020-2030-2040” [Raport czytaj tutaj] . Fenomenalna diagnoza polskiej edukacji, a także plany na przyszłość, tyle, że nikt z ministerstwa tego chyba nie czytał, bo w obecnej reformie nie ma po tym śladu.

Dla nas ten strajk to takie katharsis. Doszliśmy do ściany, dalej już się po prostu nie dało. Po rozpoczęciu strajku atmosfera w szkole jest niesamowita, pełna solidarność. Żadne paintballe i quady integracyjne by tak nas nie zjednoczyły, a to zasługa pani minister.

Cały wywiad tutaj:


"Takie będą rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"
OKO pisze o edukacji. Wesprzyj nas.

Jesteśmy obywatelskim narzędziem kontroli władzy. Obecnej i każdej następnej. Sięgamy do korzeni dziennikarstwa – do prawdy. Podajemy tylko sprawdzone, wiarygodne informacje. Piszemy rzeczowo, odwołując się do danych liczbowych i opinii ekspertów. Tworzymy miejsce godne zaufania – Redakcja OKO.press


Twoje OKO

Specjalne teksty. Niepublikowane taśmy. Poufne wiadomości. Za darmo. Na zawsze.

Załóż konto. Otwórz OKO!