Wycofano je z jazdy po kieleckich ulicach, bo były za stare, zdezelowane, z dużym przebiegiem. Piętnaście starych miejskich Solarisów mogło zyskać drugie życie i uzupełnić tabor ukraińskiej Winnicy, ale zablokowali to radni. Prezydentka Kielc Agata Wojda dla OKO.press: „Sprzedamy je, rozpisujemy przetarg. Mam nadzieję, że trafią do Ukrainy”
„Napięcia i niechęć wobec pomocy Ukrainie są dziś zjawiskiem szerszym niż tylko kieleckim — to problem ogólnopolski, wzmacniany także przez dezinformację i propagandę” – mówi nam prezydentka Kielc Agata Wojda. Kielce w maju wymieniły część floty autobusowej. 15 siedemnastoletnich Solarisów wycofano z jazdy po ulicach miasta.
Mer Winnicy, miasta partnerskiego Kielc (współpraca sięga 1958 roku!), zapytał, czy kielecki samorząd nie mógłby im tych starych, zużytych pojazdów, oddać. Miał przyjechać do Kielc na uroczystą sesję, odebrać pojazdy, podziękować za pomoc. Zwykła prośba stała się jednak zarzewiem konfliktu, który zaczął przybierać rozmiary ogólnopolskie.
Na zdj. Dwa autobusy Solaris Urbino 12, które Kielce nieodpłatnie przekazały Winnicy w sierpniu 2022 roku. Identyczne pojazdy miały trafić tam teraz. Fot. Wojciech Habdas / Agencja Wyborcza.pl
Miejscy radni PiS, w asyście przewodniczącego Macieja Jakubczyka (niezrzeszonego w partii), zażądali, by nie udzielać pomocy Ukraińcom, twierdząc, że ci są „niewdzięczni”. Podnieśli, że jedna z ulic w Winnicy nosi imię Stephana Bandery. Tyle że nazwę tą nadano w 2022 roku. A polityczną awanturę radni z Kielc robią dopiero teraz — i to na sporą skalę, bowiem po akcji autobusowej, w miniony czwartek, 25 czerwca, próbowali nawet wystosować rezolucję w sprawie apelu do władz Winnicy na Ukrainie o zmianę nazwy ulicy. Nie zebrali jednak wystarczającej liczby głosów.
Tymczasem gestów dobrej woli jest więcej — Fundacja „Sikorki na Ukrainie” ogłosiła zbiórkę na zakup autobusów dla Winnicy i w pół miesiąca zebrała ponad 619 tysięcy złotych. Akcja nadal trwa.
Angelika Pitoń, OKO.press: Stare autobusy nie trafią na złom. Miasto chce rozpisać przetarg i je sprzedać. Kiedy?
Agata Wojda: Planujemy przeprowadzenie sprzedaży autobusów w drodze aukcji w lipcu. W tym momencie trwa wycena autobusów przez rzeczoznawcę.
To po to, by przekazać je Winnicy — ale poprzez odsprzedanie ich Fundacji Sikorki na Ukrainie? Unikniecie wówczas sporu z radnymi?
— Udział w aukcji będzie mógł wziąć każdy zainteresowany zakupem autobusów. Fundacja, która zainicjowała zrzutkę, została poinformowana, że zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa musi przystąpić do licytacji na takich samych zasadach, jak inni potencjalni nabywcy.
Mam nadzieję, że czeka nas dobry finał tej sprawy i autobusy trafią do Winnicy.
To byłoby najlepsze rozwiązanie, bo mówimy o mieście partnerskim Kielc, które funkcjonuje w realiach wojny i któremu taki tabor może realnie pomóc.
Jaki pani ocenia postawę radnych, którzy od kilku tygodni próbują zbijać polityczny kapitał na sianiu nienawiści wobec Ukrainy i Ukraińców?
— Patrzę z dużym niepokojem, w jaki sposób część radnych prowadziła tę sprawę. Nie chodzi o sam fakt zadawania pytań, czy kontroli działań miasta — to jest naturalna rola radnych. Problemem było budowanie wokół tej sprawy emocji politycznej, często bez pełnego kontekstu. W debacie publicznej zabrakło rzetelnego podkreślenia, że mowa była o 17-letnich, mocno wyeksploatowanych autobusach, z dużymi przebiegami, które zostały wycofane z bieżącej eksploatacji po zakupie nowego taboru. W efekcie część mieszkańców mogła odnieść fałszywe wrażenie, że miasto chce oddawać nowe lub wartościowe pojazdy, potrzebne Kielcom. Kielce mają dobrą historię wrażliwości i pomocy, a fałszywy obraz miasta jako miejsca niechętnego pomocy jest krzywdzący.
Historia partnerstwa Kielc z Winnicą sięga prawie 70 lat. Czy obecne zawirowania polityczne i postawa radnych wpłynęły na państwa kontakty z Winnicą?
— Pozostajemy w kontakcie ze stroną winnicką. Trzeba jednak jasno powiedzieć, że atmosfera wokół tej sprawy była obserwowana także przez stronę ukraińską. Partnerzy z Winnicy śledzili polskie media i media społecznościowe, więc wiedzieli, że ich prośba stała się przedmiotem ostrego politycznego sporu.
Mer Winnicy zdecydował się wycofać prośbę o przekazanie autobusów, aby nie zaogniać konfliktu i nie eskalować napięć. Rozumiemy tę decyzję jako odpowiedzialną i podyktowaną troską o dalsze relacje.
Do Kielc przyjeżdżają również dzieci z Winnicy na letni wypoczynek — i zależy nam, aby spotkały się tutaj ze spokojem, życzliwością i poczuciem bezpieczeństwa.
Jak wygląda sytuacja w samych Kielcach? Czy obserwuje pani wzrost działań ksenofobicznych, czy ukrainofobicznych w mieście? A może postawa radnych przyniosła skutek odwrotny?
— Widzimy, że napięcia i niechęć wobec pomocy Ukrainie są dziś zjawiskiem szerszym niż tylko kieleckim — to problem ogólnopolski, wzmacniany także przez dezinformację i propagandę. Wokół sprawy autobusów pojawiło się wiele hejtu, skrajnych komentarzy i wypowiedzi, które trudno uznać za zwykłą debatę publiczną. Ale ta historia ma też drugą stronę.
Bardzo wielu mieszkańców było poruszonych i zaniepokojonych falą negatywnych emocji. Gdy pojawiła się społeczna zbiórka na zakup autobusów dla Winnicy, wiele osób zobaczyło w niej możliwość konkretnego działania i symbolicznego odwrócenia tej narracji. Dlatego można powiedzieć, że próba zbudowania wokół tej sprawy złych emocji uruchomiła też reakcję odwrotną — solidarność, zaangażowanie i chęć pokazania, że Kielce nie są miastem zamkniętym na pomoc.
W Kielcach, jak wszędzie, są różne postawy, ale jest też bardzo wielu ludzi, którzy mają serca na dłoni i chcą wspierać tych, którzy tej pomocy potrzebują.
Dziennikarka OKO.press. Pisze o prawach pracowniczych, lokatorskich i sprawach społecznych. Absolwentka Szkoły Praw Człowieka przy HFHR. Finalistka nagrody im. Dariusza Fikusa za dziennikarstwo najwyższej próby, Pióra Nadziei Amnesty International czy Korony Równości Kampanii Przeciw Homofobii. W latach 2017-2025 związana z "Gazetą Wyborczą".
Dziennikarka OKO.press. Pisze o prawach pracowniczych, lokatorskich i sprawach społecznych. Absolwentka Szkoły Praw Człowieka przy HFHR. Finalistka nagrody im. Dariusza Fikusa za dziennikarstwo najwyższej próby, Pióra Nadziei Amnesty International czy Korony Równości Kampanii Przeciw Homofobii. W latach 2017-2025 związana z "Gazetą Wyborczą".
Komentarze