"Kolejne badania naukowe nie potwierdzają antropicznej [sic!] teorii globalnego ocieplenia" - napisał wczoraj serwis wPolityce. "Tanie i bezsensowne dziennikarstwo" - skomentował na Twitterze główny autor badania Paul Palmer. O tym, co naprawdę wynika z analizy zespołu Palmera i na czym polega błąd (lub manipulacja) wPolityce pisze Marcin Popkiewicz

Są dwie możliwości. Albo autor artykułu opublikowanego na wPolityce nie ma wiedzy o cyklu węglowym i całokształcie zmiany klimatu, na co może wskazywać pisanie o „antropicznej” (termin występujący w kosmologii i filozofii), a nie antropogenicznej (będącej skutkiem ludzkiej działalności) zmianie klimatu, albo o „erupcjach” zamiast o emisjach. Albo z jakichś względów świadomie wypacza wyniki badań naukowych.

„Możliwe też, że łączy obie te możliwości, przepuszczając przez swój filtr światopoglądowy wyniki badań, przeinaczając je przy tym w stopniu kompletnie zmieniającym ich wymowę” – pisze fizyk jądrowy i dziennikarz Marcin Popkiewicz.


W ekosystemach lądowych zmagazynowane są olbrzymie ilości węgla. Z jednej strony jest on pochłaniany przez roślinność, z drugiej – jest z nich emitowany w naturalnych procesach oddychania, rozkładu materii organicznej czy pożarach. W stabilnych warunkach zewnętrznych, uśredniając po porach roku, ekosystem magazynuje w sobie określoną ilość węgla. Oczywiście, jeśli warunki się zmienią, może się to zmienić.

Zmiany mogą być krótkoterminowe, powodowane np. trwającą miesiącami lub latami suszą albo pożarami. Po tym jak susza mija, a roślinność po pożarze odrasta, ekosystem powraca do punktu wyjścia.

Mogą to być też zmiany długoterminowe, wynikające np. ze zmiany klimatu.

Na dalekiej północy znajduje się wieloletnia zmarzlina, w której powierzchniowej warstwie uwięziona jest dwukrotnie większa ilość węgla niż w całej atmosferze. W wyniku powodowanego przez nas ocieplenia klimatu zmarzlina zaczyna się rozpadać, a rozkład zamrożonej w niej dotychczas materii organicznej skutkuje emisjami gazów cieplarnianych – dwutlenku węgla i metanu. Trafiając do atmosfery, wzmagają one zainicjowane przez nas ocieplenie klimatu i powodują dalsze rozpadanie się zmarzliny. To dodatnie sprzężenie zwrotne zmiany klimatu, grożące jego destabilizacją.

To nie nasze emisje przecież…

Wyobraźmy sobie, że zainicjowane przez nas ocieplenie klimatu powoduje wielkoskalowy rozpad wiecznej zmarzliny, skutkujący wielkimi emisjami gazów cieplarnianych, pozostającymi już poza jakąkolwiek naszą kontrolą. Przekroczyliśmy punkt krytyczny i katastrofa klimatyczna rozpędza się milowymi krokami.

Wyobraźmy sobie teraz, że w tej sytuacji głos zabiera negacjonista klimatyczny i mówi: „wspomniane odkrycia każą inaczej spojrzeć na dominującą dziś w przestrzeni publicznej teorię antropogenicznego globalnego ocieplenia, która mówi, że za zmiany klimatyczne odpowiada człowiek, a zwłaszcza jego działalność przemysłowa”. Wszak te emisje gazów cieplarnianych nie pochodzą z kominów i rur wydechowych, ale naturalnych ekosystemów.

Uznalibyśmy, że osoba ta nie wie, o czym mówi.

Albo gdyby zainicjowane ociepleniem klimatu i suszą stepowienie Amazonii, pożary buszu australijskiego czy innych ekosystemów tropikalnych, skutkujące wielkimi emisjami CO2 zostały skomentowane: „wspomniane odkrycia każą inaczej spojrzeć na dominującą dziś w przestrzeni publicznej teorię antropogenicznego globalnego ocieplenia, która mówi, że za zmiany klimatyczne odpowiada człowiek, a zwłaszcza jego działalność przemysłowa”. Wszak te emisje gazów cieplarnianych nie pochodzą z kominów i rur wydechowych, ale naturalnych ekosystemów.

Uznalibyśmy, że osoba ta nie wie, o czym mówi.

No, ale przecież to niemożliwe, żeby ktoś powiedział coś aż tak głupiego, prawda?

No cóż… Niestety możliwe. Zrobiła to redakcja wPolityce.pl, w napisanym przez Grzegorza Górnego artykule Kolejne badania naukowe nie potwierdzają antropicznej teorii globalnego ocieplenia, a za nią m.in. TV Republika i Polonia Christiana 24.

Zrzut ekranu artykułu opublikowanego w na stronie wPolityce.pl

Pomiary satelitarne emisji z tropików

W opublikowanym niedawno w magazynie Nature artykule (Palmer i in., 2019) pt. „Net carbon emissions from African biosphere dominate pan-tropical atmospheric CO2 signal” (Emisje węglowe netto z biosfery afrykańskiej dominują w tropikalnym sygnale atmosferycznym CO2) badacze przyjrzeli się bilansowi pochłaniania i emisji CO2 w tropikach.

Jak czytamy w pierwszym zdaniu artykułu „Ekosystemy tropikalne są wielkimi magazynami węgla bardzo narażonymi na zmianę klimatu”. Reakcja ekosystemów na zmieniający się klimat jest bardzo istotna z punktu widzenia zrozumienia zachodzących procesów i prognozowania przyszłej zmiany klimatu.

Ponieważ naziemna sieć pomiarowa w Afryce jest słabo rozwinięta, jest bardzo wysoki stopień niepewności odnośnie do tego, które ekosystemy pochłaniają CO2, a które go emitują i jak zmienia się to w czasie, autorzy badania wykorzystali wyniki pomiarów satelitarnych. W serwisie Nauka o Klimacie piszemy o tym w artykule Satelitarne obserwacje stężeń, źródeł emisji i miejsc pochłaniania CO2.

Zacytujmy fragment artykułu wPolityce, streszczający wyniki badań – niezupełnie precyzyjnie, ale tym razem nie będziemy wnikać w szczegóły.

„Profesor Palmer przedstawia wyliczenia, z których wynika, że w 2015 roku z krajów Afryki Zachodniej wyemitowano do atmosfery 5,4 miliarda ton dwutlenku węgla, zaś w 2016 – 6 miliardów ton (dla porównania roczna produkcja CO2 w Stanach Zjednoczonych wyniosła 5,3 miliarda ton)” – pisze Górny.

Satelity ustaliły mianowicie, że źródłem największej emisji CO2 są najrozleglejsze na świecie torfowiska leżące w dorzeczu Konga. W tropikalnych warunkach procesy chemiczne uruchomione pod wpływem wilgoci i gorącej temperatury powodują uwalnianie z torfu olbrzymich ilości dwutlenku węgla, których nie są w stanie wchłonąć rośliny i ziemia.

Z oryginalnej pracy możemy dowiedzieć się, że „Zapisy zasobów wodnych, rozpoczęte w 2002 roku, ujawniają w tym regionie kolejne lata suszy (…), która mogła wpłynąć na fotosyntezę, zmiany w użytkowaniu gruntów, zasięg pożarów i utratę zasobów węgla w glebie”.

Autorzy pracy nie przesądzają, czy i w jakim stopniu analizowane emisje są sprzężeniem zwrotnym wynikającym ze zmiany klimatu, a jak bardzo są związane z naturalnymi okresowymi fluktuacjami klimatu.

Postulują nadanie wyższego priorytetu badaniom, szczególnie w kontekście Porozumienia Paryskiego, które explicite zakłada dalsze niepogorszone funkcjonowanie naturalnych ekosystemów z perspektywy obiegu CO2.

Dwie możliwości

A jak interpretuje rezultaty badania Grzegorz Górny w swoim artykule?

„Okazało się, że największymi emitentami dwutlenku węgla nie są wcale państwa wysoko rozwinięte i uprzemysłowione, lecz biedne kraje Afryki Zachodniej. Erupcja owego gazu do atmosfery nie wynika tam bezpośrednio z działalności człowieka, lecz jest związana z naturalnymi procesami zachodzącymi w przyrodzie. (…)

Wspomniane odkrycia każą też inaczej spojrzeć na dominującą dziś w przestrzeni publicznej antropiczną [sic!] teorię globalnego ocieplenia, która mówi, że za zmiany klimatyczne odpowiada człowiek, a zwłaszcza jego działalność przemysłowa”.

Są dwie możliwości.

Pierwsza jest taka, że red. Górny nie ma wiedzy o cyklu węglowym i całokształcie zmiany klimatu, na co może wskazywać pisanie – także w tytule – o „antropicznej” (termin występujący w kosmologii i filozofii w kontekście zasady antropicznej), a nie antropogenicznej (będącej skutkiem ludzkiej działalności) zmianie klimatu, albo o „erupcjach” zamiast o emisjach – co wyraźnie pokazuje ryzyko pisania o czymś, o czym się nie ma pojęcia.

Druga jest taka, że z jakichś względów (ideologicznych? światopoglądowych?) świadomie wypacza wyniki badań naukowych. Możliwe też, że łączy obie te możliwości, przepuszczając przez swój filtr światopoglądowy wyniki badań, przeinaczając je przy tym w stopniu kompletnie zmieniającym ich wymowę.

Autor badania komentuje: „Tanie i bezsensowne dziennikarstwo”

Wieści o artykule red. Górnego dotarły do samego głównego autora analizy Paula Palmera, który skomentował na swoim Twitterze:

„Jeśli zamierzasz relacjonować naukę, czytaj uważnie artykuły. W swoim artykule błędnie zinterpretowałeś wyniki badań, a robiąc to, wprowadziłeś w błąd swoich czytelników. Tanie i bezsensowne dziennikarstwo”.

Polecamy też komentarz do artykułu red. Górnego, opublikowany na blogu Meteomodel.pl „W Polityce” publikuje tekst, autor pracy odpowiada

Konsultacja merytoryczna: prof. Szymon Malinowski. Artykuł ukazał się na stronie Nauka o Klimacie.

OKO.press sprawdza, czy politycy ratują świat przed katastrofą klimatyczną.
Wesprzyj nas, też chcemy przeżyć.

Komentarze

  1. Mateusz Głazowski

    Rozliczne osobistości życia politycznego w Polsce, wliczając do tego grona hierarchów kk, twierdzą, że człowiek dostał prawo czynienia Ziemi poddaną sobie. Traktują więc tę naszą Matkę żywicielkę przedmiotowo i nie chcą przyjąć do wiadomości, że nie będziemy pierwszymi z którymi Ziemia sobie poradzi.

  2. Andrzej Ryszka

    To,że Bóg stworzył świat w siedem ni jest ponoć w/g kk metaforą.W takim razie niecz i twierdzenie o tyn,że człowiek ma czynić ziemię sobie poddaną niecz też potraktują jak metaforę.Amen.

    • Mirosław Paprotny

      Oba te biblijne twierdzenia (o siedmiu dniach i czynieniu Ziemi sobie poddanej) w chwili, gdy te teksty powstawały, nie były żadnymi metaforami – były tezami, wynikającymi ze znikomej wiedzy o świecie ich autorów.
      Dopiero teraz przypisuje się im znaczenie metaforyczne, żeby ratować "autorytet" tych twierdzeń.
      Dla ludów sprzed kilku tysięcy lat nakaz "czynienia Ziemi sobie poddaną" był oczywistością i koniecznością – człowiek w starciu z resztą przyrody był malutki. Dzisiaj się to zmieniło – więc Kościół (żeby ocalić "nieomylność", Biblii reinterpretuje te słowa, wmawiając ludziom, że chodzi o opiekowanie się Ziemią, zarządzanie itd. Tymczasem oryginalne przesłanie tekstu było jednoznaczne: człowiek ma sobie podporządkować Ziemię

    • Aleksander Litewka

      Ale Palmer pięknie go zgasił. Szkoda mi Górnego, bo to był kiedyś całkiem sympatyczny jegomość. Ale widać bliskość prezesa nad prezesami skutkuje zaczadzeniem umysłu (Wildstein, Lichocka).

      • Mirosław Paprotny

        Zgaszenie przez Palmera nie odniesie żadnego skutku. Zignoruje je i dalej będzie bredził. Gdyby był uczciwym intelektualnie człowiekiem – to by zareagował na słowa Palmera, zreflektował się, wyjaśnił itd. Ale tego nigdy nie zrobi – i dalej będzie mataczył, żeby portfel puchł.

  3. Jacek Litwin

    Upraszczając wywody tego pseudo……… Idąc swobodnie (a co tam, wszak jestem Pan) nonszalancko rzuciłem za siebie skórkę po bananie. Przechodząc tą drogą ponownie wyp… się, skutkiem czego mam obolałą d…. i guza na głowie. Wniosek według tego "Pana", podłoga mnie zaatakowała, tak za nic i sama z siebie.
    Cóż to oznacza?…….

Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press