"Prawdziwym zarzutem Morawieckiego nie jest to, że polskie sądownictwo jest komunistyczne, ale że jest niezależne. „Reforma” jest pretekstem do powołania Sądu Najwyższego przychylnego PiS, partii politycznej premiera. Trybunał Konstytucyjny w obecnym składzie już stał się bardziej przyjazny dla PiS" - pisze czwórka prawników z Wolnych Sądów

Premier Mateusz Morawiecki wyjaśniał 13 grudnia w “The Washington Exminer”, po co rząd PiS wprowadza zmiany do systemu sądownictwa: „Mój rząd został wybrany, by naprawić głęboko wadliwy system”. Wadliwy czyli jaki? Komunistyczny, sprzyjający łapówkom: „Korzyści dla przyjaciół; zemsta przeznaczona dla rywali. W przypadkach, gdy sprawa wygląda na najbardziej dochodową, wymagane są łapówki”. OKO.press pisało o fałszach premiera.

Na tekst premiera odpowiedziała 2 stycznia na tej samej stronie opinii i komentarzy w „Washington Examiner” czwórka polskich prawników: Michał Wawrykiewicz, Paulina Kieszkowska-Knapik, Maria Ejchart-Dubois i Sylwia Gregorczyk-Abram z inicjatywy Wolne Sądy. Ich tekst jest zatytułowany „Polski rząd narusza rządy prawa”.

„Bezsprzecznie, prawdziwym zarzutem Morawieckiego nie jest to, że polskie sądownictwo jest komunistyczne, ale to, że jest niezależne. Aby pozbawić sądy niezależności, prawie 40 procent obecnych sędziów Sądu Najwyższego zostanie zmuszonych do przejścia na emeryturę, po osiągnięciu nowego obowiązkowego wieku emerytalnego 65 lat. Natomiast Prezes Sądu Najwyższego zostanie natychmiast odwołana ze stanowiska, mimo że termin jej konstytucyjnej, sześcioletniej kadencji jeszcze nie wygasł” – piszą polscy prawnicy.

„Washington Examiner” ma niewielki nakład, ale jest to pismo bliskie Republikanom i chętnie czytane w konserwatywnych kręgach politycznych – a więc wśród elit partii, która ma teraz większość w Kongresie i Senacie, oraz której reprezentant, Donald Trump, wygrał wybory prezydenckie. Morawiecki próbował więc przekonać amerykańskich konserwatystów, że zmiany w sądownictwie wprowadzone przez PiS nie szkodzą demokracji w Polsce.

Na jego tekst zareagowało Kolegium Sądu Najwyższego. W uchwale z 19 grudnia zdementowało zarzuty i opinie premiera dotyczące  funkcjonowania polskiego systemu sprawiedliwości.

  • Uchwała Kolegium SN

    – Sąd Najwyższy informuje:

    Wobec wypowiedzi Prezesa Rady Ministrów Pana Mateusza Morawieckiego dotyczących sądów, Kolegium Sądu Najwyższego stanowczo stwierdza:

    – nieprawdą jest, że w wyniku obrad Okrągłego Stołu to gen. Wojciech Jaruzelski obsadził stanowiska sędziowskie w wolnej Polsce postkomunistycznymi sędziami;

    – nieprawdą jest, że w pracach Krajowej Rady Sądownictwa przy rozstrzyganiu postępowań konkursowych nie uczestniczą sędziowie „liniowi” oraz przedstawiciele władz pochodzących z wyboru;

    – nieprawdą jest, że dotychczasowy system obsady stanowisk sędziowskich oparty jest na nepotyzmie i korupcji;

    – nieprawdą jest, że w sądownictwie przy przydziale spraw lub ich rozpoznawaniu rozpowszechnione jest zjawisko korupcji lub kumoterstwa.

    Jeżeli Prezes Rady Ministrów dysponuje informacjami na temat przestępczej działalności sędziów, ma obowiązek zawiadomić organy ścigania, albowiem rozpowszechnianie w mediach, w tym w prasie zagranicznej, tego typu nieprawdziwych stwierdzeń, podważających autorytet organów państwa, nie przystoi szefowi rządu Rzeczypospolitej Polskiej, szkodzi wizerunkowi kraju i krzywdzi tysiące uczciwych sędziów.

2 stycznia 2018 roku nowe ustawy o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa zostały opublikowane w „Dzienniku Ustaw”. Tego samego dnia w „The Washington Examiner” ukazała się odpowiedź na zarzuty premiera Morawieckiego. Polscy prawnicy tłumaczą amerykańskim konserwatystom, jakie fatalne konsekwencje dla niezależności sądownictwa i polskiej demokracji niosą ustawy, które zaczną obowiązywać w styczniu i kwietniu 2018 roku.

Komunistyczni sędziowie – fałsz

Mateusz Morawiecki pisał w swoim tekście m.in., że „[komunistyczni] sędziowie zdominowali nasze sądownictwo na następne ćwierć wieku. Niektórzy pozostają czynni”.

Michał Wawrykiewicz, Paulina Kieszkowska-Knapik, Maria Ejchart-Dubois i Sylwia Gregorczyk-Abram przypominają amerykańskim czytelnikom:

  • W 1990 roku rozwiązano cały ówczesny Sąd Najwyższy, a jedynie około 20 procent sędziów z czasów komunistycznych zachowało swoje stanowiska (wszyscy sędziowie z izby karnej zostali zwolnieni). Ci, którzy sądzili w sprawach politycznych w czasach komunizmu, zostali wykluczeni z Sądu Najwyższego.
  • Średni wiek sędziów w Polsce wynosi obecnie około 40 lat, tak więc większość pozostałych sędziów z czasów komunizmu dawno już przeszła na emeryturę.

Morawiecki próbował zdyskredytować też Krajową Radę Sądownictwa, określając ją jako „elitarną radę 25 osób, zdominowaną przez 15 sędziów ze stopnia apelacyjnego lub wyższego, która nominuje wszystkich sędziów, włączając w to własnych następców”.

Prawnicy z inicjatywy „Wolne sądy” przypominają, że Krajowa Rada Sądownictwa, zgodnie z polską Konstytucją, jest niezależnym organem wolnym od wpływów politycznych.

„Prawdziwym zarzutem Morawieckiego nie jest to, że polskie sądownictwo jest komunistyczne, ale że to, że jest niezależne. „Reforma” jest pretekstem do utworzenia Sądu Najwyższego przychylnego dla PiS, czyli dla partii politycznej premiera. Trybunał Konstytucyjny w obecnym składzie stał się bardziej przyjazny dla PiS” – piszą prawnicy.

Nowe ustawy o KRS i SN zakładają:

  • prawie 40 procent obecnych sędziów Sądu Najwyższego zostanie zmuszonych do przejścia na emeryturę, po osiągnięciu nowego obowiązkowego wieku emerytalnego 65 lat,
  • Prezes Sądu Najwyższego zostanie natychmiast odwołana ze stanowiska, mimo że konstytucyjny termin jej sześcioletniej kadencji jeszcze nie wygasł,
  • niezależność Krajowej Rady Sądownictwa, organu odpowiedzialnego obecnie za nominacje sędziów, zostanie zlikwidowana. Kadencje obecnych członków KRS zostaną skrócone z naruszeniem Konstytucji. Nowi członkowie będą wybierani przez większość w parlamencie, dając tym samym prawo do ich obsadzenia przez podległą PiS władzę wykonawczą. To nie sędziowie, jak miało to miejsce dotychczas, będą wybierać swoich przedstawicieli w KRS, ale politycy.

Konsekwencje tych zmian będą znaczące, przekonują prawnicy:

  • sądownictwo stopniowo zostanie podporządkowane władzy wykonawczej i ustawodawczej, w stopniu, który jest nie do przyjęcia na gruncie polskiej Konstytucji,
  • ustawi to nasz kraj poza głównym nurtem współczesnych państw demokratycznych.

I podsumowują: polski system sądownictwa ma wiele wad: jest zbyt formalistyczny, powolny w wydawaniu orzeczeń, niedostatecznie wykwalifikowany i potrzebuje więcej rozwiązań informatycznych. Natomiast żadna ze zmian przyjętych przez rządzącą większość nie sprawi, że sądy w Polsce będą sprawniejsze i bardziej sprawiedliwe. Bez wątpienia jednak zostaną upolitycznione.


prawniczka, asystent w Centrum Praw Człowieka Instytutu Nauk Prawnych Polskiej Akademii Nauk. Ukończyła Uniwersytet Warszawski i Uniwersytet Środkowoeuropejski w Budapeszcie. Koordynuje Archiwum Osiatyńskiego.


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press