Prawa autorskie: Sławomir Kamiński / Agencja GazetaSławomir Kamiński / Agencja Gazeta
25 października 2016

Rok po wyborach PiSowi wycieka poparcie

Poparcie dla PiS bardzo powoli wycieka, ale zatrzymuje się na granicy 30 proc. Tylko jeden sondaż - metodą wywiadu w domu ankietowanego - daje dziś poparcie równe wynikowi wyborczemu. Ale teza o premii zwycięzcy po roku od wyborów jest mitem, który ma poprawić samopoczucie opozycji

Notowania PiS to gorąca kwestia polityczna. Towarzyszy jej sporo nieporozumień i pochopnych wniosków. OKO.press spróbuje to uporządkować. Zacznijmy od tzw. premii zwycięzcy.

Błąd Halickiego-Tuska

Sondaże są znakomite dla Prawa i Sprawiedliwości, ale fatalne jeżeli chodzi o porównanie z innymi rządami. Nie przypominam sobie rządu, który po roku nie miałby 50 proc.
Oceń wypowiedź
PrawdaFałsz
Rozmowa WP,25 października 2016

Poseł sobie nie przypomina, ale sondaże - zupełnie odwrotnie - nie pamiętają partii, która miałaby 50 proc. poparcia rok po wyborach. Owszem tak ogromne poparcie miała w sondażu TNS Platforma Obywatelska, ale nie rok po wyborach. W grudniu 2007 r. czyli dwa miesiące po wyborach, uzyskała 50 proc., a w marcu 2010 r. (dwa i pół roku po wyborach) nawet 59 proc., co było absolutnym rekordem III RP.

Co więcej, poseł myli się twierdząc, że wynik PiS zaprzecza regule, że partie zyskują poparcie po roku rządzenia. Jak widać na poniższym wykresie, w przypadku AWS, SLD i PO (2007) było odwrotnie. Nikt nie zyskiwał, PiS poparcia nie stracił, podobnie jak ... PiS w 2005 i PO w 2007.

Błąd Halickiego nie jest w Platformie wyjątkowy. Niedawno OKO.press prostowało podobny lapsus Donalda Tuska.

Oczywiście analizy "rok po" są skazane na przypadkowość, bo wahania partyjnych notowań są znaczne. Na przykład AWS, który na naszym wykresie notuje duży spadek po 12 miesiącach od wyborów 1997 (23 proc.), już miesiąc później nadrabia te straty i przekracza wynik wyborczy (sondaż wskazał na 38 proc.). Powodem mogły być wygrane w międzyczasie wybory samorządowe.

Bezpośrednio PiS lepszy przez telefon

OKO.press zebrało wyniki badań pięciu głównych sondażowni (TNS, CBOS, MIllward Brown, IBRIS i IPSOS). Rozróżniamy też używaną metodę wywiadu bezpośredniego i telefonicznego (TNS używaja obu).

PiS uzyskuje wyraźnie wyższe wyniki, gdy ludzie pytani są przez ankietera we własnym domu (metoda bezpośrednia, face to face) niż wtedy, gdy odpowiada przez telefon.

Jak widać, poza dwoma wynikami, notowania bezpośrednie (wykres brązowy i czerwony) są zawsze wyższe niż telefoniczne, zwykle o kilka punktów procentowych.

Zdaniem niektórych socjologów, wynika z poczucia większej anonimowości badania telefonicznego. Odwiedziny ankietera w domu, poprzedzone oficjalnym listem, jaki dostaje osoba badana, mogą u osób badanych o mniej zdecydowanych poglądach uruchamiać kalkulację "na wszelki wypadek powiem, że głosuję na PiS".

W październiku 2016 r. według sondaży bezpośrednich na PiS chciało głosować 34 proc. (TNS) i 38 proc. (CBOS). W badaniach telefonicznych poparcie dla partii Kaczyńskiego jest wyraźnie niższe - 30 proc. (IBRIS i Millward Brown).

PiS nie zyskuje, lecz traci

Poza jednym badaniem (bezpośrednim CBOS) w październiku 2016 r. PiS miał notowania niższe niż wynik wyborczy (37,5 proc.), przy czym w sondażach telefonicznych notowania spadły do 30 proc.

Patrząc na roczne trendy widzimy, że

trzy z pięciu sondażowni notują spadek od badań powyborczych: Millward Brown o 5 pkt proc., IBRiS o 6 pkt proc., TNS (bezpośrednio) o 10 pkt proc. - z 44 proc. do 34 proc.

Tylko telefoniczny TNS zanotował 36 proc., czyli więcej niż w pierwszym badaniu z grudniu 2015, gdy uzyskał z kolei zaskakująco mało - 27 proc. Ta sondażownia ma największy rozrzut (telefonicznych) notowań PiS.

Udostępnij:

Magdalena Chrzczonowicz

Wicenaczelna OKO.press, redaktorka, dziennikarka. W OKO.press od początku, pisze o prawach człowieka (ostatnio prawach uchodźców i uchodźczyń), prawach reprodukcyjnych, Kościele katolickim i polityce.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne