0:00
0:00

0:00

I znowu nasza skrzynka mailowa i Facebookowa puchnie od wiadomości przesyłanych przez zdesperowanych i oburzonych czytelników. Tym razem chodzi o spis wyborców i dopisanie się do spisu poza miejscem zamieszkania.

„Jestem mieszkańcem miejsca A. Ponieważ podczas I tury wyborów przebywałem w miejscu B, 300 km dalej, dopisałem się do spisu wyborców w miejscu B. Wróciłem do swojego miejsca zamieszkania, zameldowania. Chce zagłosować właśnie tutaj w II turze. I co? I jest to niemożliwe. Każe się mi jechać do miejsca B po zaświadczenie od tamtej gminy. 300 km dalej. Dzwonię do PKW. Ta chora instytucja nic nie wie. Każdy oddział mówi coś innego. Wypełniłem wniosek internetowo o głosowanie w swojej rodzinnej miejscowości. Odrzucony! To jakaś masakra. Pozbawia się mnie prawa głosu. Podobnie jak moich kolegów, którzy wraz ze mną byli w miejscowości B 300 km dalej... Gdybym wiedział, że tak będzie, nigdy bym nie zagłosował w I turze" – pisze pan Artur.

„Właśnie dostałam SMS z Krajowego Biura Wyborczego, że do spisu wyborców przez internet można dopisać się tylko raz. Zupełnie o tym nie wiedziałam... Jedyne, co mogłabym zrobić, to wziąć zaświadczenie... stamtąd, gdzie głosowałam podczas I tury, czyli 180 km od mojego stałego miejsca zamieszkania. Super logiczne! Myślałam, że to jest jednorazowe i że podczas drugiej tury będę tam, gdzie jestem zameldowana. Po wejściu na portal do dopisywania się TERAZ, jest informacja, że drugi raz nie można, ale wcześniej nie było takiego ostrzeżenia. Nie brałam zaświadczenia, bo zawsze wszystko co mogę, robię przez internet. Dopisanie do listy zajęło mi 2 minuty, a wiem, że w urzędach były długie kolejki po zaświadczenie. Pomyślcie o wszystkich osobach głosujących nad morzem..." – to pani Maja.

Spis wyborców. Pozbawieni prawa głosu przez wakacje

Z powodu pandemicznych zawirowań tegoroczne wybory prezydenckie są pierwszymi po 1989 r., które odbywają się w wakacje, a nie tradycyjnie wiosną lub jesienią. Częściowo podczas wakacji głosowaliśmy w innych szczególnych wyborach – po śmierci prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Wtedy jednak I tura miała miejsce jeszcze podczas roku szkolnego, 20 czerwca. Dlatego też do tej pory nie pojawił się problem, który tym razem może utrudnić ponowne głosowanie tysiącom wyborców.

Ministerstwo cyfryzacji i Państwowa Komisja Wyborcza przypomniały w środę, że dopisanie się do listy wyborców w I turze wyborów oznacza, że automatycznie głosuje się również tam w II turze. I jeśli chce się uzyskać zaświadczenie o prawie do głosowania w miejscu pobytu, to z urzędu gminy, w której znajdujemy się w spisie wyborców.

A więc jeśli pan Edward 28 czerwca był w Krynicy Morskiej (albo Górskiej), to albo musi się tam znaleźć 12 lipca, albo do 5 dni przed wyborami musi pobrać z urzędu gminy w Krynicy Morskiej (albo Górskiej) zaświadczenie o prawie głosowania w miejscu pobytu.

Artykuł 32. paragraf 1. Kodeksu wyborczego mówi bowiem, że:

„Wyborca zmieniający miejsce pobytu przed dniem wyborów otrzymuje na wniosek zgłoszony pisemnie, telefaksem lub w formie elektronicznej, przed sporządzeniem spisu wyborców – na podstawie rejestru wyborców, a po sporządzeniu spisu wyborców – na podstawie spisu wyborców, zaświadczenie o prawie do głosowania w miejscu pobytu w dniu wyborów".

Jest to logiczne, bo to gmina Krynica musi pana Edwarda skreślić ze spisu wyborców, żeby nie przyszło mu do głowy popędzić jednak nad morze (lub w góry) i głosować dwa razy. Nigdy też nie przysparzało to dużego kłopotu, bo wybory nie były organizowane w lecie i głosujący nie wybierali się tak często na urlop lub weekend.

Dlaczego nie można się dopisać do spisu wyborców jeszcze raz?

Ale technicznie byłoby możliwe dopisanie się do spisu wyborców z powrotem w swojej gminie, czy w innej miejscowości, w której będzie się przebywało 12 lipca. Przecież kiedy pan Edward dopisał się do spisu w Krynicy, to krynicki urzędnik musiał poinformować o tym jego macierzystą gminę, by go mogła wykreślić. Teraz urzędnik w miejscu zamieszkania pana Edwarda mógłby poinformować Krynicę, żeby go wykreślono. Rozporządzenie ministra spraw wewnętrznych o spisie wyborców dopuszcza przecież możliwość aktualizacji spisu wyborców przed II turą poprzez dopisanie się do niego poza miejscem pobytu. I każdy z nas może to jeszcze zrobić.

Dr Lech Gejzler, dyrektor Zespołu Prawnego i Organizacji Wyborów Krajowego Biura Wyborczego tłumaczy jednak w piśmie przesłanym do OKO.press:

„Kodeks wyborczy nie przewiduje przepisów odrębnych, regulujących sytuację powstałą przed ponownym głosowaniem, w tym nie przewiduje sporządzenia i co za tym idzie nie określa terminu na sporządzenie spisu wyborców przed ponownym głosowaniem.

Spis wyborców sporządzany jest raz – najpóźniej w 21 dniu przed dniem wyborów i termin ten jest uwzględniany każdorazowo w kalendarzu czynności wyborczych".

Dr Gajzler zwraca uwagę, że kodeks przewiduje tu tylko jeden wyjątek – jeśli ktoś podczas I tury wyborów był w szpitalu, a potem z niego wyszedł, to może głosować w II turze w swoim stałym miejscu zamieszkania na podstawie wypisu ze szpitala.

KBW zdaje sobie jednak sprawę, że te przepisy, mimo że obowiązują od lat, rodzą problemy. Postulowało ich zmianę już w 2016 roku w Informacji o realizacji przepisów Kodeksu wyborczego oraz propozycjach ich zmiany

"Dla tych, którzy chcą wyjechać na krótko, rozwiązaniem jest pobranie z gminy zaświadczenia o prawie do głosowania w miejscu pobytu. Dopisanie się do spisu wyborców to opcja dla osób, które zamierzają dłużej przebywać poza miejscem zameldowania" – tłumaczy dyrektor Gajzler.

Tylko że po zaświadczenie trzeba się ustawić w długiej kolejce przed urzędem gminy, a dopisać się do spisu można w trzy minuty online. Dlatego tylu naszych czytelników wybrało takie wyjście.

Nie wiadomo, ile osób stoi w tej chwili przed koniecznością powrotu do miejsca, gdzie spędzali weekend lub rezygnacji z głosowania w II turze wyborów. Do spisu wyborców poza miejscem zamieszkania można było bowiem się zapisać online – i tu mamy dokładne dane, zrobiło to 389 616 osób – ale także w sposób tradycyjny, idąc do urzędu gminy. Część osób dopisanych do spisu wyborców to bowiem nie turyści, ale osoby mieszkające i pracujące w miejscu, gdzie nie są zameldowane.

Wyborcy pozbawieni prawa głosu przez brak informacji

Piszący do nas czytelnicy zarzekają się, że na stronie gov.pl, przez którą najczęściej dopisywali się do spisu wyborców, nie było informacji o tym, co się stanie, jeśli dopiszą się w pierwszej turze, a w drugiej będą chcieli głosować gdzie indziej. Ministerstwo cyfryzacji nie odpowiedziało na pytanie, czy taka informacja była zamieszczona w widocznym miejscu przy formularzu rejestracji (na pewno była przy formularzu rejestracji na wybory korespondencyjne. Mogę to potwierdzić osobiście, ponieważ się na nie rejestrowałam – MJ).

Edit: Jak pisze nasz czytelnik, „pod poniższym linkiem sprawdzić można archiwalne wersję strony gov.pl. Dzień przed wyborami nie było jasnej informacji, dwa dni po wyborach już była http://web.archive.org/web/*/https://www.gov.pl/web/gov/zloz-wniosek-o-dopisanie-do-spisu-wyborcow".

Informacja o tym, że dopisanie się do listy wyborców w I turze automatycznie oznacza obecność na liście wyborców również w dogrywce pojawiła się przed I turą wyborów na stronie wybory.gov.pl, tam jednak nie wszyscy zaglądają. Była też w spocie emitowanym w telewizji i umieszczonym na You Tube.

Ale problemy zaczęły się dopiero po I turze, kiedy pierwsi wyborcy zaczęli sobie uświadamiać, że nie mogą się wykreślić ze spisu. W środę ministerstwo cyfryzacji i KBW przypomniały o tym w swoich komunikatach. W czwartek do dopisanych do spisu wyborców poza miejscem zamieszkania zaczęły przychodzić SMS-y z informacją.

Nasi czytelnicy są przekonani, że pozbawiono ich prawa głosu. Niestety, nawet brak odpowiedniej informacji ze strony organów państwa nie jest podstawą do złożenia protestu wyborczego z powodu pozbawienia obywatela czynnego prawa wyborczego.

Potwierdziła to w rozmowie z OKO.press dr hab. Anna Rakowska-Trela z Uniwersytetu Łódzkiego:

Przeczytaj także:

„Doskonale rozumiem te zarzuty, bo przyznam szczerze, że sama się gubiłam w przepisach i musiałam je wielokrotnie czytać, żeby zrozumieć, co wyborca ma w danym momencie zrobić. I nie zawsze znajdowałam od razu odpowiedź na pytanie. Ale podejrzewam, że Sąd Najwyższy takiego protestu nie uwzględni”.

;

Udostępnij:

Miłada Jędrysik

Miłada Jędrysik – dziennikarka, publicystka. Przez prawie 20 lat związana z „Gazetą Wyborczą". Była korespondentką podczas konfliktu na Bałkanach (Bośnia, Serbia i Kosowo) i w Iraku. Publikowała też m.in. w „Tygodniku Powszechnym", kwartalniku „Książki. Magazyn do Czytania". Była szefową bazy wiedzy w serwisie Culture.pl. Od listopada 2018 roku do marca 2020 roku pełniła funkcję redaktorki naczelnej kwartalnika „Przekrój".

Komentarze