Kotula zawiadamia prokuraturę. „Działalność fundacji Kai Godek może nosić znamiona terroryzmu”
Chodzi o wyciek danych pacjentki, której wrocławski szpital odmówił legalnej aborcji. Kotula chce zabezpieczenia nośników fundacji Kai Godek, by ustalić źródło wycieku wrażliwych danych. „Straszenie, którego efektem jest odmowa aborcji, gdy zagrożone jest zdrowie lub życie pacjentki, jest skrajnie niebezpieczne”. .
Szpital Specjalistyczny im. A Falkiewicza na wrocławskim Brochowie odmówił wykonania legalnej aborcji. Kobieta nie otrzymała w placówce świadczenia, które gwarantuje jej prawo i do realizacji którego szpital jest zobowiązany kontraktem z Narodowym Funduszem Zdrowia.
Informacje dotyczące jej stanu zdrowia trafiły w niejasny sposób do skrajnie antyaborcyjnej Fundacji Życie i Rodzina. Organizacja Kai Godek wszczęła internetową nagonkę, strasząc kobietę zawiadomieniem do prokuratury i kreując fałszywą narrację, jakoby pacjentka zleciła zabójstwo.
W środę 28 października ministra ds. równości Katarzyna Kotula złożyła w związku z tą sytuacją doniesienie do prokuratury. Jak tłumaczy w rozmowie z OKO.press, istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że to fundacja Kai Godek ma związek z wyciekiem wrażliwych danych medycznych pacjentki lub posiada te dane na swoich nośnikach.

Komentarze