Wygrana Luli z Bolsonaro to zwycięstwo Amazonii. Ale „płuca świata” to nie tylko Brazylia
- W Ekwadorze, Boliwii, Peru i Kolumbii wybrano na prezydentów osoby zaprzeczające zmianom klimatycznym. Wenezuela jest całkowicie kontrolowana przez USA, które zapowiadają, że wykorzystają większość zasobów paliw kopalnych w tym kraju – mówi prof. Carlos Nobre, klimatolog. Czy wygrana Luli da Silvy w Brazylii uratuje przyrodę Ameryki Łacińskiej?
W politycznej dogrywce w Brazylii, najludniejszym kraju Ameryki Łacińskiej (213,5 mln mieszkańców) w niedzielę zmierzyli się: ubiegający się o czwartą kadencję, reprezentujący lewicę Luiz Inácio Lula da Silva oraz Flávio Bolsonaro, skrajnie prawicowy senator, najstarszy syn byłego prezydenta, skazanego na 27 lat za próbę organizacji zamachu stanu.
Wyścig po brazylijską prezydenturę był niezwykle wyrównany. Pierwszą rundę wygrał Flávio Bolsonaro zdobywając 47 proc. głosów, a prawicowy blok zyskał kilka miejsc w Kongresie. Przed drugą turą nieznacznie prowadził z Lulą, ale sondaże mieściły się w granicy błędu. Rządzący trzecią kadencję Lula (w Brazylii można być prezydentem przez dwie kadencje, a następnie po przerwie znów ubiegać się o najwyższy urząd) pod koniec października skończy 81 lat. Za czasów Jaira Bolsonaro – ojca Flávio – po zarzutach o korupcję Lula spędził w więzieniu 580 dni, ale później federalny Sąd Najwyższy unieważnił te wyroki. Dlatego mógł ponownie wystartować w 2022 r. i pokonać „latynoskiego Trumpa”, jak nazywano Bolsonaro seniora.
Po porażce w pierwszej turze Lula ruszył na uliczne wiece, żeby w ten sposób zdobywać wyborców, a podległe mu ministerstwo środowiska i zmian klimatu pochwaliło się, że wycinka w brazylijskiej części Puszczy Amazońskiej wyhamowała do historycznie niskiego poziomu. Ubiegającemu się o reelekcję prezydentowi udało się odrobić stratę i w zaciętej drugiej turze zwyciężył, zdobywając 51,79 proc. głosów. Flávio Bolsonaro uzyskał 48,21 proc.

Komentarze