Narodowcy krzyczeli "wypierdalać", "pozabijać pedałów", "jebać obywateli", "komuniści, wypierdalać", "raz sierpem, raz młotem, czerwoną hołotę". Rzucali w kontrmanifestantów racami, petardami, pochodniami. Od jednej z nich działaczce Obywateli RP zapaliły się włosy. Trafiła do szpitala. Zaatakowali też dziennikarzy. "Goń małą kurwę" - wołali za mną

Już o zmroku, chwilę po 16:30 spod wrocławskiego Dworca Głównego ruszył 11 listopada 2017 roku „marsz Wielkiej Polski Niepodległej”. Manifestację skrajnej prawicy z okazji Święta Niepodległości zarejestrowali Jacek Międlar, oskarżony o nawoływanie do nienawiści wobec Żydów i Ukraińców oraz Piotr Rybak, skazany najpierw na dziesięć, a potem na trzy miesiące więzienia za podpalenie kukły Żyda na wrocławskim rynku. Ostatecznie sąd zgodził się, by Rybak odbywał karę w systemie dozoru elektronicznego. Od godziny 19.00 do 09.00 rano obowiązuje go areszt domowy. Mimo zakazu kuratora Rybak pojawił się na manifestacji, ale nie został do końca, choć to zapowiadał.

Wśród półtoratysięcznego tłumu zgromadzonego przed wrocławskim dworcem najwięcej było działaczy Narodowego Odrodzenia Polski oraz kibiców Śląska Wrocław. I to właśnie ich baner z hasłem „Bóg – Honor – Ojczyzna” pojawił się na czele pochodu. Im też organizatorzy wręczyli pochodnie i race, które mieli nieść odpalone przez całą manifestację.

Organizatorzy i uczestnicy marszu ciepło przywitali gościa zza granicy. Na zaproszenie Międlara do Wrocławia przyjechała Jayda Fransen – liderka ksenofobicznej, antymuzułmańskiej partii Britain First. Britain First założona w 2015 roku działalność rozpoczęła od organizowania „Patroli Chrześcijańskich” w Londynie. Miała to być „łacińska” odpowiedź na „Patrole Muzułmańskie„, radykalne uliczne bojówki muzułmanów próbujących siłą wprowadzić prawo szariatu. Britain First – aktywna w mediach społecznościowych – w kilka miesięcy zgromadziła ponad pół miliona fanów na Facebooku, co czyni ich najpopularniejszą partią po skrajnie prawej stronie brytyjskiej sceny politycznej.

Fransen z Międlarem i Rybakiem łączą nie tylko poglądy, ale i zarzuty prokuratorskie. Za prześladowanie na tle religijnym grożą jej w Wielkiej Brytanii dwa lata więzienia. Zapowiadając gościa, Międlar mówił:

„Brawa dla naszego gościa, który ma odwagę walczyć z islamską pedofilią i bronić Polaków w Wielkiej Brytanii. Brawa dla Britain First”.



Międlar: Polska znowu mesjaszem narodów

Potem zwrócił się do zgromadzonych: „To będzie wielka manifestacja Wielkiej Polski Niepodległej. Manifestacja polskości i przywiązania do cywilizacji łacińskiej, które są balastem do nowego porządku świata. Aby umocnić nasze korzenie, potrzebna jest wielka, niepodległa Polska. I my ją umocnimy”.

Nawiązał też do polityki Rafała Dutkiewicza, który od 2002 roku jest prezydentem Wrocławia. Mówił: „Będziemy szli przez miasto udręczone antypolonizmem i rządami Rafała Dutkiewicza. Pokażemy, że nas jest więcej i że jesteśmy dumnym narodem. Podniesiemy Polskę z kolan i znów będziemy mesjaszem innych krajów. I dlatego nas się boją”.

Uczestnicy wspólnie odśpiewali „Rotę” – pieśń przewodnią tegorocznego marszu – i ruszyli ulicami Kołłątaja, Piotra Skargi, Kazimierza Wielkiego w stronę wrocławskiego Rynku. Odpalili race i skandowali hasła: „Wielka Polska Niepodległa”, „Bóg, Honor i Ojczyzna”, „Wielka Polska Narodowa”, „Cześć i chwała bohaterom”, „Żołnierze Wyklęci w Naszej Pamięci”, „Raz sierpem, raz młotem, czerwoną hołotę”.

Międlar i Rybak – idący na czele pochodu – wielokrotnie uspokajali tłum, prosząc, by nie wznosili obraźliwych okrzyków. Propozycje z tłumu takie jak „jebać banderowców”, zamieniali na „my nie chcemy tu Bandery”. Do czasu.


Międlar i Rybak na czele pochodu – skandujący hasło „To my, to my, Polacy”. 



„Faszyzm nie przejdzie”

Tak jak zapowiadali tydzień wcześniej, na trasie marszu ustawili się aktywiści z Obywateli RP i Ogólnopolskiego Strajku Kobiet. W połowie trasy, przy ulicy Świdnickiej grupa kilkunastu osób, stojąca w jednym rzędzie rozwinęła transparent z napisem „Tu są granice przyzwoitości”. Kilka osób trzymało banery i kartony z napisami „Faszyzm nie przejdzie” i „Polska wolna od faszyzmu”.


Na filmie widać początek blokady – ustawionej dwadzieścia, trzydzieści metrów przed czołem marszu. Kilkunastu aktywistów trzyma baner i transparenty, przed nimi kilkunastu policjantów odgradzających ich od zbliżających się nacjonalistów. 



Inaczej niż w Warszawie, gdzie policja usunęła aktywistów ustawiających pikietę przy trasie Marszu Niepodległości, zanim narodowcy zdążyli tam dojść, we Wrocławiu doszło do konfrontacji.

Policja nie panowała nad sytuacją. Z początku zaledwie kilkunastu policjantów odgrodziło kontrmanifestantów od czoła półtoratysięcznego pochodu, pozwalając dwóm grupom stanąć niemal twarzą w twarz. Nieszczelny kordon nie stanowił przeszkody dla rozjuszonych blokadą narodowców, którzy zaatakowali policjantów i grupkę aktywistów Obywateli RP i Strajku Kobiet. Doszło do szarpaniny. Zakleszczeni zostali także dziennikarze. Dopiero po kilku minutach zamieszania policja odciągnęła kontrmanifestantów z kotła i trasy marszu.


Pierwsza grupa nacjonalistów zauważa blokadę. Zaczynają krzyczeć „wypierdalać, kurwa”, „komuniści, wypierdalać”, „pozabijać tych pedałów”, „jebać obywateli”, „raz sierpem, raz młotem, czerwoną hołotę”.


Zamieszanie trwa. Policja stoi nieruchomo, podczas gdy nacjonaliści otaczają kordon z kontrmanifestantami w środku w każdej strony. Wykrzykują w stronę aktywistów Obywateli RP i Strajku Kobiet „antifa” i – znowu – „wypierdalać”. Aktywiści odpowiadają im: „Precz z faszyzmem”. 


Policja odpycha nacjonalistów próbujących sforsować kordon i odciąga kontrmanifestantów na bok. 


Marsz wciąż stał.

Narodowcy krzyczeli „wypierdalać” – to była tego wieczoru główna forma wyrażania przez nich uczuć patriotycznych i rzucali w kontrmanifestantów racami, petardami, pochodniami. Od jednej z nich działaczce Obywateli RP zapaliły się włosy.

Próbowali jeszcze raz sforsować – już znacznie większy – kordon policji. Grupie kilkunastu zamaskowanych mężczyzn udało się wyciągnąć za baner kilka aktywistek. Zostały poturbowane. Jednak policji udało się odepchnąć atak. Wtedy nacjonaliści agresję skierowali w stronę mediów. Krzyczeli – między innymi w moją stroną – „spalić kurwy”, „te kurwy nas kręcą”, „wypierdalać z Polski”, „nie podoba wam się to won”, „ile ci płaci TVN za to?”.

Gdy zaczęłam biec, jeden z nich krzyknął do kolegi „goń małą kurwę”. Udało mi się uciec za kordon policji. W międzyczasie – za namową Międlara – marsz ruszył dalej. Tym razem z okrzykiem: „A na drzewach zamiast liści, będą wisieć komuniści”.

Przesłanie byłego księdza

Po tym pokazie narodowej krzepy marsz nacjonalistów spokojnie doszedł do rynku, na którym Międlar bez zająknięcia mówił: „Żądamy całkowitej delegalizacji antypolonizmu, banderyzmu, islamizmu, talmudyzmu i marksizmu. Z tego miejsca pytam rząd Prawa i Sprawiedliwości: czy macie na to odwagę? A może będziecie musieli zapytać o to swoich mocodawców żydowskich z Ameryki? Są ludzie, którym nie podoba się nasza niepodległość. Dzisiaj mieliśmy tego przykład. Stanęli na naszej drodze i w sposób agresywny chcieli nie dopuścić by przemaszerował przez miasto pokojowy, bohaterski marsz. (…)

To że synagogi mogą tutaj stać, a Dutkiewicz i Żydzi mogą się w nich upajać talmudyczną nienawiścią, to jest wynika naszej tolerancji graniczącej z brakiem roztropności. (…)

Jestem dumny, mogąc stać wśród Was. Wrocław pokazał swój patriotyzm”.

W tym czasie policja spisywała kontrmanifestantów, którzy próbowali zablokować pochód skrajnej prawicy.

11.11.2017 r., marsz „Wielkiej Polski Niepodległej / fot. A. Ambroziak

Opłać abonament na wolność słowa


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym