Najbliższe lata będą sprawdzianem charakterów sędziów i ich jedności - przyznawali zgodnie uczestnicy sobotniego zgromadzenia stowarzyszenia sędziów Iustitia. "Żadne akcje, próby zmiany sytuacji w kraju nic nie pomogą, jeśli orzecznictwo sądowe nie będzie niezależne" - podkreślał prof. Adam Strzembosz, przyjmując honorowe członkostwo Iustitii

W sobotę, 10 lutego 2018, zaczęło się dwudniowe zgromadzenie delegatów Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia.

Odbywa się ono w trudnym czasie. Ministerstwo Sprawiedliwości, na czele ze Zbigniewem Ziobrą, kończy czystki na stanowiskach prezesów sądów. Niebawem dojdzie do rozwiązania obecnej Krajowej Rady Sądownictwa i powołania nowej – z członkami wybranymi przez PiS. Do wakacji zostanie zlikwidowany również obecny Sąd Najwyższy. Sędziowie spodziewają się, że później przyjdą szykany i postępowania dyscyplinarne wobec tych, którzy będą orzekać nie po myśli władzy. A może także weryfikacja wszystkich sędziów w Polsce.

Sędziowie przyznają, że 2017 rok, gdy bronili sądów przed niekonstytucyjnymi zmianami prawa, był trudny.

Ale wiedzą też, że jeszcze trudniejsze będą kolejne lata, gdy każdy z nich na sali sądowej będzie codziennie bronił swojej niezależności w wyrokach. Mówili o tym prawie wszyscy goście zaproszeni na zgromadzenie Iustitii i sami sędziowie w kuluarach.

10.02.2018 r. Sędzia Krystian Markiewicz przemawia podczas zgromadzenia Iustitii. Fot. Mariusz Jałoszewski

Markiewicz: „nie wystarczy trwać, nam się musi chcieć”

Iustitia ma najwięcej członków ze wszystkich stowarzyszeń sędziowskich – ok. 3,6 tys. – więc jej głos jest wśród sędziów najmocniej słyszalny. Spoczywa na niej ogromne zadanie: konsolidacja środowiska sędziowskiego w obronie praworządności, niezależności poszczególnych sędziów i udzielanie im wsparcia, by nie czuli się pozostawieni sobie. To kolejny częsty wątek poruszany podczas sobotnich obrad.

„Główną naszą misją jest walka o ochronę praw i wolności obywatelskich, fundamentów prawa. Nie wszyscy mamy takie same poglądy, ale wszyscy muszą respektować statut, uchwały, Konstytucję i zasady przyzwoitości” – przypomniał sędziom prezes Iustitii Krystian Markiewicz.

Podkreślał, że w tym roku sędziowie będą musieli się odnaleźć w nowej rzeczywistości, ale jak dotąd pokazują, że nie są w większości zainteresowani współpracą z rządem PiS w tworzeniu „nowego wymiaru sprawiedliwości”. „Nie przyjmują stanowisk, dziewięćdziesiątparę procent zachowuje się przyzwoicie” – mówił prezes Markiewicz. I zachęcał:

„Wymagajmy od siebie odwagi w tym co robimy, nie wystarczy trwać. Nam się musi chcieć. Tylko wtedy wyjdziemy z tych trudnych czasów zwycięsko. Obronimy wolne sądy i państwo prawa”.

Stowarzyszenie pod jego kierownictwem mocno broni niezależności sądów. Krytykuje „reformy” PiS. Taki kurs Iustitii podoba się sędziom – zarząd stowarzyszenia dostał podczas sobotniego zgromadzenia absolutorium za ubiegły rok. Za jego przyjęciem głosowało 119 delegatów, 11 było przeciw, 1 wstrzymał się od głosu.

10.02.2018 r. Małgorzata Gersdorf, prezes Sądu Najwyższego i przewodnicząca Krajowej Rady Sądownictwa. Fot. Mariusz Jałoszewski

Gersdorf: „nie zachowujmy milczenia”

Odwagi sędziom na najbliższy rok dodawali także kolejni mówcy.

Prof. Małgorzata Gersdorf, członkini Iustitii, prezes Sądu Najwyższego, a od niedawna przewodnicząca Krajowej Rady Sądownictwa mówiła gorzko, że będzie grabarzem niezależnego SN i KRS. I że nowy Sąd Najwyższy stanie się jedną z delegatur partii rządzącej. „Co dalej, jak się zachować? Możemy wyrazić protest gestem, albo każdy z sędziów prowadzić będzie walkę o każdy cal wymiaru sprawiedliwości. Uniwersalnej recepty nie ma, każdy musi zdecydować sam, mając na uwadze okoliczności i możliwości psychologiczne. Ale najważniejsze wartości to Konstytucja i dobro wspólne” – mówiła.

Prezes SN i przewodnicząca KRS apelowała też, by sędziowie działali w zgodzie z sumieniem i poczuciem wartości. „Szczególnie gdy widzimy pogardę dla norm. Nie zachowujmy wtedy milczenia. Od naszych decyzji zależy jaka będzie Polska. Cała nadzieja w Iustitii” – podkreślała.

10.02.2018 r. Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar. Fot. Mariusz Jałoszewski

Bodnar: „to jest okres, kiedy w sądach wykuwają się diamenty”

Z mocnym przesłaniem dla sędziów wystąpił rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar. Mówił, że obrady odbywają w trudnym czasie, po przegranej walce o ustawy dotyczące wymiaru sprawiedliwości. „Krok po kroku zmieniane są sądy. Wymienia się prezesów, rzeczników, teraz KRS. Za kilka tygodni dotknie to Sąd Najwyższy. To nie będzie dobre dla sądów. To czas testowania charakterów” – podkreślał.

Ostrzegał, że na wymianie prezesów „reformy” PiS się nie skończą. „Będą postępowania dyscyplinarne, szykany, może zmuszanie do rezygnacji z zawodu” – mówił. Dlatego, jego zdaniem, sędziowie muszą budować mechanizmy solidarności, wspierania się.

Rzecznik przyznawał, że ma „mieszane uczucia”, czy wszyscy sędziowie chcą bronić niezależności. Przypominał wyroki sądów administracyjnych, które zapadły na korzyść władzy – dotyczące Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, wycinki Puszczy Białowieskiej, wydalania cudzoziemców czy sędziów, którzy nie zostali powołani na stanowiska przez prezydenta. Skargi RPO w tych sprawach zostały oddalone.

„To są momenty, kiedy człowiek się zastanawia, czy wierzymy w tę samą Konstytucję” – mówił Bodnar.

Ale jak podkreślał – są też sądy powszechne, które bronią praw obywateli. Wspomniał o wyrokach na policjantów, którzy torturowali zatrzymanych paralizatorami, o uniewinnieniach uczestników antyrządowych protestów i o orzeczeniu sędziego Igora Tulei, który nakazał ponowne śledztwo w sprawie głosowania Sejmu nad budżetem w 2016 roku w Sali Kolumnowej. Słuchał tego sędzia Tuleya, który jest członkiem Iustitii.

Bodnar mówił, że po takich wyrokach ludzie komentują w internecie, że „Są jeszcze sądy w Rzeczpospolitej”.

„Bo sądy mają być trzecią władzą, która chroni obywateli. To jest okres, kiedy w sądach wykuwają się diamenty” – przekonywał rzecznik.

I dodawał, że wiara w Konstytucję to nie deklaracje, ale stosowanie jej każdego dnia. „To wybór między walką, a cichą kapitulacją, świętym spokojem. Tego uczy prof. Strzembosz i temu musimy być wierni, jeśli demokratyczna Polska ma przetrwać” – zakończył przemówienie. Dostał gromkie brawa.

10.02.2018 r. Rzecznik KRS Waldemar Żurek. Fot. Mariusz Jałoszewski

Żurek: „jak się zaczniemy bać, to koniec naszego zawodu”

Mocne wystąpienie miał też sędzia Waldemar Żurek, rzecznik KRS, odwołany niedawno z funkcji rzecznika krakowskiego sądu przez nową prezes, nominowaną przez resort Ziobry. „Iustitia przez ten trudny okres zdała egzamin mimo strumienia srebrników, które płyną z pewnego miejsca w Warszawie [ministerstwa sprawiedliwości – red.]” – zauważył. O kandydatach do nowej KRS – która niebawem zostanie wybrana przez PiS – mówił, że są przyklejeni do polityków, zależni od ministerstwa, kompensujący frustrację.

Słuchał tego obecny na sali sędzia Marek Jaskulski z  Poznania, członek Iustitii, który jest jednym z 18 kandydatów do KRS (później, w kuluarach OKO.press zapytało go, dlaczego kandyduje; odpowiedział, że do czasu wyboru KRS nie komentuje tego).

Żurek przekonywał także, że sędziowie nie mogą się bać. „Jak zaczniemy się bać, to koniec naszego zawodu. Dlatego

Iustitia musi wspierać tych, co dostaną sprawę ważną dla władzy. Ci sędziowie będą musieli zamknąć oczy i wydać wyrok. Ale po tym wyroku będą musieli znowu spojrzeć w lustro. I dobrze, by nie dali się złamać, a nawet, by ich wyrok nie był letni” – mówił.

I dodał: „Jak będziemy milczeć to nasza władza będzie słaba. Jednoczmy się jeśli kogoś atakują, brońmy. Wiemy co to nagonki medialne, śledztwa trałowe.”

W pierwszym dniu zgromadzenia Iustitii przemawiali także przedstawiciele adwokatury, radców prawnych, były przewodniczący KRS Dariusz Zawistowski (podał się do dymisji w ramach protestu przed likwidacją niezależnej KRS), szefowa stowarzyszenia sędziów Themis Beata Morawiec (odwołana przez Ziobrę prezes Sądu Okręgowego w Krakowie) i szef stowarzyszenia niezależnych prokuratorów Lex Super Omnia Krzysztof Parchimowicz. „Będziemy bronić wolnych sądów, bo nie chcemy występować w sądach zależnych. Jesteście na rozdrożu. Mam nadzieję, że wybierzecie właściwą drogę” – mówił Parchimowicz.

Honorowe członkostwo dla prof. Strzembosza

Podczas zgromadzenia ogłoszono przyznanie honorowego członkostwa Iustitii prof. Adamowi Strzemboszowi. To ważne wyróżnienie, bo były pierwszy prezes Sądu Najwyższego jest dopiero trzecim honorowym członkiem Iustiti. Takie członkostwo mają jeszcze prof. Ewa Łętowska i prof. Delaine Swenson.

Szef Iustiti Krystian Markiewicz uzasadniając honorowy tytuł dla prof. Strzembosza mówił w sobotę: „Prof. Strzembosz pokazał co to znaczy być niezłomnym sędzią w czasach PRL-u. To człowiek wielkiego formatu, serca, umysłu. To człowiek wielki. Jesteśmy dumni, że go mamy”.

Markiewicz podkreślał, że honorowe członkostwo przyznano w uznaniu zasług profesora, który m.in. działał w PRL-u w Solidarności, brał udział w obradach Okrągłego Stołu i był też pierwszym prezesem Sądu Najwyższego po upadku PRL-u. Dziś jest dla sędziów wielkim autorytetem prawniczym i moralnym.

Prof. Strzembosz przyjmując honorowe członkostwo, mówił co – według niego – jest najważniejsze w czasach gdy PiS  podporządkowuje sobie sądy.

„Co jest najważniejsze? Orzecznictwo. Żadne akcje, próby zmiany sytuacji w kraju nic nie pomogą, jeśli orzecznictwo sądowe nie będzie niezależne” – podkreślał.

Zachęcał, by sędziowie ujawniali próby wpływania na ich wyroki i opierali się naciskom. Przypomniał, że sędziowie musieli przechodzić próbę charakteru w czasach stalinowskich i w stanie wojennym. „Bywają w niewygodnych sytuacjach. Ale to ich kształtuje i selekcjonuje” – mówił. Dodał, że teraz ważne są sumienia sędziowskie, bo dzięki nim wymiar sprawiedliwości może zyskać zaufanie społeczeństwa. Za te słowa dostał duże brawa.

Obrady Iustitii skończą się w niedzielę. Mogą zostać jeszcze przyjęte uchwały w obronie niezależności sądów. Ma być też rozpoznane odwołanie wiceministra, sędziego Łukasza Piebiaka dotyczące usunięcia go ze stowarzyszenia za firmowanie niekonstytucyjnych zmian w sądach.


Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym