„Nielegalny planowany przekop mierzei wiślanej powinien zostać zablokowany wszelkimi pokojowymi formami. Wszelkimi” – pisze Obóz dla Mierzei Wiślanej. Zdjęcie nie pozostawia złudzeń: aktywiści są gotowi blokować inwestycję. A sprzęt budowlany ma wjechać lada dzień, choć Komisja Europejska wyraźnie zażądała wstrzymania inwestycji

Na facebookowym fanpejdżu Obozu dla Mierzei Wiślanej pojawiło się zdjęcie aktywistów i lokalnych mieszkańców połączonych metalowymi tubami — takimi, jakich używano podczas blokad wycinki w Puszczy Białowieskiej.

W załączonym do zdjęcia komunikacie Obóz pisze o przekopie Mierzei Wiślanej [pisownia oryginalna]:

„Wiemy że jest nielegalny,
Wiemy że się nie zwróci finansowo,
Wiemy że nie ma sensu militarnego,
Wiemy że zaszkodzi przyrodzie,
Wiemy że KE nakazało wstrzymać wszelkie prace,
Wiemy że coś tu nie gra”.

„Czas wreszcie powiedzieć to wyraźnie i głośno – NIELEGALNY PLANOWANY PRZEKOP MIERZEI WIŚLANEJ POWINIEN ZOSTAĆ ZABLOKOWANY WSZELKIMI POKOJOWYMI FORMAMI. WSZELKIMI” – podkreślają aktywiści.

Według nieoficjalnych informacji, maszyny mogą wjechać na plac budowy nawet już jutro (oficjalne jest tylko to, że w piątek 18 października 2019 teren zostanie przekazany wykonawcy inwestycji). Pomimo sprzeciwu Komisji Europejskiej.

Marzenie Kaczyńskiego

Przekop Mierzei Wiślanej to oczko w głowie Kaczyńskiego od lat. Ma otworzyć wyjście z Zalewu Wiślanego na Bałtyk – teraz trzeba przepływać przez Cieśninę Pilawska po rosyjskiej stronie granicy na Zalewie. I uczynić z Elbląga port o międzynarodowym znaczeniu. Jeszcze w 2007 roku, na ostatnim posiedzeniu kierowanego wtedy przez Kaczyńskiego rządu, przyjęto plan przekopu przez Mierzeję Wiślaną. Potem sprawa „umarła”, aż w 2015 PiS wrócił do władzy.

Inwestycja to nie tylko sam przekop przez Mierzeję Wiślaną o długości 1260 m, głębokości 5 m i szerokości od 100 do 25 metrów. Ale również biegnący przez Zalew Wiślany tor wodny łączący przekop z Elblągiem o długości 22 km, głębokości 5 m (przy średniej głębokości zalewu 2,7 m) i szerokości od 60 do 120 m. Do tego port postojowy dla statków i kotwicowisko.

Pierwotnie koszt całej inwestycji szacowano na 880 mln zł – dziś wiemy, że będą to nawet 2 mld zł.

Umowę na realizację jej pierwszej części rząd podpisał 4 października 2019 roku z konsorcjum Besix / NDI. Opiewa ona na 992 mln zł.

Pomorscy samorządowcy, mieszkańcy Mierzei, organizacje ekologiczne i większość wypowiadających się w tej sprawie naukowców uważa inwestycję nie tylko za nieopłacalną i bezsensowną z ekonomicznego punktu widzenia, ale też szkodliwą dla przyrody.

„Z naszych wyliczeń wynika, że gdyby nawet obroty portu w Elblągu wzrosły do miliona ton rocznie, a stawki portowe zostały podwojone, to roczne wpływy portu sięgnęłyby 2 mln zł. Biorąc pod uwagę koszt budowy kanału, okazuje się, że nakłady zwracałyby się przez 450 lat” – powiedział prof. Włodzimierz Rydzykowski z Katedry Polityki Transportowej na Uniwersytecie Gdańskim.

Do tego mamy „imponującą” liczbę strat środowiskowych:

  • zniszczenie przez kanał trzcinowisk, które są ptasim siedliskiem;
  • powstałe podczas pogłębiania toru wodnego chmury osadów – przynajmniej dwa razy w roku będzie trzeba wybierać tony mułu – będą negatywnie
  • oddziaływać na tarliska sandacza i innych ryb słodkowodnych oraz wpływające do zalewu śledzie;
  • wpływające na Zalew Wiślany duże statki będą wywoływać fale niszczące roślinność brzegową, a w okresie lęgowym ptaków będą niszczyć ich gniazda i topić pisklęta – dziś gniazdują tu rzadkie gatunki, np. rybitwy białowąse;
  • tor wodny przetnie szlaki migracyjne ptaków, nietoperzy oraz ryb dwuśrodowiskowych (słono-słodkowodnych), np. węgorza, łososia i troci wędrownej;
  • przekop utrudni migracje dzików, jeleniowatych i drapieżników na Mierzei Wiślanej;
  • budowa i późniejszy ruch statków to ryzyko wycieku substancji ropopochodnych i zatrucia cennego przyrodniczo obszaru Zalewu Wiślanego.

Rząd ignoruje Komisję Europejską

To właśnie kwestie ekologiczne sprawiły, że wątpliwości względem inwestycji ma Komisja Europejska (KE). 10 lutego zaapelowała do Polski o powstrzymanie prac do czasu sprawdzenia, czy decyzja środowiskowa budowy jest zgodna z przepisami UE.

Rząd PiS to wezwanie zignorował – 15 lutego zaczęła się wycinka. W kilka dni wycięto wszystkie drzewa od brzegu Bałtyku do brzegu Zalewu Wiślanego w miejscowości Nowy Świat. Spieszono się, by zdążyć przed 1 marca — początkiem sezonu lęgowego ptaków, gdy tego rodzaju prace nie byłyby już możliwe.

W marcu 2019 KE znów wyraźnie zaznaczyła, że do momentu wyjaśnienia wszystkich kwestii związanych z oddziaływaniem przekopu na przyrodę, nie powinny zostać podjęte żadne prace.

„Pomimo widocznych posunięć w projekcie, polskie władze wciąż nie zastosowały się do zaleceń Komisji Europejskiej dotyczących działań jakie należy podjąć, aby wszystko odbywało się zgodnie z poprawną drogą proceduralną”

powiedział Polsat News Enrico Brivio, rzecznik Komisji Europejskiej ds. środowiska tuż po podpisaniu przez Polskę umowy na prace budowlane.

OKO.press sprawdza, czy politycy ratują świat przed katastrofą klimatyczną.
Wesprzyj nas, też chcemy przeżyć.

Dziennikarz i publicysta. W OKO.press pisze o ochronie przyrody, łowiectwie, prawach zwierząt, smogu i klimacie oraz dokonaniach komisji smoleńskiej. Stały współpracownik miesięcznika „Dzikie Życie”.


Komentarze

  1. Srogi Luśnia

    Momentami osziołomostwo ekoterorystów przekracza wszelkie granice ale w tym przypadku absolutnie się zgadzam!. Pomysł jest idiotyczny a idea durna. Niestety SAM PREZES wbił patyczek ropoczynający przekop i obawiam się, że będzie chciał inwestycję swojego życia mająca na celu oczywiste zbawienie narodu, doprowadzić do końca…

Twoje OKO

Specjalne teksty. Niepublikowane taśmy. Poufne wiadomości. Za darmo. Na zawsze.

Załóż konto. Otwórz OKO!