0:00
Prawa autorskie: Kuba Atys / Agencja GazetaKuba Atys / Agencja ...
17 września 2020

"Z PO nie ma o czym rozmawiać. Byłoby lepiej, gdyby Trzaskowski nie podpisał deklaracji LGBT"

Półtora roku po podpisaniu przez Rafała Trzaskowskiego Deklaracji LGBT aktywiści mówią: "Kończymy współpracę". Dlaczego? Zarzuty są poważne: bezczynność, ignorancja, dezinformacja. O komentarz poprosiliśmy rzeczniczkę prasową Urzędu Miasta

Wydrukuj

"Zwyciężył strach i kalkulacja polityczna" - tak Ola Kaczorek ze stowarzyszenia "Miłość Nie Wyklucza" podsumowała 1,5 roku współpracy z Urzędem Miasta w Warszawie przy wdrażaniu "Deklaracji LGBT".

Ocena aktywistów jest miażdżąca. Z 10 głównych punktów udało się zrealizować jeden. Prezydent Rafał Trzaskowski w 2019 roku objął Paradę Równości patronatem. Bez wątpienia było to symbolicznie ważne - w końcu pierwszy raz w historii włodarz stolicy przemawiał do społeczności LGBT - ale za tym gestem nie poszło nic więcej.

Wciąż nie uruchomiono m.in.:

  • hostelu interwencyjnego dla młodzieży LGBT zagrożonej bezdomnością;
  • monitoringu przestępstw z nienawiści;
  • edukacji antydyskryminacyjnej i seksualnej w szkołach;
  • centrum kultury osób LGBT.

Już w sierpniu 2020 Ratusz poinformował aktywistów, że nie dojdzie do powołania pełnomocnika ds. społeczności LGBT. Jak mówiła Kaczorek, w innych kwestiach urzędnicy albo ignorowali albo zwodzili aktywistów.

"Dlatego kończymy próby współpracy".
Na zdjęciu: Hubert Sobecki i Ola Kaczorek z "Miłość nie wyklucza" / fot. Maciek Piasecki

"Lepiej gdyby Trzaskowski nie podpisał deklaracji"

Od Aldony Machnowskiej-Góry, urzędniczki odpowiedzialnej za wdrażanie Deklaracji, aktywiści mieli słyszeć pretensje, że Ratusz przez społeczność LGBT ma problemy wizerunkowe i stał się obiektem ataków. "Mieliśmy wrażenie, że nie rozmawiamy z urzędniczką, tylko członkinią sztabu politycznego" - mówiła Kaczorek. "Daliśmy nadzieję społeczności, że będzie bezpieczniej, lepiej. Teraz myślę, że

lepiej byłoby gdyby prezydent Rafał Trzaskowski w ogóle jej nie podpisał.

Wtedy nie mielibyśmy złudzeń i moglibyśmy spożytkować energię inaczej".

Hubert Sobecki z MNW dodał, że z Platformą nie ma o czym rozmawiać. "Zawsze mieli nas w nosie. Od nich będą tylko puste słowa i gesty".

Dlatego aktywiści rozpoczynają kolejną akcję. Tym razem skierowaną do obywateli. Zachęcają, by ci podpisali się pod apelem "Chcę lepszej Polski". Silna presja społeczna ma zmusić opozycję do wpisania do swoich programów politycznych postulatów dotyczących: bezpiecznych ulic i szkół, ochrony przed przemocą, wsparcia dla wszystkich rodzin i godnej procedury uzgodnienia płci dla osób trans.

[tab tekst="Przeczytaj fragment apelu "Chcę lepszej Polski""]

"Żaden z rządów niepodległej Polski nie wprowadził przepisów oferujących osobom LGBT+ najbardziej elementarne prawa: prawo do bezpieczeństwa w szkole i na ulicy, prawa do życia rodzinnego bez strachu o ukochaną osobę, prawo do bycia sobą, bez upokorzeń i szykan.

W efekcie młode osoby są dręczone w szkołach i doprowadzane do samobójstw, ludzie są bici na ulicach przy obojętności policji, a pary tej samej płci, w tym rodziny z dziećmi, decydują się na wyjazd z kraju, w którym nie mają nawet prawa pochować ukochanej osoby. Dziś Polska jest najbardziej homofobicznym krajem Unii Europejskiej.

Trwa największa w historii nagonka na ludzi LGBT+. Bezkarnie mówi się o „walce z ideologią”. Tymczasem cierpią żywi ludzie. Polki i Polacy boją się żyć we własnym kraju. Jeśli mają taką możliwość, uciekają do krajów, w których uznaje się ich za ludzi i pełnoprawnych obywateli. Po latach bezczynności, wrogości i tchórzostwa, czas wreszcie, żeby politycy zaczęli robić to, co za co im płacimy – zadbać o godne i bezpieczne życie wszystkich, a nie tylko wybranych.

Dlatego mówimy im: chcemy lepszej Polski. Polski, w której stawia się tamę powodzi nienawiści i zmienia prawo tak, aby chroniło ofiary, a nie katów. Przywracało godność i bezpieczeństwo ludziom LGBT+ i ich najbliższym.

"Na tym powinno zależeć opozycji skoro twierdzi, że reprezentuje europejskie wartości" - mówił Sobecki. I podkreślał, że przez politykę rządu i bierność centrum sceny politycznej,

w kwestii praw osób LGBT idziemy drogą Rosji Putina. "Wydaje nam się, że ta nienawiść to skrajność, ale nie mamy wątpliwości, że PiS posunie się dalej".

Miasto nie zgadza się z krytyką. "Współpracujemy"

"Delikatnie mówiąc, informacje przekazane przez stowarzyszenie »Miłość nie wyklucza« są nieprecyzyjne" - mówi OKO.press rzeczniczka urzędu m.st. Warszawa Karolina Gałecka. Miasto nie zgadza się z opinią aktywistów, że nie współpracuje.

"W tym roku spotkaliśmy się realnie, potem z powodu Covid wstrzymaliśmy spotkania i od czerwca wróciliśmy do rozmów - głównie online. Kilka spotkań marcowych wypadło niezależnie od nas. Zaczęła się w końcu pandemia. Ostatni raz rozmawialiśmy ponad 2 tygodnie temu. Chcę też podkreślić, że w komisji dialogu społecznego współpracujemy z kilkoma organizacjami. A »Miłość nie wyklucza« jest tylko jedną z nich" - mówi Gałecka.

Jak wygląda realizacja zapisów z "Deklaracji LGBT" z perspektywy miasta? Prace nad programami edukacji seksualnej w każdej szkole i przeszkolenia Latarników Równości zostały zawieszone przez pandemię. Trwają za to szkolenia antydyskryminacyjne dla nauczycieli, uczniów, rodziców i pracowników obsługi w ramach programu "Szkoła przyjazna prawom człowieka". Ten projekt trwa kolejny rok i ma docelowo "objąć wszystkie szkoły we wszystkich dzielnicach".

System miejskiego monitoringu przestępstw z nienawiści nie powstał, bo "wymagana jest współpraca z policją". Co się udało? Miasto prowadzi pomoc prawną dla osób, których dotyka dyskryminacja. W urzędzie trwają też szkolenia dla strażników miejskich. "W czerwcu przeszkoliliśmy trzy osoby" - mówi rzeczniczka UM. "Są klauzule antydyskryminacyjne w umowach miejskich, współpraca z organizacjami pozarządowymi, wolność i równość w działaniach artystycznych, wsparcie symboliczne, jak patronat nad Paradą Równości, pomocom szkołom i nauczycielom w walce z przejawami nienawiści i przemocy" - dodaje.

Wsparcie kultury i sportu? Centrum kulturalne społeczności LGBT w najbliższym czasie nie powstanie, ze względu na sytuację finansową miasta. "Poinformowaliśmy o tym organizacje już w lutym" - Gałecka. Poza tym "miasto nie dyskryminuje żadnych klubów sportowych, także tych tęczowych". Już w lutym informowaliśmy, ze nie będziemy powoływać pełnomocnika ds. LGBT, tylko ds. równego traktowania.

Co z hostelem dla młodzieży? "W Deklaracji jest zapisane wypracowanie modelu, czyli formuły organizacyjno- finansowej jego działania. Propozycja organizacji dotyczyła działania w formule ekonomii społecznej, dziś ten kierunek wydaje się nierealny. Razem z organizacjami przygotowujemy kilka scenariuszy" - odpowiada Gałecka.

Polityczny twist Rafała Trzaskowskiego

Podpis pod "Deklaracją LGBT" Rafał Trzaskowski przedstawiał jako realizację wyborczego hasła: „Warszawa otwarta, różnorodna i tolerancyjna”. Szybko okazało się, że prawica postanowiła wykorzystać dokument do wzbudzenia moralnej paniki. "Ideologia LGBT", jak kiedyś potwór gender, stała się idealnym straszakiem na czas wyborczego maratonu.

Publicyści i politycy ostrzegali przed

„seksualizacją dzieci”, demonizowali programy edukacyjne mówiąc o „zajęciach z masturbacji dla czterolatków”, wytykali wymyślone „tęczowe tramwaje” i zarzucali, że Trzaskowski „segreguje”obywateli.

„Nie każdy musi chodzić na Paradę Równości, ale każdy powinien szanować prawa mniejszości - to jest niesłychanie istotne. To nie ma nic wspólnego z tym, czy ktoś jest liberalny, czy konserwatywny - tu chodzi o prawa człowieka. W otwartych miastach musimy tego przestrzegać” – mówił w czerwcu 2019 roku Rafał Trzaskowski do 60 tys. tłumu zebranego na Paradzie Równości.

Od tego czasu, w publicznych przemówieniach, jak ognia unikał słów: "LGBT", "homoseksualny", "homofobia", "orientacja seksualna". Jeśli już krytykował agresywną nagonkę na osoby nieheteronormatywne i transpłciowe, mówił ogólnie o "nienawiści".

Dystans do społeczności LGBT szczególnie ujawnił się podczas kampanii prezydenckiej i w ten sposób Rafał Trzaskowski, jako kolejny polityk centrum, stał się zakładnikiem narracji prawicy, która grzmi o zagrożeniu obcą ideologią, a gubi prawa człowieka.

Udostępnij:

Anton Ambroziak

Dziennikarz i reporter. W OKO.press od 2017 roku. Wcześniej pracował w kulturze i współtworzył trzeci sektor. Za pracę dziennikarską uhonorowany nagrodami: Amnesty International „Pióro Nadziei” (2018), Kampanii Przeciw Homofobii “Korony Równości” (2019). Najchętniej pisze o usługach publicznych i prawach człowieka. Entuzjasta data journalism i human stories

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne