0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: 02.07.2025 Krakow , Maly Rynek . Nad Polska nadciaga fala upalow , krakusi szukaja ochlody w zraszaczach na Rynku Glownym i Malym Rynku a golebie chowaja sie pod granitowymi lawkami na Rynku . fot. Jakub Wlodek / Agencja Wyborcza.pl02.07.2025 Krakow , ...

Duszne biura i hale produkcyjne, utrudnione dojazdy do pracy, ciężka praca fizyczna w pełnym słońcu – fala ekstremalnych upałów, która dotarła także do Polski, testuje granice wytrzymałości pracowników. Długa ekspozycja na bardzo wysoką temperaturę niesie ryzyko poważnych problemów zdrowotnych: udarów, chorób sercowo-naczyniowych, omdleń. Tak trudne warunki pogodowe obniżają też koncentrację i zwiększają zmęczenie, co prowadzi wprost do wzrostu liczby wypadków w miejscu pracy.

Już w 2024 roku badacze z Centralnego Instytutu Ochrony Pracy ostrzegali, że odsetek mieszkańców Europy narażonych na wysokie ryzyko stresu cieplnego wzrośnie z 0,4 proc. w 2018 roku do aż 48 proc. w 2050 roku. A Polska wciąż nie odpowiedziała na to wyzwanie w sposób systemowy, o co od lat apeluje OPZZ.

AKTUALIZACJA: Po południu 26 czerwca Ministerstwo Rodziny, Pracy i Pomocy Społecznej poinformowało, że w poniedziałek 29 czerwca projekt rozporządzenia dotyczący bezpieczeństwa pracy w wysokich temperaturach będzie rozpatrywany na specjalnym, dodatkowym posiedzeniu Stałego Komitetu Rady Ministrów. Projekt przewiduje m.in. wprowadzenie maksymalnych progów temperatury, przy których wykonywanie określonych rodzajów prac będzie czasowo wstrzymywane. Jeśli obniżenie temperatury w miejscu pracy będzie niemożliwe, pracodawca w porozumieniu z organizacjami pracowników będzie ustalał środki organizacyjne ograniczające nadmierne obciążenie cieplne pracownika.

Kłopoty z temperaturą – rozmowa

Anton Ambroziak, OKO.press: Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej ostrzega, że w najbliższych dniach temperatury w Polsce przekroczą 35°C. Czy to za gorąco na pracę?

Piotr Ostrowski, przewodniczący Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych: Na pewno musimy chronić pracowników przed nadmiernym narażeniem na wysoką temperaturę. Mamy w Polsce uregulowanie dotyczące niskich temperatur...

Co ma historyczne uzasadnienie.

Tak, ale klimat się zmienia. Letnie miesiące stają się coraz gorętsze. I nie jest to tylko przypadek Polski, ale całego świata. Już dwa lata temu, 28 kwietnia 2024 r. – z okazji Światowego Dnia Bezpieczeństwa i Ochrony Zdrowia w Pracy – Międzynarodowa Organizacja Pracy zwracała uwagę na problem związany z natężeniem wysokich temperatur na stanowisku pracy. To najwyższy czas, żebyśmy zastanowili się, jak chronić pracowników przed nadmiernym upałem. Proponujemy, żeby systemowo uregulować kwestię maksymalnych temperatur, w których można pracować.

Dwa lata temu OPZZ poinformował, że ten postulat zyskał posłuch Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej i „już niedługo doczeka się realizacji”. Co się stało?

Niestety, projekt zmiany rozporządzenia utknął w gabinetach różnych instytucji. Okazuje się, że sprawa nie jest prosta. Trwa wymiana uzgodnień pomiędzy Ministerstwem, Państwową Inspekcją Pracy i Centralnym Instytutem Ochrony Pracy.

Projekt rozporządzenia określa, że maksymalna temperatura, w której dopuszcza się pracę w pomieszczeniach, to 35 stopni, na otwartej przestrzeni – 32 stopnie. Co tu jest niejasne?

Nam wydaje się, że sprawa jest oczywista i zmiany powinny zostać jak najszybciej wdrożone. Natomiast eksperci pracujący w państwowych instytucjach wskazują, że liczy się nie tylko temperatura, ale cały szereg sił oddziałujących na człowieka podczas upałów. Chodzi np. o wilgotność czy kwestię wiatru na otwartych przestrzeniach, które mogą uczucie gorąca niwelować. Dlatego wskazanie na sztywną temperaturę nie jest według nich właściwe. W ten sposób komplikujemy sobie życie, kolejne gorące lata mijają, a my nie mamy żadnych widełek pozwalających dbać o bezpieczeństwo pracy.

A może faktycznie forsujecie pomysł na przeregulowanie systemu? Każdy z nas, w zależności od wieku czy płci, inaczej odczuwa temperatury, mamy inną specyfikę pracy, jesteśmy obciążeni różnymi chorobami. Skoro dyrektor szkoły sam może podjąć decyzję, czy zawiesić zajęcia z powodu upałów, to może to samo powinien zrobić pracodawca?

I tutaj dochodzimy do dylematu, czy regulować odgórnie, czy raczej zejść dwa poziomy niżej i zadbać o wewnątrzzakładowe uregulowania w przedsiębiorstwach, firmach, czy instytucjach. Wiemy, że takie rozwiązania już są. Wielu pracodawców odpowiada na wyzwania związane z wysokimi temperaturami.

  • Możemy skracać czas pracy.
  • Możemy wzbogacać wodę o minerały, czyli zapewniać pracownikom elektrolity.
  • W halach produkcyjnych wydzielać specjalne klimatyzowane pomieszczenia, gdzie pracownik będzie mógł odpocząć.
  • Możemy wydłużać przerwy w pracy.

Gdybyśmy mieli szeroko rozpowszechnione układy zbiorowe, tak jak to się dzieje w krajach skandynawskich, w Niemczech, czy w Austrii, pewnie powiedzielibyśmy, że to kolejny punkt, który możemy rozpowszechniać między zakładami pracy. Problem w tym, że Polska jest na szarym końcu Europy, jeśli chodzi o porozumienia zbiorowe.

Poziom uzwiązkowienia też nie zwala z nóg.

Tak, ale układy zbiorowe można rozpowszechniać niezależnie od tego, czy w danym zakładzie pracy działa związek zawodowy, czy nie. Na podstawie układów zbiorowych można tworzyć rozwiązania branżowe, które obejmą wszystkie przedsiębiorstwa w danym sektorze. Tak się dzieje w wielu krajach Europy Zachodniej, gdzie poziom uzwiązkowienia nie jest znacznie wyższy od polskiego.

Natomiast skoro układy zbiorowe w Polsce nie działają, to naturalnie chcemy rozwiązać sprawę odgórnie — na poziomie kodeksu pracy i rozporządzeń, tak aby zagwarantować minimalne standardy dla wszystkich pracowników, którzy mogą być narażeni na wysokie temperatury.

A co pracodawca ma obowiązek zapewnić nam już dziś?

Powinien nam zapewnić wodę w takiej ilości, w jakiej potrzebujemy. Nie wiadomo, czy to ma być 1,5 litra, dwa czy trzy. I w zasadzie to tyle, jeśli chodzi o obowiązki pracodawcy.

Natomiast wiemy, że w wielu przypadkach pracodawcy stosują indywidualne rozwiązania. Na budowach pracę rozpoczyna się wcześniej, potem wstrzymuje się na „sjestę” i wraca do obowiązków w godzinach wieczornych, kiedy słońce operuje słabiej. W halach fabrycznych, gdzie jest gorąco, bo maszyny wytwarzają dodatkowe ciepło, wprowadza się klimatyzowane pomieszczenia.

Cały czas rozmawiamy jednak o rozwiązaniach indywidualnych, a to oznacza, że wielu pracowników nie może liczyć na ten sam standard.

Czy w segmentach krytycznych dla funkcjonowania państwa, np. w szpitalach, są jakieś branżowe regulacje, które zapewniają ciągłość pracy, ale jednocześnie chronią pracowników przed upałami?

Nie ma. Tu znów możemy mówić tylko o indywidualnych rozwiązaniach, np. na poziomie klinik.

A może są w Europie rozwiązania, z których mogliby już dziś czerpać polscy pracodawcy?

Ciekawe rozwiązania ma Cypr, gdzie odgórnie funkcjonują systemy alarmów. W przypadku najwyższego poziomu ryzyka, oznaczonego kolorem czerwonym, praca wstrzymywana jest do odwołania. W przypadku średniego zagrożenia (kolor pomarańczowy) stosuje się obowiązkową przerwę w pracy w godzinach 12–16. Co ważne, przerwa dotyczy również transportu.

Pracodawcy są za to zobowiązani do zapobiegania stresowi cieplnemu. Mają do wyboru m.in.:

  • rotację pracowników,
  • organizowanie częstszych przerw,
  • zmiany zadań w zależności od warunków atmosferycznych,
  • dostarczanie kamizelek chłodzących,
  • dbanie o zadaszenie czy stały dostęp do zimnej wody.
Na zdjęciu Anton Ambroziak
Anton Ambroziak

Rocznik ‘92. Dziennikarz i reporter. Uhonorowany nagrodami: Amnesty International „Pióro Nadziei” (2018), Kampanii Przeciw Homofobii “Korony Równości” (2019). W OKO.press pisze o migracjach, społeczności LGBT+, edukacji, polityce mieszkaniowej i sprawiedliwości społecznej. Członek n-ost - międzynarodowej sieci dziennikarzy dokumentujących sytuację w Europie Środkowo-Wschodniej. Gdy nie pisze, robi zdjęcia. Początkujący fotograf dokumentalny i społeczny. Zainteresowany antropologią wizualną grup marginalizowanych oraz starymi technikami fotograficznymi.

Komentarze