Lobby leśników i myśliwych w akcji. Mazurskie Nadleśnictwo Borki wystąpiło o zgodę na odstrzał co dziesiątego żubra. Rzekomo w trosce o "liche zdrowie", starszy wiek niektórych sztuk, dla dobra stada. Tak naprawdę - dla zarobku. Tymczasem polowania na żubry są bezprawne, a Polska nie musi na tym zarabiać

Jeżeli żubry z Puszczy Boreckiej mówiły coś w noc wigilijną, to zapewne prosiły o darowanie im życia. Ich wolno żyjące stado liczy ponad 100 sztuk.

„Chcemy odstrzelić kilka starych byków i młodzież, która nie jest w pełni gotowa do życia w lesie z powodu lichego zdrowia” – tłumaczy nadleśniczy Kazimierz Sarżyński. Wystąpił o zgodę na odstrzał do Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska Krzysztofa Lissowskiego.

Procedura kwalifikowania żubrów do odstrzału jest nieprzejrzysta. Nadleśniczy mówi, że liczbę 10 sztuk zatwierdziła  wewnętrzna komisja, ale z drugiej strony przyznaje, że

całe stado jeszcze się nie zebrało na przezimowanie, bo pogoda wcale w tym roku nie zimowa, i tak naprawdę nie wiadomo w jakim zwierzęta są stanie.

Kilka lat temu w Puszczy Boreckiej znany był przypadek młodego żubra, który chodził niedaleko ludzkich siedzib, nikomu nie wadził ani nie zagrażał. Ale gdy w listopadzie rozpoczął się sezon łowiecki (trwa do lutego), natychmiast okazało się, że jest niebezpieczny i trzeba go zastrzelić.

W 2011 r. wystawionego żubra ubił  w Puszczy Boreckiej sam król Hiszpanii Juan Carlos.

Wszystko wskazuje na to, że nie chodzi tu o troskę o „liche zdrowie zwierząt”, ale o pieniądze. Nadleśniczy sam zresztą podkreśla, że utrzymanie liczącego ponad 100 sztuk stada żubrów kosztuje rocznie 300 tys. zł.

„W tym roku – mówi Sarżyński – polowaniem na żubry interesują Austriacy, Bułgarzy, Niemcy, Węgrzy, Czesi czy Amerykanie. Są zapisy”.

Trudno to właściwie nazwać polowaniem. Myśliwy jest doprowadzany do żubrów i strzela jak do tarczy.

Ile kosztuje żubr

Według cennika („oferty cenowej na sprzedaż polowań”) Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Białymstoku (z 2014 r.)

za samo tylko postrzelenie żubra (byka lub krowy), kiedy ranione zwierzę ucieknie, myśliwi płacą 12 tys. 200 zł. Jeżeli żubr padnie, myśliwy dostaje „Trofeum”, czyli „spreparowane urożenie i surową skórę”, za co zapłaci nawet 36 tys. zł,

gdy jest to ‚trofeum złoto-medalowe’, czyli byk jest wyjątkowo okazały. Do tego dochodzi zapłata za koszt organizacji polowania i pobytu myśliwego (są też oferty dla pobytu z dzieckiem), minimum pięć dni, po dobre kilkaset złotych.

  • Przeczytaj fragment cennika

    V. OPŁATA ZA TROFEUM 1 ŻUBRY

    Termin polowań: listopad – do końca lutego

    Optymalny pobyt – 6 dni

    1. Postrzelenie żubra (byka lub krowy) – 12 200,00 PLN

    2. Trofeum – spreparowane urożenie i surowa skóra opłata w/g wyceny medalowej trofeum ( punktacja CIC ), dokonanej w momencie sporządzania protokołu z polowania

    a) ŻUBR – BYK – trofeum złoto–medalowe: 36 000 PLN + 600 PLN za każdy pkt powyżej 170 CIC 170,00 pkt CIC i powyżej – trofeum srebrno–medalowe: 26 000 PLN+ 500 PLN za każdy pkt powyżej 150 CIC 150,00 – 169,99 pkt CIC – trofeum brązowo–medalowe: 16 000 PLN+ 500 PLN za każdy pkt powyżej 130 CIC 130,00 – 149,99 pkt CIC – trofeum bez medalu: 12 800,00 PLN do 129,99 pkt CIC

    b) ŻUBR – KROWA 12 200,00 PLN

    Odstrzał żubra możliwy tylko za zezwoleniem Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska (gatunek prawnie chroniony). W przypadku polowania na żubra, niezależnie od długości pobytu myśliwego i faktycznej ilości dni organizacji polowania na żubra, nalicza się opłatę za organizację polowania za minimum 5 dni.

Zabić żubra ponad podziałami

Za komercyjnym dziesiątkowaniem żubrów stoi lobby połączonych sił leśników i myśliwych, ponad podziałami politycznymi. Tak samo było za rządów PO-PSL.

Różnica jest taka, że obecnie opór instytucjonalny jest mniejszy. Zarówno minister środowiska Jan Szyszko, jak i Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska Krzysztof Lissowski, a także nowa szefowa Państwowej Rady Ochrony Przyrody prof. Wanda Olech-Piasecka, wszyscy są zwolennikami zdecydowanej ingerencji człowieka w naturalne procesy fauny i flory.

A Szyszko i Lissowski są także myśliwymi z zamiłowania.

„Zwierzęta to zwierzęta, to nie ludzie. Nie możemy ich personifikować. Trzeba do sprawy podejść pragmatycznie, a nie emocjonalnie – mówiła w grudniu 2015 r. prof. Olech-Piasecka, wtedy jeszcze tylko dziekan Wydziału Nauk o Zwierzętach w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego.

Olech-Piasecka jest też przewodniczącą (od 2005 do co najmniej 2017 roku) europejskiego Stowarzyszenia Miłośników Żubrów. Jego celem jest „wspieranie działań na rzecz ochrony żubra (Bison bonasus) (…) poprzez prowadzenie działalności dydaktyczno – oświatowej, wydawniczej i dokumentacyjnej. Współpracujemy z organizacjami samorządowymi i instytucjami państwowymi w egzekwowaniu obowiązków wynikających z przepisów dotyczących ochrony przyrody i środowiska”.

Za ciasno? A skąd!

Zwolennicy polowań wysuwają argument, że trzeba żubry zabijać, bo jest im za ciasno. Podobno w Puszczy Boreckiej jest miejsce dla co najwyżej 100 sztuk.

„Bzdura – mówi OKO.press  Adam Wajrak. – Kiedyś mówiono, że w Puszczy Białowieskiej zmieści się najwyżej  250 żubrów, mamy ich teraz blisko 600 i doskonale sobie radzą”.

Prof. Olech-Piasecka wysuwa drugi argument: dbanie o pulę genetyczną żubrów, o jej różnorodność.

Według Wajraka, zabijanie  osobników „gorszego sortu”, wcale tego celu nie przybliża. Różnorodność zapewnia hodowla wielu stad  żubrów w różnych częściach Polski.

Obecnie żubry hodowane są w ponad 20 stadach zamkniętych i w pięciu „stadach wolnych” w całym kraju.

Polowania bezprawne i biologicznie bezsensowne

Zdaniem prof. Rafała Kowalczyka, dyrektora Instytutu Biologii Ssaków PAN w Białowieży, odstrzał żubrów, gatunku ściśle chronionego polskim i europejskim prawem, jest pozbawiony sensu biologicznego.

W dodatku organizowanie polowań komercyjnych na żubry jest bezprawne. Nie przewiduje tego ani ustawa o ochronie przyrody, ani prawo łowieckie. To proceder, który trwa od lat i wszyscy przymykają na to oko.

„Jak można dopuszczać do polowań komercyjnych i na podawanie w wielu restauracjach mięsa żubra, który miał być symbolem ochrony przyrody w Polsce? – mówi OKO.press prof. Kowalczyk. – To obniża jego wartość jako gatunku chronionego. Żubrów na świecie jest ok. 4 tys. To tak jakbyśmy zjadali czarnego nosorożca, zagrożonego wyginięciem, którego populacja wynosi 5 tys.”.

Wszelkie oceny, że żubrów jest za dużo, są brane z sufitu. „Nie ma tu żadnych przesłanek naukowych – mówi Kowalczyk. – Żubry nie są żadnym zagrożeniem, szkody przez nie powodowane stanowią zaledwie 3-4 proc. wyrządzanych przez wszystkie gatunki chronione”.

Trzeba pozwolić żubrom całkowicie zdziczeć, ograniczyć ich dokarmianie zimą, pozwalać im schodzić z tego świata w sposób naturalny. To najlepsza forma naturalnej selekcji.

Ponadto, jak zbadała Nuria Selva Fernandez, padliną z jednego żubra wyżywi się przez kilka miesięcy do 40 gatunków ptaków i ssaków, w tym i wilki i orły. To znakomite wsparcie dla nich w ciężkich zimach.

Kowalczyk polemizuje z tezą prof. Olech-Piaseckiej, że należy zabijać sztuki 12-14 letnie, które nie przyczyniają się do rozrodu.

„Przecież takie starsze zwierzęta odgrywają w stadzie ważną rolę społeczną, uczą młode, często to one prowadzą stado.

Ochrona przyrody czy zarabianie na przyrodzie

W Puszczy Białowieskiej, gdzie za hodowlę żubra odpowiada Park Narodowy, niezbędny odstrzał sanitarny przeprowadzają pracownicy Parku. Nie ma mowy o dopuszczaniu do tego myśliwych. Do odstrzału jest kwalifikowanych co roku tylko 5-8 sztuk ze stada blisko 600 sztuk.

Znacznie więcej zabija się tam, gdzie są organizowane polowania komercyjne a żubrami „opiekują się” Lasy Państwowe, spółka nastawiona na zarabianie na lesie. W Puszczy Knyszyńskiej ginie zwykle 20 żubrów rocznie spośród 130, w Puszczy Boreckiej 10 ze 120.

W 2014 roku wydano w Polsce zezwolenie na odstrzał 70 żubrów. Prawdopodobnie zabito nieco mniej.

Pani prof. Olech-Piasecka przywołuje znane z biednych państw Afryki i Azji tzw. trophy hunting, czyli polowania na chronione gatunki, z których dochód idzie na ich ochronę i wsparcie lokalnych społeczności.

„Ale Polska to nie trzeci świat, stać nas na ochronę żubra. W dodatku dochód z komercyjnych polowań idzie do spółki Lasy Państwowe, a nie na ochronę środowiska” – mówi OKO.press prof. Kowalczyk.

Jego rada? „Zamiast ograniczać populacje żubrów przez odstrzał należy zmniejszyć zależność tego dzikiego, pięknego zwierzęcia od człowieka i dać mu rozprzestrzenić się w Polsce. Jest jeszcze wiele miejsc, gdzie może swobodnie żyć”.

Przykładem łosie, na które nie wolno polować od 2001 r. W ciągu 15 lat liczba łosi w Polsce wzrosła z 2 tys. do 20 tys.

Opłać abonament na wolność słowa

 

 

 

 

 


Popularne:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym