Terroryzm nie ma źródła w „osobowości terrorystycznej” (coś takiego nie istnieje) czy zaburzeniach psychicznych. Wyjaśnienia trzeba szukać w kontekście społeczno-politycznym, opiniach w szerokim obiegu informacji i przyzwoleniu „autorytetów” na podejmowanie radykalnych działań. Kluczowy jest ostry podział na „my” i „oni” - mówi badaczka terroryzmu

OKO.press.: W „Czarno na białym” TVN24 (15 stycznia) koledzy Stefana W. – zabójcy prezydenta Pawła Adamowicza – opowiadali o jego trudnym dzieciństwie i kłopotach w szkole. Podobno przechwalał się swoimi trzema napadami, czemu nie dawano wiary. Chwalił się też tym, ile kilo potrafi „wycisnąć” w prywatnym klubie fittness. Po napadach na banki odjeżdżał z łupem taksówką. Robi to wrażenie, jakby chciał zaimponować otoczeniu, zrobić „coś wielkiego”. Czy to mogła być motywacja do zabójstwa?

Marta Romaneczko*: Trudno mi się odnieść bezpośrednio do osoby Stefana W., jego przypadek nie jest mi znany. Nie mogę postawić żadnej tezy o jego osobistych motywach, czy profilu psychologicznym. Profesjonaliści będą próbowali go zdiagnozować.

Mogę tylko podzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem badawczym, bo większość moich prac dotyczyła psychologicznych aspektów konfliktów politycznych i militarnych. Spędziłam sporo czasu na Bałkanach, prowadząc badania, poświęcone m.in. czemuś, co można roboczo nazwać „osobowością terrorysty”.

  • Przeczytaj więcej o tych badaniach

    Efektem tej pracy, pod kierunkiem prof. Zvonimira Knezovica oraz prof. Dinki Corkalo-Biruski (oboje latami badali zbrodniarzy wojennych i politycznych), była między innymi broszura dla chorwackich psychologów wojskowych mojego współautorstwa, której tytuł w angielskiej wersji brzmiał „Psychology of Terrorism as an Important Field of Military Psychology” (2012).

Walka o uznanie?

Obniżona samoocena, odczucie niekompletnej identyfikacji z grupą i walka o jej akceptację oraz osobista potrzeba imponowania i budzenia szacunku, którą możemy w skrócie opisać jako „walkę o uznanie”, dość często pojawiają się w charakterystykach zamachowców.

Warte przytoczenia są tu zwłaszcza dwie prace. Nichole Argo w „The role of social context in terrorist attacks” (2006) opisuje proces radykalizacji islamskich terrorystów w krajach zachodnich. Podkreśla, że najbardziej podatne na to jest nie pierwsze, ale drugie i kolejne pokolenie imigrantów, czyli osoby, które zostały wychowane w standardach zachodnich społeczności, biorąc je za oczywiste, ale które jednocześnie doświadczają na każdym kroku przejawów dyskryminacji w związku z pochodzeniem, religią, statusem socjoekonomicznym.

Doświadczanie nieprzystosowania i niepełnej przynależności wzmaga pragnienie akceptacji i jednoznacznej afiliacji, kierując takie osoby na drogę wtórnej identyfikacji z kulturą rodziców czy dziadków oraz intensyfikując w ich percepcji społecznej podział na „my” i „oni”.

„Ich” obarcza się naturalnie winą za wszelkie spotkane nieprzyjemności, co rodzi z jednej strony pragnienie zemsty, z drugiej zaś – pragnienie pokazania swojej pozycji i zyskania uznania w grupie bezpośredniego odniesienia.

Im bardziej radykalna jest taka grupa i jej przekaz, tym bardziej radykalnych środków należy użyć, by udowodnić jej swoją wartość.

OKO.press: Zabójca widział przyczyny wszelkiego zła, jakie go dotknęło w rządach Platformy Obywatelskiej. Jakaś analogia jest.

Hinduska badaczka Malini Subramanyam w „Motivation leading to radicalization in terrorists” (2018), podkreśla – podobnie jak Argo – że najbardziej podatni na radykalizację są młodzi mężczyźni wciąż starający się ustalić swoją rolę w społeczeństwie, w którym przyszło im żyć.

Ich widzenie świata społecznego kształtowane jest przez kontrast tego, co „moje i właściwe” i tego, co „nie moje i niepożądane”.

Jeśli ów kontrast wzmacniany jest przez główny nurt informacji (np. medialnej), a także grupę rówieśniczą, w której przyzwala się na agresję, możemy spodziewać się nie tonowania – jak w normalnie przebiegającym procesie socjalizacji – lecz radykalizacji takiej kontrastującej postawy. Dlatego Subramanyam apeluje do rządów państw o łagodzenie ostrych, polaryzujących komunikatów politycznych.

Nie potrafię przesądzić, na ile takie wyjaśnienia pasują do Stefana W. Można jednak uznać, że dokonane przez niego zabójstwo było atakiem terrorystycznym na tle politycznym, przy założeniu, że wierzymy deklaracji sprawcy.

Atak terrorystyczny na tle politycznym

Atak na prezydenta Gdańska odpowiada klasycznej definicji zamachu terrorystycznego zaproponowanej przez Buzana w jego „People, states and fear” (1983). Elementy ataku terrorystycznego to:

  • atak na konkretny, zamierzony cel: przypadkowy (np. pasażerowie pociągu) lub dokładnie wybrany (np. osoba publiczna będąca reprezentantem grupy darzonej wrogością),
  • publiczne przyznanie się do zamachu i przedstawienie swojej motywacji, najczęściej za pomocą środków masowego przekazu (potrzeba szerszego oddziaływania),
  • apel do widowni (np. z zachętą do naśladownictwa, przedstawieniem żądań lub groźbą ponowienia ataków w razie ich zignorowania).

To ostatnie nie musi wystąpić. Czasami terrorysta nie jest w stanie wygłosić apelu, bo zostaje unieszkodliwiony. Po drugie, granica między „apelem” jako takim a przedstawieniem motywacji jest rozmyta. Po trzecie, zdarza się, że celem ataku nie są negocjacje bądź wysunięcie żądań (politycznych czy materialnych), lecz wywołanie określonej reakcji tłumu.

Dlatego też Simon i Benjamin w „America and the New Terrorism” (2005, efekt badań po tragedii WTC) dodają do powyższych kryteriów:

  • pragnienie wywołania silnej reakcji emocjonalnej lub behawioralnej w grupie będącej adresatem komunikatu, wykreowanie w niej postaw i odruchów (np. strachu, paniki, szoku, pragnienia odwetu).

Co istotne, współczesny terroryzm, w odróżnieniu od aktów terroru, nie jest działaniem silniejszego wymierzonym w słabszego ani wymianą zbrodni stron równych sobie (jak w przypadku vendetty), lecz bronią strony słabszej używaną przeciwko stronie silniejszej.

W przypadku zamachów na tle politycznym mamy na ogół do czynienia z działaniem jednostki lub grupy ukierunkowanym na pewną figurę, abstrakt polityczny. Rzeczywista ofiara jest jedynie symboliczną reprezentacją tego abstraktu.

Niezależnie więc od tego, kim jest morderca Pawła Adamowicza i jak zostanie zdiagnozowany przez biegłych psychologów i psychiatrów, można uznać go za politycznego terrorystę w klasycznym sensie, ponieważ jego atak spełnia wszystkie kryteria dla takiej kwalifikacji czynu. Paweł Adamowicz był tutaj figurą – symboliczną reprezentacją abstraktu politycznego, jakim jest Platforma Obywatelska (przynajmniej na poziomie deklaracji sprawcy).

Osobowość terrorysty? Nie ma czegoś takiego

Druga rzecz tyczy się charakterystyki psychologicznej, która może stać za tego rodzaju zamachowcem.  Jak już mówiłam, nie planuję stawiania diagnoz na podstawie wideo na YouTube i innych przekazów medialnych.

Chciałabym jedynie podsumować stan badań na tym polu. Może wyda się to niektórym zaskakujące, ale pomimo ogromnych nakładów na studia nad terroryzmem prowadzone na całym świecie w nadziei, że znajdziemy klucz, który pomoże służbom w skutecznej identyfikacji przyszłych zamachowców, nie udało się ustalić czegoś takiego jak sylwetka potencjalnego terrorysty.

Coś takiego po prostu nie istnieje. Nie ma ani wiązki cech, ani szczególnego typu zaburzenia, które silniej niż inne korelowałyby z podejmowaniem ataku terrorystycznego.

W niektórych badaniach wykazano słabe odchylenia względem grup kontrolnych — wyższe na skalach skłonności samobójczych i dystansu społecznego oraz niższe na skalach samooceny. Ale  jeśli chodzi o cechy osobowości — w tym o psychopatię, która to „ludowa diagnoza” pojawia się często w tym czy innym komentarzu — nie stwierdzono istotnych powiązań.

Potwierdza to tezę o banalności zła Hanny Arendt. Polityczny terrorysta to człowiek jak każdy inny.

Żyje obok nas, ma pracę, rodzinę, przyjaciół, czasami jest chory lub zaburzony, jednak nie częściej niż szary obywatel.

Motywacje terrorysty

Co więc prowokuje ludzi do tak radykalnych kroków? Tutaj mamy już garść odpowiedzi, trochę już o tym powiedzieliśmy.

Większość badanych terrorystów odznaczała się wysoką potrzebą przynależności do określonej grupy, idącą w parze z wysokim poziomem konformizmu i podatnością na oddziaływanie autorytetu. Dość naturalne zestawienie, jeśli wziąć pod uwagę statystycznie niższe (choć nieznacznie) wyniki na skalach samooceny.

Dlaczego jesteśmy konformistami? Po pierwsze, lubimy mieć rację (jeśli głosy podobne do naszego powtarza się często w mediach, na forach, w komunikatach polityków, mamy się na czym wesprzeć i do czego uciec w razie podważenia naszej racji – w psychologii nazywa się to ładnie „konformizmem informacyjnym”), po drugie – boimy się odrzucenia przez grupę, co jest odruchem naturalnym i wręcz atawistycznym.

Jeśli do naturalnego konformizmu dodać silną podatność na autorytet i jeśli ów autorytet, każe nam korzystać z coraz bardziej radykalnych środków, za co nasza grupa odniesienia daje nam gratyfikacje w postaci aprobaty, podziwu, etc. – mamy gotową receptę na terroryzm.

Poniżej wklejam listę 12 opracowań naukowych na temat zamachowców – od japońskich kamikadze, przez formacje z rodzaju Baader-Meinhoff Brigade po terrorystów islamskich.

Każde z nich dowodzi, że główny czynnik rozwoju terroryzmu stanowi nie osobista charakterystyka danej jednostki lecz kontekst społeczno-polityczny, opinie pojawiające się w szerokim obiegu informacji i przyzwolenie „autorytetów” na podejmowanie określonego typu działań.

„Odruchowe” bądź cyniczne sięganie po wyjaśnianie aktu terrorystycznego zaburzeniami psychicznymi przed postawieniem diagnozy przez biegłych jest szkodliwe i nieuprawnione.

Dlatego teraz – bardziej niż kiedykolwiek – ważne jest, by zarówno przedstawiciele mediów, jak i politycy zrezygnowali z szerzenia treści, które można w skrócie scharakteryzować jako „mowa nienawiści”. Owszem, można zbić na tym kapitał polityczny, ale wszyscy właśnie mieliśmy okazję zobaczyć, jakim kosztem.


*Marta Romaneczko – filozofka, psycholożka i lingwistka. Studiowała i prowadziła badania m.in. na Uniwersytecie Warszawskim, Uniwersytecie Loránda Eötvösa w Budapeszcie, Uniwersytecie w Porto, Uniwersytecie Oksfordzkim, Uniwersytecie Zagrzebskim oraz Norweskim Uniwersytecie Nauki i Technologii w Trondheim. Obecnie zawodowo zajmuje się rekrutacją pracowników.

Większość wypowiedzi autorki ukazała się już w formie tekstu na jej fb.

  • Zobacz literaturę cytowaną

    Literatura cytowana:

    • E. C. Zilmer. 2006. The Psychology of terrorists. Nazi Perpetrators, the Baader-Meinhoff Gang, War Criminals in Bosnia, and suicide bombers, [in:] C. H. Kennedy, E. A. Zilmer (ed.), Military psychology: Clinical and Operational Applications. New York and London.
    • D.J. Whittaker. 2004.Terrorists and terrorism in the contemporary world. London and New York.
    • B. Buzan. 1983. People, states and fear. London.
    • S. Simon, D. Benjamin. 2005. America and the New Terrorism, [in:] R.D. Howard, R.L. Sawyer, (ed.), Terrorism and Counterterrorism. Understanding the New Security Environment. Guilford
    • R. D. Howard. 2005. Understanding Al Qaeda’s Application of New Terrorism – The Key to Victory in the current Campaign, [in:] R.D. Howard, R.L. Sawyer (ed.), Terrorism and Counterterrorism. Understanding the New Security Environment, Guilford.
    • B.M. Jenkins. 2006. The New Age of Terrorism, RAND Corp. Text available on the Internet page: [http://www.rand.org/pubs/reprints/2006/RAND_RP1215.pdf].
    • E. Ahmad. 2005. Terrorism: Theirs & Ours, [in:] R.D. Howard, R.L. Sawyer (ed.), Terrorism and Counterterrorism. Understanding the New Security Environment. Guilford.
    • I. Morris. 1975. The nobility of failure: Tragic heroes in the history of Japan. London.
    • M. Taylor. 1988. The terrorist. London.
    • H. Arendt. 1958. The origins of totalitarianism. New York.
    • N. Argo. 2006. The role of social context in terrorist attacks, [in:] “The Chronicle

    of Higher Education” 2006/02/03, B15–B16.

    * M. Subramanyam, „Motivation leading to radicalization in terrorists” [in:] „Forensic Research & Criminology International Journal” 2018, vol. 6/4



Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press