22 października 2019

Zabór rosyjski rządzi Polską, Prusy nie dają rady

Na wyborczej mapie widać podział Polski po linii zaborów. Bez terenów zaboru rosyjskiego PiS nie miałoby szans rządzić, Kaczyński wycina tu także skrajną prawicę. Z kolei gdyby nie poparcie w zaborze pruskim i na Ziemiach Odzyskanych, opozycja nie miałaby szans na rywalizację z PiS. Uderza trwałość podziałów po 100 latach od odzyskania niepodległości

„Widać zabory” to uderzający wniosek z analizy politycznej mapy Polski. OKO.press przyjrzało się rozkładowi poparcia dla komitetów wyborczych startujących do Sejmu 13 października i sprawdziło, gdzie stare podziały wciąż trzymają się mocno, a gdzie zostały przełamane.

Mapa zwycięzców mapą zaborów

Jeżeli spojrzymy na zwycięzców w gminach to – poza kilkoma miastami na wschodzie, w których przewagę ma KO – bardzo przypomina ona mapę zaborów.

W większości gmin na wschodzie (zabór rosyjski) i południu (zabór austriacki) PiS wygrywa zdecydowanie i ma ponad 50 proc. głosów. Wyjątków jest zaledwie kilka. Trzy w zaborze rosyjskim:

  • Warszawa i okolice;
  • Łódź;
  • podlaskie gminy, gdzie znaczny odsetek mieszkańców to mniejszości narodowe.

Również trzy wyjątki w byłym cesarstwie austro-węgierskim:

  • Śląsk Cieszyński,
  • Bieszczady i
  • Kraków.

W byłym zaborze pruskim PiS również wygrywa w większości gmin, ale skala zwycięstwa jest mniejsza, częściej oddaje też pierwsze miejsce innemu komitetowi. Najczęściej - Koalicji Obywatelskiej.

Potęgę tradycji zaborów ilustruje przypadek wschodniej Wielkopolski. Tam poparcie dla PiS wzrasta natychmiast po przekroczeniu byłej granicy zaborów.

W powiecie gnieźnieńskim PiS zdobył 38,24 proc. głosów. Przez sąsiedni powiat słupecki przebiegała granica zaborów rosyjskiego i pruskiego. W kolejnym na wschód powiecie konińskim PiS ma już 59,12 proc. Ta sama granica rozdzielała dzisiejsze powiaty ostrowski (43,23 proc. dla PiS) i kaliski (55,25 proc. dla PiS).

Podobnie w sąsiadujących ze sobą powiatach szczycieńskim w województwie warmińsko-mazurskim (45,33 proc. dla PiS) i ostrołęckim na Mazowszu (66,62 proc.).

Autorem map poparcia dla komitetów w gminach jest Łukasz Michałkowski, mapy udostępniła na Facebooku Kartografia Ekstremalna. Naniesione granice zaborów są naszego autorstwa.

Uwaga! Poparcie na poziomie gmin może być nieco mylące - gminy są różnej wielkości, tymczasem na mapie gmina wiejska, w której mieszka 5 tys. osób jest równoważna wielkiej metropolii. "Mapa gminna" pokazuje nam jednak geograficzny rozkład poparcia dla poszczególnych ugrupowań.

PSL silny w zaborze rosyjskim, KO - w Prusach

Zabory widać także na mapie pokazującej komitety, które zdobyły drugie miejsce w wyborach na poziomie gmin. Tutaj, podobną prawidłowość zobaczymy w przypadku poparcia dla Lewicy, zabór rosyjski jest bardzo zbliżony do zaboru austriackiego, natomiast granica między zaborem rosyjskim i pruskim jest wyraźna. Na wschodzie – w większości gmin drugie miejsce zdobył PSL. Po przekroczeniu linii zaborów drugi komitet to najczęściej KO.

Z tego podziału wyłamuje się Śląsk. Obecne województwo śląskie znajduje się na terenie wszystkich trzech zaborów, a na mapie wyborczej to miejsce zaciętej potyczki między PiS a opozycją. Partia Kaczyńskiego wygrała tutaj we wszystkich sześciu okręgach sejmowych, natomiast opozycja wzięła aż siedem z 12 mandatów senackich (6 KO, 1 Lewica).

Lewica najsłabsza w Galicji

Południe – czyli były zabór austriacki (i szerzej - byłe cesarstwo austriackie) – nie chce głosować na Lewicę.

Wyjątkiem są Śląsk Cieszyński i Bieszczady. W Cieszynie lewicowa lista zdobyła 18,18 proc., w sąsiednim Goleszowie 21,48 proc., w Ustroniu - 17,51 proc. W całym okręgu nr 27 – 14,31 proc., czyli powyżej średniej krajowej.

Z drugiej strony byłej Galicji Lewica ma przyczółek tam, gdzie styka się Polska, Słowacja i Ukraina. Na Podkarpaciu, w bastionie prawicy, Lewica w powiecie leskim zdobyła 9,17 proc., w bieszczadzkim – 9,06 proc. Poza tym - w wielu powiatach Małopolski i Podkarpacia, szczególnie tam, gdzie nie ma dużych miast - komitet SLD wywalczył poparcie w okolicach progu wyborczego w skali kraju. W powiecie limanowskim ma 3,2 proc., w powiecie dąbrowskim 3,02 proc.

Ogółem zabór pruski głosował na Lewicę znacznie chętniej niż rosyjski, ale na byłych zachodnich rubieżach cesarstwa rosyjskiego Lewica przełamuje schemat „widać zabory” – mapa wyników Zjednoczonej Lewicy w 2015 roku wyglądała podobnie.

Lewica jest mocna w:

  • Łodzi (21,23 proc.),
  • Częstochowie (21,06 proc.),
  • Sosnowcu (26,80 proc.),
  • Dąbrowie Górniczej (26,54 proc.)

Na zachodzie (w byłym zaborze pruskim) poparcie dla Lewicy rozkłada się bardziej równomiernie, przez co jej mapa poparcia ma dużo punktów stycznych z mapą zaborów. Na zachodzie jest też kilka gmin, gdzie wyniki są wyraźnie lepsze niż średnia.

Jest tak w:

  • Świnoujściu (26,70 proc.),
  • Gnieźnie (22,11 proc.),
  • Otmuchowie (24,87 proc., woj. opolskie),
  • Jeleniej Górze (21,93 proc.),
  • Miastku (20,60 proc.)

Konfederacja silna w miastach, słaba na wschodzie

Wynik Konfederacji w powiatach również odzwierciedla granice zaborów – poparcie dla skrajnej prawicy jest wyraźnie słabsze w byłym zaborze rosyjskim, a lepsze w austriackim i pruskim.

Poza tym Konfederacja najlepsze wyniki osiąga w miastach:

  • w Toruniu - 7,67 proc.,
  • w Rzeszowie – 9,90 proc.,
  • w Gorzowie Wielkopolskim - 7,49 proc.,
  • w Bydgoszczy – 7,46 proc.,
  • w Środzie Wielkopolskiej – 16,56 proc. (to rekordowy wynik Konfederacji w całej Polsce).

Na podstawie wyniku Konfederacji widać, że oba podziały są równie mocne – miasta głosują inaczej niż wsie, ale również wschód Polski wciąż głosuje inaczej niż zachód, a granice zaborów ciągle są istotne.

U PSL zaborów nie widać

Z zaborów wyzwoliło się za to PSL. Poparcie dla ludowców rozkłada się równomiernie w całym kraju.

Zsumowany wynik Kukiz’15 i wynik PSL w wyborach parlamentarnych w 2015 roku to 13,94 proc. głosów. Tym razem, startując wspólnie, nie udało się utrzymać tak dużego poparcia - zdobyli 8,55 proc. głosów, ponad 5 punktów procentowych mniej niż łącznie obie listy cztery lata temu.

Są jednak miejsca, gdzie wynik ludowców i kukizowców jest imponujący. Na mapie poparcia dla PSL wyróżnia się kilka miejsc. Jedno z nich to pogranicze województw kujawsko-pomorskiego, warmińsko-mazurskiego i mazowieckiego.

W powiecie brodnickim PSL jest drugą siłą polityczną - zdobywając 29,13 proc. głosów przebił swój wynik krajowy prawie trzy i pół raza! Partia była tam silna już cztery lata temu, gdy udało się jej zdobyć 15,54 proc. głosów, a Kukizowi - 12,87 proc.

Kosiniak stracił Świętokrzyskie (ale zyskał poparcie w miastach)

Do niedawna bastionem PSL było województwo świętokrzyskie. W 1993 roku PSL zdobył w skali kraju 15,4 proc. głosów, ale nigdy później nie przekroczył już 10 proc. poparcia w wyborach parlamentarnych. Jednak w świętokrzyskim do 2011 roku zdobywał zawsze w okolicach 15 proc. głosów. Ale teraz dominuje tam PiS. W 2015 roku PSL zdobył już poniżej 10 proc.

13 października 2019 było podobnie - PSL zdobył 9,88 proc. głosów, a PiS przebił 55 proc.

PSL w wyborach parlamentarnych w świętokrzyskim
PSL w wyborach parlamentarnych w świętokrzyskim

Ludowcy wygrywali wybory do sejmiku świętokrzyskiego w 2006, 2010 i 2014 roku. W 2018 roku stronnictwo przegrało z PiS.

Na wsi, tak jak w województwie świętokrzyskim, PiS dominuje niepodzielnie. Dlatego ratunek PSL był jeden - zmiana punktu ciężkości i próba zakorzenienia się w jak największym stopniu wśród elektoratu z małych i średnich miast.

Temu m.in. miał służyć sojusz z Kukizem i wizerunek lidera ludowców Władysława Kosiniaka-Kamysza, który podczas kampanii wyborczej przedstawiał się jako polityk centrowy, który ma ofertę również dla mieszkańców miast.

Z drugiej strony PSL wygrało w całej Polsce tylko w jednej gminie i była to gmina wiejska. Chodzi o Dąbie w województwie lubuskim – PSL zdobyło tam 35,93 proc. z oddanych 1993 głosów.

Frekwencja - zaborów nie widać

Zaborów nie widać na mapie frekwencji:

Tutaj ważniejszy okazał się podział na miasta i prowincje. W dużych aglomeracjach ludzie głosowali częściej, bez względu na to, w której części Polski te miasta się znalazły. Najciemniejsze punkty to Warszawa, Wrocław, Poznań i Gdańsk oraz okolice tych miast.

W całej Warszawie frekwencja wyniosła 77 proc., a w najbardziej zmobilizowanej dzielnicy - Wilanowie - 85,24 proc.

Udostępnij:

Jakub Szymczak

Dziennikarz OKO.press. Autor książki "Ja łebków nie dawałem. Procesy przed Żydowskim Sądem Społecznym" (Czarne, 2022). W OKO.press pisze o gospodarce i polityce społecznej.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne