Na wyborczej mapie widać podział Polski po linii zaborów. Bez terenów zaboru rosyjskiego PiS nie miałoby szans rządzić, Kaczyński wycina tu także skrajną prawicę. Z kolei gdyby nie poparcie w zaborze pruskim i na Ziemiach Odzyskanych, opozycja nie miałaby szans na rywalizację z PiS.
Uderza trwałość podziałów po 100 latach od odzyskania niepodległości

„Widać zabory” to uderzający wniosek z analizy politycznej mapy Polski. OKO.press przyjrzało się rozkładowi poparcia dla komitetów wyborczych startujących do Sejmu 13 października i sprawdziło, gdzie stare podziały wciąż trzymają się mocno, a gdzie zostały przełamane.

Mapa zwycięzców mapą zaborów

Jeżeli spojrzymy na zwycięzców w gminach to – poza kilkoma miastami na wschodzie, w których przewagę ma KO – bardzo przypomina ona mapę zaborów.

W większości gmin na wschodzie (zabór rosyjski) i południu (zabór austriacki) PiS wygrywa zdecydowanie i ma ponad 50 proc. głosów. Wyjątków jest zaledwie kilka. Trzy w zaborze rosyjskim:

  • Warszawa i okolice;
  • Łódź;
  • podlaskie gminy, gdzie znaczny odsetek mieszkańców to mniejszości narodowe.

Również trzy wyjątki w byłym cesarstwie austro-węgierskim:

  • Śląsk Cieszyński,
  • Bieszczady i
  • Kraków.

W byłym zaborze pruskim PiS również wygrywa w większości gmin, ale skala zwycięstwa jest mniejsza, częściej oddaje też pierwsze miejsce innemu komitetowi. Najczęściej – Koalicji Obywatelskiej.

Potęgę tradycji zaborów ilustruje przypadek wschodniej Wielkopolski. Tam poparcie dla PiS wzrasta natychmiast po przekroczeniu byłej granicy zaborów.

W powiecie gnieźnieńskim PiS zdobył 38,24 proc. głosów. Przez sąsiedni powiat słupecki przebiegała granica zaborów rosyjskiego i pruskiego. W kolejnym na wschód powiecie konińskim PiS ma już 59,12 proc. Ta sama granica rozdzielała dzisiejsze powiaty ostrowski (43,23 proc. dla PiS) i kaliski (55,25 proc. dla PiS).

Podobnie w sąsiadujących ze sobą powiatach szczycieńskim w województwie warmińsko-mazurskim (45,33 proc. dla PiS) i ostrołęckim na Mazowszu (66,62 proc.).

Autorem map poparcia dla komitetów w gminach jest Łukasz Michałkowski, mapy udostępniła na Facebooku Kartografia Ekstremalna. Naniesione granice zaborów są naszego autorstwa.

Uwaga! Poparcie na poziomie gmin może być nieco mylące – gminy są różnej wielkości, tymczasem na mapie gmina wiejska, w której mieszka 5 tys. osób jest równoważna wielkiej metropolii. „Mapa gminna” pokazuje nam jednak geograficzny rozkład poparcia dla poszczególnych ugrupowań.

PSL silny w zaborze rosyjskim, KO – w Prusach

Zabory widać także na mapie pokazującej komitety, które zdobyły drugie miejsce w wyborach na poziomie gmin. Tutaj, podobną prawidłowość zobaczymy w przypadku poparcia dla Lewicy, zabór rosyjski jest bardzo zbliżony do zaboru austriackiego, natomiast granica między zaborem rosyjskim i pruskim jest wyraźna. Na wschodzie – w większości gmin drugie miejsce zdobył PSL. Po przekroczeniu linii zaborów drugi komitet to najczęściej KO.

Z tego podziału wyłamuje się Śląsk. Obecne województwo śląskie znajduje się na terenie wszystkich trzech zaborów, a na mapie wyborczej to miejsce zaciętej potyczki między PiS a opozycją. Partia Kaczyńskiego wygrała tutaj we wszystkich sześciu okręgach sejmowych, natomiast opozycja wzięła aż siedem z 12 mandatów senackich (6 KO, 1 Lewica).

Lewica najsłabsza w Galicji

Południe – czyli były zabór austriacki (i szerzej – byłe cesarstwo austriackie) – nie chce głosować na Lewicę.

Wyjątkiem są Śląsk Cieszyński i Bieszczady. W Cieszynie lewicowa lista zdobyła 18,18 proc., w sąsiednim Goleszowie 21,48 proc., w Ustroniu – 17,51 proc. W całym okręgu nr 27 – 14,31 proc., czyli powyżej średniej krajowej.

Z drugiej strony byłej Galicji Lewica ma przyczółek tam, gdzie styka się Polska, Słowacja i Ukraina. Na Podkarpaciu, w bastionie prawicy, Lewica w powiecie leskim zdobyła 9,17 proc., w bieszczadzkim – 9,06 proc. Poza tym – w wielu powiatach Małopolski i Podkarpacia, szczególnie tam, gdzie nie ma dużych miast – komitet SLD wywalczył poparcie w okolicach progu wyborczego w skali kraju. W powiecie limanowskim ma 3,2 proc., w powiecie dąbrowskim 3,02 proc.

Ogółem zabór pruski głosował na Lewicę znacznie chętniej niż rosyjski, ale na byłych zachodnich rubieżach cesarstwa rosyjskiego Lewica przełamuje schemat „widać zabory” – mapa wyników Zjednoczonej Lewicy w 2015 roku wyglądała podobnie.

Lewica jest mocna w:

  • Łodzi (21,23 proc.),
  • Częstochowie (21,06 proc.),
  • Sosnowcu (26,80 proc.),
  • Dąbrowie Górniczej (26,54 proc.)

Na zachodzie (w byłym zaborze pruskim) poparcie dla Lewicy rozkłada się bardziej równomiernie, przez co jej mapa poparcia ma dużo punktów stycznych z mapą zaborów. Na zachodzie jest też kilka gmin, gdzie wyniki są wyraźnie lepsze niż średnia.

Jest tak w:

  • Świnoujściu (26,70 proc.),
  • Gnieźnie (22,11 proc.),
  • Otmuchowie (24,87 proc., woj. opolskie),
  • Jeleniej Górze (21,93 proc.),
  • Miastku (20,60 proc.)

Konfederacja silna w miastach, słaba na wschodzie

Wynik Konfederacji w powiatach również odzwierciedla granice zaborów – poparcie dla skrajnej prawicy jest wyraźnie słabsze w byłym zaborze rosyjskim, a lepsze w austriackim i pruskim.

Poza tym Konfederacja najlepsze wyniki osiąga w miastach:

  • w Toruniu – 7,67 proc.,
  • w Rzeszowie – 9,90 proc.,
  • w Gorzowie Wielkopolskim – 7,49 proc.,
  • w Bydgoszczy – 7,46 proc.,
  • w Środzie Wielkopolskiej – 16,56 proc. (to rekordowy wynik Konfederacji w całej Polsce).

Na podstawie wyniku Konfederacji widać, że oba podziały są równie mocne – miasta głosują inaczej niż wsie, ale również wschód Polski wciąż głosuje inaczej niż zachód, a granice zaborów ciągle są istotne.

U PSL zaborów nie widać

Z zaborów wyzwoliło się za to PSL. Poparcie dla ludowców rozkłada się równomiernie w całym kraju.

Zsumowany wynik Kukiz’15 i wynik PSL w wyborach parlamentarnych w 2015 roku to 13,94 proc. głosów. Tym razem, startując wspólnie, nie udało  się utrzymać tak dużego poparcia – zdobyli 8,55 proc. głosów, ponad 5 punktów procentowych mniej niż łącznie obie listy cztery lata temu.

Są jednak miejsca, gdzie wynik ludowców i kukizowców jest imponujący.  Na mapie poparcia dla PSL wyróżnia się kilka miejsc. Jedno z nich to pogranicze województw kujawsko-pomorskiego, warmińsko-mazurskiego i mazowieckiego.

W powiecie brodnickim PSL jest drugą siłą polityczną – zdobywając 29,13 proc. głosów przebił swój wynik krajowy prawie trzy i pół raza! Partia była tam silna już cztery lata temu, gdy udało się jej zdobyć 15,54 proc. głosów, a Kukizowi – 12,87 proc.

Kosiniak stracił Świętokrzyskie (ale zyskał poparcie w miastach)

Do niedawna bastionem PSL było województwo świętokrzyskie. W 1993 roku PSL zdobył w skali kraju 15,4 proc. głosów, ale nigdy później nie przekroczył już 10 proc. poparcia w wyborach parlamentarnych. Jednak w świętokrzyskim do 2011 roku zdobywał zawsze w okolicach 15 proc. głosów. Ale teraz dominuje tam PiS. W 2015 roku PSL zdobył już poniżej 10 proc.

13 października 2019 było podobnie – PSL zdobył 9,88 proc. głosów, a PiS przebił 55 proc.

Wyniki PiS i PSL w województwie świętokrzyskim w wyborach parlamentarnych

2001
 
2005
 
2007
 
2011
 
2015
 
2019

Dane PKW

Ludowcy wygrywali wybory do sejmiku świętokrzyskiego w 2006, 2010 i 2014 roku. W 2018 roku stronnictwo przegrało z PiS.

Na wsi, tak jak w województwie świętokrzyskim, PiS dominuje niepodzielnie. Dlatego ratunek PSL był jeden – zmiana punktu ciężkości i próba zakorzenienia się w jak największym stopniu wśród elektoratu z małych i średnich miast.

Temu m.in. miał służyć sojusz z Kukizem i wizerunek lidera ludowców Władysława Kosiniaka-Kamysza, który podczas kampanii wyborczej przedstawiał się jako polityk centrowy, który ma ofertę również dla  mieszkańców miast.

Z drugiej strony PSL wygrało w całej Polsce tylko w jednej gminie i była to gmina wiejska. Chodzi o Dąbie w województwie lubuskim – PSL zdobyło tam 35,93 proc. z oddanych 1993 głosów.

Frekwencja – zaborów nie widać

Zaborów nie widać na mapie frekwencji:

Tutaj ważniejszy okazał się podział na miasta i prowincje. W dużych aglomeracjach ludzie głosowali częściej, bez względu na to, w której części Polski te miasta się znalazły. Najciemniejsze punkty to Warszawa, Wrocław, Poznań i Gdańsk oraz okolice tych miast.

W całej Warszawie frekwencja wyniosła 77 proc., a w najbardziej zmobilizowanej dzielnicy – Wilanowie – 85,24 proc.

Kandydaci obiecują. OKO.press rozlicza.
Wesprzyj nas, byśmy mogli działać dalej.

Absolwent historii na UJ, arabistyki na UAM i Polskiej Szkoły Reportażu. Publikował m.in. w Res Publice Nowej, magazynie Kontakt, miesięczniku Znak i Tygodniku Powszechnym. W OKO.press pisze o polityce.


Komentarze

  1. Mateusz Głazowski

    To od dawna to widać i trzeba wykonać wiele pracy żeby z potomków chłopów pańszczyźnianych wyrośli obywatele. Najbardziej dziwią mnie Ślązacy, których miałem za szanujących swoją godność ludzi. Nazwanie ich "utajnioną piątą kolumną niemiecką" nie zachwiało ich miłości do wodza.

    • Kamil Śmiechowski

      Na obszarze zabory pruskiego mieszkają tacy sami potomkowie chłopów pańszczyźnianych jak na wschodzie Polski. Tego typu redukcjonistyczne interpretacje są zwyczajnie niemądre. Co więcej, ginie w nich fakt, że PiS wygrało też w zdecydowanej większości gmin na zachodzie Polski

      • Na obszarze całej Polski mieszkają w zdecydowanej, wręcz przygniatającej większości potomkowie chłopów. Obecnie mają różne wykształcenie, są na różnym poziomie rozwoju cywilizacyjnego i różnym stopniu korzystają z dobrodziejstwa taniego dostępu do wiedzy o świecie/Polsce i mechanizmach nimi rządzących. Wykpiwanie "redukcjonistcznych interpretacji" jest zazwyczaj niemądre.

  2. Kamil Śmiechowski

    Oko.press, nałóżcie na mapę ukazującą wynik wyborów rozmieszczenie miast powyżej 100 tysięcy mieszkańców (i gmin z nimi sąsiadujących) i może wtedy zrozumiecie, że choć "widać zabory" to wcale nie one, ale właśnie różnice w miejscu zamieszkania ludności decydują o takim, a nie innym wyniku wyborów

  3. Hmmm. Mój dziadek, przed wojną oficer rezerwy WP, został wezwany na ćwiczenia. Odbywały się one gdzieś w centralnej Polsce, w dawnym zaborze rosyjskim. Jako oficer dostał kwaterę u chłopa w chałupie. Dziadek, urodzony w zaborze rosyjskim, znał doskonale język rosyjski. Chłop, u którego była kwatera z dumą pokazał dziadkowi, oprawiony i powieszony na ścianie dokument rosyjski. Chłop był z tego bardzo dumny. Dziadek nie powiedział mu (bo i po co?), że to podziękowanie za pomoc w zdławieniu powstania styczniowego.
    To świadczy tylko o tym, jak słaba była świadomość narodowa i społeczne wśród takich ludzi, niewiele od tego czasu się zmieniło.

    • Ale orientujesz się, kiedy powstawała i jak silnie kształtowała polska świadomość narodowa wśród chłopstwa czy też nie masz o tym zielonego pojęcia? Naprawdę sądzisz, że w XIX wieku większość chłopów uznawała się z Polaków?

  4. Mikołaj Pełka

    Uważam, że w latach 90. nie należało zamieniać 49 malutkich województewek "gierkowskich" na 16 obecnych. Należało pogrupować te małe województwa (z niedużymi korektami ich granic) w 7 (siedem) Dzielnic. Sic, nowy podział dzielnicowy, nowoczesna Polska Dzielnicowa! Poważnie!
    I Dzielnica GALICYJSKA (dawny zabór austriacki plus skrawki dawnych węgierskich Orawy i Spiszu, stolica Kraków)
    8 województw, w tym jedno nowe bialskie (utworzone z części bielskiego)
    II Dzielnica GDAŃSKA (dawne Wolne Miasto Gdańsk – ze względu na niewielkie rozmiary brak podziału na województwa; podział od razu na gminy)
    III Dzielnica KRÓLEWSKA (dawny zabór rosyjski, czyli głównie dwne "Królestwo Kongresowe", stolica Warszawa)
    24 województwa w tym 2 nowe: sandomierskie (utworzone z części tarnobrzeskiego) i sosnowieckie (utworzone z części katowickiego)
    IV Dzielnica PRUSKA (w II RP istniało nawet Ministerium b. Dzielnicy Pruskiej; dawny zabór pruski, w granicach takich jak ziemie odzyskane zaraz po I Wojnie Światowej, czyli dwa międzywojenne polskie województwa: poznańskie plus pomorskie w granicach z lat 1919-1938, stolica Poznań)
    7 województw w tym 3 nowe: gdyńskie (utworzone głównie z części gdańskiego), ostrowieckie (utworzone z części kaliskiego), wągrowieckie (utworzone z części pilskiego)
    V Dzielnica ŚLĄSKA (dawny obszar plebiscytowy na dawnym Śląsku Pruskim plus dawny Śląsk Austriacki, stolica Katowice)
    3 województwa
    VI Dzielnica WSCHODNIOPRUSKA (dawne Prusy Wschodnie, stolica Olsztyn)
    3 województwa w tym 1 nowe: ełckie (utworzone z części suwalskiego)
    VII Dzielnica ZACHODNIA (cała reszta Ziem Odzyskanych, stolica Wrocław).
    10 województw.

    A jak się grupie ludności nie podoba – to niech zbiorą pewną liczbę podpisów i będzie rozpisane lokalne referendum.

    A uprawnienia tych siedmiu Dzielnic – jak niemieckich Landów albo amerykańskich Stanów . . .

  5. Mikołaj Pełka

    Trzy zabory – to uproszczenie.
    1 Dawny zabór rosyjski – niech będzie. W
    2 D. zabór austriacki? Pominę skrawki Orawy i Spiszu, które należały nie do austriackiej lecz do węgierskiej części dawnej dualistycznej monarchii . . . Potraktowanie Śląska Cieszyńskiego na równi z Galicją to brak precyzji. Bezpośrednio przed rozbiorami Cieszyn ani Bielsko nie wchodziły w skład państwa polskiego..
    3 D. zabór pruski to w zasadzie powinny być dwa przedwojenne województwa w granicach z lat 1919-38: poznańskie i pomorskie. Większość pozostałych ziem (acz z wyjątkami!) nie wchodziła w skład Polski bezpośrednio przed zaborami. Polska je utraciła kilka stuleci wcześniej.
    4 Śląsk Górny (w granicach d. obszaru plebiscytowego) wraz ze wspomnianym Cieszyńskim zasługuje na potraktowanie osobne. Nie był to żaden "zabór", gdyż Kazimierz oficjalnie się go zrzekł na zawsze w wieku XIV. Gdy zaborcy rozbierali Polskę, to Śląska nie musieli uwzględniać. Z drugiej strony, na tej wschodniej części Śląska w XIX w. zdarzyło się polskie przebudzenie narodowe, które pozwoliło II Rzeczypospolitej upomnieć się o tę ziemię. Nawiasem, gdzie w II RP istniał Sejm? W Warszawie oraz . . . w Katowicach – Sejm Śląski!
    5 Na osobne potraktowanie zasługuje także obszar międzywojennego Wolnego Miasta. Naturalnie, nie ma dziś powrotu do tego, co było: ten obszar jest integralną częścią Polski, nie jakimś częściowo suwerennym tworem polityczno-prawnym. Ale w graniach Polski mogłoby istnieć WM Gdańsk, zamieszkałe przez Polaków. Tak jak w granicach Niemiec istnieje Wolne i Hanzeatyckie Miasto Hamburg.
    6 – 7 Reszta "ziem odzyskanych" terytorialnie rozbija się na dwie części: Ziemie Zachodnie oraz południową część dawnych Prus Wschodnich.

    • Dziekujemy za uwagi! Ze Śląskiem Cieszyńskim to rzeczywiście niedopatrzenie, dlatego poprawiam. Ma Pan rację, że ziemie zaboru pruskiego nie są równe "ziemiom odsyskanym" itd. Chodzi raczej o granice zaborów, które ewidentnie na mapie wyborczej z poziomu gmin widać (w większości przypadków).
      pozdrowienia! Jakub Szymczak

  6. Mikołaj Pełka

    1 Dawny zabór rosyjski jest mniej więcej jednorodny i rzeczywiście dominuje (prawie 130 tys. km2, ponad 15,5 mln ludzi czyli ok. 39% wszystkich Polaków).

    2 Dawny zabór austriacki jest też mniej więcej jednorodny, jeśli pominąć rozróżnienie pomiędzy dawną Galicją a dawnym Śląskiem Austriackim.

    3 Ale to, co na mapie zaznaczono jako jeden "zabór pruski" – jednorodne nie jest:
    a) przedwojenne województwa poznańskie i pomorskie – są w większości zamieszkałe przez potomków dawnych Wielkopolan i dawnych Pomorzan, w tym Kaszubów.
    b) wschodnia część Śląska pozostaje pod silnym wpływem kulturowym Hanysów z dziada pradziada. Wprawdzie w żadnym powiecie nie stanowią oni już dziś większości, ale reszta ludzi czuje, że oni są u siebie.
    c) – d) – e) Ziemie Zachodnie, dawne Wolne Miasto Gdańsk oraz południowa część dawnych Prus Wschodnich są zamieszkałe w ogromnej większości przez potomków przesiedleńców z Polski Centralnej i Polaków z dawnej wschodniej Galicji oraz zza Buga.

    * * *

    Nazywanie Szczecina częścią "zaboru pruskiego" miałoby sens wtedy gdyby zabory miały miejsce prawie tysiąc lat temu, nie zaś pod koniec XVIII wieku. Gdy w 1945 Polska przejmowała Wrocław i Szczecin – to przejmowała po prostu część terytorium dawnych Prus, ale nie żadnego "zaboru".

  7. Krzysztof Skladanowski

    Walec urawniłowki i komunistycznego przeorania mentalności Polaków widać niewiele wskórał. Trzeba coś mocniejszego (obawiam się), aby Polacy wyszli ze swego zaścianka zacofania i stali się pełnoprawnymi obywatelami nowoczesnego państwa. Chodzi o to zatrważające poparcie dla partii łamiącej wszelkie standardy nie tylko demokracji, ale i zwykłej przyzwoitości, w imię haseł już dawno skompromitowanych w krwawych wojnach i ludobójstwach.

  8. Philipp Lipiński

    Jest tutaj kilka nieścisłości. Białystok i Podlasie nie należały do Kongresówki, były bezpośrednio częścią Carstwa Rosyjskiego. Księstwo Cieszyńskie nie było częścią ani Korony, ani Rzeczypospolitej przed rozbiorami Polski, podobnie jak i wyodrębnione z niego Księstwo Pszczyńskie (od XVIII wieku część Królestwa Prus). Tak zresztą było z całym dzisiejszym Górnym i Austriackim Śląskiem – wszystko na zachód od Białej i Oświęcimia nie należało do I Rzeczypospolitej, stąd nie można w tym przypadku mówić o zaborach. Do zaboru pruskiego po 1815 roku z terenów I Rzeczypospolitej należały tylko zachodnia Wielkopolska, Prusy Królewskie (Pomorze i część Kujaw) i Warmia.
    Inna sprawa, że, jeśli spojrzymy na ziemie pozyskane przez Polskę po II wojnie światowej i preferencje wyborcze, to tam także PiS ma najniższe poparcie. A są to przecież tereny zamieszkałe przede wszystkim przez potomków osadników z terenów dawnej Kongresówki i Galicji, więc czy ta mentalność "kongresówkowa" jest taka pisowska? Chyba jednak nie…

  9. Rafal Galeski

    Tego dziedzictwa chyba już nigdy nie przezwyciężyły . Zabory to jedno a drugie to miasto contra wieś czy szerszej aglomeracja contra prowincja . Oto istotna os podziałów spol polit w Polsce . Dzielimy się jak w USA tam tez metropolie i zachód USA głosują na demokratów a pas biblijny i centrum na republikanów . Nowością ostatnio było zdobycie przez Trumpa stanów jeziornych głosami Polonii amerykańskiej …upodabniamy się do USA czy tego chcemy czy nie

Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press