Prezydent przedstawił korpusowi dyplomatycznemu swoje wizje europejskiej polityki. Z jednej strony Andrzej Duda nie chce tzw. koncertu mocarstw, z drugiej chce, by instytucje wspólnotowe służyły woli narodów, czyli woli najsilniejszych, czyli opowiada się za koncertem mocarstw. To jak ma być, panie prezydencie? - pyta Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz

„Mieć ciastko i zjeść ciastko: to wizja polskiej polityki europejskiej zaprezentowana 11 stycznia 2018 przez prezydenta Dudę na spotkaniu z korpusem dyplomatycznym. Po wysłuchaniu tego przemówienia ma się ochotę powiedzieć: Panie Prezydencie, czy moglibyśmy się wreszcie dowiedzieć, jaka jest strategia Polski w UE? Potrzebujemy odpowiedzi na trzy fundamentalne pytania. Bez nich efektywna polityka europejska nie jest po prostu możliwa” – pisze dr Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz*.

  • Całe wystąpienie prezydenta Andrzeja Dudy do korpusu dyplomatycznego 11 stycznia 2018

    Ekscelencjo Księże Arcybiskupie, Dziekanie Korpusu Dyplomatycznego,

    Wielce Szanowny Panie Marszałku,

    Ekscelencje, Państwo Ambasadorowie, Członkowie Korpusu Dyplomatycznego

    Ekscelencje Księża Biskupi, Przedstawiciele Kościołów i Wyznań,

    Szanowni Panowie Generałowie,

    Szanowni Państwo Ministrowie,

    Wszyscy Dostojni Przybyli Goście!

    Jest mi niezmiernie miło powitać Państwa na wspólnym noworocznym spotkaniu korpusu dyplomatycznego. Wstępując w nowy 2018 rok, wszyscy mamy świadomość wielu wyzwań stojących przed społecznością międzynarodową. Wierzę jednak, że dzięki współpracy opartej na zaufaniu i dobrej woli dla wielu z tych wyzwań znajdziemy konstruktywne rozwiązania.

    Rok 2018 to rok wyjątkowy – rok, kiedy obchodzimy w Polsce 100-lecie odzyskania niepodległości. Po 123 latach zaborów, dzięki odwadze polskiego żołnierza, a także przezorności i dalekowzroczności polityków i dyplomatów, mających silne wsparcie ze strony narodu zjednoczonego wokół celu – odzyskania niepodległości, mając sojuszników naszej sprawy w Europie i za oceanem, udało nam się wykorzystać dogodny moment historyczny i Polska znów była wolna i suwerenna. Znów mogliśmy sami decydować o swoim losie i budować własne państwo.

    Rok 1918, rok odzyskania przez moją Ojczyznę niepodległości, niósł ze sobą także i ważne przesłanie międzynarodowe. Z tej racji można go nazwać rokiem triumfu wolności i suwerenności w Europie Środkowej. Co prawda przez kolejne sto lat, jakie od tego momentu minęły, granice państwowe w naszym regionie wielokrotnie ulegały zmianom, różne były koleje losu poszczególnych państw i narodów, a także różne mocarstwa starały się tu bezskutecznie utrwalić swoją dominację poprzez wojny i narzucone reżimy, to jednak dzisiejszy charakter Europy Środkowej, jako mozaiki państw narodowych między Bałtykiem, Adriatykiem i Morzem Czarnym, jest w dużej mierze dziedzictwem właśnie roku 1918 i ówczesnego triumfu wolności i samostanowienia.

    Chciałbym, żeby w sferze międzynarodowej wybrzmiało przesłanie 100-lecia odzyskania niepodległości: niepodległa Polska jest wartościową częścią Europy Środkowej, a suwerenna i dostatnia Europa Środkowa jest wartościową częścią wspólnej Europy i świata. Europa traci, gdy jest poddana koncertowi mocarstw albo zewnętrznej dominacji, a zyskuje pokój i warunki do rozwoju gospodarczego, jeśli potrafi czerpać z bogactwa wszystkich swoich narodów i państw. Dlatego chciałbym, żeby dyskusja o przyszłości wspólnej Europy, która z pewnością nabierze wigoru w 2018 roku, za punkt wyjścia obrała polskie i środkowoeuropejskie doświadczenie i płynącą z niego mądrość.

    Chcemy, aby nasza część Europy wysłała pozytywny sygnał i dała trwały wkład do debaty o przyszłości Unii Europejskiej i wspólnego europejskiego rynku. Ma to znaczenie nie tylko dla unowocześnienia naszych, środkowoeuropejskich gospodarek i poprawy warunków życia naszych społeczeństw. Przede wszystkim ten głos jest dziś potrzebny całej Unii i sferze euroatlantyckiej.

    W moim przekonaniu nasza wspólnota stoi bowiem przed trzema zasadniczymi zagrożeniami:

    • po pierwsze krótkookresowej dekompozycji,
    • po drugie średniookresowej politycznej dezintegracji,
    • a po trzecie długookresowej strategicznej degradacji globalnej pozycji UE.

    Procesy te, rozciągnięte w czasie i przestrzeni, występują obecnie z różnym natężeniem. Już dziś mierzymy się z zagrożeniem dekompozycji UE, choćby poprzez projekt UE dwóch prędkości, czy jej polityczną dezintegracją, której wyrazem jest Brexit. W niedalekiej przyszłości oznacza to rosnące prawdopodobieństwo degradacji pozycji UE w sferze globalnej. Jako region Europy Środkowej, jako cała Unia Europejska czy wreszcie, jako wspólnota euroatlantycka, nie możemy do tego dopuścić, jeśli chcemy, by Europa rozwijała się harmonijnie. Jestem przekonany, że już dziś potrzebujemy zdecydowanych odpowiedzi na te zagrożenia. Potrzebujemy mądrej i roztropnej reintegracji.

    Jej początkiem powinno stać się wzmocnienie rynku europejskiego z jego czterema podstawowymi swobodami. Istotnym krokiem ku temu jest lepsza integracja infrastrukturalna i gospodarcza w Europie na osi Północ-Południe, także w oparciu o takie instrumenty jak Inicjatywa Trójmorza. Musimy odbudować zachwianą równowagę gospodarczą, społeczną, infrastrukturalną i polityczną UE. Podziały między Północą i Południem, Wschodem i Zachodem, centrum i peryferiami muszą zostać zasypane.

    Reintegracja UE powinna przebiegać na podstawie zasad jedności, solidarności i równości wszystkich państw członkowskich Unii. Silna Wspólnota wymaga też redefinicji globalnej pozycji Europy, która musi uwzględniać efektywne rozwiązywanie wyzwań takich jak kryzys migracyjny czy niestabilność walutowa euro.

    Aby to osiągnąć, Unia Europejska potrzebuje zdolności do wewnętrznego kompromisu i pragmatycznych działań. Ale przede wszystkim wymaga przywrócenia właściwej hierarchii wartości w życiu społecznym. Nie ideologicznych i politycznych zaklęć, ale prawdziwych wartości, na których ufundowana jest wielowiekowa europejska tożsamość. Europa nie jest dziełem dzisiejszych polityków, jest nam powierzona przez pokolenia narodów europejskich, które tworzyły jej trudną, ale fascynującą historię. Kto myśli, że ma monopol na określenie, czym ma być Europa bez pytania o zdanie innych i uwzględniania ich racji ten jest uzurpatorem idei europejskiej, a nie jej reformatorem.

    Europa jest i powinna być silna wolą swoich narodów, a instytucje wspólnotowe powinny tej woli służyć. Jeśli odwrócimy tę hierarchię i postawimy instytucje ponad narodami, to zburzymy właściwy porządek rzeczy. Efektem takiej aberracji jest odchodzenie społeczeństw od idei wspólnej Europy, które można łatwo dostrzec w całym cyklu wyborów, jakie miały miejsce w starych państwach Unii w 2017 roku. Instytucje Unii Europejskiej powinny wziąć na siebie swoją cząstkę odpowiedzialności za to społeczne rozczarowanie wobec integracji i dokonać analizy popełnionych błędów. Zadaniem instytucji wspólnotowych jest harmonijna polityka europejska, a nie piętnowanie, dzielenie i antagonizowanie narodów europejskich.

    Uważam, że debata o przyszłości wspólnoty europejskiej powinna uwzględniać także dyskusję o otwarciu na nowe kraje członkowskie. Jeśli jeden kraj opuszcza Unię, to powinniśmy być gotowi, aby nowe państwa do niej wstępowały. Unia Europejska nie może być wspólnotą coraz mniejszej liczby państw albo Unią wykluczającą niektóre kraje członkowskie z procesu podejmowania decyzji. Dlatego Polska będzie konsekwentnie działać na rzecz jedności europejskiej bez podziału na lepszych i gorszych, bez reglamentowania prawa głosu. Będziemy konsekwentnie oczekiwać od Unii tego, co traktaty nazywają „lojalną współpracą państw członkowskich” oraz bronić zasady pomocniczości w relacjach z instytucjami wspólnotowymi.

    To prawda, że jesteśmy w Unii wspólnotą konkurencji, a każdy ma prawo dbać o swój interes. Nie zapominajmy jednak, że w pierwszej kolejności jesteśmy wspólnotą lojalności i pomocniczości. Lojalna współpraca to znaczy: solidarność europejska, wolny rynek bez protekcjonizmu, solidarność budżetowa, równe prawa i proporcjonalne obowiązki. Ale przede wszystkim lojalna współpraca wymaga, aby żadne państwo nie wykorzystywało instrumentów polityki europejskiej przeciwko innemu krajowi członkowskiemu i jego bezpieczeństwu, na przykład bezpieczeństwu energetycznemu.

    Musimy pokazać, że Unia Europejska jako projekt polityczny ma przyszłość. W tym duchu, działając na rzecz wspólnego interesu, rozpoczęliśmy w naszym regionie pogłębioną współpracę w ramach Inicjatywy Trójmorza. Zależy nam bowiem tak na jedności Unii Europejskiej, jak i na sile oraz podmiotowości Europy Środkowej. Te dwa parametry — zjednoczona, niepodzielna Unia, a w niej dynamicznie rozwijająca się Europa Środkowa są nieodzowne i współzależne. Zaburzenie efektywnego funkcjonowania jednego z nich z pewnością utrudni działanie drugiego.

    W tym kontekście kluczowe znaczenie ma spójna, gęsta sieć komunikacji transportowej na osi Północ-Południe. Drogi, koleje, porty morskie i lotnicze, żegluga śródlądowa to składniki jednolitego rynku europejskiego. To realne narzędzia zbliżania społeczeństw, tworzenia miejsc pracy i poprawy możliwości działalności biznesowej. Równolegle konieczne jest wzmocnienie bezpieczeństwa energetycznego poprzez stworzenie wolnego rynku gazu w regionie środkowoeuropejskim, odpornego na szantaż energetyczny. I to jest sedno Inicjatywy Trójmorza.

    Ekscelencje, Szanowni Państwo,

    Rok 2018 to nie tylko rok 100-lecia odzyskania niepodległości przez Polskę, ale także rok ważnych wyzwań dla bezpieczeństwa świata. Dawne konflikty nie wygasają, a niestety pojawiają się nowe. Polityka dialogu z trudem powstrzymuje politykę agresji i konfrontacji. Tym większą czujemy odpowiedzialność rozpoczynając nasze 2-letnie członkostwo w Radzie Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych. Nasza decyzja o ubieganiu się o miejsce w tym najważniejszym z punktu widzenia bezpieczeństwa świata forum wynikała z głębokiej troski o sprawiedliwość i pokój w polityce międzynarodowej. Hasło naszej kampanii brzmiało „Solidarność – Odpowiedzialność – Zaangażowanie”. To właśnie te wartości będziemy promować podczas prac Rady Bezpieczeństwa i wokół nich kształtować się będą priorytety naszego zaangażowania.

    Po pierwsze: solidarność. Ta idea, tak bliska Polsce i Polakom, to przecież nic innego jak wspólnota działania podyktowana wspólnotą interesów. Solidarność w ujęciu globalnym wyrażana jest poprzez przestrzeganie prawa międzynarodowego. Chodzi o prowadzenie takiej polityki, która oparta jest na sile prawa, a nie na prawie siły. Takiej polityki, która szanuje podstawowe zasady prawa międzynarodowego, tj. suwerenność i integralność terytorialną państw.

    Po drugie: odpowiedzialność. Naszym priorytetem w Radzie Bezpieczeństwa będą także działania na rzecz wzmocnienia istniejących mechanizmów zapobiegania konfliktom, pokojowego rozwiązywania sporów oraz mediacji. Będziemy również wspierać inicjatywy zwiększające efektywność operacji pokojowych ONZ. Z uwagi na współzależność współczesnego świata, w którym konflikty na pozór lokalne stają się coraz częściej wyzwaniami globalnymi, wspólnota międzynarodowa musi dysponować realnymi narzędziami, aby skutecznie reagować w miejscu ich powstawania.

    Po trzecie wreszcie: zaangażowanie. Polska konsekwentnie stoi na stanowisku, że zagrożenia dla bezpieczeństwa i pokoju współczesnego świata należy pojmować w sposób wielowymiarowy. Mam tu na myśli m.in. wojny hybrydowe, terroryzm, cyberprzestępczość czy też zmiany klimatyczne – zjawiska, które często wykraczają poza przedmiot prac Rady Bezpieczeństwa, a z pewnością wymagają większego zaangażowania społeczności międzynarodowej. Ostatnie zagadnienie będzie tematem planowanej na jesień tego roku konferencji klimatycznej COP24, która odbędzie się w Katowicach.

    Ekscelencje, Szanowni Państwo,

    W tym roku będzie miał miejsce również kolejny szczyt NATO. Chciałbym, żeby odniósł on sukces porównywalny z rezultatami szczytu warszawskiego z 2016 roku, tzn. aby był decyzyjny i sprawczy, a więc kontynuował proces zwiększania zdolności obronnych i odstraszania Sojuszu. Jednocześnie liczę, że będziemy w stanie podjąć dalsze kroki w realizacji strategii 360°. Bezpieczeństwo Sojuszu jest niepodzielne, niezależnie z którego kierunku przychodzą zagrożenia i jaki jest ich charakter. W celu koordynacji wysiłków zmierzających do dalszego wzmacniania bezpieczeństwa całego Sojuszu zaplanowaliśmy tuż przed brukselskim szczytem spotkanie przywódców w formacie tzw. bukaresztańskiej dziewiątki, które odbędzie się w Warszawie.

    Wyznajemy zasadę, że każdy powinien wnosić do NATO odpowiedni wkład w rozwój naszych wspólnych, sojuszniczych zdolności obronnych. Ma to kluczowe znaczenie dla utrzymania w dobrej kondycji więzi transatlantyckich, które są istotne dla naszego bezpieczeństwa. Zależy nam na kontynuacji militarnej obecności wojsk sojuszniczych na wschodniej flance, jako realnego wzmocnienia naszego potencjału odstraszania i obrony.

    W tym miejscy chciałbym z satysfakcją podkreślić, że w poprzednim roku powitaliśmy na terenie Polski wojska sojusznicze w ramach współpracy dwustronnej i w ramach realizacji decyzji podjętych podczas warszawskiego szczytu NATO. Obecność wojsk sojuszniczych w Polsce to najbardziej czytelny znak rzeczywistej solidarności sojuszniczej. Przedstawicielom państw, których żołnierze przebywają na terytorium Polski chciałbym za tę obecność bardzo serdecznie podziękować. Jednocześnie chcę podkreślić, że Polska także realizuje zadania wynikające z tej sojuszniczej solidarności. Będziemy kontynuować nasze misje wojskowe za granicą w ramach kontyngentów NATO i chcemy aktywnie powrócić do uczestnictwa w operacjach pokojowych ONZ.

    Jednocześnie cieszy dobry prognostyk, jakim niewątpliwie jest zawiązanie stałej współpracy strukturalnej w zakresie obronności PESCO wśród państw członkowskich Unii Europejskiej. Liczymy, że współpraca ta będzie w równym stopniu służyć wszystkim członkom wspólnoty, a jej charakter nie będzie w żadnym stopniu kolidował z rozwojem zdolności obrony kolektywnej w ramach NATO.

    Ekscelencje, Szanowni Państwo,

    Współczesne relacje międzynarodowe to nie tylko relacje polityczne. Ich ważną treść stanowi także dyplomacja ekonomiczna. W zeszłym roku odbyłem szereg bardzo udanych misji gospodarczych na czterech kontynentach. Przyniosły one wymierne korzyści dla rozwoju polskich kontaktów gospodarczych. Chcę kontynuować realizację tego zadania także w roku 2018, zarówno podczas podejmowania przywódców partnerskich krajów w Polsce, jak i w trakcie moich wizyt zagranicznych.

    Polska gospodarka rozwija się dynamicznie, a polskie firmy coraz odważniej wchodzą na rynki zagraniczne, w tym rynki pozaunijne. Jestem przekonany, że proces ekspansji polskich firm będzie kontynuowany w najbliższej przyszłości, a nawet będzie przyspieszał. Dlatego zachęcam Państwa do podejmowania działań służących zacieśnianiu powiązań między polskimi przedsiębiorcami a firmami i przedsiębiorcami z Państwa krajów.

    Chcemy aktywnie i we współpracy z naszymi zagranicznymi partnerami budować gospodarkę XXI wieku. Taką, która będzie innowacyjna oraz konkurencyjna, a także będzie promować równe traktowanie wszystkich stron. Mam świadomość, że dla realizacji tego ambitnego celu potrzebujemy partnerów na wszystkich kontynentach.

    Szanowni Państwo, Ekscelencje, Dostojni Goście,

    100-lecie odzyskania niepodległości to święto 60 milionów Polaków mieszkających na całym świecie. Polonia stanowi największy atut polskiej polityki zagranicznej. Jestem dumny, że Polacy mieszkający za granicą aktywnie manifestują przywiązanie do swojej ojczyzny, do polskiego języka i do polskiej kultury. Cieszę się również, że z sukcesem uczestniczą w życiu społecznym, kulturalnym i gospodarczym, a także i politycznym krajów, które wybrali na swoją drugą ojczyznę, przyczyniając się tym samym do ich rozwoju. Polonia stanowi bez wątpienia piękną i niezwykle wartościową wizytówkę Polski.

    Jest moim marzeniem, żebyśmy jako Polacy poczuli się w roku 100-lecia odzyskania niepodległości wspólnotą, zarówno tu w kraju, jak i w tych wszystkich miejscach, gdzie żyją moi rodacy. Dlatego liczę na życzliwe wsparcie ze strony Państwa krajów dla inicjatyw mających uświetnić rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości. Jako Prezydent RP planuję odwiedzić w ciągu tego roku kilka ważnych polskich ośrodków za granicą, aby wspólnie z moimi rodakami świętować wolność i niepodległość.

    Na koniec, korzystając z okazji, pragnę życzyć nam wszystkim sukcesów w rozwijaniu i umacnianiu relacji politycznych, gospodarczych
    i kulturalnych między naszymi państwami, a wszystkim krajom, które przed stu laty odzyskały lub uzyskały niepodległość z całego serca życzę powodzenia w umacnianiu wolności i państwowości.

    Wszystkiego dobrego! Szczęśliwego Nowego Roku!

    Źródło– strona prezydenta RP

Pytanie pierwsze: Europa narodów czy ponadnarodowa wspólnota?

Według słów Prezydenta „Europa traci, gdy jest poddana koncertowi mocarstw”. Równocześnie pada stwierdzenie „Europa jest i powinna być silna wolą swoich narodów, a instytucje wspólnotowe powinny tej woli służyć”.

Te wizje są nie do pomieszczenia w tej samej Europie.

Jeśli instytucje wspólnotowe służą woli narodów, to znaczy, że decydują najsilniejsi, to zaś równa się koncertowi mocarstw.

Jeśli zaś chcemy, by silni zostali podporządkowani wspólnocie, to instytucje wspólnotowe muszą stać ponad narodami.

Pytanie więc, co wybiera Polska: czy chcemy, by decydowały narody, wówczas głos polski słychać będzie 7-krotnie słabiej niż niemiecki (zgodnie z siłą naszych gospodarek). Czy też jesteśmy gotowi uznać wyższość wspólnotowości, która będzie ograniczać wpływy narodów największych na rzecz tych mniejszych.

Pytanie drugie: Co Polska może zaoferować Unii Europejskiej?

W przemówieniu Prezydent Duda podkreśla „reintegracja UE powinna przebiegać na podstawie zasad jedności, solidarności i równości”, a także „Unia Europejska potrzebuje zdolności do wewnętrznego kompromisu i pragmatycznych działań”.

Solidarność i równość, zwłaszcza gdy ma temu towarzyszyć pragmatyzm, muszą być oparte na wzajemności. Jeśli chcemy, by inni szanowali nasze potrzeby, to musimy umieć jasno powiedzieć – jaki jest nasz wkład.

Przy czym dawać trzeba to czego inni potrzebują, a nie „towar” w rodzaju „tradycyjnych wartości”, o które nikt nas w Europie nie prosi.

Polską ofertą nie może też być projekt Trójmorza, o którym wspomina Prezydent. Infrastruktura energetyczna, która stanowi trzon tego przedsięwzięcia, może być zbudowana tylko przy wsparciu zamożnych państw, które akurat w Trójmorzu nie uczestniczą.

Tak więc co Polska mogłaby wnieść do UE?

  • Czy w ramach solidarności jesteśmy gotowi przyjąć uchodźców?
  • Czy też może godzimy się na kompromis w kwestii polskich ustaw o sądownictwie?
  • Czy w ramach dążenia do „jedności” bylibyśmy w stanie zrezygnować z konfliktogennych roszczeń o niemieckie reparacje?

Pytanie trzecie: Czy Polska jest gotowa płacić za rozszerzenie Wspólnoty?

Prezydent Duda jednoznacznie opowiada się za rozszerzeniem UE: „Jeśli jeden kraj opuszcza Unię, to powinniśmy być gotowi, aby nowe państwa do niej wstępowały”.

Otwarcie na nowych członków wiąże się jednak z kosztami. Są to bowiem kraje dużo biedniejsze od nas.

Czy jesteśmy gotowi podzielić się z nowymi członkami funduszami europejskimi? Czy wśród nowych członków Unii widzimy Ukrainę?

Jeśli tak, to co chcemy robić, by przyciągać ją do UE, zważywszy, że Warszawa w coraz mniejszym stopniu uczestniczy we wspieraniu reform w tym kraju i systematycznie ogranicza i tak minimalną pomoc rozwojową dla Wschodu. Czy postulując rozszerzenie Unii zamierzamy złożyć cały ten proces na barki Niemiec, czy też chcielibyśmy wziąć za niego jakąś odpowiedzialność?

Polska musi odejść w unijnej polityce od mentalności Kalego

Nawoływanie do solidarności, która ma polegać na tym, że to inni mają szanować polskie potrzeby; oczekiwanie, że nie musimy podporządkowywać się wspólnocie, ale inne silniejsze narody powinny to robić; wreszcie namawianie do rozszerzenia, które chcielibyśmy przeprowadzić za cudze pieniądze, nie przysparza rządzącym w Polsce ani przyjaciół, ani wiarygodności.

Jeśli będą dalej unikać odpowiedzi na powyższe pytania, zamiast być współtwórcami Unii – jak obiecuje nam Prezydent, staniemy się sfrustrowanymi świadkami meblowania naszego świata przez inne europejskie narody.

(Tekst ukazał się pierwotnie na profilu Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz na Facebooku. Przedrukowujemy za zgodą autorki.)

*Pełczyńska-Nałęcz jest dyrektorem programu Otwarta Europa w fundacji Batorego, który m.in. zajmuje się inicjowaniem  debaty o strategicznych interesach naszego kraju na arenie międzynarodowej. Doktor socjologii, była wicedyrektorem Ośrodka Studiów Wschodnich, wiceministrem spraw zagranicznych (2012-21014), ambasadorem w Rosji (2014-2016). Autorka kilkudziesięciu publikacji poświęconych transformacji w Rosji i Europie Wschodniej, stosunkom polsko-rosyjskim, polskiej i unijnej polityce zagranicznej.



Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym