Znajoma z przeszłości retoryka zdrady interesów wspólnoty narodowej przez sędziów przebija we wszystkich wypowiedziach prezydenta i premiera, ale przede wszystkim w uzasadnieniu projektu przedstawionym przez oddział szturmowy posłów Zjednoczonej Prawicy: Jacka Ozdobę, Jana Kanthaka i Sebastiana Kaletę (na zdjęciu) - pisze wybitny prawnik prof. Jerzy Zajadło*

Projekt ustawy rozszerzającej zakres odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów musi u prawników zrodzić następujące pytanie: gdzie pomysłodawcy poszukiwali źródeł inspiracji swoich niewiarygodnych pomysłów. Oni sami twierdzą, że wzorowali się na analogicznych rozwiązaniach francuskich, ale już nawet pobieżne porównanie pokazuje, że to brednie.

Niemcy, ale nie te. Szkoła kilońska

Moim zdaniem analogii można poszukiwać gdzie indziej. Nie sądzę, żeby projektodawcy, zważywszy na ich prawnicze nieuctwo i ignorancję, właśnie stamtąd czerpali inspiracje. Wszelkie podobieństwo jest więc prawdopodobnie czysto przypadkowe, ale jest.

„[Prawo karne] ma być instrumentem kształtowania społeczeństwa i ochrony najważniejszych etycznych jego wartości, w tym przede wszystkim dobra najwyższego, jakim jest społeczeństwo jako całość, naród („Volksgemeinschaft”).

Bezprawność wynika z naruszenia obowiązku („Pflichtverletzung”) i »wiarołomstwa« („Untreue”, „Treubruch”) wobec wspólnoty, „zdrady” jej interesów („Verrat”). Oznaczało to skrajną subiektywizację bezprawności („Willensstrafrecht”)”.

Tak trafnie obecny sędzia Trybunału Konstytucyjnego, prof. Zbigniew Jędrzejewski, charakteryzował w jednej ze swoich publikacji istotę poglądów przedstawicieli skrajnie nazistowskiej tzw. kilońskiej szkoły prawa karnego („Pojęcie przestępstwa w doktrynie prawa karnego Niemiec hitlerowskich w ujęciu tzw. szkoły kilońskiej”, Ius Novum 2/2011, s. 13).

Jeśli abstrahować od nazistowskiej ideologii i skupić się wyłącznie na sposobie rozumowania stanowiącego podstawę tej prawnej konstrukcji, to możemy dojść do dramatycznych wniosków.

Na takim sposobie rozumowania oparte są bowiem niektóre rozwiązania projektu rozszerzenia odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów. Dotyczy to w szczególności tych punktów projektu, które mają powstrzymać sędziów przed bezpośrednim stosowaniem Konstytucji i odwoływania się przez nich do wartości prawa europejskiego.

Sołżenicyn się kłania

Ta retoryka rzekomej zdrady interesów wspólnoty narodowej przez polskich sędziów przebija we wszystkich wypowiedziach prezydenta i premiera, ale przede wszystkim w uzasadnieniu projektu przedstawionym przez oddział szturmowy (nota bene – oddziałem szturmowym nazywana była właśnie tzw. szkoła kilońska) posłów Jacka Ozdobę, Jana Kanthaka i Sebastiana Kaletę.

Przyszła mi też na myśl inna analogia. Aleksander Sołżenicyn opisuje w „Archipelagu Gułag” taką anegdotyczną scenę. W obozie pracy strażnik pyta nowego więźnia „Za co siedzisz?”. I pada odpowiedź „Za nic”. „Nie kłam”, mówi strażnik, „Za nic dostaje się dziesięć lat, a ty masz dwadzieścia”.

Wiem, wiem – niektórzy się oburzą, że w ogóle przywołuję w tym krótkim felietonie tego typu dramatyczne wydarzenia.

Nie chodzi mi jednak o jakiekolwiek nieuprawnione historyczne porównania, chodzi wyłącznie o pewien mechanizm, ponieważ proponowana regulacja taki mechanizm odpowiedzialności dyscyplinarnej „za nic” w gruncie rzeczy wprowadza.

Dotyczy to w szczególności kompletnie otwartych i niedookreślonych zwrotów, jakimi operuje wspomniany projekt ustawy: np. odpowiedzialność za „działalność polityczną”.

Tutaj Sołżenicyn też dostarcza ciekawego przykładu. Opisuje jeden z przepisów sowieckiego kodeksu karnego – dotyczył on przestępstwa przeciwko państwu i rewolucji. Wymieniano tam enumeratywnie pewne czyny wyczerpujące znamiona tego przestępstwa, ale na końcu pojawiła się złowroga formuła „i inne”.

Nie porównywalna jest tamta i ta regulacja odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów, ale czasami można odnieść wrażenie, że projektodawcy posługują się podobną „techniką legislacyjną”.

*Jerzy Zajadło – prof. dr hab., filozof prawa, kierownik Katedry Teorii Filozofii Państwa i Prawa Wydziału Prawa Uniwersytetu Gdańskiego, Laureat nagrody im. Edwarda J. Wendego (2017), członek Rady Programowej Archiwum Osiatyńskiego.

Najpierw sądy, potem media. Nie pozwólmy na to władzy.
OKO.press utrzymuje się dzięki Waszym wpłatom.

Prof. dr hab., filozof prawa, kierownik Katedry Teorii Filozofii Państwa i Prawa Wydziału Prawa Uniwersytetu Gdańskiego, Laureat nagrody im. Edwarda J. Wende (2017) oraz Nagrody Wydziału I Nauk Humanistycznych i Społecznych PAN im. Leona Petrażyckiego za książkę "Sędziowie i niewolnicy" (2017), członek Rady Programowej Archiwum Osiatyńskiego. Jest publicystą prawnym „Gazety Wyborczej”.


Komentarze

  1. Krzysztof Zawadzki

    Jest szansa, że skończy się jak w sprawie IPN. Tam te zmiany, równie dobrze, a może nawet lepiej nadają się jako porównianie do pomysłów szkoły kilońskiej. Pytanie jest skąd pis i przybudówki czerpią tę swoją wiarę w autorytaryzm? Misja dziejowa? Niewiedza? Jedno i drugie?
    Najpierw rozpruli system bezprawnymi zmianami i wpuścili bez należytej legitymizacji, dodatkowo w nieprzejrzystej procedurze przypadkowych, a oportunistycznych sędziów o mentalności niewolników. Teraz chcą brutalnie wymusić posłuszeństwo wobec zmian, które nie są do obrony. Wzmocnili w tej chwili nacisk aby sprawdzić na ile nie odpuszczą sędziowie i w ogólności obywatele. A większość obywateli wciąż jeszcze żyje w przekonaniu, że nic złego się nie stanie.

    • Krzysztof Skladanowski

      Mylisz się. Ta potrzeba zemsty kryje się w zakamarkach głębokich kompleksów narodu od wieków. Ale wypływa na powierzchnię jedynie w sprzyjających warunkach. Jarosław Kaczyński jest wybitnym specjalistą w tych sprawach.

    • Mateusz Głazowski

      Tekst Pana Profesora merytoryczny i z niego należy czerpać wiedzę. O kim acan Gutek mówi, że "chce przynajmniej zemsty". Kto i na kim ma się mścić, bo mówienie o "narodzie" jest nieuprawnione. Do narodu polskiego należę ja i bardzo wielu podobnie myślących. Dla nas Konstytucja jest podstawą funkcjonowania państwa i nie życzę sobie żeby nas wpisywać w ten nienawistny twór.

      • Gutek Manicki

        Tak, pragnienie zemsty to nie tylko kwestia ostatnich lat. Jednak to ostatnie lata mają tu największe znaczenie. Nie było takiego pragnienia zemsty do tej pory np. w 1989, 2005 czy 1998.

        Zdrada elit była i jest realna. Przywódcy "S" w ekspresowym tempie, po dostaniu władzy kazali się reszcie narodu pocałować w d… Obecne środowiska lewicowe (np. Razem, aktywiści itp.) są rozproszone i niestety słabe.

        Jasne, że mówiąc o narodzie mam na myśli "dominującą część społeczeństwa". Może to i nawet nie większość, ale na pewno część dominująca. Śmieciówki, upadek służby zdrowia itp. to jednak nie PiS, tylko wcześniejsze działania i ludzie to wiedzą. Myślę też, że wiedzą, że PiS nie poprawia sytuacji, ale przynajmniej pozwala odreagować.

        • Krzysztof Skladanowski

          Poza zemstą, ta część narodu, o której mówimy, kieruje się zawiścią i chciwością. Tymi namiętnościami Jarosław Kaczyński równie mistrzowsko manipuluje.

          • Gutek Manicki

            A co mają robić ludzie w beznadziejnym położeniu?
            To nie są jakieś dzikie bestie, tylko ludzie, których wrzucono w przepaść. Nie dziwne, że targają nimi emocje. Zwłaszcza, gdy widzą, że wcześniej neoliberalny populizm walnie przyczynił się do ich złej sytuacji.

          • Krzysztof Skladanowski

            Gutek Manicki, czemu nie pytasz co mają robić politycy, gdy jakaś część narodu w mniejszym stopniu czerpie korzyści z powszechnego wzrostu gospodarczego (a tak było, jest i będzie zawsze i wszędzie na świecie): mają ich szczuć na tych bardziej zaradnych, mają podżegać te złe emocje, aż dojdzie do tragedii (wszystko to się dzieje dziś na naszych oczach)? Przypomnij sobie z historii jak to obce reżimy szczuły jednych Polaków na innych, z różnych powodów, niszcząc jednych i drugich dla swoich politycznych kalkulacji.

        • Mateusz Głazowski

          Mam rozumieć, że prawdziwy patriota Polak-katolik dozna pełni szczęścia kiedy zrealizowany zostanie zamysł zniszczenia tych nienawistnych elit i powołania własnej "elyty". To już było! Najpierw hitlerowcy mordowali polskich uczonych, później PZPR pod hasłami walki z Żydami wypędziło z Polski tysiące mądrych ludzi. Powołano fabrykę uczonych (docenci marcowi). Teraz świeżutkim przykładem g…a, które wkracza na salony jest Patryk Jaki, podobno otrzymał tytuł doktora. Tego chcecie?

  2. roman liss

    ZAWIADOWCA I SPÓŁKA zawsze mieli jedną ewangelię – wielkopomne dzieło Fuhrera. Krok po kroku, realizują te te wersety. Nazi i Bolszewizm, niedoścignionym wzorem prawd, praw dla drugiego sortu, (pierwszy je akceptuje). Nic nowego – miejsca wypoczynku i reedukacji też będą…. Jaki już rozpoczął, tylko coś nie wyszło.

  3. Konserwatywny Socjalista

    Kontrola nad anonimowymi wypowiedziami sędziów w Internecie, daleko wykracza poza ograniczenie działalności politycznej. Gdy wypowiadają się anonimowo, nie występują jako sędziowie, tylko jako osoby całkowicie prywatne.
    Równie dobrze mozna nakazać kontrolę wypowiedzi u teściów przy obiedzoe.

Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press