Od 1 kwietnia obowiązuje zakaz wchodzenia do części Puszczy Białowieskiej. Nadleśnictwo argumentuje: martwe drzewa zagrażają ludziom. Wszystko wskazuje jednak na to, że to nie troska o nasze zdrowie, ale sposób na ukrycie kolejnych wycinek

Zakaz  obowiązuje na terenie Nadleśnictwa Białowieża, czyli na obszarze ok. 1/5 polskiej części puszczy. Wydał go nadleśniczy tego terenu bezterminowo. Poruszać się teraz można tylko po wyznaczonych drogach oraz trzech ścieżkach edukacyjnych.

Oficjalnym powodem wprowadzenia zakazu jest rzekome zagrożenie, jakie stwarzają martwe drzewa dla zdrowia i życia ludzi. „Kiedy tylko usuniemy drzewa niebezpieczne i stan lasu na to pozwoli, zamknięte drogi, szlaki i lasy, zostaną niezwłocznie udostępnione” – obiecują leśnicy.

I ostrzegają, że przebywanie, przechodzenie, przejeżdżanie przez lasy objęte zakazem wstępu stanowi wykroczenie wskazane przez przepis art.151 § 1 Kodeksu Wykroczeń.

Jednocześnie dodali nic nie znaczące zapewnienia: „Pracujemy nad tym, aby w bezpieczny sposób udostępnić Państwu jak największą powierzchnię Nadleśnictwa Białowieża” – napisało na swojej stronie nadleśnictwo.

Ekolodzy komentują

Wszystko jednak wskazuje na to, że zakaz ma związek z decyzją nr 51 Dyrektora Generalnego Lasów Państwowych (LP) Konrada Tomaszewskiego z 17 lutego tego roku. Zezwala ona na wycinkę „we wszystkich klasach wieku drzewostanów”, a więc również w starodrzewach. Tej decyzji – w czasie publikacji artykułu – nie można znaleźć w Biuletynie Informacji Publicznej LP. Co ciekawe, dotyczy ona nie tylko Nadleśnictwa Białowieża, ale też pozostałych puszczańskich nadleśnictw – Browsk i Hajnówka.

Zastanawiające jest również to, że czas wprowadzenia w życie decyzji zbiega się z wizytą ministra Jana Szyszki w Hajnówce (31 marca). Towarzyszący mu wiceminister środowiska Andrzej Konieczny, podczas spotkania z mieszkańcami zapowiedział dalsze wycinki.

„Pozwala to przypuszczać, że prawdziwym powodem wprowadzenia zakazu wstępu na teren puszczy może być chęć ukrycia przed opinią publiczną łamania prawa. Intensywna wycinka Puszczy narusza bowiem unijne i krajowe prawo w zakresie ochrony środowiska” – wskazały Greenpeace, Dzika Polska i inne organizacje ekologiczne.

We wspólnym komentarzu napisały też, że często odległość między wycinkami a drogami i szlakami przekracza wysokość drzew. Czyli, że nawet jeśli martwe drzewo przewróciłoby się samo, to nie zagroziłoby naszemu zdrowiu i życiu np. w przypadku zatarasowania drogi. Zdaniem ekologów to „jednoznacznie pokazuje, że nie są one robione dla poprawy bezpieczeństwa”.

Społeczne leśne patrole już w dwóch poprzednich latach ujawniały, że drzewa wycina się również w strefach chronionych UNESCO. W obowiązującym od 1 kwietnia zakazie chodzi więc zapewne o to, by była podstawa prawna do zatrzymania takiego patrolu przez służby leśne.



Czy przyjadą turyści?

Ale zakaz nadleśnictwa zaniepokoił nie tylko ekologów. List w tej sprawie do ministra środowiska Jana Szyszki wystosowali również lokalni aktywiści oraz przedsiębiorcy agroturystyczni. Domagają się natychmiastowego cofnięcia zakazu wejścia do Puszczy.

„Uważamy,  że  taka  decyzja,  podjęta  tuż  przed  Wielkanocą, zagraża naszym żywotnym interesom” – czytamy w liście mieszkańców. Wkrótce zacznie się sezon turystyczny, który dla wielu z nich jest źródłem zarobku. Przedsiębiorcy boją się, że zakaz może zostać przez turystów odczytany jako informacja o zamknięciu całej Puszczy, co może spowodować spadek zainteresowania całym regionem. I podają, że „pierwsze zapytania, czy będzie można w ogóle w najbliższym czasie wejść do Puszczy już do wielu z nas wpłynęły”.

Są inne rozwiązania

Mieszkańcy argumentują też, że martwe drzewa występują w skupiskach punktowych. Dlatego decyzja o zamknięciu dostępu do niemal całej Puszczy na terenie nadleśnictwa Białowieża jest niezrozumiałe. W związku z tym sugerują rozwiązania alternatywne. Na przykład „w  niesprzyjających  warunkach  pogodowych […] może być ogłoszony komunikat o czasowym zakazie wstępu do lasu zarówno dla turystów, jak i mieszkańców oraz pracowników leśnych” – piszą. Inną propozycją może być „opublikowanie listy  potencjalnie  niebezpiecznych  fragmentów  szlaków”  z załączonym „opisem zagrożenia i widoczne oznakowanie tych miejsc”.

Zwracają również uwagę na kwestie ekologiczne pisząc, że wizerunek zagospodarowanej części Puszczy i tak już  ucierpiał w efekcie wyrębu drzew we wszystkich drzewostanach. Również w starodrzewach.

Cały list można przeczytać tu.


Dobry tekst. Dorzucam się do prawdy

lub wybierz tradycyjny przelew

Popularne:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym