Zalewska chwali się waloryzacją 35-65 zł, ale prawdziwe podwyżki dawał poprzedni rząd
Minister Anna Zalewska obiecuje w 2017 r. waloryzację nauczycielskich pensji, a w 2018 r. ma szukać pieniędzy na podwyżki. Twierdzi, że to pierwsza waloryzacja, ale nie mówi od kiedy. Waloryzacji faktycznie nie było od 2009 roku, ale były podwyżki. I to spore, nieporównanie wyższe niż waloryzacja
W następnym roku nauczyciele będą mieli po raz pierwszy zwaloryzowaną pensję, chcemy znaleźć pieniądze na podwyżki w 2018 r.
Pensje nauczycielskie wzrastały w latach 2008 - 2012 sześciokrotnie. W 2008 r. - o 10 proc., w 2009 dwukrotnie, za każdym razem o 5 proc., w 2010 r. - 7 proc. , w 2011 r. - także o 7 proc., i wreszcie w 2012 r. - o 3,8 proc. Według informacji Ministerstwa Edukacji w sumie od 2007 do 2012 r. pensje wzrosły o blisko połowę 50 proc.
Tymczasem minister Zalewska obiecuje waloryzację w 2017 r., w wyniku której pensje wrosną o 1,3 proc. (czyli tyle, ile prognozowana inflacja). Daje to podwyżki rzędu 35 - 65 zł, co na warszawskim wiecu 10 października prezes Broniarz nazwał jałmużną.
A czy w 2018 roku będą jakieś podwyżki? Nie wiadomo, minister "będzie chciała znaleźć pieniądze".
Związek Nauczycielstwa Polskiego od stycznia 2015 r. domaga się podwyżek o 10 proc. W rozmowie z OKO.press prezes Broniarz zastrzega, że Związek nie walczy tylko o pensje, ale o zwiększenie nakładów na edukację. Jest to tym pilniejsze, że reforma wymusi znaczne koszty, które spadną na samorządy.
10 października 2016 r. w 17 miastach Polski odbyły się protesty nauczycieli. Głównym postulatem było zatrzymanie planowanych zmian i podjęcie rozmów z partnerami społecznymi o prawdziwej naprawie edukacji.

Komentarze