Jako "osoba szczególnie zasłużona w dziele troski o niezależną i wolną Polskę" sędzia Przyłębska została Człowiekiem Wolności 2017 tygodnika "wSieci". Bardziej zasłużyła jednak na zaszczyt rzecznika rządu. Mając usta pełne narodowych frazesów Przyłębska nawet nie kryje serwilizmu i wzywa sędziów TK do ignorowania woli narodu wyrażonej w Konstytucji

W gabinecie Mateusza Morawieckiego zmienił się rzecznik rządu. Następcą Rafała Bochenka została posłanka Joanna Kopcińska. Zdaniem Macieja Pacha, doktoranta w Katedrze Prawa Konstytucyjnego na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego, rząd nie skorzystał z lepszej kandydatury – Julii Przyłębskiej.
Sędzia Przyłębska dostała za to tytuł „Człowieka wolności” 2017 tygodnika „wSieci”, który jest przyznawany „osobom szczególnie zasłużonym w dziele troski o niezależną i wolną Polskę”. Bronisław Wildstein uzasadniał to tak: „Odgrywa rolę nie do przecenienia w odbudowie polskiego porządku prawnego, gwarancji naszej wolności”.
Publikujemy tekst Macieja Pacha, który ukazał się w debatach Archiwum Osiatyńskiego.

Przyłębska i Duda zdradzają Konstytucję

11 grudnia 2017 roku Julia Przyłębska przedstawiła „Informacje o istotnych problemach wynikających z działalności i orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego w roku 2016”. Raczej jednak nie o informację, a o dezinformację w tym wypadku chodziło.

W wygłoszonym jednym tchem (a nawet tracąc co rusz dech) wystąpieniu, przemawiająca zaprezentowała nieskażenie rządową interpretację sporu o obsadę stanowisk w Trybunale Konstytucyjnym, podkreślając niezgodność z prawem decyzji Prezesa TK Andrzeja Rzeplińskiego o niedopuszczeniu do podjęcia obowiązków sędziowskich Henryka Ciocha, Lecha Morawskiego i Mariusza Muszyńskiego.

Ponieważ argumenty środowiska PiS są w tej sprawie doskonale znane opinii publicznej, dość powiedzieć, że Julia Przyłębska demonstracyjnie opowiedziała się po ich stronie. Nie byłoby to niczym szokującym, tym bardziej, że jako sędzia TK zgłaszała niejednokrotnie zdania odrębne wyrażające podobne stanowisko.

Różnica jest jednak zasadnicza. 11 grudnia 2017 roku Julia Przyłębska przemawiała bowiem jako Prezes TK, a nie jeden z jego sędziów. Zgodnie z art. 12 ust. 1 pkt 2 ustawy o organizacji i trybie postępowania przed TK prezes tej instytucji nie reprezentuje samego siebie, tylko Trybunał.

Zatem nie dysponuje on prawem przedstawiania własnych poglądów jako zdania całej instytucji. I nic tu nie ma do rzeczy fakt, że „Informację roczną” na posiedzeniu Zgromadzenia Ogólnego Sędziów TK, które odbyło się 8 listopada 2017, większością głosów przyjęto (choć aż siedmioro sędziów zgłosiło swoje zastrzeżenia,które dołączono do protokołu, co Julia Przyłębska publicznie przyznała) i zawiera ona takie same tezy w kwestii (braku) skutków prawnych trzech nieogłoszonych w Dzienniku Ustaw wyroków TK.

Skandalem jest bowiem również wprowadzenie do „Informacji rocznej” tego rodzaju sformułowań, świadczących o całkowitym lekceważeniu art. 190 ust. 2 Konstytucji, jednoznacznie ustanawiającego obowiązek ogłaszania orzeczeń TK w odpowiednim urzędowym publikatorze. Trudno nie złapać się za głowę, gdy osoba kierująca sądem konstytucyjnym, zamiast bronić jego konstytucyjnej pozycji ustrojowej, dezawuuje orzeczenia, które ten sąd wydał w ramach odparcia frontalnego, wrogiego Konstytucji ataku.

  • Zobacz cały art. 190 Konstytucji

    • Orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego mają moc powszechnie obowiązującą i są ostateczne.
    • Orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego w sprawach wymienionych w art. 188 podlegają niezwłocznemu ogłoszeniu w organie urzędowym, w którym akt normatywny był ogłoszony. Jeżeli akt nie był ogłoszony, orzeczenie ogłasza się w Dzienniku Urzędowym Rzeczypospolitej Polskiej „Monitor Polski”.
    • Orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego wchodzi w życie z dniem ogłoszenia, jednak Trybunał Konstytucyjny może określić inny termin utraty mocy obowiązującej aktu normatywnego. Termin ten nie może przekroczyć osiemnastu miesięcy, gdy chodzi o ustawę, a gdy chodzi o inny akt normatywny dwunastu miesięcy. W przypadku orzeczeń, które wiążą się z nakładami finansowymi nie przewidzianymi w ustawie budżetowej, Trybunał Konstytucyjny określa termin utraty mocy obowiązującej aktu normatywnego po zapoznaniu się z opinią Rady Ministrów.
    • Orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego o niezgodności z Konstytucją, umową międzynarodową lub z ustawą aktu normatywnego, na podstawie którego zostało wydane prawomocne orzeczenie sądowe, ostateczna decyzja administracyjna lub rozstrzygnięcie w innych sprawach, stanowi podstawę do wznowienia postępowania, uchylenia decyzji lub innego rozstrzygnięcia na zasadach i w trybie określonych w przepisach właściwych dla danego postępowania.
    • Orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego zapadają większością głosów.

Prowadzi to do smutnego wniosku, że pod koniec 2017 roku sprawy zaszły tak daleko, że zainstalowana w gmachu przy al. Szucha 12A w Warszawie grupa prawników już nawet nie kryje się ze swoim serwilizmem względem władzy wykonawczej i ustawodawczej, w stosunku do których – jak wynika z art. 10 i art. 173 Konstytucji – powinna być władzą odrębną i niezależną.

Dlatego najlepszą kandydatką na następczynię Rafała Bochenka byłaby nie Joanna Kopcińska, tylko właśnie Julia Przyłębska.

Nawet Beata Kempa nie potrafi z takim zapałem bronić najbardziej bezprawnych działań podejmowanych przez PiS i jego faktyczną odnogę w postaci Rady Ministrów.

Wystąpienie podczas uroczystego dorocznego posiedzenia Zgromadzenia Ogólnego Sędziów TK Julia Przyłębska zakończyła mocnym akcentem. Napomniała sędziów, że zgodnie z Konstytucją mają sprawować władzę w imieniu narodu, a nie własnym. Szkoda tylko, że jest niezdolna do zaakceptowania faktu, że ten sam naród zadecydował w 1997 roku, że Trybunał ma być odrębny i niezależny od innych władz. I że nie można zmieniać tej decyzji narodu za pomocą ustaw.

Mając więc usta pełne narodowych frazesów, w istocie Julia Przyłębska wezwała sędziów do ignorowania woli narodu.

Odnotujmy jeszcze drugi i ostatni punkt porządku obrad – przemówienie Prezydenta RP. Spuśćmy zasłonę milczenia nad sprzeczną z faktami tezą, jakoby to w ciągu ostatniego roku (2017) Trybunał po dłuższym okresie zastoju wreszcie zaczynał normalnie funkcjonować. Wystarczy zajrzeć do danych dostępnych nawet na stronie internetowej TK, aby przekonać się o tym, jak jawne to kłamstwo.

Prezydent musi przecież znać te dane, więc nie sposób jego słów uznać za niezamierzone minięcie się z prawdą.

Co innego było jednak istotniejsze. Otóż Andrzej Duda zaczął od przypomnienia swojego apelu z maja 2015 roku, wygłoszonego po zwycięstwie w wyborach, kiedy to wezwał ówczesną większość parlamentarną do powstrzymania się od zmian ustrojowych w krótkim okresie pozostającym do zakończenia kadencji parlamentarnej. Istotnie, taki apel wystosował, a tamta większość go nie posłuchała.

Warto jednak zapytać Prezydenta o jego słowa wypowiedziane na posiedzeniu Zgromadzenia Ogólnego, o którym mowa. Prezydent stwierdził wtedy, że akcja rodzi reakcję.

Czy jako piastun organu zobowiązanego do czuwania nad przestrzeganiem Konstytucji (art. 126 ust. 2 tejże) uważa on, że usprawiedliwioną odpowiedzią na naruszenie Konstytucji jest kolejne naruszenie Konstytucji, i to dalej sięgające?

  • Zobacz cały art. 126 Konstytucji

     Artykuł 126

    1. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej jest najwyższym przedstawicielem Rzeczypospolitej Polskiej i gwarantem ciągłości władzy państwowej.
    2. Prezydent Rzeczypospolitej czuwa nad przestrzeganiem Konstytucji, stoi na straży suwerenności i bezpieczeństwa państwa oraz nienaruszalności i niepodzielności jego terytorium.
    3. Prezydent Rzeczypospolitej wykonuje swoje zadania w zakresie i na zasadach określonych w Konstytucji i ustawach.

Odpowiedź na to pytanie wydaje się kluczowa dla zrozumienia prezydenckiej wizji stania na straży Konstytucji. Opinia publiczna ma prawo poznać tę odpowiedź. Jeżeli miałaby brzmieć tak, jak można było odnieść wrażenie pod wpływem wspomnianych słów Andrzeja Dudy, to wniosek okazuje się smutny: Prezydent sprzeniewierza się złożonej w 2015 roku przysiędze, która wśród zobowiązań, jakich osoba obejmująca ten urząd się podejmuje, na pierwszy plan wysuwa wierność ustawie zasadniczej.

Gdyby w Pałacu Prezydenckim zapodziały się – na co wiele wskazuje – wszystkie egzemplarze Konstytucji RP z 2 kwietnia 1997 roku, a dr Anna Surówka-Pasek, podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta (http://www.prezydent.pl/kancelaria/kierownictwo-kancelarii/anna-surowka-pasek) odpowiedzialna m.in. za „nadzór i koordynację w sprawach związanych z konstytucyjnymi  i ustawowymi uprawnieniami Prezydenta RP” nie była w stanie odnaleźć tekstu w Internecie (bo na przykład jakiś szczur przegryzłby wszystkie pałacowe kable), pozwalam sobie zacytować rotę przysięgi:

„Obejmując z woli Narodu urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, uroczyście przysięgam, że dochowam wierności postanowieniom Konstytucji, będę strzegł niezłomnie godności Narodu, niepodległości i bezpieczeństwa Państwa, a dobro Ojczyzny oraz pomyślność obywateli będą dla mnie zawsze najwyższym nakazem”.

Wygląda więc na to, że znamy już najlepszego rzecznika rządu (i wcale nie jest nim poseł Joanna Kopcińska). Ale wciąż nie znamy rzecznika Konstytucji.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym