Zarząd Polskiego Radia dalej wyrzuca dziennikarzy ze związku zawodowego. OKO.press ustaliło, że wczoraj pracę straciło kolejnych dwóch dziennikarzy - Marcin Majchrowski i Wojciech Dorosz. Mieli „wywierać presję psychiczną” na zarząd Polskiego Radia, „stosować czarny PR” oraz „destabilizowali pracę Zarządu oraz samej Spółki poprzez publiczne nękanie Zarządu"

W poniedziałek pracę stracił Paweł Sołtys – szef Związku Zawodowego Dziennikarzy Programu Trzeciego i Drugiego, a zarazem dziennikarz prowadzący w Trójce audycje ekonomiczne. To jednak nie koniec czystek. Jak dowiedziało się „Oko”, wczoraj informację o zwolnieniu dyscyplinarnym dostało dwóch kolejnych dziennikarzy: Marcin Majchrowski i Wojciech Dorosz.

Pierwszy jest wiceprzewodniczącym związku i jednym z wiodących muzycznych dziennikarzy Dwójki. Pracuje Polskim Radiu od ponad dwudziestu lat. Drugi jest związkowym sekretarzem, zajmuje się kulturą, w Radiu pracował od dekady.

Przyczyny zwolnienia podano te same, co w przypadku Sołtysa. Dziennikarze mieli „wywierali presję psychiczną” na zarząd Polskiego Radia, „stosowali czarny PR” oraz „destabilizowali pracę Zarządu oraz samej Spółki poprzez publiczne nękanie Zarządu”. Choć ich działalność nie różniła się niczym od standardowej działalności związkowej.

Majchrowski i Dorosz już wcześniej dostawali sygnały, że ich czas w Polskim Radiu może się szybko skończyć – tydzień temu obaj dostali od dyrekcji maile z pytaniem, czy przysługuje im związkowa ochrona przed zwolnieniem. Uzasadnienia tego pytania nie otrzymali.

W ten sposób zarząd Barbary Stanisławczyk-Żyły i Jerzego Kłosińskiego pozbywa się wszystkich związkowych przywódców i koordynatorów działalności związku.


Abonament na wolność słowa:


#KogoNieSłychać

Wczoraj pisaliśmy o kulisach zastraszania i szantażowania dziennikarzy Polskiego Radia, którzy odważyli się bronić swoich koleżanek zdegradowanych za emitowanie treści „niesłusznych” w oczach zarządu z nadania PiS. Jedna nazwała Andrzeja Wajdę „wybitnym reżyserem”, druga miała czelność puścić reportaż z” czarnego protestu” pod domem Jarosława Kaczyńskiego.

Pracownicy radia ruszyli z akcją protestacyjną w mediach społecznościowych i wysłali list do zarządu. Zarząd zareagował, po kolei: kwestionując autentyczność listu, nawołując do wydania jego pomysłodawców i przekonując sygnatariuszy do wyparcia się jego treści lub wycofania poparcia. W podtekście były groźby konsekwencji służbowych i wejścia na drogę sądową. Mimo tego przytłaczająca większość sygnatariuszy podtrzymało swój sprzeciw wobec przemocowych praktyk przełożonych.



Po zarządzie krytyka spływa

Stanisławczyk i Kłosiński nie zawahali się pozbyć kolejnych, niewygodnych w ich mniemaniu dziennikarzy mimo fali krytyki, która spłynęła na nich po zwolnieniu Pawła Sołtysa.

Za zwolnionym solidarnie stanęła reszta członków radiowego związku zawodowego, wzięła go też w obronę przewodnicząca ogólnopolskiego Forum Związków Zawodowych, Dorota Gardias, która nazwała działanie zarządu „karygodnym”. Sprawę zwolnienia szefa związku bada również Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar.

Zupełnie milczy za to „Solidarność”, która jest największym ugrupowaniem związkowym w Polskim Radiu (choć   skupia głównie pracowników biurowych i administrację, nie dziennikarzy).


Abonament na wolność słowa

Socjolog, absolwent Uniwersytetu Cambridge, analityk Fundacji Kaleckiego. Publikował m.in. w „Res Publice Nowej”, „Polska The Times”, „Dzienniku Gazecie Prawnej” i „Dzienniku Opinii”.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym