Min. Anna Zalewska pomysł "500 plus dla nauczyciela" uznała za "receptę na wypalenie zawodowe". "Ma ich dowartościować" - mówiła. Pieniądze mają znaleźć się dopiero w 2020 r. i trafią tylko do nauczycieli dyplomowanych. ZNP jest oburzone i domaga się rozwiązań systemowych

Tuż przed rozpoczęciem roku szkolnego minister Anna Zalewska dwoi się i troi, by uciszyć głosy krytyki związane z reformą edukacji. 25 sierpnia 2017 r. podczas konferencji prasowej w Katowicach zapowiedziała, że rząd Beaty Szydło stworzy program „500 plus dla nauczycieli”. Mówiła, że ma to być „recepta na wypalenie zawodowe nauczycieli”. Dopytywana przez dziennikarzy podczas wizyty w szkole w Nowej Cerkwi dodała, że dodatek ma służyć „dowartościowaniu” pracowników oświaty. Szczegóły ma ujawnić premier Beata Szydło 4 września 2017 r. podczas inauguracji roku szkolnego 2017/2018 r.

Miał być hit, ale już dziś wiadomo, że wsparciem nie zostaną objęci wszyscy nauczyciele, a tylko ci dyplomowani. Z danych GUS na rok szkolny 2013/2014 wynika, że ci stanowili 52 proc. wszystkich nauczycieli. Czyli na wsparcie nie mogłaby liczyć niemal połowa nauczycieli:

  • mianowani (26,7 proc. kadry);
  • kontraktowi (15,6 proc.);
  • stażyści (3,3 proc.);
  • nauczyciele bez stopnia awansu (2,5 proc.).

A to nie koniec obostrzeń. Program ma być skierowany do pracowników oświaty z co najmniej pięcioletnim stażem (od dnia nadania stopnia nauczyciela dyplomowanego) i z wyróżniającą oceną pracy. Ocena ma podlegać weryfikacji co trzy lata.

„Po kolejnych trzech latach będziemy sprawdzać: jeżeli ktoś dokonał szczególnych osiągnięć, to już się zobowiązuje do tego, że ten poziom trzyma. Później będzie podlegał ocenie i jeżeli okaże się, że jednak nie wytrzymał tempa, to po prostu tych pieniędzy mieć nie będzie. To naprawdę jest motywacyjne” – mówiła minister Zalewska.

Program nie zostanie też wprowadzony od razu. Jego start planowany jest na 2020 r. i ma być rozłożony na transze. W pierwszym roku nauczycielom będzie przysługiwać dodatek w wysokości 95 zł, 2021 – 206 zł, a od 2022 – 507 zł.

Nauczyciele zwracają uwagę, że rozwiązanie nie ma wymiaru systemowego. Obawiają się, że pieniądze wypłacone nauczycielom nie wpłyną na ich emerytury, które i tak są niskie. Nauczyciele przypuszczają też, że kosztem wyróżnienia „dla najlepszych” odebrane im zostaną dodatki do uposażenia. Ustawa o finansowaniu zadań publicznych, która przewiduje zmiany w systemie wynagrodzeń dla nauczycieli uzyskała pozytywną ocenę Komitetu Stałego Rady Ministrów.



500 plus oburzyło nauczycieli – chcą rozwiązań systemowych

Związek Nauczycielstwa Polskiego na Facebooku opublikował post dotyczący pomysłu min. Zalewskiej z krótkim komentarzem: „Partia wynagrodzi, ale nie wszystkich dyplomowanych, lecz jedynie tych z odpowiednią oceną i stażem pracy i nie 500 złotymi, tylko najpierw 97 i nie zaraz, tylko w 2022 roku”. Pod postem odezwali się zbulwersowani i zrezygnowani nauczyciele.

Jeden z nich pyta retorycznie: „czy może być bardziej pomiatany zawód?”

Płace nauczycieli

Minister Anna Zalewska zapowiedziała też podwyżki – 15 proc. w ciągu trzech najbliższych lat. Jednak do tej pory w budżecie na rok 2018 zabezpieczono jedynie 2 mln złotych na ten cel, co oznacza podwyżkę o 5 proc. Brakuje też szczegółów. Nie wiadomo, czy będzie dotyczyć wynagrodzenia zasadniczego, czy całego uposażenia. OKO.press pisało o tym tutaj.

Ile zarabiają nauczyciele? W latach 2008-2012 doszło do skokowego wzrostu płac nauczycieli – w sumie o 44 proc.

Zarobki nauczycieli. Rok 2007 = 100

W tym okresie podwyżek płac nauczycieli było sześć:

  • w 2008 roku – o 10 proc.,
  • w 2009 dwie, za każdym razem o 5 proc.,
  • w 2010 – o 7 proc.,
  • w 2011 – także o 7 proc. i wreszcie
  • w 2012 roku – o 3,8 proc.

Jak podaje ZNP, średnie zarobki (wszystkie elementy uposażenia) po serii podwyżek 2008-2012 wynoszą:

  • nauczyciela stażysty – 2 718 zł,
  • kontraktowego – 3 017 zł,
  • mianowanego – 3 913 zł i
  • dyplomowanego – 5 000 zł.

Średnia zarobków wszystkich nauczycieli w 2014 roku wynosiła 3662 zł. Jednak to kwota, która obejmuje wszystkie możliwe składniki nauczycielskiego uposażenia. A jak pisze ZNP: „Nie jest możliwe, aby jakikolwiek nauczyciel w Polsce miał prawo do wszystkich składników wynagrodzenia na raz (tzn. miał prawo jednocześnie do zasiłku na zagospodarowanie i odprawy emerytalnej)”.

Natomiast średnia płaca zasadnicza nauczyciela w Polsce to zaledwie 2314 zł brutto.

Po czteroletnim skoku, kolejne podwyżki zostały zamrożone. Rząd Donalda Tuska uznał, że wzrost w latach 2008-2012 był znaczący.


Opłać abonament na wolność słowa

Dziennikarz, aktywista, filozof bez dyplomu. Redaktor "Codziennika Feministycznego". Wcześniej członek zarządu Fundacji "Trans-fuzja". W OKO.press pisze o edukacji, prawach człowieka, społeczeństwie obywatelskim i polityce społecznej.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym