Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę prowadzi telefon zaufania od 11 lat. Pomaga dzieciom, odwodzi je od samobójstw, współpracuje z pogotowiem i policją. MEN nie przyznał im dotacji, zaniżając punktację. Szymon Hołownia: „Na ławeczki i strzelnice mają, a na dzieci nie?”. Jego zbiórka na Fundację zebrała już 260 tys. Cel: 2 miliony, żeby telefon działał całą dobę

„Fundację już znałem, mam o niej bardzo dobre zdanie. O braku dotacji dowiedziałem się od znajomych, potem przeczytałem artykuł na OKO.press i już wiedziałem, co muszę zrobić” – mówi OKO.press Szymon Hołownia, publicysta i pisarz, który postanowił sam zacząć zbiórkę środków na Telefon Zaufania Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę. W 12 godzin zebrała 100 tys., a suma ciągle rośnie. W momencie publikacji tekstu zebrano już ponad 260 tys.

W lipcu 2019 Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło konkurs profilaktyki zdrowia psychicznego w szkole. Moduł V obejmował prowadzeni bezpłatnej ogólnopolskiej infolinii interwencyjno-informacyjnej z zakresu zdrowia psychicznego i zapobiegania samobójstwom wśród dzieci i młodzieży. Taką działalność od prawie 11 lat prowadzi Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę (FDDS). Wiele lat doświadczenia i fachowa pomoc, to dla MEN za mało.

„Przy kryteriach, które nasza oferta wyraźnie spełniała, dostawaliśmy mało punktów, często bez uzasadniania” – mówiła OKO.press Lucyna Kicińska, koordynatorka telefonu zaufania Fundacji. Kiedy FDDS zgodnie z regulaminem złożyło odwołanie, nazwano je „zarzutami”. Punktacji nie zmieniono, tylko opatrzono absurdalnymi wyjaśnieniami, o których pisaliśmy tutaj:

„Skoro żyję w kraju, w którym jest tyle pieniędzy, że nie ma deficytu budżetowego, są środki na strzelnice i grające ławeczki, a nie ma 2 mln zł na to, żeby wesprzeć działający przez 24 godziny telefon dla dzieci i młodzieży, to jest to zupełnie niezrozumiałe” – mówi Hołownia. „Mam nadzieję, że tą zbiórką pokażemy rządzącym, że nie ma naszej zgody na takie ustawianie priorytetów, jeśli chodzi o wydawanie naszych wspólnych budżetowych pieniędzy”.

Link do zbiórki

Dzieci w kryzysie, Fundacja odcięta od finansowania

„Telefon 116 111 odpowiada na potrzeby polskich dzieci. Możliwość anonimowej, kompetentnej pomocy w trudnych sytuacjach życiowych ważna jest zawsze, a szczególnie teraz, kiedy inne możliwości wsparcia są trudno dostępne” – pisze Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę w apelu do premiera.

Polska przoduje wśród państw europejskich o najwyższej liczbie samobójstw wśród dzieci. FDDS szacuje, że w każdej klasie są statystycznie dwie osoby po próbie samobójczej.

„Dzieci często nie mają możliwości korzystania z pomocy w szkołach – 44 proc. placówek nie zatrudnia psychologów ani pedagogów. W całej Polsce przyjmuje zaledwie 416 lekarzy – psychiatrów dziecięcych. 67 proc. dzieci w wieku 11-17 lat, które szukały pomocy w trudnych sytuacjach życiowych, wskazuje, że ze wszystkich działających w Polsce linii wybrało pomoc Telefonu Zaufania 116 111 prowadzonego przez Fundację Dajemy Dzieciom Siłę” – pisze dalej Fundacja.

Telefon Zaufania FDDS działa od 2008 roku. Od tamtej pory konsultanci:

  • odebrali ponad 1 mln 236 tys. telefonów
  • odpowiedzieli na ponad 62 tys. anonimowych wiadomości online
  • w porozumieniu z policją podjęli 1589 interwencji w sytuacjach zagrożenia życia dzwoniących dzieci
  • prowadzą rozmowy na wszystkich liniach bez przerwy – ze wszystkich dzwoniących codziennie średnio 18 osób kontaktuje się z nimi w związku z myślami czy planami samobójczymi.

„Każda minuta naszej pracy ma dla dzieci ogromne znaczenie. Codziennie zapobiegamy tragediom” – pisze FDDS i apeluje do premiera o wsparcie finansowe.

Fundacja dostawała kiedyś pieniądze z budżetu, ale w 2016 nagle się urwało. Ministerstwa nagle wstrzymały finansowanie bezpłatnej i anonimowej pomocy najmłodszym. Nie rozpisano konkursu, nie wyjaśniono dlaczego. Pięć z dziesięciu linii telefonu zaufania obsługiwanych przez Fundację musiało zostać zamkniętych.

Hołownia: na durne ławeczki mają, a na dzieci nie?

„Na durne grające ławeczki, »strzelnice w każdym powiecie«, na wożenie się samolotami do Rzeszowa, objazdowy teatr Poety Mateusza po kraju, dotacje na kolejne toruńskie deale, i propagandowe kampanie – to mają” – pisze Hołownia na stronie zbiórki.

„Na to, by wesprzeć absolutnie każdego, kto chce (i umie) zrobić cokolwiek, żeby najsłabsi spośród nas – dzieci – środków brak. Dla mnie sprawa jest prosta: wspólnota jest tak silna, jak najsłabszy we wspólnocie”.

„Jeśli państwo, które podobno ma teraz mnóstwo pieniędzy, nie ma na najsłabsze dzieci, to ja bardzo chętnie to państwo wyręczę. Wyobrażam sobie Polską politykę bez tych, którzy dziś puchną od władzy, nie wyobrażam zaś sobie Polski bez któregokolwiek z tych dzieciaków, które nie będą mogły się jutro dodzwonić na ten telefon, a pojutrze ich już z nami nie będzie”.

Zbiórkę ogłosił 26 września, w ciągu nocy do Fundacji spłynęło 100 tys. – czyli koszt utrzymania telefonu przez miesiąc. Szybka reakcja na zbiórkę dała nadzieję na ambitniejszy plan.

„Chciałbym, żebyśmy zebrali więcej niż to, co miał dać MEN (200 tys. w 2019 i 600 tys. w 2020r.). 2 miliony, to tyle ile potrzeba Fundacji, żeby telefon zamiast przez 14, działał przez 24 godziny dziennie” – mówi OKO.press Hołownia. „Zapewnienie takiego wsparcia, to podstawowy obowiązek nas, dorosłych, bo to my zgotowaliśmy im taki świat, z którym nie są sobie w stanie poradzić”

„Zmieńmy dziś ten chory kraj, stawiając rzeczy, które stoją na głowie, znów na nogi. Pokażmy, ile może wkurzony suweren. Chciałbym, żeby rok 2020 był rokiem, w którym nasze dzieci będą mogły mieć tę poduszkę bezpieczeństwa dostępną non stop. I wiem, że dzięki Waszym wpłatom (choćby najmniejszym) i udostępnieniom to zrobimy. Kto do mnie dołączy?” – pyta Hołownia. Przypominamy, dołączyć można tutaj.

Przychodzi OKO do lekarza...
Chcesz, byśmy nadal pilnowali zdrowia Polaków?

Absolwentka MISH na UAM, ukończyła latynoamerykanistykę w ramach programu Master Internacional en Estudios Latinoamericanos. 3 lata mieszkała w Ameryce Łacińskiej. Polka z urodzenia, Brazylijka z powołania. W OKO.press pisze o zdrowiu, migrantach i pograniczach więziennictwa (ośrodek w Gostyninie).


Komentarze

  1. Andrzej Lisiak

    Ta zbiórka to wielce chwalebna rzecz. Jednak ona nie trafia w sedno problemu, gdyż władza nie tylko sobie nic z niej nie robi a wręcz uznaje ją jako wsparcie dla siebie.
    Tu potrzebny jest argument ! Powtarzany wszędzie i przy każdej okazji !
    Bo tylko argument trafiający do większości – mam nadzieję – zachwieje poczuciem pewności siebie tej władzy.
    A jaki to argument ?
    Już proponuję:
    Władza, która z pianą na ustach i kastetem w ręku jest gotowa bronić życia trzytygodniowego płodu pozbawionego mózgu i dolnych kończyn. a ma w nosie życie normalnego zdrowego 10-cio latka, który popadł w jakieś chwilowe kłopoty – nie jest władzą zasługującą na jakikolwiek szacunek… Jak również ci co taką władzę popierają.
    I to należy powtarzać tu w TV i wszędzie !!!

  2. Daniel Morawski

    Szczerze … coraz słabsze te dzieci, za byle co chcą się wieszać.. bo kolega zakochał się w innej, bo nie mam "aj fona 10", bo rodzice nie mają już mi z czego dać .. Okropne mimozy, takie bez celu bez jakieś ikry bez głębszych relacji z rówieśnikami..

Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press